Przez lata koszykówka była dla mnie tylko dodatkiem.
Przez naprawdę długi czas swojego życia śledziłem NBA na zasadzie sprawdzania wyników, przeglądania highlightów, oglądania pojedynczych meczów o europejskich godzinach i motywowania się dopiero na playoffy. Byłem niedzielnym fanem, który nawet nie miał swojej ulubionej drużyny.
Więcej nie potrzebowałem. Futbol od wczesnego dzieciaka był zawsze na 1 miejscu i choć lubiłem koszykówkę, to nigdy, ale to nigdy nie pomyślał bym, że ta kolejność zainteresowań może kiedykolwiek ulec zmianie.
Z dzisiejszej perspektywy czasem zastanawiam się, jak to w ogóle było możliwe, że moje przejście na basket nie wydarzyło się wcześniej? Przecież dziecięcia i wczesno-nastoletnia wyobraźnia zawsze chłonie najwięcej, najłatwiej przekonać ją do zmiany trybu. A tak się składa, że ten wiek u mnie był jednocześnie dla wielu absolutnym peakiem koszykówki: historyczna rywalizacja Cavs z GSW, LeBron, Curry, KD w prime, szalejący Westbrook, superstrzelec Harden. Nawet Gortat święcił swoje sukcesy w NBA i w Polsce sporo się o tym mówiło.
Przez te lata było mnóstwo okazji, aby wybrać swój zespół, w całości wsiąść do tego wagonu i pozwolić NBA odebrać sobie setki godzin snu.
A mimo to ten moment nie nastąpił w 2015. Tak samo jak nie nastąpił w 2016, 2017 czy 2018.
To się wydarzyło dopiero pod koniec 2019.
(najzabawniejsze, że w sumie najgorszym, bo to ten sezon zostanie przerwany przez pandemię).
Ja Morant od razu zwrócił na mnie swoją uwagę. Nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć, oglądając jego zagrania byłem pod permanentnym wrażeniem. Oczarował mnie, szybko sprawiając że chciałem zobaczyć więcej i więcej.
Pamiętam też, że bardzo mi się to, iż wylądował akurat w Memphis Grizzlies. Pociągał mnie fakt, że to jest takie zadupie, że ta młoda, dopiero raczkująca drużyna z nowym nieokrzesanym liderem znajduje się gdzieś na kompletnych peryferiach ligi.
I uwierzyłem w Moranta jak w żadnego innego koszykarza wcześniej. Uwierzyłem, że ta drużyna będzie rewelacją, że Morant będzie Iversonem naszych czasów. Czułem, że to była rozrywka, jakiej w tamtym momencie potrzebowałem i z największą przyjemnością dołączyłem do Niedźwiadków.
Pierwsza lata były wspaniałe. Teraz dopiero człowiek sobie uświadamia ile nocek zarwał przed ważnymi dla siebie dniami i ile razy jechało się wówczas na czystej adrenalinie. Wstawałem po 3 godzinach snu i mówiłem sobie "jebać to, w ogóle nie potrzebuję kawy, wystarczy, że widziałem jak Ja rozpierdala". Totalnie się w to wciągnąłem, po obowiązkach interesował mnie tylko kolejny mecz Grizzlies, tylko kolejne popisy Moranta i spółki.
Brutalna prawda jest taka, że Morant posiada taką moc wyzwalania ekscytacji u innych, bo jest czystym żywiołem. Jest energią, która pochłania parkiet i pochłania zbiorową wyobraźnię. Morant jest siłą, która nigdy do końca nie została spożytkowana.
Ciemna strona medalu jest taka, że jego mental jest nieprofesjonalny, bo to taki mental, który opiera się wyłącznie na dobrym bądź złym samopoczuciu, na posiadaniu radości bądź jej braku. Jeśli Ja czuję się szczęśliwy, jest znakomity (nawet dzisiaj), jeśli czuję się smutny, nie potrafi nawet odpowiednio złapać piłki. Z tego powodu później wszystkich nas zawiódł, z tego powodu z perspektywy lat dawny wpis Iversona o MVP dla Ja może wydawać się zabawny, z tego powodu Morant nigdy nie będzie wybitnym koszykarzem.
Temetrius Jamel Morant finalnie zawiódł Memphis, ale wcześniej dał wielu z nas nowe życie, dał szczęście, dał przyjemność bycia "tu i teraz. Dał to, co w sporcie jest najważniejsze - odskocznię od szarej codzienności.
Jesteś i zawsze będziesz pierwszym i najważniejszym koszykarzem mojego kibicowskiego życia, Ja.
Bądź szczęśliwy, bądź sobą, nigdy o tobie nie zapomnimy.
Zostaniesz w naszym sercu aż do ostatnich naszych dni.
This tip-out is my favorite individual basketball play ever. Rest in peace to Brandon Clarke. Thinking about his teammates today. There are endless pictures of them with Brandon smiling and embracing. I hope they can find some peace, along with his family.
Minnesota's Anthony Edwards is expected to play in Game 1 against the San Antonio Spurs, barring any setback pregame, per ESPN sources. Just 9 days removed from his left knee injury, and after the team had expected him to return midseries, Edwards has received medical clearance and will get final sign-off after his pregame routine.
@xxxxx23340 Jak to wejdzie to przecież to też totalnie zmieni value pickow w wymianach jak możesz mieć aż takie szanse na dobry wybór z dalekiego miejsca