"Zapytany o to po czym rozpoznać dobrego i uczciwego człowieka, Józef Piłsudski odparł : "to bardzo proste. Natychmiast sprzysięgają się przeciwko niemu wszystkie kurwy i złodzieje".
Czy słowa Marszałka zachowują nadal sktualność? Zbadajmy kto atakuje na przykład Jana Pawła II... Zastanówmy się co to za ludzie, ci wszyscy, którzy oskarżali świętego o krycie pedofilii w Kościele. Ci wszyscy Sekielscy i wykorzystywani przez nich szantażyści i i oszuści. A Gaweł, a funkcjonariusze z Czerskiej i z TVN? Zostawmy to jednak. To jest zbyt łatwe. Zbadajmy jakiego pokroju ludzie atakują Prezydenta Nawrockiego.
Nie jest on niewątpliwie ulubieńcem Kingi Gajewskiej, ani nikogo spośród morderców i złodziei w jej rodzinie. Prezydent jest wrogiem dla Giertycha od 92 milionów z Polnordu i jego Silnych Razem. W sprzysiężeniu mającym na celu dyskredytację Nawrockiego bierze też udział ściekowy "Sok z Buraka" i inne tego typu kloaczne media. Dobrego słowa o Prezydencie nie powie ani Kamila Logaj z mężem, ani inni uczestnicy ich pedofilsko - zoofilskich orgii organizowanych w Kłodzku. Gdyby zapytać małżeństwo Konieczyńskich o to, czy popierają Nawrockiego, na pewno roześmialiby się śmiechem równie homeryckim, jakim śmiali się gdy brali odszkodowanie za zalanie przez powódź swojego położonego na wzgórzu domu. W tym śmiechu wtórowałoby im liczne grono innych członków PO, którzy też okradli powodzian. Nie muszę się szczegółowo rozwodzić nad tym, że Jerzy Owsiak, cudowne dziecię dwóch milicjantów i zarazem brat ormowca też nie popiera Nawrockiego , który chciałby, aby Czerwonoportki Guru rozliczył się wreszcie ze zbiórek pieniężnych i z pieniędzy, które dostał na pomoc powodzianom. W sprzysiężeniu przeciwko Prezydentowi uczestniczy też Jakub Wojewódzki (to ten od "Zatoki Sztuki" i od wtykania polskiej flagi w psie łajno). Nie wspiera Prezydenta Iwona "Żywa Gotówka" Hartwich, ani Rafał Trzaskowski, syn płatnej donosicielki SB TW "Justyna". Przeciwnikiem Nawrockiego jest Sławomir Nowak i "Hanna Gronkiewicz - Walz od warszawskich kamienic, które zwracała 250 - letnim Żydom kajmańskim i barbadoskim. . Nie pałają do niego miłością kodomici, w tym morderca Nasierowski i Piotrowski, zabójca ks. Popiełuszki. Nie muszę dodawać, że do tego grona należy tej Jolanta Lange, esbeczka podejrzewana o otrucie ks. Blachnickiego. Trudno sobie wyobrazić, aby nie był przeciwko Nawrockiemu autor hymnu KOD i szef KOD - Kapeli, czyli Konrad Materna, gwałciciel, sutener, złodziej i handlarz żywym towarem. A Czarzasty, w którego mieszkaniu zmarła kobieta mająca niedługo składać zeznania w sprawie afery Rywina? A wszyscy donosiciele UB, SB, oraz ich potomstwo? A beneficjenci rozdawnictwa jachtów z KPO? A czy może popierać polskiego Prezydenta Barbara Mróz - Gorgoń od "Marki Polska" i inne uczeniszcza i profesoryszcza, dla których przeznaczono 700 mln złotych na promocję Tenkraju? Wszyscy zdziwilibyśmy się, gdyby Tomasz "Kopertnik" Grodzki lub Stanisław "Meliorant" Gawłowski nie sprzysięgli się, wraz z Sawicką od "kręcenia lodów na służbie zdrowia" , przeciwko Nawrockiemu. Przeciwko Prezydentowi Nawrockiemu sprzysięgły się też ku...wy i złodzieje przebywając w więzieniach. Rafał Trzaskowski uzyskał tam 12 razy więcej głosów od niego ( 60% dla Trzaskowskiego wobec 5 % dla Nawrockiego).
Nie ma sensu ciągnąć tego wywodu dłużej. Wydaje mi się, że przedstawiłem próbkę zupełnie reprezentatywną i wystarczającą, aby potwierdzić, że Karol Nawrocki jest uczciwym i dobrym człowiekiem. I że Marszałek Piłsudski miał rację.
PS. Jeżeli też uważasz, że wystarczającym dowodem na uczciwość i dobroć Prezydenta Nawrockiego jest to, że sprzysięgły się przeciwko niemu wszystkie kurwy i złodzieje, to udostępnji proszę ten tekst. Lewacki Facebook ograniczył mi możliwość publikowania na grupach i obniżył zasięgi. Na pohybel cenzorom oraz tym, którzy sprzysięgli się przeciwko Polskiemu Prezydentowi.
Dziękuję."
za Stefan Bartnik
Obejrzałem filmiki z Olsztyna i Juraty, świadectwa cywilizacyjnej przepaści dzielącej kulturowe propozycje Trzaskowskiego, Czarzastego i Tuska oraz prezydenta Nawrockiego. Z olsztyńskiej strony wulgaryzmy śpiewającej i kręcącej gołym zadkiem "suki", z nadmorskiej mistrzowskie wykonania muzyki Chopina. Nad morzem elegancja Pierwszej Damy i kultura języka Prowadzącej koncert. W Olsztynie rynsztokowe wrzaski.
Młodzi ludzie dostaliście dwie oferty. Możecie budować Polskę awansu, albo Polskę degradacji. Wybierajcie.
CAMPUS KRETYNIZMU, FANATYZMU I SZALEŃSTWA.
To jest sekta a my, jako państwo, wybaczcie dosadność, jesteśmy przez to w ciemnej d#pie.
Przesłuchałem kilkukrotnie całość wystąpienia Tuska na Campusie Polska. I powiem wam, że naprawdę mam nadzieję, że to przejdzie kiedyś do historii i do podręczników. Jak wyraz upadku polskiej polityki, ABSOLUTNEGO NIHILIZMU I POPULIZMU, PRZY OKAZJI WRĘCZ NIEBYWALE DURNEGO I PRYMITYWNEGO.
Otóż wiecie, co Tusk powiedział podczas Kampusu? Zaspojleruję wam... NIC.
NIC.
I to jest clou.
Poza jednym momentem, kiedy o coś spytała się go młoda dziewczyna a on rozłożył ręce i powiedział- sorka, nie da się a poza tym to wina PiS [co wywołało orgazm na sali], nie było nawet jednego realnego konkretu. Faktycznej refleksji o państwie i polityce. Poważnego namysłu.
Zamiast tego jakieś żenujące i durne żarciki, jakiś bełkot emocjonalny rodem z harlekina, tyle że politycznego, i nienawiść. Ciągła nienawiść. Ale jak głupawa, nędzna, tania... no I WRÓG. WRÓG jako ostateczna, naczelna zasada polityki i jedyna realność.
I jeszcze raz- najbardziej szokująca jest marność intelektualna tego. To, jakie to jest zwyczajnie głupie. Niebywale prostackie i infantylne... tam naprawdę nie ma grama myśli.
Ale jeszcze gorsze są reakcje jego mediów i fanatyków. To jest skrajne uwielbienie. Już kiedyś to pisałem. To jest pozbawione jakichkolwiek merytorycznych elementów. Oni nie mają żadnej świadomości, co tak naprawdę Tusk powiedział. Ważne, że przemówił i nadszedł czas modłów ku niemu. Oni nie słuchają, tylko padają na kolana i oddają cześć.
To jest jakaś koszmarna sekta. Żadnych poglądów, żadnej wizji, nawet ideologii. Tylko ślepa wierność wodzowi. Oni wiedzą tylko jedno- kto jest wrogiem, kogo wskazuje mesjasz, żeby nienawidzić. Tyle. Na tym kończy się ich percepcja, zrozumienie świata. To, co na Kampusie zostało zaprezentowane przez fanatyków Tuska (i podbijane przez służebne mu media), to jest sekciarstwo pełne. To wręcz rodzaj faszyzmu, z sakralizacją jednostki. Żadna inna partia w Polsce, niezależnie czy z lewej, czy z prawej, nie tworzy czegoś takiego…
I ja już nie wierzę, że z taką sektą można się dogadać. Ale chodzi o co innego, i to jest moja prośba do was.
Nie dawajcie im się stłamsić.
To co oni prezentują, to jest skrajne dno intelektualne. Dziecinna histeria nadętych pajaców.
Jeśli kiedykolwiek podbije do was jakiś członek tej elyty, jakiś funkcjonariusz Wyborczej, Newsweeka czy innego TVNu i będzie się nadymał, jaki to on lepszy i ponad Polski ciemnogród- wyśmiejcie go.
Bo nie ma w Polsce bardziej infantylnych, prymitywnych bufonowatych i tępawych pajaców niż oni. I oni naprawdę NIC sobą nie prezentują. To oni są polskim ciemnogrodem.
Dawid
Porąbane to jest to, że Czarzasty, którego profesor Nałęcz w swojej książce o aferze Rywina uznaje za jednego z najbardziej w nią zamieszanych (nie wspominając już tego, że do PZPR Czarzasty wstąpił w czasie trwania Stanu Wojennego) jest dziś marszałkiem Sejmu. Reszta to przy tym pikuś.
👉 HIT! TVP w likwidacji zaprosiła do studia eksperta z firmy prywatnej, która ujawniła aferę Zondacrypto, a ten wprost de facto uzasadnił konieczność powołania komisji śledczej oskarżając słuźby Tuska i Żurka o nieinformowanie Polaków o aferze Tuska Zondacrypto. Posłuchaj!
"ZMARNOWANA SZANSA POKOLENIOWA: PŁACZ NAD GROBEM POLSKIEGO CUDU GOSPODARCZEGO
Aż serce pęka i chce się płakać, gdy człowiek uświadomi sobie, w którym miejscu jako naród moglibyśmy dzisiaj być, a gdzie brutalnie nas zepchnięto. Polska w ostatnich latach przypominała nowoczesny, superszybki pociąg, rozpędzony do granic możliwości, mknący po torach do bezprecedensowego bogactwa i rozwoju. Mieliśmy w ręku dosłownie wszystkie asy, najlepsze możliwe karty i historyczne warunki startowe.
Na stole leżało wszystko, co najlepsze: rekordowe wpływy do budżetu przekraczające 600–700 miliardów złotych rocznie, odblokowane gigantyczne miliardy z KPO i funduszy unijnych, a przede wszystkim – niesamowicie pracowite, przedsiębiorcze społeczeństwo, które swoim codziennym, krwawym trudem budowało potęgę gospodarczą tego kraju. Na wyciągnięcie ręki była Polska bezpieczna, nowoczesna, z usługami publicznymi i szpitalami na poziomie Skandynawii. Szansa, na którą pracowały całe pokolenia naszych rodziców i dziadków po 1989 roku.
I zamiast wykorzystać te genialne atuty do stworzenia najlepszych wyników finansowych w historii Europy, zamiast ogłosić narodowy sukces i zbudować potężne nadwyżki budżetowe, ta ekipa dokonała niemożliwego. Zrobili coś dokładnie odwrotnego: wykręcili największe, absolutnie rekordowe straty, gigantyczne zadłużenie i doprowadzili kluczowe sektory do ordynarnego bankructwa, po którym państwo polskie nie podniesie się przez długie, bolesne lata.
W ułamku sekundy, przy gigantycznej prędkości, ktoś bezdusznie i bezmyślnie zaciągnął hamulec ręczny. Pociąg runął z nasypu, powodując największą, niewyobrażalną katastrofę strukturalną w nowoczesnej historii Polski. Dlaczego?
Bo zamiast doświadczonych, genialnych rynkowych menedżerów, praktyków i wybitnych fachowców, których w Polsce mamy tysiące, za sterami 38-milionowego państwa posadzono ludzi skrajnie niekompetentnych, nieprzygotowanych, bez jakiejkolwiek wiedzy o zarządzaniu czymkolwiek. Co najgorsze, ta cała amatorska ekipa skupiła się wyłącznie na jednym: na głośnym, histerycznym hasłowaniu, medialnych igrzyskach i permanentnym, agresywnym oskarżaniu swoich poprzedników o złe rządy. Pod osłoną tej emocjonalnej hucpy, tego politycznego teatru dla mas, po cichu przepalano i marnotrawiono nasz wspólny dorobek. Łączna suma zdiagnozowanych strat i strukturalnych ryzyk finansowych to astronomiczne, niewyobrażalne 584 miliardy złotych.
I. STRUKTURALNA I GŁĘBOKA ANALIZA PORAŻKI SYSTEMOWEJ (584 MILIARDY ZŁOTYCH)
Kwota 584 miliardów złotych zdiagnozowanych strat i strat strukturalnych to nie jest wynik „złych decyzji kilku osób”. To rezultat systemowej patologii III Rzeczypospolitej, w której państwo przestało pełnić funkcję strategicznego inwestora i sprawnego menedżera, a stało się zakładnikiem doraźnego marketingu politycznego i kupowania spokoju społecznego na kredyt.
Głębokie i merytoryczne wnioski z tego kryzysu można podzielić na trzy kluczowe obszary:
1. Bankructwo modelu „Rządzenia przez PR”
Przez ostatnie lata ministrowie kluczowych resortów (takich jak Zdrowie czy Aktywa Państwowe) nie zarządzali podległymi im strukturami według kryteriów efektywności biznesowej, lecz wyłącznie pod kątem bieżących słupków sondażowych. Przepalenie ponad 220 miliardów złotych na kominy płacowe lekarzy bez reformy sieci szpitali było klasycznym kupowaniem ciszy przedwyborczej. Gdy urzędnicy boją się przeprowadzić bolesną restrukturyzację z obawy przed medialną krytyką, system musi zbankrutować. Współczesne ministerstwa działają jak agencje reklamowe – liczy się ładny komunikat, a nie to, że spółka (państwo) traci płynność finansową.
2. Dualizm długu i utrata suwerenności gospodarczej
Mechanizm „wypychania” setek miliardów długu do funduszy pozabudżetowych (BGK i PFR) stworzył iluzję, że polskie finanse są bezpieczne i mieszczą się w konstytucyjnych limitach. Unijna Procedura Nadmiernego Deficytu (EDP) obnażyła tę fikcję księgową. Roczny koszt samej obsługi długu na poziomie 115 miliardów złotych oznacza, że Polska stała się krajem pracującym na odsetki dla globalnego kapitału. Przez to, że wydajemy fortunę na spłatę czystego długu, tracimy zdolność do suwerennego decydowania o własnych inwestycjach. Bruksela i rynki finansowe przejęły realną kontrolę nad polskim budżetem.
3. Przerzucenie kosztów nieudolności na obywateli (Efekt 2028)
Najbardziej niemoralnym aspektem tego marnotrawstwa jest to, że urzędnicy odpowiedzialni za te decyzje nie ponoszą żadnej odpowiedzialności osobistej ani majątkowej. W prywatnym biznesie taki zarząd zostałby natychmiast odwołany i postawiony przed sądem za działanie na szkodę spółki. W realiach państwowych pełny rachunek za te błędy zapłacą obywatele po 2028 roku – w wyższych rachunkach za prąd i gaz (skutek bezrefleksyjnego podpisania Green Deal), wyższym podatku VAT oraz bezpośrednio w szpitalnych okienkach, gdzie cicha prywatyzacja i legalizacja współpłacenia staną się jedyną metodą na otrzymanie porady medycznej.
II. CZY TO SĄ NAJGORSI MINISTROWIE W HISTORII OSTATNICH 30 LAT?
Odpowiedź na to pytanie wymaga odrzucenia emocji i chłodnego spojrzenia na historię III RP. Jeśli oceniamy ten skład rządu przez pryzmat skali zmarnowanych zasobów finansowych, to tak – jest to ekipa, która zarządzała krajem w sposób najbardziej destrukcyjny dla budżetu państwa.
Wynika to jednak ze specyfiki momentu historycznego:
W latach 90. czy 2000. ministrowie (np. w rządach AWS czy SLD) również popełniali potężne błędy i tworzyli wadliwe reformy, ale operowali na ułamku dzisiejszych kwot. PKB Polski było znacznie mniejsze, a państwo nie miało możliwości zaciągania tak gigantycznych kredytów na rynkach międzynarodowych.
Obecna ekipa dostała do dyspozycji potężną, rozwiniętą gospodarkę i rekordowe budżety, w tym miliardy z funduszy unijnych i KPO. Porażka obecnych ministrów polega na tym, że mając tak gigantyczne możliwości finansowe, nie zbudowali żadnej trwałej struktury – pieniądze zostały dosłownie przejedzone (w zdrowiu) lub zablokowane przez paraliż decyzyjny i permanentne audyty (jak w przypadku CPK czy energetyki).
Są najgorsi, ponieważ zderzyli się z końcem możliwości dalszego zadłużania kraju – ich poprzednicy mogli przesuwać problemy na przyszłość, oni natomiast stanęli przed ścianą unijnych i rynkowych restrykcji i po prostu skapitulowali, wybierając strategię „byle przetrwać do kolejnych wyborów”.
III. CZY NA ICH MIEJSCE MOŻNA BYŁO ZNALEŹĆ KOMPETENTNYCH FACHOWCÓW W POLSCE?
Tak, w Polsce żyją i pracują wybitni profesjonaliści, menedżerowie oraz technokraci, którzy potrafiliby zarządzać tymi budżetami w sposób wysoce efektywny.
Na wolnym rynku komercyjnym mamy setki ludzi, którzy z powodzeniem zarządzają międzynarodowymi korporacjami logistycznymi, prywatnymi sieciami medycznymi, funduszami energetycznymi czy bankami. Problem polega na tym, że obecny system polityczny w Polsce z premedytacją blokuje dostęp fachowców do stanowisk ministerialnych.
Dzieje się tak z trzech powodów:
1. Negatywna selekcja partyjna (Łupy polityczne): Stanowiska w ministerstwach i Radach Nadzorczych strategicznych spółek nie są obsadzane na podstawie konkursów kompetencyjnych, ale według klucza lojalności partyjnej i podziału łupów między koalicjantami. Ministerstwo Klimatu czy Obrony Narodowej staje się nagrodą dla działacza za lojalność, a nie miejscem pracy inżyniera czy stratega.
2. Rynkowe zarobki i odpowiedzialność: Wybitny menedżer z sektora prywatnego, zarabiający w korporacji kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy złotych miesięcznie, nie przejdzie do sektora publicznego na pensję ministra (wynoszącą kilkanaście tysięcy złotych), gdzie dodatkowo staje się obiektem permanentnego ataku medialnego, nagonki politycznej oraz ryzyka prokuratorskiego przy każdej trudnej decyzji biznesowej.
3. Wymóg bezwzględnego posłuszeństwa: Prawdziwy fachowiec zarządza na podstawie liczb, optymalizacji kosztów i twardej strategii rynkowej. Taki człowiek w ministerstwie szybko wszedłby w konflikt z premierem i liderami partii, ponieważ jego decyzje (np. konieczność zamknięcia nierentownych szpitali powiatowych czy kopalń) psułyby wizerunek partii w spotach wyborczych. System polityczny potrzebuje posłusznych urzędników wykonujących polecenia centrali, a nie niezależnych menedżerów.
TWARZE KATASTROFY – KTO OSOBIŚCIE ODPOWIADA ZA TEN BILANS?
Oto ludzie, którzy swoimi podpisami i urzędniczym niedołęstwem przypieczętowali ten narodowy dramat. Poznajcie menedżerów, którzy w prywatnym biznesie nie dostaliby posady kierownika średniego szczebla, a tutaj trzymali w rękach losy całego kraju:
Donald Tusk (Prezes Rady Ministrów / CEO Holdingu): Główna postać stojąca na samej górze drabiny odpowiedzialności. Jako szef rządu personalnie dobrał ten skład urzędniczy. Donald Tusk to wybitny technolog władzy i mistrz socjotechniki, ale z perspektywy operacyjnej okazał się fatalnym zarządcą holdingu. Całą swoją energię skupił na medialnym hasłowaniu, podsycaniu konfliktu polaryzacyjnego i politycznych igrzyskach. Pod tą osłoną całkowicie zignorował strukturę kosztów państwa i oddał strategiczne resorty amatorom z nadania partyjnego. To on podpisał się pod decyzjami o obsadzeniu wojska lekarzem internistą, a klimatu lokalną dziennikarką bankową. W dobie największej koniunktury doprowadził kraj do utraty płynności i unijnego nadzoru.
Izabela Leszczyna (Była Minister Zdrowia): Filolog polski i zawodowa działaczka. Odpowiedzialna za bezmyślne przepalenie ponad 220 miliardów złotych na luksusowe kontrakty B2B lekarzy i kominy płacowe, zamiast na modernizację szpitali i ratowanie chorych. To ona uległa szantażowi, zostawiając po sobie rekordową dziurę w NFZ, po czym z uśmiechem opowiadała w mediach oderwane od danych GUS bajki, że „ludzie żyją 100 lat”.
Jolanta Sobierańska-Grenda (Obecna Minister Zdrowia): Radca prawny i doktor nauk społecznych. Przysłana do resortu jak bezduszny likwidator, by wdrożyć brutalne cięcia pod dyktat Brukseli. Jej siłowe uderzenie toporem i nałożenie limitu stawek (240 zł/h) doprowadziło do natychmiastowego exodusu lekarzy do sektora prywatnego i paraliżu oddziałów w całym kraju.
Władysław Kosiniak-Kamysz (Wicepremier, Minister Obrony Narodowej): Lekarz internista, który całe życie spędził w partyjnych gabinetach. Człowiek o zerowym przygotowaniu militarnym decyduje o zakupach czołgów i rakiet w obliczu realnego zagrożenia wojennego. W strukturach NATO traktowany jak polityczna pacynka, która na poligonach pojawia się tylko do ładnych zdjęć.
Andrzej Domański (Minister Finansów): Główny księgowy holdingu „Polska”, który całkowicie skapitulował przed politycznymi obietnicami socjalnymi partii. Dopuścił do tego, że koszty samej obsługi długu publicznego (odsetek) wystrzeliły do 115 miliardów złotych rocznie. To pod jego okiem Polska oficjalnie weszła pod unijną Procedurę Nadmiernego Deficytu (EDP).
Paulina Hennig-Kloska (Minister Klimatu i Środowiska): Lokalna dziennikarka radiowa i politolog, która decyduje o atomie, gazie i prądzie. Bezrefleksyjnie podpisała najbardziej drastyczne kamienie milowe KPO i paktu Green Deal, godząc się na ekologiczny terror: drastyczne podatki od aut spalinowych i gigantyczne podwyżki rachunków, które zrujnują polskie rodziny.
Jakub Jaworowski (Były Minister Aktywów Państwowych) oraz Dariusz Klimczak (Minister Infrastruktury): Duet, który zafundował nam paraliż inwestycyjny i stratę 89 miliardów złotych. Zamiast budować i rozwija�� strategiczne projekty (CPK/Port Polska, drogi lokalne, kolej), skupili się na partyjnych czystkach kadrowych i permanentnych audytach, generując miliony „pustych kosztów” i skazując Polskę na wykluczenie transportowe.
GORZKI RACHUNEK I EFEKT 2028: ŻAL, KTÓRY ZOSTANIE Z NAMI NA LATA
Najbardziej przerażające i smutne w tym wszystkim jest to, że ci ludzie nie poniosą żadnej osobistej ani majątkowej odpowiedzialności. Gdy holding ostatecznie klęknie pod ciężarem unijnych restrykcji, oni po prostu wezmą gigantyczne odprawy, rozłożą bezradnie ręce albo uciekną do Brukseli po luksusowe pensje w euro, zostawiając nas z płaczem i gigantycznymi długami.
Pełny, brutalny rachunek za to urzędnicze niedołęstwo i zasłonę dymną z politycznych rozliczeń zapłacimy my wszyscy już na początku 2028 roku, tuż po kolejnych wyborach:
1. Zapłacisz wyższym podatkiem VAT i drożyzną, bo Ministerstwo Finansów musi rozpaczliwie szukać brakujących 160 miliardów złotych na żądanie Brukseli.
2. Zapłacisz drastycznymi podatkami od posiadania starszych samochodów, bo klimatyczni rewolucjoniści oddali naszą suwerenność gospodarczą walkowerem.
3. Zapłacisz bezpośrednio z własnej kieszeni za ratowanie życia swoich bliskich. Ponieważ państwo ma prawny zakaz dotowania bankrutującego NFZ, od 2028 roku oficjalnie wejdzie współpłacenie (co-payment). Sprywatyzowane szpitale powiatowe, przejęte za bezcen przez komercyjne sieci i zagraniczne fundusze, wystawią nam potężne rachunki za każdą operację czy zabieg planowy.
Podsumowanie
Katastrofa kadrowa holdingu „Polska” to bezpośredni skutek tego, że państwem rządzą amatorzy z nadania partyjnego, a nie profesjonaliści z wolnego rynku. Patrząc na ten zmarnowany potencjał, czujemy dziś ogromny, rozrywający żal. Zostaliśmy oszukani emocjonalną hucpą polityków, podczas gdy amatorzy bez wiedzy i doświadczenia niszczyli fundamenty naszego wspólnego bogactwa. Dopóki obsada stanowisk ministerialnych będzie elementem politycznego handlu, dopóty budżet państwa będzie dziurawym kotłem, w którym przepala się miliardy złotych z naszych podatków. Ta szansa pokoleniowa została bezpowrotnie utracona, a gigantyczny finansowy dług, rekordowy koszt obsługi i strukturalne bankructwo to kotwica, która pociągnie ten kraj na dno i z której nie podniesiemy się przez najbliższe dekady.😭😡🤷🤦"
za Waclaw Domanus
.@Mikolaj_Jaok robił sondę dla Kanał TAK! na #CampusPOlska.
-Wyszłyśmy ze spotkania z Tuskiem.
- Wyszłyście?
-Bo opowiada o własnej partii mówiąc o złodziejach to szkoda mi czasu... bo po to założył PO, żeby cwaniactwo nie wygrało i chyba jego współpracownicy go nie zrozumieli😂
@Boena96211597@Vito82488734 Kurwa " Dziewczyna ze Szczecina" 😁
Stara baba z #SilniwdupieTuska pewnie po jednych piniądzach z UBecja, piorunem w profilu,broni pół Niemca. Nowe nie znalem🥱
Dominika Wielowieyska przestrzeliła. Zondacrypto była np. wśród sponsorów i partnerów EEC 2024 - kongresu, którego inaugurację uświetnili Donald Tusk i Ursula von der Leyen, a w programie uczestniczyli też ministrowie jego rządu.
Nie mieszajmy faktów z wygodną polityczną narracją.
List Lecha Zborowskiego do TW "Bolka". KONIECZNIE PRZECZYTAJ!
… Teraz my opowiemy Twoją historię i przypomnimy Ci to wszystko o czym tak mocno próbujesz zapomnieć - pisze Lech Zborowski do Lecha "Bolka" Wałęsy!
ad
List do TW Bolek
Twoja desperacja wyraźnie odbiera Ci poczucie rzeczywistości, z którym i tak nigdy nie było za dobrze. I byłby to Twój osobisty problem gdyby nie fakt, że dotknięty tym nieszczęściem pozwalasz sobie na ohydne napaści na naszych WZZowskich kolegów, od których miałeś szansę nauczyć się jak być człowiekiem uczciwym i godnym szacunku. Wybrałeś jednak drogę draństwa, łajdactwa i zdrady, bo tak nakazywała Ci miękkość Twojego moralnego kręgosłupa. I to również byłby tylko Twój problem (w niektórych wypadkach również organów ścigania) gdyby nie od lat powtarzające się deptanie pamięci naszej przyjaciółki i wzoru Anny Walentynowicz.
Podobnie jak moi WZZowscy przyjaciele tak i ja nie zamierzam pozwalać Ci bezkarnie obrażać jej osoby podłymi insynuacjami czy często wręcz bezczelnymi oszczerstwami.
Nie mam zwyczaju, a tym bardziej przyjemności rozmawiać z łajdakami. Nie mam tym bardziej zwyczaju ani zamiaru odpowiadać za innych na pytania tychże łajdaków. Obaj wiemy jednak, że Twoje kierowane do dr Cenckiewicza pytania są w rzeczywistości podłymi insykuacjami, a ponieważ postawiłeś je publicznie, to jako bezpośredni świadek tamtej historii przypomnę Ci kilka faktów.
Pytasz więc historyka – „Mógłby Pan opisać jak doszło do wyrzucenia ze związku Solidarność P.Walentynowicz i kto za tym stoi?”
Odpowiedź jest tylko jedna i od zawsze ta sama – Ty za tym stoisz i zawsze stałeś!
A zaczęło się jak wiesz już w czasie Sierpniowego Strajku kiedy stanęła ona na Twojej drodze do niekontrolowanego używania zbieranych w tamtym czasie pieniędzy. Potem już w pierwszych dniach powstającej Solidarności jej uczciwość kolidowała z Twoim matactwem, zdradami i manipulacjami. Kiedy w krótkim czasie okazało się, że w odróżnieniu od Ciebie jej popularności towarzyszył autentyczny szacunek, Twoja nienawiść do niej stała się obsesją. Pamiętam doskonale wszystkie oszczerstwa i łajdactwa Twojego autorstwa, których od Ciebie doświadczyła?
Oczerniałeś ją i obrażałeś w sposób szczególnie łajdacki, bo będąc nieprawdopodobnym tchórzem jakim Cię poznałem jeszcze w Wolnych Związkach, czyniłeś to, udając często publicznie jej przyjaciela. Zamieniłeś większą część Komisji Zakładowej Solidarności Stoczni Gdańskiej w bojówkę, którą wysługiwałeś się w swej brudnej robocie przeciwko Annie jak i innym działaczom WZZW.
Zapomniałeś już jak Twoi ludzie potraktowali Annę w czasie uroczystości odsłonięcia pomnika ku czci poległych stoczniowców. Tak, tych samych na których donosiłeś już w grudniu ’70. Tych samych, których pamięć zgodziłeś się “załatwić” jakąś nic nie wartą tabliczką, którą “wytargowałeś” u dyrektora stoczni przed tym jak położyłeś strajk.
Kiedy Anna walczyła zaciekle aby nie pozwolić, by pomnik oddawał również cześć komunistycznym milicjantom Ty opluwałeś ją, nazywając prowokatorem. Postarałeś się aby podczas odsłonięcia pomnika, o który walczyła, ona symbol stoczni stała daleko w tłumie, a kiedy podczas mszy chciała przyjąć komunię, to Twoi stoczniowi bojówkarze nie przepuścili jej, tworząc przed nią szczelny szpaler. Przypominasz sobie?
Zapomniałeś już jak ci sami bojówkarze prosili oficera bezpieki aby nie wydawano Annie paszportu by nie mogła jeździć na zagraniczne spotkania gdyż zabiera Ci “sławę”. Myślę, że jak grzecznie poprosisz dr Cenckiewicza to być może nakieruje Cie na właściwe zapiski w dokumentach bezpieki. I nawet nie będziesz musiał wyrywać ich z teczki, bo są ogólnie dostępne. Oczywiście zawsze możesz udać się bezpośrednio do źródła czyli kolegów funkcjonariuszy.
Zapomniałeś już jak skandalicznie zachowałeś się w czasie audiencji u Papieża rzucając się na Annę, która poprosiła Ojca Świętego o wpis w albumie dla ciężko chorej znajomej? Sam Papież musiał przywołać Cię do porządku.
Bardzo szybko też zapomniałeś jak Twoi stoczniowi “pretorianie” przygotowali haniebny sąd nad Anną zaledwie kilka miesięcy po Wielkim Strajku w jej obronie. Parszywość tamtego zdarzenia trudna jest do opisania. Twoja wówczas “prawa ręka”, zakłamany do szpiku kości Borowczak przewodniczył przygotowanemu przez Ciebie spektaklowi, po którym uznano Annę “Solidarność” niegodną tejże Solidarności. Ty sam z całym wyrachowaniem odgrywałeś rolę niewiniątka, stwierdzając, że tak naprawdę to nic do niej nie masz, ale dla dobra związku będzie lepiej jak ją wyrzucą.
I jakby tego łajdactwa było mało to przez wszystkie późniejsze lata, nawet po jej tragicznej śmierci publicznie oskarżałeś ją o współpracę z bezpieką. Ty! płatny kapuś bezpieki, sprzedający ludzkie losy za pieniądze komunistycznej służby opresji. Ty! którego z sierpniowego strajku wynieśli na swych ramionach agenci tejże bezpieki. Ty! Którego agenci bezpieki nosili później na ramionach po ulicach miast.
Zapomniałeś?
A jak już o tym mowa to przypomnę Ci jak traktowałeś innych swoich WZZowskich “kolegów”. Zapomniałeś juz jak przysłałeś autobus pełen Twoich stoczniowych bojówkarzy, by z pomocą gumowych pał i metalowych prętów napadli na drukarnię gdańskiej Solidarności, dwa piętra niżej niż Twoje biuro, tylko po to by wywalić działaczy Wolnych Związków. A kiedy odwalili swoją brudną robotę rozpętałeś kampanię oszczerstw wobec ofiar swego łajdactwa, tak samo jak to robiłeś wobec Anny. Zapomniałeś, że kiedy po latach zadałem Ci kilka niewygodnych pytań napisałeś, że zrobiłeś to bo w drukarni byli sami agenci i Ty dzielnie oczyściłeś związek z ich wpływów. Ty! który za pieniądze uzyskane ze sprzedaży ludzkich losów kupowałeś swojej szczęśliwej rodzince nową pralke czy telewizor, nie zastanawiając się choćby przez moment co spotka ofiary Twoich donosów.
Zapomniałeś podobne kapturowe sądy nad Joanna Gwiazdą i wszystkimi innymi, którzy stali na drodze Twej haniebnej aktywności.
A swoje bandyckie wyczyny zacząłeś od napaści na wspaniałą i odważną Marylę Płońską. Zapomniałeś już jak w pierwszych dniach istnienia MKZu gdańskiego próbowała w korytarzu rozdawać “Robotnika Wybrzeża”, a Ty w asyscie swojej bojówki, w której byli też agenci bezpieki, złapałeś ja za włosy i ciągnąc przez korytarz wrzeszczałeś, że takich rzeczy już tam nie będzie. Moze chcesz aby świadkowie tamtego zdarzenia odświeżyli Ci pamięć? Zapomniałeś jak natychmiast przystąpiłeś do publicznych oszczerstw, które praktycznie złamały jej życie.
Ja pamiętam.
Pamiętam też wiele innych Twoich wyczynów więc zrobię Ci tą grzeczność i przypomnę Ci kilka faktów związanych z innym Twoim pytaniem do dr Cenckiewicza.
Pytałeś – „..ile razy konkretnie załamał się Strajk Sierpniowy i kto za tym stał?”
I znów – Ty za tym stałeś!
A przypomnę Ci, że wiem, gdyż jestem jedną z kilku osób, które planowały, przygotowywały i rozpoczynały strajk jeszcze przed wejsciem stoczniowców na teren stoczni. To czego Ty nie zrobiłeś i z czym nie miałeś nic wspólnego. Borusewicz wyznaczył Ci jedną prostą rolę. Miałeś pojechać do Tczewa z Kazikiem Żabczyńskim i Sylwkiem Niezgodą i rozdać w kolejce ulotki. Nie tylko, że tego nie zrobiłeś, ale nie zawiadomiłeś nawet swoich kolegów o tych planach.
Natomiast pojawiłeś się nagle w stoczni, kiedy strajk trwał już kilka godzin i miał wybrany komitet strajkowy. Znalazłeś się nagle w środku wewnątrz-zakładowego protestu w zakładzie, z którym nie miałeś nic wspólnego. Gdyby Borusewicz nie stworzył po latach swego perfidnego kłamstwa o Twoim planowanym udziale, to miałbyś dzisiaj jeszcze większy problem z wytłumaczeniem dlaczego się tam pojawiłeś.
A kiedy już to zrobiłeś, to z pomocą Borowczaka przejąłeś przywództwo komitetu strajkowego po to tylko, by na wniosek dyrektora stoczni cały ten wybrany komitet wymienić na ludzi dyrekcji. Przypomnę Ci też, że kiedy w sobotę pojawił się w stoczni Borusewicz, to wprowadziłeś go do sali rozmów z dyrektorem. Jednak kiedy w tym samym czasie pojawił się tam Andrzej Gwiazda lider Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, na których reprezentowanie się powoływałeś, to nakazałeś pilnującym stoczniowcom nie wpuszczenie go pod żadnym pozorem.
Kiedy już pogadałeś sobie z dyrektorem i obok przywrócenia Anny Walentynowicz do pracy załatwiłeś sobie samemu zatrudnienie w stoczni, ogłosiłeś zakończenie strajku i zadowolony z siebie uciekłeś do gabinetu dyrektora. I wiedz, że żadna propaganda Wajdy czy innego życzliwego “kronikarza” nie zmieni faktu, że nie było Cię kilka godzin. W tym czasie został zorganizowany nowy strajk, z którego powstaniem również nie miałeś nic wspólnego.
Mało kto jednak wie, że i ten strajk próbowałeś położyć przed czasem. Zapomniałeś już jak 28go sierpnia próbowałeś wyrwać się z narady Komitetu Strajkowego, gdyż miałeś umówiony czas antenowy w komunistycznym dzienniku telewizyjnym. Tam zamierzałeś wbrew wszystkim i za plecami Komitetu Strajkowego ogłosić zakończenie strajku.
Na Twoje nieszczęście o Twoich planach dowiedzieli się działacze WZZW i celowo przeciągając obrady zatrzymali Cię w stoczni.
Na Twoje nieszczęście o Twoich planach dowiedzieli się działacze WZZW i celowo przeciągając obrady zatrzymali Cię w stoczni.
Jak już wspomniałem – ja pamiętam. I pamiętają inni, których od lat obrażasz i oczerniasz.
Teraz my opowiemy Twoją historię i przypomnimy Ci to wszystko o czym tak mocno próbujesz zapomnieć.
Lech Zborowski
@SzJadczak Ale dobrze Pan wie , ze tam żaden urzędnik miał się nie pojawić, tam wszystko zależało od osoby która podpisuje wniosek i w niosek mial byc podpisany.
Wielki skandal z remontem Sali Kongresowej w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie - dlaczego nikt o tym nie trąbi!
Od dwunastu lat trwa remont Sali Kongresowej w PKiN w Warszawie. Jest to największy w tym wieku skandal inwestycyjno-finansowy w Warszawie.
Pałac Kultury i Nauki w Warszawie wybudowano w trzy lata, w latach 1953-1956, i był to „dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego”. Był jednak wyłącznie symbolem zniewolenia Polski i Warszawy przez Sowietów.
W 2014 roku, gdy prezydentem Warszawy była Hanna Gronkiewicz-Waltz, zaczął się remont Sali Kongresowej. Miał trwać dwa lata i kosztować 38 milionów złotych. Remontu nie wykonano do końca i w 2016 roku prace zostały przerwane. W ciągu następnych kilku lat zmieniono koncepcję remontu i przyjęto obecną formułę gigantycznych kosztów modernizacji Sali Kongresowej. Od 2020 roku, już za rządów prezydenta Rafała Trzaskowskiego, trwa nowa faza remontu, którego kresu nie widać.
W budżecie Miasta Warszawa zabezpieczono w 2026 roku na modernizację Sali Kongresowej 91 milionów złotych, a dotychczasowy koszt remontu wynosi bajońską kwotę 478 milionów złotych.
Żeby ogarnąć to z jaką aferą mamy do czynienia, trzeba porównać remont Sali Kongresowej z budową słynnego Szpitala Południowego na Ursynowie w Warszawie (w tym szpitalu pracował 28- letni, młody działacz PO, doktor Dawid Kacprzyk, który zarobił w 2025 roku 1,6 miliona złotych).
Szpital Południowy wybudowano w cztery lata (od listopada 2016 r. do początku 2021 r.) i kosztował wraz z wyposażeniem ok. 400 milionów złotych.
Remont Sali Kongresowej zapewne przekroczy grubo 500 milionów złotych. Za taką kwotę można wybudować miasteczko, składające się z 500 domów jednorodzinnych o powierzchni 120 metrów kwadratowych.
Mamy do czynienia z niebywałym marnotrawstwem środków publicznych, czym natychmiast powinny się zająć wszystkie odpowiednie służby (np. @CBAgovPL@NIKgovPL ).
29 stycznia 1990 r. w Sali Kongresowej odbył się ostatni XI Zjazd PZPR, czyli partii komunistycznej. Na koniec obrad Mieczysław Rakowski, I Sekretarz KC PZPR, kazał wyprowadzić z Sali Sztandar PZPR.
Nadeszła pora, aby z Pałacu Kultury i Nauki oraz z Sali Kongresowej wyprowadzić prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego oraz Radę Miasta Warszawy, zdominowaną przez radnych PO.
A poza wszystkim powinno się zdemontować sam Pałac Kultury I Nauki, jako symbol władztwa Sowietów nad Polską. A to już będzie zadanie dla nowych patriotycznych władz Warszawy.
Precz z komuną!
@SORwaw@MacVVilk@warszawa@trzaskowski_@RKaznowska@hannagw
‼️Ależ Nawrocki zasunął prawego sierpowego rządowi‼️
"Weta nic nie kosztują Polaków! Weta chronią ich przed kolejnymi podatkami, opłatami i sięganiem do ich kieszeni!
Nie zgadzam się z filozofią: "Brakuje pieniędzy, więc zabierzmy więcej Polakom." Co zrobiliście z pieniędzmy Polaków?
Milionowe wyłudzenia związane ze świadczeniami medycznymi, kompromitujące raporty za setki tysięcy złotych dla znajomych, wyłudzane pieniądzie dla powodzian, a przy KPO jachty sauny solaria czy ekspresy do kawy!"
zondacrypto bez problemu obsługiwała przelewy wychodzące z banków polskich klientów dzięki spółce TryPay z grupy kapitałowej Przemysława Krala.TryPay działała na licencji KNF, a w styczniu minister Cyfryzacji dał jej dostęp do Rejestru Dowodów Osobistych.
😂
W ciągu jednego dnia:
Minister Obrony Narodowej powiedział, że chcemy być w nuclear sharing.
Wiceminister Obrony Narodowej powiedział, że nie chcemy być w nuclear sharing.
Wiceministra Obrony Narodowej powiedziała, że nie wie, czy chcemy być w nuclear sharing.
"Oto twarze prywatyzacji polskiej ochrony zdrowia i szpitali.
Zamiast budować nowoczesne szpitale i skracać kolejki, przez 3 lata pompowały setki miliardów złotych do jednej grupy zawodowej doprowadzając szpitale do bankructwa. Te panie zarządzały budżetem zdrowia tak mądrze, że od 2028 roku darmowa służba zdrowia przechodzi do historii i zaczyna się oficjalna prywatyzacja szpitali. Wybitne osiągnięcie!🤦😂 Podziękujmy tym kobietom za zrujnowanie zdrowia Polaków i prywatną służbę zdrowia. Polscy pacjenci dziękują.
Oto brutalne, bezkompromisowe podsumowanie rządów Izabeli Leszczyny i Jolanty Sobierańskiej-Grendy. To analiza obdarta z politycznego marketingu, PR-owych uśmiechów i urzędniczej nowomowy, pokazująca, jak dwie urzędniczki przypieczętowały los publicznej służby zdrowia w Polsce.
KROK 1: Konsumpcja budżetu przez koszty pracy (2024–2026)
Punktem wyjścia jest fakt: ponad 80% budżetów większości szpitali w Polsce zostało przeznaczone na wynagrodzenia, dyżury i kontrakty B2B.
Przez ostatnie trzy lata do systemu ochrony zdrowia dosypano gigantyczne, rekordowe kwoty (łącznie ponad 220 mld zł).
Pieniądze te nie poszły jednak na inwestycje, nowy sprzęt ani na skracanie kolejek. Zostały w całości wchłonięte przez podwyżki i stawki rynkowe medyków, które dyrektorzy musieli płacić pod groźbą zamknięcia oddziałów.
System nie wygenerował żadnej nowej wartości dla pacjenta, za to szpitale powiatowe wyczyściły swoje konta do zera i zaczęły generować gigantyczne długi.
KROK 2: Kalendarz wyborczy i "mrożenie" problemu (2026–2027)
Obecna sytuacja w sierpniu 2026 roku to próba ratowania tonącego okrętu za pomocą odgórnych limitów płac dla lekarzy (projekt 240 zł/h) i przesuwania płatności NFZ na kolejny rok. Wywołuje to ucieczkę lekarzy do sektora prywatnego i ciche zawieszanie oddziałów.
Dlaczego nikt z tym nic nie zrobi w 2027 roku? Ponieważ jesienią 2027 roku odbędą się wybory parlamentarne.
Rząd za wszelką cenę – biorąc kolejne kredyty i ukrywając długi w BGK – będzie utrzymywał fasadę darmowego systemu, aby nie stracić głosów. Prawdziwa prawda o braku pieniędzy zostanie zamieciona pod dywan.
KROK 3: Zderzenie z unijną ścianą (Początek 2028 roku)
Dzień po wyborach, na początku 2028 roku, kurtyna opada. Nowo powołany rząd staje przed pustą kasą NFZ i gigantycznym długiem publicznym przekraczającym 65% PKB. W tym samym momencie Komisja Europejska przestaje przymykać oko na uniki i zaczyna bezwzględnie egzekwować Procedurę Nadmiernego Deficytu (EDP).
Blokada dotacji: Zgodnie z unijnymi restrykcjami i nowymi zasadami Rady Fiskalnej, budżet państwa otrzymuje kategoryczny, prawny zakaz "ratowania" NFZ darmowymi dotacjami z podatków.
Brak alternatywy: Skoro szpitalom brakuje miliardów na bieżące funkcjonowanie, a państwo nie może im legalnie pomóc, publiczny system staje w obliczu oficjalnego bankructwa.
KROK 4: Wprowadzenie współpłacenia jako "jedynego ratunku" (2028)
Aby szpitale w ogóle mogły otwierać drzwi dla pacjentów, rząd w 2028 roku zostaje zmuszony do podjęcia decyzji, której unikał przez dekady: redefinicji Koszyka Świadczeń Gwarantowanych i legalizacji współpłacenia (co-payment).
Rząd ogłosi to w mediach jako "nowoczesny program stabilizacji i partnerstwa ubezpieczeniowego".
W praktyce oznacza to, że NFZ zapłaci tylko za najtańsze, podstawowe procedury i ratowanie życia. Jeśli pacjent będzie chciał przejść operację planową w normalnym terminie, dostać nowoczesne leki, lepsze implanty czy zniwelować ból – będzie musiał legalnie dopłacić z własnej kieszeni (np. 30-50% wartości zabiegu) lub posiadać prywatną polisę zdrowotną.
KROK 5: Przejęcia komercyjne upadłych szpitali (2028–2030)
Zadłużone samorządy powiatowe, nie mając funduszy na utrzymanie placówek medycznych, zaczną masowo przekształcać szpitale w spółki prawa handlowego i sprzedawać w nich udziały.
Na rynek wejdą wielkie, prywatne sieci medyczne oraz zagraniczne fundusze inwestycyjne, które dysponują kapitałem.
Przejmą one budynki i infrastrukturę wybudowaną za pieniądze podatników. Jako prywatni właściciele dokonają natychmiastowej "optymalizacji": zamkną niedochodowe oddziały ratunkowe (SOR-y) czy internę, a rozwiną dochodowe, komercyjne usługi (ortopedię, chirurgię jednego dnia, kliniki leczenia bólu).
Podsumowanie procesu: Dlaczego akurat 2028?
Prywatna służba zdrowia od 2028 roku nie będzie efektem spisku. Będzie matematycznym rezultatem trzech kroków:
1. Przejedzenia pieniędzy (2024–2026): miliardy z naszych podatków zamiast na reformę systemu poszły na finansowanie kominów płacowych.
2. Paraliżu wyborczego (2027): strach przed reformami przed głosowaniem doprowadzi do całkowitego bankructwa kasy NFZ.
3. Unijnego rygoru (2028): wejście w życie obostrzeń EDP odetnie publiczne szpitale od rządowych kroplówek, zmuszając system do otwarcia drzwi dla prywatnego kapitału i bezpośrednich dopłat z kieszeni pacjentów.
Gdy w 2028 roku przy szpitalnym okienku usłyszysz, ile musisz dopłacić do operacji, to będzie moment, w którym osobiście zapłacisz rachunek za lata fatalnego zarządzania budżetem przez polityków i urzędników resortu zdrowia.
JAK DWIE MINISTER ZATOPIŁY PUBLICZNĄ OCHRONĘ ZDROWIA (2023–2026)
Patrząc na zdjęcia tych dwóch kobiet, nie widzimy reformatorek. Widzimy syndyków masy upadłościowej. Te dwie postaci przejmą do historii miano grabarzy konstytucyjnego prawa Polaków do bezpłatnej opieki medycznej (Art. 68 Konstytucji RP). Ich rządy w latach 2023–2026 to podręcznikowy przykład tego, jak za pomocą gigantycznych pieniędzy podatnika nie naprawić absolutnie niczego, a na koniec wystawić pacjentom rachunek za własną nieudolność. 🤦🤬
Część I: Izabela Leszczyna – Miliardy na kupowanie świętego spokoju
Izabela Leszczyna weszła do Ministerstwa Zdrowia z jednym zadaniem: miało być miło, spokojnie i bez protestów społecznych przed kolejnymi wyborami. Zamiast wejść w zwarcie z korporacjami medycznymi i odważnie zreformować system, wybrała najgorszą możliwą drogę – zasypywanie płonącego burdelu gotówką podatnika.
Wielki transfer do kieszeni, nie do szpitali: Za jej kadencji przez system ochrony zdrowia przepłynęło ponad 220 miliardów złotych. Gdzie są te pieniądze? Nie ma ich w nowoczesnych rezonansach, nie ma ich w remontach oddziałów, nie ma ich w skróceniu kolejek. Leszczyna bez mrugnięcia okiem pozwoliła, aby ponad 80% budżetów szpitali zostało skonsumowane przez medyczne kominy płacowe i kontrakty B2B.
Stworzenie luki stulecia: To za jej rządów oficjalna, realna dziura w NFZ na bieżące leczenie Polaków urosła do astronomicznych 14 miliardów złotych (z prognozą na 21 miliardów w roku kolejnym).
Trik z przesunięciem długu: Gdy system zaczął bankrutować, zamiast uderzyć pięścią w stół, Leszczyna zastosowała bezczelny wybieg księgowy – NFZ przesunął miliardowe płatności dla szpitali za wykonane zabiegi na kolejny rok. Szpitale straciły płynność, przestały płacić hurtowniom za leki, a minister udawała, że wszystko jest pod kontrolą. Została pogoniona z resortu, gdy długów nie dało się już przypudrować.
Część II: Jolanta Sobierańska-Grenda – Technokratyczna likwidatorka
Po Leszczynie przyszedł czas na „czyszczenie pola”. Do resortu wprowadzono Jolantę Sobierańską-Grendę – byłą menedżerkę szpitali pomorskich. Nie powołano jej po to, żeby leczyć, ale po to, żeby przeprowadzić brutalną likwidację pod dyktat unijnej Procedury Nadmiernego Deficytu (EDP).
Siłowe dławienie pensji: Sobierańska-Grenda w sierpniu 2026 roku odpaliła bombę w postaci ustawy wprowadzającej sztywny limit 240 zł brutto za godzinę pracy lekarza i kary finansowe dla dyrektorów, u których pensje przekraczają 85% budżetu.
Wypchnięcie medyków do prywaciarzy: Zamiast systemowego rozwiązania braku kadrowego, jej decyzje wywołały natychmiastowy pożar. Lekarze masowo rzucają papierami i odchodzą do prywatnych korporacji medycznych, gdzie państwowe limity nie obowiązują. Publiczne szpitale powiatowe w całym kraju zawieszają oddziały jeden po drugim.
Realizacja unijnego planu cięć: Pod płaszczykiem „konsolidacji i restrukturyzacji”, Sobierańska-Grenda realizuje najbardziej drastyczne kamienie milowe KPO. Jej zadaniem jest doprowadzenie do sytuacji, w której zadłużone placówki samorządowe zbankrutują i zostaną przymusowo skomercjalizowane.
Finał ich nieudolności: Oficjalna prywatyzacja od 2028 roku
Te dwie kobiety nigdy nie powinny zarządzać zdrowiem Polaków, ponieważ nie miały ani wizji, ani odwagi politycznej. Działały w klasycznym układzie: jedna bezmyślnie zadłużyła system na rzecz jednej grupy zawodowej, a druga przyszła go administracyjnie zaorać pod presją Brukseli.
Efekt tego duetu jest bezlitosny:
1. Publiczne szpitale zostały doprowadzone do faktycznego bankructwa.
2. Zbudowano system, w którym pieniądze podatników zamiast na leczenie, poszły na finansowanie luksusowych kontraktów.
3. Zostawiły puste kasy w NFZ w momencie, gdy unijny nadzór (EDP) blokuje jakiekolwiek ratunkowe dotacje.
Od 2028 roku, dzień po wyborach, kurtyna opadnie. Wprowadzone zostanie oficjalne współpłacenie pacjentów za zabiegi, a upadłe szpitale zostaną przejęte przez prywatny kapitał komercyjny. Kiedy staniesz w wieloletniej kolejce do specjalisty lub będziesz musiał wyciągnąć kartę płatniczą na izbie przyjęć, żeby dostać nowoczesne leczenie – będziesz wiedział, czyje twarze powinny Paść na plakatach z podpisem: „Dziękujemy za zniszczenie polskiej służby zdrowia”. 🤷😡😱🤦😂"
za Waclaw Domanus
"‼️👈Żyjemy w kraju, w którym Roman Giertych, poseł partii rządzącej, bliski współpracownik i adwokat premiera, zostaje obrońcą człowieka, który okradł Polaków na minimum 350 milionów złotych i ściga go za to jego kolega z partii, minister sprawiedliwości
Cudowne standardy 👈👏
‼️👈Pozostał rok do wyborów a ta władza gnije w każdej dziedzinie. Smród coraz większy ale nadal około 30% udaje, że tego smrodu nie czuje. Pobudka będzie gdy przyjdzie czas na spłatę długów z rozkradzionych pieniędzy.
Nadchodzą ciężkie czasy.
‼️👈 Ok, można śmiało to napisać. Mamy państwo niemal mafijne.
Poseł oraz wiceprzewodniczący KO Roman Giertych został obrońcą Przemysława Krala prezesa Zondacrypto.
Człowiek podejrzewany o wyprowadzenie z giełdy 350 mln zł ma za obrońcę czynnego polityka rządowej koalicji, kolegę ministra sprawiedliwości Żurka i rodzinnego adwokata premiera Tuska i szarą eminencję tego rządu.
Jeśli liczycie na spektakl, tak, dostaniecie go.
⭕️W zamian za łagodny wyrok Kral zacznie obciążać ludzi z prawicy. Bo taki sens jest tego układu. To nie ważne, czy powie prawdę, czy tak jak szef Red is Bad zacznie zmyślać.
Ba, ten spektakl będzie miał ładną, rządową oprawę. Początkowo jakieś pieniądze dla poszkodowanych przez Krala się znajdą. Przed kamerami pan premier albo pan Żurek, powie że dba o oszukanych i prokuratura odzyska ich majątek. I być może kilkanaście osób będzie to szczęście miało.
Ale tego rodzaju afery mają to do siebie, że większość poszkodowanych zobaczy figę z makiem. Jak było z Amber Gold?
⭕️ Za chwilę zaczną się także przecieki do mediów rządowych. Nawet jeśli Zondacrypto sponsorowała Owsiaka czy klub piłkarski, który lubi premier. Nawet jeśli rządowa ustawa o kryptowalutach była na rękę Kralowi, o tym pisać się nie będzie.
Czy rządowe media przypomną może jak ludzie z Zondacrypto współpracowali z prokuraturą czy polską policją przy szkoleniach, jak zgłaszali poprawki do ustawy o kryptowalutach?
Ten cyrk już było robiony. Pisałem o tym w tym poście https://t.co/9oYNl7cquH
Kral to wygodne narzędzie. Trzeba czymś przykryć tragedię ludzi czekających do szpitali czy przychodni; gigantyczne zarobki kumpli polityków z KO w ochronie zdrowia, zoofilię działaczy KO w Kłodzku, okradanie powodzian przez polityków KO, najszybsze zadłużenie państwa w Europie, wyciek danych 19 milionów Polaków, czy bzdurny raport pani profesor Barbary, znajomej polityków również z KO.
Czekam aż ten rząd się zmieni.
za Krystyna Maszota
fot. wikipedia/Sejm RP