„Z*biłeś go!” - krzyczał świadek. Rozpędzone BMW zmiotło 9-latka z chodnika
W spokojny, wakacyjny wieczór 9-letni Fabian jechał na rowerze po chodniku w pobliżu swojego domu, gdy uderzyło w niego rozpędzone BMW. Kierowca pojazdu stracił panowanie nad autem na łuku drogi, zmiótł chłopca z chodnika, a następnie z impetem sforsował ogrodzenie prywatnej posesji.
Z relacji https://t.co/dpZJFlFG05 pierwszej pomocy udzielił dziecku sąsiad - strażak i ratownik. Mimo długiej reanimacji oraz przetransportowania chłopca śmigłowcem LPR do szpitala, 9-latek zmarł nad ranem w wyniku odniesionych obrażeń.
Sprawcą okazał się 39-letni mężczyzna, dobrze znany policji ze wcześniejszych przestępstw drogowych i posiadania nielegalnych substancji. Choć badania wykazały, że kierowca oraz dwójka pasażerów byli trzeźwi, w ich samochodzie policjanci zabezpieczyli ponad 26 gramów różnych środków odurzających. Od kierującego pobrano krew do badań na obecność środków, a cała trójka została zatrzymana przez policję.
Świadkowie zdarzenia i mieszkańcy wsi są w głębokim szoku po stracie chłopca.
Zaczęło się od 1000 zł mandatu w Ustce za jazdę samoróbką na trytytki, a może skończyć się wielką inżynieryjną przygodą.
Rzeszowska firma Electricall poszukuje 12-letniego twórcy hybrydy roweru i hulajnogi elektrycznej. Zamiast spisywać chłopca na straty za zignorowanie przepisów drogowych, eksperci chcą nagrodzić jego pasję i ufundować mu dwudniowy, w pełni opłacony wyjazd na edukacyjne warsztaty techniczne do Rzeszowa.
Jeśli znasz młodego konstruktora lub jego rodziców, daj im znać i skontaktuj ich pod adresem [email protected] - niech ten talent rozwija się bezpiecznie!
Atak nienawiści na placu budowy pod Krakowem doczekał się natychmiastowej i bezwzględnej reakcji.
46-letni mężczyzna, który w wulgarny sposób znieważał oraz groził swoim ukraińskim podwładnym, na własnej skórze przekonał się, że rasistowskie zachowania niosą za sobą błyskawiczne konsekwencje. Nagranie z całego zdarzenia trafiło do sieci i wywołało falę oburzenia, co popchnęło pokrzywdzonych do powiadomienia policji.
Pierwsza kara nadeszła ze strony pracodawcy, który bezwzględnie zwolnił agresora i publicznie potępił jego zachowanie. Dalszy ciąg wydarzeń potoczył się jeszcze szybciej, choć mężczyzna próbował uniknąć odpowiedzialności i wyjechał z regionu, małopolscy policjanci tropili go aż do Wielkopolski, gdzie doszło do zatrzymania.
Mężczyzna trafił do komisariatu w Skawinie, a jego sprawą zajmuje się już Prokuratura Rejonowa w Wieliczce. Przestępstwa na tle narodowościowym są w Polsce ścigane z urzędu, więc 46-latka czeka teraz rozprawa karna.
Usłyszał obcy akcent i chwycił za ostre narzędzie.
Spięcie z powodu obcego akcentu mogło skończyć się tragedią na ulicach Rumi. W noc z poniedziałku na wtorek 31-letni mężczyzna wpadł w furię, gdy podczas rozmowy zorientował się, że jego rozmówca pochodzi z innego kraju.
Agresor chwycił za ostre narzędzie, zaczął grozić przechodniowi i przeszedł do ataku. Zaatakowany mężczyzna zasłonił się własnym rowerem, w którym napastnik zdołał jedynie uszkodzić dwie opony.
Rumscy kryminalni zadziałali błyskawicznie i jeszcze tej samej doby namierzyli oraz zatrzymali 31-latka dzięki weryfikacji monitoringu. W Prokuraturze Rejonowej w Wejherowie podejrzany usłyszał zarzuty stosowania przemocy i gróźb na tle narodowościowym, a decyzją sądu trafił już do tymczasowego aresztu na trzy miesiące.
Grozi mu teraz do 5 lat pozbawienia wolności.
Zamienił sztuczne 100 dolarów na 400 prawdziwych złotych.
47-letni mieszkaniec Malborka postanowił wzbogacić się na rekwizytowej walucie i wszedł do lokalnej placówki pocztowej ze sztucznym banknotem 100-dolarowym. Za pierwszym razem plan wypalił, zdezorientowany pracownik dał się nabrać i wypłacił mu 400 złotych.
Zachęcony łatwym zyskiem oszust wrócił do tego samego okienka jeszcze tego samego dnia z kolejną „stówką”. Tym razem jednak obsługa wykazała się czujnością, rozpoznała imitację i odprawiła go z kwitkiem.
Zamiast ewakuować się z pola bitwy, mężczyzna ponawiał próby w kolejnych dniach. Przy czwartej wizycie pracownicy powiedzieli „dość” i na miejsce wezwali policję. Mężczyzna został zatrzymany, przyznał się do winy i usłyszał trzy zarzuty za oszustwo oraz usiłowanie oszustwa. Teraz grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
Zostawił nieprzytomną 13-latkę na ulicy i uciekł.
Wczorajszego wieczoru przy ulicy Piłsudskiego 15-letni chłopiec przewoził na pożyczonej hulajnodze elektrycznej swoją 13-letnią koleżankę. Żadne z nich nie miało na głowie kasku.
Gdy nastolatek najechał na studzienkę kanalizacyjną, stracił panowanie nad pojazdem, doprowadzając do fatalnego w skutkach upadku. Dziewczynka straciła przytomność, jednak zamiast wezwać ratunek, przerażony konsekwencjami 15-latek po prostu uciekł, zostawiając nieprzytomną koleżankę na jezdni. Ciężko ranna nastolatka trafiła do szpitala w Lublinie, a trzeźwego sprawcę szybko namierzyli policjanci.
Sprawą zajmie się teraz sąd rodzinny.
Wycieli 60 metrów miedzianego kabla.
Czteroosobowa szajka - kobieta oraz trzech mężczyzn - postanowiła łatwo wzbogacić się na kradzieży około 60 metrów miedzianego kabla z ulicy Ciepłowniczej. Łup wyceniono na blisko 4,5 tysiąca złotych.
Złodziejski rekonesans wokół wielkiej drewnianej szpuli zaczął się już rano, co natychmiast zwróciło uwagę pracowników ochrony. Gdy po zmroku podejrzani wrócili z brzeszczotem i zdążyli odciąć przewód, na miejsce wkroczyli policjanci z Nowego Miasta.
Pierwsza dwójka wpadła na pobliskiej stacji paliw, a pozostali wspólnicy - w tym jeden czekający w zaparkowanym aucie - chwilę później. Cała czwórka trafiła do aresztu z wynikiem od 1 do 1,5 promila alkoholu w organizmie. Usłyszeli już zarzuty kradzieży, przy czym mężczyźni odpowiadać będą w warunkach recydywy i multirecydywy.
Na dodatek 41-letni kierowca grupy odpowie za złamanie dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów.
Zdj: KMP
Genialna porada AI podbiła mandat o 700 zł XD
Policjanci z zabrzańskiej drogówki zatrzymali na ulicy Korfantego 30-letniego kierowcę Opla, który przekroczył dopuszczalną prędkość o 14 km/h. Mundurowi zaproponowali mu standardowy mandat w wysokości 100 złotych.
Mężczyzna postanowił jednak wykorzystać czas, gdy policjanci weryfikowali jego dane w systemie, na szybką konsultację z popularnym asystentem AI. Gdy cyfrowy doradca zasugerował mu odmowę przyjęcia kary, 30-latek kategorycznie odrzucił mandat.
Sprawa trafiła więc do sądu, a ten po przeanalizowaniu dowodów nie miał wątpliwości o jego winie. Sądowa lekcja okazała się bolesna dla portfela kierowcy, gdyż otrzymał grzywnę w wysokości 800 złotych, czyli ośmiokrotnie wyższą niż pierwotna propozycja policjantów.
Miał być szybki i darmowy deser, a jest wizja kilku lat za kratkami. 27-letni mieszkaniec Legnicy upatrzył sobie jeden ze sklepów w sąsiednim Jaworze jako źródło darmowych słodyczy.
Od początku lipca regularnie przyjeżdżał na „gościnne występy”, by niepostrzeżenie wynosić z półek ulubione przysmaki. Seryjny rabuś obłowił się łącznie na 96 tabliczek czekolady o łącznej wartości niemal 1600 złotych.
Mężczyzna prawdopodobnie zakładał, że kradzież słodyczy to sprawa zbyt błaha, by policja traciła na nią czas, a fakt, że przyjeżdża z innego miasta, zapewni mu bezkarność. Bardzo się jednak pomylił.
Jaworscy kryminalni przeanalizowali dowody, wytypowali sprawcę i szybko zapukali do jego drzwi. 27-latek został zatrzymany, przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Policjanci wyraźnie podkreślają: dla nich nie ma „błahych” przestępstw, a za słodką serię kradzieży amator cudzego mienia odpowie teraz przed sądem.
Grozi mu nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Agenci CBA wkroczyli do sześciu szpitali na terenie województwa mazowieckiego. Wielka akcja warszawskiej delegatury to efekt wielowątkowego śledztwa nadzorowanego przez Prokuraturę Okręgową w Sieradzu, które uderza w bezprawne procedury w polskiej służbie zdrowia.
Główną osią sporu są kontrowersyjne zamówienia publiczne z lat 2020–2021. Śledczy prześwietlają „korzystne decyzje zakupowe”, które miały być zapłatą za przyjęcie korzyści majątkowych przez osoby na eksponowanych stanowiskach publicznych.
To jednak nie wszystko, bo pod lupą służb znalazły się także samorządowe dotacje przyznawane na podnoszenie kwalifikacji i szkolenia dla personelu medycznego. Jest podejrzenie, że publiczne pieniądze nie trafiały tam, gdzie powinny.
Podczas przeszukań funkcjonariusze zabezpieczyli twarde dyski, nośniki danych oraz obszerną dokumentację. Do tej pory zarzuty usłyszały już trzy osoby, ale służby mocno podkreślają: sprawa jest rozwojowa i po analizie zebranego materiału planowane są kolejne zatrzymania.