Tego nie dadzą rady usunąć🙃
Posłuchajcie . W PiSpublika lansowali nawet pomysł dopuszczenia biznesu z #kryptoaferaPiS do aplikacji mObywatel 🤣
#bronimyPrawdy
Na odchodnym Cenckiewicz "pochwalił" się, że weto do SAFE, to była jego robota.
Teraz rozumiecie dlaczego wychowankowie Macierewicza nigdy nie powinni mieć wpływu na polską obronność.
Jeden z najbardziej znanych polskich dziennikarzy, Robert Mazurek, w 2019 roku pracował jako tajny współpracownik CBA o pseudonimie „Echo”. W ramach operacji o kryptonimie MEDIA-POL-2019 przez osiem miesięcy inwigilował środowisko dziennikarskie i polityczne. Za współpracę otrzymał 250 tysięcy złotych gotówką. Pieniądze zostały mu wypłacone 21 października 2019 roku około godziny 21:00 w lokalu kontaktowym „Fala” przy ulicy Fala 92 w Warszawie. Kwota w banknotach 500 i 200 złotych, podzielona na 10 paczek, znajdowała się w dw��ch czarnych torbach podróżnych marki Travelite. Wreczenie nadzorowała podinspektor Marta S. (zastępca dyrektora Departamentu Operacji Specjalnych CBA), a osobiście przekazał je nadinspektor Krzysztof T. (legitymacja służbowa CBA 16745).
W ramach zadania przekazał służbom 192 notatki operacyjne, 62 nagrania audio z prywatnych spotkań i wywiadów, 34 analizy kontaktów sieciowych, 16 szczegółowych raportów oraz 8 nagrań wideo wykonanych ukrytą kamerą. Materiały dotyczyły między innymi redakcji RMF FM, TVN, Gazety Wyborczej i Polskiego Radia, nieformalnych powiązań dziennikarzy z politykami oraz potencjalnych źródeł finansowania niektórych mediów.
Celem operacji było dostarczenie władzy pełnego obrazu środowiska medialnego przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i do Sejmu. CBA oceniło współpracę Mazurka jako wysokiej jakości, podkreślając wysoki stopień dyskrecji i lojalności.
Za ćwierć miliona złotych jeden z najbardziej pyskujących „niezależnych” dziennikarzy pomagał PiS-owi inwigilować własne środowisko, żeby partia mogła łatwiej utrzymać się przy władzy.
A dwa lata później, w 2021 roku, ten sam człowiek wyprawił sobie huczne 50. urodziny w centrum Warszawy. Na imprezę zjechała cała warszawska elita medialno-polityczna z różnych obozów. Politycy PiS, opozycji i gwiazdy mediów pili szampana i robili wspólne zdjęcia, zupełnie jakby nigdy nie donosił na podobnych do siebie. Hipokryzja poziomu olimpijskiego.
To nie jest klasyczne dziennikarstwo. To przykład zawodowego szpicla w eleganckim opakowaniu. Robert Mazurek – TW „Echo”. Niezależny wyłącznie we własnej narracji.
Karl Kraus (1874–1936) — austriacki satyryk, aforysta i krytyk kultury, jeden z najostrzejszych komentatorów europejskiej prasy przełomu XIX i XX wieku. Przez niemal czterdzieści lat redagował wiedeński dwutygodnik Die Fackel („Pochodnia”), pisząc go przez ostatnie dwie dekady samodzielnie, od pierwszej do ostatniej linijki. Zasłynął bezlitosną diagnozą dziennikarstwa jako zawodu, w którym język służy władzy, a władza zaś pieniądzom.
Lub Orwell: “Nie chodziło o to, żeby kłamać. Chodziło o to, żeby kłamać i wierzyć w to, co się pisze, aż do momentu, gdy donos stanie się formą wyznania wiary.”
Mejza zgromadził 168 punktów karnych! Zrzekł się immunitetu.
Może już właściwa pora na ukaranie tego pirata drogowego, zanim jakaś tragedia się wydarzy?
Biorąc pod uwagę że te fejki były podawane tylko przez republikę i inne prawicowe „media”, to może warto się zastanowić czy inne treści przez nich podawane także nie są nieprawdziwe.
A nie… poczekaj 😂
A no i oczywiście wina Tuska być musi 😂
Panie Bochenek,
to nie były informacje z mediów a rosysjka propaganda powielana przez konfederację, a dzisiaj padły te słowa, wypowiedziane publicznie przez lidera Pańskiej partii – na korytarzu sejmowym, do kamer, w pełni świadomie.
Skoro – jak Pan przyznaje – były nieprawdziwe, to dlaczego nie padło sprostowanie ani przeprosiny? Dlaczego sam autor tych słów milczy?
Za słowo w przestrzeni publicznej ponosi się odpowiedzialność, a jego weryfikacja następuje przed, nie po fakcie. Zwłaszcza gdy mówi poseł, szef partii i osoba mająca realny wpływ na opinię publiczną.
I tu pojawia się zasadniczy problem – podwójne standardy. W przypadku wypowiedzi Premiera dotyczącej szpitala i porodówki przeprosiny padły już następnego dnia – choć wygłosił je rzecznik rządu – a mimo to wywołali Państwo polityczną burzę, zarzucając, że to za mało i że powinien przeprosić osobiście.
Tutaj mamy sytuację odwrotną – nieprawdziwe informacje zostały publicznie powielone, przeprosin brak, a odpowiedzialność rozmywana jest w formule" bo media".
To nie jest kwestia polityki, tylko elementarnej uczciwości w debacie publicznej.
Azért sohasem gondoltam volna, hogy az én életemben kicsiny országunk így felkerül a világtérképre és ilyen sokan szurkolnak a magyarok szabadságvágya mellett 🥹. 🇪🇺🇭🇺 Különösen nagy köszönet a lengyeleknek. 🇵🇱