EU President Ursula von der Leyen is now saying that YOU must put YOUR money "to the service of European companies" she’s making out her plan is to "securitize them" and "supervise them".
Bournemouth (Wielka Brytania), choć to samo widać w wielu miejscach.
Tu nie chodzi o modlitwę, a o pokazanie dominacji. Meczetów mają pod dostatkiem.
Najpierw są publiczne modły i "polowanie" na przejawy "dyskryminacji" mniejszości. Potem, gdy oni są większością, prawa mniejszości znikają.
Nie wolno dopuścić do tego w Polsce, choć prób jest coraz więcej.
Na pomniku w Ostrówkach, poświęconym pamięci pomordowanych Polaków, użyto słowa „zginęli”. Różnica między tym określeniem a słowami „zostali zamordowani” jest zasadnicza. „Zginęli” mówi jedynie, że ludzie ponieśli śmierć. „Zostali zamordowani” wskazuje, że ktoś świadomie i bezprawnie odebrał im życie.
Mieszkańcy Ostrówek i Woli Ostrowieckiej nie byli ludźmi, którzy ponieśli śmierć w walce. Zostali celowo i okrutnie zamordowani 30 sierpnia 1943 roku w zaplanowanej akcji oddziałów UPA, wspieranych przez część miejscowej ludności ukraińskiej. W obu wsiach zabito ponad tysiąc Polaków bezbronnych cywilów, w tym setki kobiet i dzieci. Na pomniku nie ma o tym słowa. Nie ma informacji, że zostali zamordowani. Nie ma nazwy UPA. Nie ma nawet ogólnego wskazania ukraińskich nacjonalistów jako sprawców. Słowo „zginęli” usuwa z inskrypcji zbrodnię, sprawców i odpowiedzialność. Śmierć pozostaje, ale morderca znika.
Tyle, że grobu nie da się oddzielić od pamięci, a pochówku od prawdy o śmierci. Ekshumacja odpowiada na pytanie, gdzie i czyje znajdują się szczątki. Pomnik powinien odpowiadać także na pytanie, co się wydarzyło i kto ponosi za to odpowiedzialność. Jeżeli świadomie rezygnujemy z tej drugiej odpowiedzi, nie rozwiązujemy sporu o pamięć — jedynie przyjmujemy wersję oczekiwaną przez morderców i ich politycznych spadkobierców.
Piotr Łukasiewicz polski chargé d’affaires w Kijowie przyznaje, że polska dyplomacja świadomie oddzieliła ekshumacje i pochówki od prawdy zapisanej na pomnikach. „Oddzielamy ekshumacje od upamiętnień”. Ten ponury zabieg ma wymazać odpowiedzialność zbirów z UPA za ludobójstwo na Wołyniu. Ma oczyścić pomniki morderców stojących na Ukrainie od krwi i opętańczej ideologii, która dziś jest fundamentem ukraińskiego państwa. Ma doprowadzić do ponurej transakcji: Ukraina zgadza się na poszukiwanie i pochowanie polskich ofiar, a polska strona godzi się, aby na ich grobach zabrakło prawdy o zbrodniarzach. Ukraińcy dają zgodę na groby, a polskie władze dostarczają mordercom alibi wykute w kamieniu.
In years to come, Europeans and Americans will struggle to explain to their grandkids how a literal clown stole hundreds of billions of Dollars from them-
Lost their proxy War, destroyed his country, killed a million+ of his people, all while they treated him like a "Hero"
@Wlodek_Skalik: Odebranie orderu Zełenskiemu to dopiero pierwszy krok. Czas na konkretne działania: proponuję odcięcie Ukrainy od polskiego finansowania, zamknięcie Jasionki dla transportu broni i sprzętu, rewizję polityki migracyjnej oraz realne zaostrzenie kontroli granicznej. Koniec z bezwarunkowym wspieraniem cudzej wojny kosztem polskiego interesu.
Najważniejsze jednak brzmi jasno: należy natychmiast przestać mieszać się w ten konflikt. To nie jest nasza wojna. To cudza wojna. Czas wreszcie postawić na Polskę, a nie na ukraińskie interesy.
Zamówienia ukraińskich urzędników i ich rodzin są już zaplanowane na kolejne cztery lata. Superjachty warte setek milionów dolarów, wszystkie z jednego kraju.
🇺🇸 Amerykańska rzeczywistość .
Bulwersująca praktyka tzw. „porzucania pacjentów” (ang. patient dumping) przez szpitale w centrum Louisville.
Pacjenci szpitali, których nie stać na leczenie
lub, których ubezpieczenie zdrowotne nie pokrywa wszystkich kosztów, są po prostu... wyrzucani na ulicę umierać!
W kraju totalnego kapitalizmu w stylu Epsteina jest to normą.
🏥Przerażony pracownik Szpitala Uniwersyteckiego (University Hospital) poinformował redakcję, że ochrona wywiozła starszą kobietę na wózku inwalidzkim poza teren placówki (na róg ulic Hancock i Alley).
Kobieta została zostawiona na chodniku, a ochrona oddaliła się z miejsca zdarzenia.
Nagranie wykonane kilka minut później pokazuje kobietę leżącą na ziemi w zabrudzonej piżamie szpitalnej i kapciach.
Pacjentka była przykryta jedynie kocem, ciężko oddychając przy temperaturze wynoszącej ok. 2°C (36 stopni Fahrenheita).🥸
⛔️This video is one of the most terrifying videos in the world. They have formed a circle around little children, as if choosing their victims. #EpsteinTrumpFiles#Trump#Epstein
https://t.co/tfeTvsJriM
Kolejna perełka Marka Barańskiego:
Z wanny
Siedzę sobie na emeryturze, nikomu nie wadzę, ot porastam mchem jak przydrożny kamień. Aż tu nagle: „Barański nadal pisze Panu te teksty?” – pyta kapłanka feminizmu, Pani Poseł Anna Maria Żukowska …
Jad zawarty w tym pytaniu strzyka w stronę Leszka Milera stąd ten „Pan” pisany dużą literą. Ja rozumiem – w końcu co premier to premier, choćby i były. W przeciwieństwie do „Barańskiego”, pisanego per noga z domieszką ukrytej pogardy. Nie mam ja do niej szczęścia. Co jakiś fajny tekst pojawia się na lewicowym horyzoncie, to Pani Poseł przypisuje go mnie, co samo przez się deprecjonować ma prawdziwych autorów. Zdarzyło się Jej to kiedyś, gdy redagowałem „Trybunę”, zdarza się ponownie. Chciałbym mieć błyskotliwość Piotra Gadzinowskiego i umiejętność patrzenia na politykę z merytoryczną powagą i jednocześnie z sarkazmem wyhodowanym przez lata publicznej służby, które cechują publicystykę Pana Premiera. Niestety nie obdzielano talentami po równo. Wtedy Pani Poseł Anna Maria Żukowska przepraszała mnie na łamach „Trybuny” za ówczesną projekcję swych przekonań na mój temat. A i teraz muszę naprostować jej wyobrażenia – z tekstem Pana Millera, który w przezabawny sposób opisał skłonność monumentalnego, ośmiuset osobowego ruchu politycznego znanego jako „Polska 2050” do ośmieszania się na każdym kroku, nic mnie nie łączy. Z tą komiczną filipiką wymierzoną w polityczną megalomanię, nie mam niestety nic wspólnego.
Tłumaczę sobie pomyłkę Pani Poseł tym, że pisała ją być może w wannie. Skoro z wanny uczestniczy w posiedzeniach Krajowej Rady Sądownictwa, to być może i szpile Panu Millerowi próbuje wbijać pośród mydlanej piany. Wlezie taka w oczy i nieszczęście gotowe. A pisać mus – szoł mast goł on … Co na mojej ulicy tłumaczy się: „paszoł won”.
Rząd ukraiński z dnia na dzień wprowadził zakaz eksportu złomu do UE, w tym do Polski — bez okresu przejściowego, bez konsultacji, bez choćby grzecznościowego „uprzejmie informujemy”. Ruch godny partnera strategicznego z podręcznika „Jak zaskakiwać sojuszników tak, żeby bolało”.
Polskie huty obudziły się w nowej odsłonie „europejskiej solidarności”, tej samej, która kończy się dokładnie tam, gdzie zaczyna się interes narodowy Kijowa. Umowy handlowe okazały się mniej trwałe niż deklaracje, a partnerstwo strategiczne — bardziej giętkie niż stal, której nagle nie ma z czego wytopić.
To zresztą piękna lekcja geopolityki stosowanej. Ukraina może wszystko, bo jest Ukrainą. Polska nie może nic, bo jest Polską, a poza tym mianowała się sługą Ukrainy. Jedni podejmują decyzje z dnia na dzień, drudzy z dnia na dzień liczą straty. Jedni mają „wojnę”, drudzy mają „zrozumienie”. Jedni suwerenność, drudzy empatię.
Nic więc dziwnego, że w tej części Europy solidarność przypomina stal niskiej jakości — głośno reklamowana, pięknie opisana, a przy pierwszym obciążeniu pęka dokładnie tam, gdzie zawsze: po polskiej stronie.
Niemcy nie zabijają polskich elit, oni je teraz kupują. Natalia Nitek-Płażyńska pyta dlaczego prezydent Gdyni uczciła katastrofę okrętu Wilhelm Gustloff wraz z konsulatem RFN rzucając kwiaty na wody Bałtyku. Jest również Grass, Stauffebberg, i wiele pytań o politykę Pomorza 👇