Ciekawe, co by się stało, gdyby dzisiaj jakiś polski polityk oficjalnie przemówił do Ukraińców takimi słowami: „Przebaczamy wam Wołyń. I prosimy o przebaczenie za krzywdy, które my wyrządziliśmy wam — za akcję „Wisła”, za spalone cerkwie, za to, czego sami się dopuściliśmy".
Myślę, że w ciągu godziny zostałby zmiażdżony: „Zdrajca". „Agent Bandery". „Kto cię upoważnił, żebyś wybaczał w imieniu pomordowanych?". „Najpierw ekshumacje, najpierw niech oni nas przeproszą — a potem zobaczymy". Rozszarpano by tego człowieka na strzępy. Dla dzisiejszej prawicy taki gest jest po prostu nie do pomyślenia.
A przecież coś takiego się u nas wydarzyło w roku 1965.
Dwadzieścia lat po Auschwitz polscy biskupi napisali do biskupów niemieckich słynne „przebaczamy i prosimy o przebaczenie" — do Niemców, którzy wymordowali miliony Polaków.
Reakcja władzy była dokładnie taka, jaką przed chwilą sobie wyobraziliście. Gomułka nazwał gest pojednania „targowicą" i „świństwem". Premier Cyrankiewicz pisał oficjalnie, że żadne dokumenty biskupie nie wymażą hitlerowskich zbrodni. Na rezydencji arcybiskupa Kominka ktoś wymalował: „Zdrajca". Wybaczenie było dla komunistów dokładnie tym, czym wybaczenie Wołynia jest dziś dla prawicy — czymś niewyobrażalnym, równoznacznym ze zdradą.
Komuniści byli ateistami, więc można ich postawę zrozumieć. Dla marksisty wybaczenie nie jest wartością — to sentymentalna słabość. Ich niezdolność do przebaczenia była przynajmniej spójna z tym, w co wierzyli. Gomułka nie czytał wieczorem „Kazania na Górze” i nie udawał, że broni Ewangelii.
Prymas Wyszyński określał ich postawę jednym słowem: „spoganienie" — dodając z ulgą, że to spoganienie oficjalnej władzy, a nie narodu, który umie przebaczać. Sam wybaczył wprost „po chrześcijańsku, w duchu Ewangelii Chrystusowej, zgodnie z Modlitwą Pańską i nauką Soborową".
Komuniści wymachiwali czerwonym sztandarem — dzisiaj prawica wymachuje krzyżem i różańcem. Chce być przedmurzem chrześcijaństwa, obrońcą cywilizacji „zbudowanej na Ewangelii", przed bezbożnym liberalizmem. Ale jednocześnie wybaczenie Wołynia jest tak samo nie do pomyślenia, jak wybaczenie Niemcom dla Gomułki.
Ci sami ludzie codziennie odmawiają „Ojcze nasz". Codziennie mówią: „i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Chrystus mówił: przebaczaj nie siedem razy, ale siedemdziesiąt siedem razy. Miłujcie nieprzyjaciół waszych. Całe chrześcijaństwo opiera się na krzyżu, który sam jest aktem przebaczenia — „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią". Ale nasi obrońcy krzyża uznali, że kiedy chodzi o nasz naród, o naszą ranę, to tak daleko akurat Ewangelia nie sięga.
Komuniści przynajmniej nie udawali. Nie wybaczali i nie twierdzili, że są chrześcijanami. Prezydent Nawrocki, chrześcijanin przecież, oraz jego towarzysze w wierze nie wybaczają, choć nazywają siebie obrońcami chrześcijaństwa. Według tak szanowanego przez nich Prymasa Tysiąclecia to „spoganienie”. Ale im jakoś to się klei.
@Ryszard6138836@jacek_liberski Nie jest jedynym, nizszy wiek emerytalny maja takze kobiety w Rumunii. Polki mialy pracowac do 67 roku zycia tak jak mezczyzni i dlatego PO przegralo wybory w 2015 roku. Ale to mialo nastapic dopiero w 2040 roku.
Z lekkim piruetem, ale jest: ostatni, 45 odcinek "Alfabetu Propagandy" w "Sprawdzamy" TVP Info z 3 maja. Przypominam w nim "Wiadomości" sprzed drugiej tury wyborów prezydenckich 2020 i żegnam się z widzami "Sprawdzamy", ale nie z "Wiadomościami" i TVP. Więcej - później ... #TVPiS
W sobotnich (26.04, TVPInfo) #Sprawdzamy przypomniałem drugą odsłonę prezydenckiej kampanii 2020. Jak "Wiadomości" pokazywały falę Rafała Trzaskowskiego kontrastując ją z falą wystąpień Agaty Dudy. Pluralizm, bezstronność, wyważenie i niezależność publicznej TVP... #TVPiS
W #Sprawdzamy (19.04 o 20:05, TVP Info) "Alfabet Propagandy": wybory prezydenckie 2020. Kopertowych 10 maja nie będzie, data kolejnych nieznana. PO zmienia kandydata na Rafała Trzaskowskiego. PiS: to ich wina, że karty za 70 mln zmarnowane! Jak zawsze: winni są inni... #TVPiS
Wybory prezydenckie, te sprzed pięciu lat, męczyły nas prawie tak samo jak pandemia. Im bliżej było 10 maja, ich ustawowego terminu, tym bardziej "Wiadomości" TVPiS odlatywały, przekonując że jednak się odbędą. A nie odbyły się. Takie "Wiadomości" jaki rząd. #TVPiS#Sprawdzamy
- Czy uda się uratować demokrację? - pytała dramatycznie Edyta Lewandowska w "Wiadomościach" TVPiS w kwietniu 2020 roku. Ratunkiem w czasie pandemii COVID miały być wybory korespondencyjne. I gdyby nie sprzeciw wicepremiera Jarosława Gowina, 10 maja by do nich doszło. #Sprawdzamy
W "Alfabecie (wyborczej) propagandy" z 22 marca przypominam, jak w szczycie pandemii COVID, w Wielkanoc 2020 roku, Polacy nie mogli pójść na cmentarz do swoich bliskich. Chociaż nie wszyscy Polacy ... Ale wszyscy mieli pójść do wyborów już za miesiąc, 10 maja. #TVPiS#Sprawdzamy
Pięć lat temu ustawę o wyborach korespondencyjnych Sejm uchwalił 6 kwietnia; prezydent Duda podpisał ją 8 maja. Wybory miały się odbyć 10 maja. 10 marca 2025 prezydent Duda zawetował "ustawę incydentalną" ponieważ "prawa wyborczego nie zmienia się na dwa miesiące przed wyborami".