@Grabaka_Hitman https://t.co/hXpMXBUSBu - China King of Combat Gold Belt Competition (https://t.co/qOkUZXwlhk) live now. If you want, you can add it to the page
@Dziki_Jez69@MaciekSzcz Patusy rzucali krzesełkami w dziadków z ochrony, a następnie policja wpadła. Powinien być walkower i zakaz wyjazdowy na cały sezon dla Sandecji
❗️WAŻNE ❗️Prawdziwą walkę srebrny medalista paralimpijski w szabli, Michał Dąbrowski toczy poza szermierczą planszą. Walkę o życie. O możliwość patrzenia jak dorastają jego dzieci. O towarzyszenie ukochanej żonie… Przeczytajcie i wesprzyjcie zbiórkę, do której link znajdziecie na końcu!
„Cześć, mam na imię Michał. Już raz doświadczyłem tego jak w jednej chwili świat zmienia się na zawsze, kiedy 10 lat temu w wyniku wypadku złamałem kręgosłup…” - tak zaczyna się jego prośba na https://t.co/4uq4GPKnsO Prośba o wsparcie zbiórki na bardzo drogi lek na… nowotwór przewodów żółciowych wewnątrzwątrobowych. Bo złamany kręgosłup, który skazał Michała Dąbrowskiego na wózek to nie jedyny cios od losu. W listopadzie ubiegłego roku zdiagnozowano u niego nowotwór. Natychmiast poddał się chemioterapii. By mieć szanse na wyleczenie potrzebuje jednak leku, który nie jest refundowany. Koszt jednorazowego wlewu wynosi 20 250 zł. Wlew musi być robiony co dwa tygodnie. Całkowity koszt leczenia wyniesie więc 850 000 zł.
- Chciałbym patrzeć jak dorastają moje dzieci. Chciałbym towarzyszyć żonie w codziennych zmaganiach. I bardzo nie chciałbym ich zostawiać samych – napisał Michał.
Natychmiast zareagowało całe środowisko. Polski Komitet Paralimpijski sfinansował pierwsze dwie dawki leku. Trzecią były zakład pracy Michała.
Powstała zbiórka, która pozwoliła zgromadzić już połowę potrzebnych pieniędzy (https://t.co/ahIdUnRJTD).
- Byłoby wspaniale gdyby zbiórka ruszyła na powrót. Ja mogę tylko prosić i czekać, bo jestem tu tylko pionkiem na szachownicy – mówił Michał po zdobycie srebrnego medalu w Paryżu.
- Od dziś raczej królem!
- Co najwyżej wicekrólem. Królem byłbym gdybym pokonał Chińczyka – zażartował.
Opowiadał, że po zwycięskim półfinale – z przyjacielem z kadry, Adrianem Castro - gdy uświadomił sobie, że wróci z Paryża z wymarzonym medalem, rozkleił się.
- Ten rok był dla mnie tragiczny, bardzo tragiczny. Teraz jest dużo lepiej, bo lek naprawdę pomaga. Leczenie naprawdę zadziałało. Bez niego nie byłoby mnie tutaj.
Pierwszy raz świat zawalił mu się 10 lat temu podczas gdy wraz z teściem kładł dach na domku na działce. Poślizgnął się i spadł z małej wysokości, ale tak niefortunnie, że złamał kręgosłup i poważnie uszkodził rdzeń kręgowy.
Po długiej, żmudnej pracy odzyskał część sprawności, ale musi poruszać się na wózku.
- Wózek inwalidzki nie przeszkodził mi w byciu mężem, tatą Jasia i Małgosi, przyjacielem oraz otworzył mi nowe możliwości – mówi. Ale jak podkreśla najpierw to żona Basia uratowała mu wtedy życie. - Nie zostawiła mnie, a to nie jest wcale oczywiste. Motywowała mnie żebym walczył o siebie, zamiast siedzieć całymi dniami w domu – mówi.
To Basia zaprowadziła go na pierwszy trening szermierki na wózkach, której nigdy nie widział na oczy. Szermierka miała być formą rehabilitacji, a stała się pasją, która zawiodła Michała do kadry narodowej, pozwoliła wygrywać zawody mistrzostw świata i Europy, wreszcie nominację do Sportowca Roku „Guttmanny 2023”.
- Basia uratowała mnie znów po diagnozie nowotworu. Nie pozwoliła się załamać na wieść, że jest nieoperacyjny. Od razu wyguglała w Internecie odpowiedniego lekarza. I każdego dnia daje siłę do walki. Jej dedykuję ten medal. I wszystkim, którzy mnie wspierają. I rozpowszechniając zbiórkę i wpłacając na nią…
- Ten srebrny medal to jest absolutnie olbrzymie osiągnięcie Michała. Heroiczny sukces, biorąc pod uwagę sytuację jaka go spotkała w ostatnich miesiącach. Zasługuje na absolutny szacunek – mówi teamlider naszej kadry Michał Morys. – To jest wojownik jakich mało. Przykład, że warto walczyć o spełnienie marzeń, bez względy jakie kłody los ci rzuca pod nogi. Nie sposób nie kibiców Michałowi w tej walce – dodaje.
- Jedno marzenie spełniłem - zdobyć medal paralimpijski. Drugie to zobaczyć, jak moje dzieci kończą 18 lat. Będę walczyć – mówi Michał.
Zbiórka na leczenie -> https://t.co/ahIdUnRJTD Wesprzyj lub daj RT
Fot. Bartłomiej Zborowski - Michał w objęciach trenera po zdobyciu srebra