bez pamięci, nie wydajny
przez to utkniesz w poczekalni
mówiąc ciągle coś o prawdzie
przeliczając ją jak skarbnik
złożysz śluby - cukier w szklance
złoty środek, czysty barwnik
Marcin Ryczek - Człowiek karmiący łabędzie w śniegu* (fotografia), 2013. #PolishMastersofArt
______
"To bardzo osobiste zdjęcie. W tamtym okresie czułem, że muszę uchwycić coś, co byłoby wizualizacją równowagi, balansu w życiu, który sam osiągnąłem. Po różnych, negatywnych i pozytywnych sytuacjach, które mi się zdarzyły, nadszedł wyjątkowy czas równowagi. Chodziłem więc po Krakowie szukając odpowiedniego ujęcia tego stanu. Nie myślałem wówczas o konkretnym symbolu, takim jak yin-yang. Podczas spaceru nad Wisłą z mostu Grunwaldzkiego zobaczyłem dwie symetrycznie przyległe do siebie płaszczyzny: białego, zaśnieżonego brzegu i ciemnej rzeki. Wracałem w to miejsce wiele razy. Podobały mi się kontrastujące ze sobą 'połówki', brakowało jednak wypełnienia. I któregoś dnia ta scena się wydarzyła. Zrobiłem 3 czy 4 zdjęcia, wybrałem jedno i opublikowałem. Błyskawicznie zyskało niesamowitą popularność, a sama fotografia była interpretowana na różne sposoby i zaczęła żyć własnym życiem. Dała mi znaczną rozpoznawalność; teraz ludzie przychodząc na wystawy organizowane w różnych zakątkach świata często mówią 'O, znam to zdjęcie'" - Marcin Ryczek o kulisach powstania tej kultowej fotografii w wywiadzie dla Dziennika Polskiego 📷
@LupeFiasco Wanna subdue Lu like Max Verstappen
Take him off the track and lap him, I see the devil clappin' his claws
damn. Lu running circles around most of them