Powstanie Warszawskie zakończyło się w październiku 1944 roku, budowa Pałacu Kultury i Nauki trwała od maja 1952 roku do lipca 1955 roku. Sławek patriota z Temu.
Władek Frasyniuk palnął prosto z mostu - ma żal do służb, że do dziś nie wiemy, kim jest Nawrocki i kto mu szepcze do ucha.
Nawrocki od roku siedzi na fotelu prezydenta tego kraju, rządzi nami w najlepsze, nie podpisuje ustaw, a nasz genialny minister koordynator do spraw służb specjalnych nie ma lub nie chce mieć pojęcia, kto to właściwie jest i skąd się wziął, co stanowi absolutny szczyt wszystkiego.
Z Nawrockim jest problem, że przeszedł przez polską politykę jak taran, a poparły go i przyklepały na fotelu prezydenckim te wszystkie święte krowy z Wiejskiej od lewa do prawa.
To jest po prostu niesamowite, bo w tym kraju nie da się bez awantury przegłosować zwykłej ustawy o handlu w niedzielę, ale żeby przyklepać i namaścić człowieka na najważniejszy urząd, to nagle zapanowała pełna zgoda wszystkich sił politycznych w tym kraju z rozmoczonej dykty.
Facet dostał glejt na wszystko, rządzi już okrągły rok, i nikt przez ten cały czas nie zapytał, dla kogo on właściwie pracuje. I teraz Frasyniuk siedzi przed telewizorem i słusznie pyta, kto mu szepcze do ucha, bo może to pierwsza dama, może wewnętrzny głos, a może jakiś oficer prowadzący, o którym zapomniały nasze elity? I tutaj wchodzi nasz główny bohater, czyli Siemoniak i jego rzekomo "odnowione" służby specjalne. To co się tam dzieje, to nie jest żaden profesjonalny film szpiegowski, tylko zwykłe serialowe Ranczo, tyle że finansowane z budżetu państwa. Siemoniak wszedł do resortu, miał zrobić wielkie czystki i przewietrzyć gabinety, a tymczasem mija trzy lata za chwilę, a on i cały rząd w kółko powtarzają, że w polskich służbach wciąż głęboko siedzą potężne złogi po poprzedniej władzy i NIEDASIĘ ich ruszyć.
W tych szafach MSWiA i ABW jest ponoć tyle trupów, że ekipy sprzątające boją się otwierać drzwi, a minister zamiast działać, traktuje to jako genialną wymówkę na każdą swoją wpadkę. Wyobraźcie sobie tajnego agenta ABW, który ma rozpracować prezydenta, siedzi w aucie w ciemnych okularach z kawą z termosu i pyta centrali, kim jest człowiek w Belwederze, na co centrala odpowiada, żeby sprawdził sobie na Wikipedii, bo im akurat odcięli internet przez nieopłaconą fakturę za tamten miesiąc. Kiedy Siemoniak żąda pilnego raportu o otoczeniu głowy państwa, urzędnik z nadania poprzedniej ekipy, który wciąż tam bezpiecznie siedzi na stołku, mówi z uśmiechem, że system się zawiesił, albo, że właśnie wysłali zapytanie faksem i czekają na odpowiedź z Gdańska.
Bo w czasach, gdy Elon Musk wysyła ludzi na Marsa, polskie służby pod wodzą Siemoniaka szukają haków za pomocą urządzeń z lat dziewięćdziesiątych i zwalają wszystko na pisowskie złogi. Przypomnijcie sobie zresztą te wszystkie spektakularne akcje, kiedy ścigaliśmy sędziego Szmydta uciekającego na Białoruś, a służby dowiedziały się o tym fakcie dopiero z jego oficjalnej konferencji prasowej w Mińsku. Albo sytuacje, gdy trzeba pilnie sprawdzić powiązania ludzi z otoczenia władzy, ale akurat tajne dokumenty gdzieś zaginęły przy przeprowadzce.
Więc jeśli Frasyniuk pyta dzisiaj, dlaczego służby po roku prezydentury Nawrockiego wciąż nie wiedzą, kto mu szepcze do ucha, odpowiedź jest banalnie prosta, bo oni wszyscy mają po prostu zapchane uszy. Połowa specsłużb wciąż nasłuchuje, czy z Nowogrodzkiej nie idzie przypadkiem jakiś sygnał, druga połowa próbuje rozpaczliwie ogarnąć, jak działa Excel, żeby wpisać tam tajne wydatki na fundusz operacyjny, a Siemoniak stoi na czele tego całego syfu i powtarza w telewizji, że sytuacja jest pod kontrolą, badamy sprawę, ale "wiecie, złogi nam przeszkadzają". To jest państwo polskie w pigułce, gdzie głowa państwa rządzi od roku, a my musimy chyba spytać jasnowidza, żeby dowiedzieć się, kim ten człowiek w ogóle jest.
Koncert Warszawiacy.... osiągnął dno. Zawodzenie powstańczych pieśni, sprofanowanie Fogga, prowadzący do bani. Gdzie te czasy, gdy prowadził go Tomasz Wolny... Wtedy był żar. Dziś jest shit.
A Bielan cichutko. Nie komentuje. Dlaczego? Bo już kombinuje jak oszukać tym razem swoich kolegów z PIS. Wykminił, że wykorzysta zawieruchę i pozbawi swoich kolegów z PIS funkcji w PE. Po co? Żeby przy okazji awantury w PIS złapać swoje korzyści. Teraz celuje w funkcje w PE.
Jacek Kurski od lat taki sam - zniszczyć, znieważyć, obrzucić błotem. Aż do totalnego ośmieszenia samego siebie i całej formacji.
Uciekał z PiSu jak szczur, dziś stroi się w piórka obrońcy obozu. Obrzydliwe.
Czy "podział" PiS był planowany? TAK. Czy "podział" PiS dokonał się? TAK. Czy dwa PiS-y są lepsze od jednego? TAK. Czy ktoś będzie w stanie zapanować nad wzajemną nienawiścią obu frakcji? NIE, tu Kaczyński miał rację, obie strony nie znają granic w niszczeniu przeciwnika.
No przepraszam bardzo ale są granice!
Broniłem tu dopiero co przedwczoraj @MWosPL przed represjami prokuratury Żurka. Broniłem go też wielokrotnie wcześniej – gdy stawiano mu absurdalne zarzuty ws. Pegasusa, albo gdy prokuratura robiła pokazówkę żeby zająć jego majątek. I cały czas to podtrzymuję: polityczne represje wobec posłów opozycji trzeba piętnować – i dalej będę to robił.
Ale jednocześnie gdy widzę coś takiego – ręce po prostu opadają!
Chłopak ledwo ponad 30 lat, z niewielkim wciąż dorobkiem politycznym – i ma czelność wyśmiewać się z WIEKU Ryszarda Terleckiego, jednego z najbardziej zasłużonych dla @pisorgpl polityków, represjonowanego przez komunę, wielkiego polskiego patriotę.
A gnojek robi to tylko dlatego, że jego banda z Solidarnej/Suwerennej Polski teraz ten PiS przejęła – a @RyszardTerlecki się na to nie chciał zgodzić – i został z partii wypchnięty.
Już nawet poza sporem politycznym – to jest nie do zaakceptowania na czysto ludzkim poziomie. Wielka szkoda, że takie rzeczy są w dzisiejszym @pisorgpl tolerowane.
Wstyd. Po prostu wstyd.
Jarosław Kaczyński pozostaje najwybitniejszym politykiem 35 lat, ale Maślarze prowadzą PiS do klęski. Myślę, że nadejdzie taki dzień, gdy Prezes ich pogoni i razem pójdziemy po zwycięstwo.
Niezła ściema PiS.
Nie od dziś wiadomo, że nieważne, co mówisz i myślisz, najważniejsze, aby mówili o tobie.
Dołujący PiS robi woltę dla kolejnych procentów poparcia. Niby się kłócą, niby dzielą, nienawidzą, walczą między sobą i ma być głośno oraz oby nie przekręcali nazwy partii, która nie brzmi byle jak – PiS, tylko Prawo i Sprawiedliwość.
Partia, której wiceprezesem jest ukrywający się za liczne zbrodnie przeciwko Polsce Zbigniew Ziobro, ociepla swój wizerunek. Nie chce być kojarzona z bezprawiem i brakiem sprawiedliwości, masową korupcją, złodziejstwem, agresywnym kłamstwem, szczuciem i odwracaniem pojęć.
Zauważyliście, jak dokładnie i wyraźnie przekupna swołocz dziennikarska wymawia słowa „Prawo i Sprawiedliwość”?
Chodzi o powrót do znaczenia tych słów, a nie do nazwy partii.
Nie wierzę im. Podzielą się czy nie, zwyzywają się czy będą chwalić – to nie ma znaczenia. Oni na wybory znowu będą zwarci i gotowi, ze świeżym wizerunkiem starej i skompromitowanej partii PiS. Dziś PiS oznacza: promować i scalić, a nie pokrzyczeć i skończyć. Dziś przykrywają wizerunkowo zarówno Koalicję, jak i obie Konfederacje. I o to chodzi w walce o władzę.
Partia się nie podzieli, a jeśli tak, to na niby, aby w każdej chwili znowu być razem i manipulować Polakami.
Nie od dziś wiadomo, że PiS zatrudnia najlepszych na świecie specjalistów od wizerunku politycznego. Czyli od matactwa i okłamywania Polaków. Tak jak wiadomo, że nieważne, co mówisz i myślisz, najważniejsze, aby ciągle mówili o tobie.
I to się właśnie dzieje.
Adam Mazguła
#PrawdąPoOczach #TarczaWolnościSłowa #Odpowiedzialność #BronimyKonstytucji #ŻołnierzGorszegoSortu
Biedny premier. Jest taka mądra zasada życiowa - jak już podjąłeś decyzję, miej odwagę żyć z jej konsekwencjami. Premier decyzję podjął, ale odwagi mu wystarcza tylko do żalenia się na twitterze. A my nawet prawa do żalenia się nie mamy, bo decyzja o wyborze prezydenta nie należała do obywateli. My możemy sobie tylko biernie obserwować jak politycy obracają demokrację w pył.
🚨 Dzięki szybkiej identyfikacji i skoordynowanym działaniom stołeczni policjanci zatrzymali w Bydgoszczy 23-letniego obywatela Ukrainy, który opublikował w mediach społecznościowych nagranie, w związku z którym usłyszał zarzut publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa oraz używał wulgarnych słów wobec uczestników Marszu Pamięci o Ofiarach Rzezi Wołyńskiej.
Mężczyzna został przekazany Straży Granicznej wraz z wnioskiem o wydanie decyzji o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu.
Nie ma przyzwolenia na przestępstwa motywowane nienawiścią, ani nawoływanie do przemocy. Stołeczna Policja będzie w takich przypadkach reagowała szybko, zdecydowanie i konsekwentnie – bez względu na narodowość, pochodzenie czy obywatelstwo sprawcy.
Więcej ⬇️
https://t.co/oEOsYYnrE5