Specjaliści od budowania marki osobistej mogą się naprawdę uczyć od Nawrockiego.
Wystarczy powiedzieć „alfons”, a każdy w Polsce, od prawa do lewa, od razu myśli, że chodzi o niego.
To jest naprawdę niezwykłe osiągnięcie.
Brawo👏
Panie @OficjalnyJK specjalnie dla Pana „ genialnego stratega z Żoliborza” różowy GROT 😉 W takie GROTY będzie uzbrojona Pana świetnie wyszkolona w ciągu 16 dni grupa z Nowowiejskiej.
"Całe zaplecze pisowskie może tylko funkcjonować jak pijawki na organizmie państwa - na koszt podatników. [...] Nie są w stanie zaistnieć na wolnym rynku, więc pasożytują na funduszach publicznych". (Dominika Wielowieyska).
📛Ale żeby Karol Nawrocki uczestniczył w imprezach finansowanych przez Olgierda L. (ksywa 'Olo') kreując kult "żołnierzy wyklętych" finansowany przez ludzi zajmujących się brutalnym handlem KOBIETAMI ⁉️ Ożeż ty, Karol ‼️🥵🥵
O tym co zeznają świadkowie na procesie ciąg dalszy...
Jest co utajniać. Takiego człowieka z premedytacją wybrał dla PL Kaczyński, a z wyrachowania przyklepał Hołownia, nie naukowca, nie noblistę, tylko gościa z ciemną przeszłością i szemranym towarzystwem.
„Nieważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy” – więc teraz o tym, jak te głosy są liczone, słów kilka. Kilka dni temu odbyły się wybory we wsi Świętoniowa w woj. podkarpackim. Co mają wspólnego wiejskie wybory sołtysa z wynikiem wyborów prezydenckich z 2025 roku? Otóż protokół ujawnia informacje, które pokazują skalę problemów.
Matematyki tu nie ma żadnej. Kart do głosowania wydano 318, kart oddano 319. Czy doszło do cudu rozmnożenia kart? Tego nie wiem, ale obawiam się, że nawet miejscowy proboszcz nie byłby w stanie tego wyjaśnić. Dalej: kart ważnych oddano – znowu – 318, lecz głosów ważnych oddano – znowu – 318, a nieważnych 2. Liczba głosów wzrasta więc do 320. Liczby w protokole żonglują, żadna się nie zgadza, ale może wynik jest poprawny? W końcu wynik jest najważniejszy! Otóż we wsi Świętoniowa nastąpił pat, a każdy z dwóch kandydatów miał otrzymać taką samą liczbę głosów, po 158. Zaraz, zaraz: wiecie, ile to jest 158 × 2? Przecież nawet dziecko może sprawdzić to na kalkulatorze – 158 × 2 to 316. Tak więc nie zgadza się nam w protokole nic!
Co więc ma to wspólnego z wyborami prezydenckimi? Otóż w komisji, w której mieszkańcy wsi oddawali swój głos, „wyniki” prezentowały się następująco: Nawrocki 90,04%, Trzaskowski 9,96%. Czy ktoś naprawdę w to wierzy?
Do motłochu - wyborców pis.
W czasie kampanii wyborczej Zbigniew Bogucki straszył Polaków uchodźcami. Krzyczał na wiecach, że uchodźcy będą gwałcić nasze matki, żony, siostry i córki, odbiorą pracę Polakom i zniszczą naszą kulturę. Ogólnie masakra, tragedia i pandemonium.
Jako wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki, przez 3 lata urzędowania wydał obcokrajowcom 56 968 zezwoleń na pracę, w tym 294 Rosjanom.
Pis wami kręci jak gównem w wiaderku, tumany.
#WeekendDlaMotłochu
Pani Poseł @CzechakLidia,
schrony zostały już zmodernizowane https://t.co/BKlkKo43M1. w Białymstoku i Lublinie. Kolejne samorządy budują obecnie schrony w Malborku i Jerzykowie w woj. wielkopolskim.
W latach 2015-2023 nie wybudowano w Polsce ani jednego schronu.
Byłoby ich zapewne więcej, gdyby Pani partia @pisorgpl nie schowała do kosza ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej. Z nagraniem tej rolki spóźniła się Pani co najmniej o 4 lata.
Do motłochu - wyborców pis.
Gdy dziś pod dyktando złodziei z pis, motłoch drze mordę o „układach” i „przywilejach elit”, warto wam matoły, przypomnieć, jak wyglądała prawdziwa „dobra zmiana” od środka.
Stanisław Karczewski – lekarz, senator, a w latach 2015–2019 Marszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej przez cały czas swojej wysokiej publicznej funkcji spokojnie dorabiał w publicznym szpitalu. Na bezpłatnym urlopie, rzecz jasna.
W latach 2009–2015 czyli jako senator i wicemarszałek Senatu, Karczewski zainkasował w szpitalu w Nowym Mieście nad Pilicą ponad 400 tysięcy złotych za płatne dyżury. Ministerstwo Zdrowia uznało wtedy taką praktykę za niedopuszczalną, podobnie jak Główny Inspektor Pracy. Ale dla PiS prawo jest elastyczne, gdy dotyczy swoich. Rachunki wysyłał nawet w kopertach z logo Kancelarii Senatu.
W jednym tylko roku, według oświadczeń majątkowych, na umowie zlecenie ze szpitala wyciągnął kwoty rzędu 40 tysięcy złotych i więcej, obok pełnej pensji marszałka, diety i innych przywilejów. Dla niego to był „skromny dodatek”. Dla zwykłego lekarza rezydenta, fortuna, za którą Karczewski kiedyś kazał pracować „dla idei”.
Bo właśnie on, ten sam Stanisław Karczewski, w 2017 roku grzmiał do młodych lekarzy: „Pracujcie dla idei, nie dla pieniędzy!”. Sam jednak nigdy nie zrezygnował z ani jednej złotówki z państwowego szpitala.
"Nie śpi po nocach, ciężko pracuje, płaci ogromne podatki" – tak tłumaczył później swoje wielotysięczne miesięczne dochody. Klasyczna pis-owska narracja, dla nas przywileje i kumoterstwo, dla was ideały i poświęcenie.
Dzisiaj, gdy odsunięci od koryta politycy i działacze Kaczyńskiego, siedząc w opozycji, nagle stali się obrońcami moralności. Krzyczą o lekarzu-milionerze, o „skandalicznych zarobkach” w służbie zdrowia, o tym, że „państwo nie może tyle płacić”. Ten sam Karczewski i jego koledzy, którzy przez osiem lat robili z publicznych pieniędzy prywatny bankomat dla swoich, teraz pouczają, jak powinno wyglądać „sprawiedliwe państwo”.
Hipokryzja level master. Klasyczna pisowska definicja „swoich i obcych”. Dla swoich – miliony i bezkarność, dla reszty, kazania o "pracy dla idei".
#WeekendDlaMotłochu
Wszystko, o czym opowiadają Stankiewicz i Bertold Kittel w sprawie Nawrockiego, to nie są jakieś zamierzchłe historie sprzed kilkunastu czy dwudziestu lat.
Gangsterskie środowisko Ola i Wielkiego Bu było Nawrockiemu bliskie jeszcze wtedy, kiedy był prezesem IPN. W 2024 roku spotykał się z Wielkim Bu, a Olo publicznie zwracał się do niego po imieniu. Kilka miesięcy później Olo został zatrzymany i usłyszał zarzuty dotyczące między innymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Wielki Bu również ma dziś poważne zarzuty prokuratorskie.
To nie jest więc historia o jakichś dawnych znajomościach z młodości, które dawno się skończyły. Te kontakty trwały praktycznie do momentu, kiedy Nawrocki został prezydentem.
I dlatego kiedy dziś słucham Stankiewicza i Kittela, trudno mi traktować tę historię jako zamknięty rozdział z przeszłości. Moim zdaniem pytanie, czy te środowiska nadal są Nawrockiemu bliskie, jest całkowicie zasadne.
płatne spotkania biznesu z prezydentem? to było... w Rosji. szef Ikei został poinformowany przez wysokiego urzędnika, że takie spotkanie kosztuje 5 do 10 mln.
to się nazywa SISTIEMA
pisze o tym Karen Dawisha w książce o kleptokracji Putina
Bardzo dobrze, że daje Pan przykład innym ludziom, żeby się nie bali Alfonsa, wyłudzacza kawalerek, człowieka uzależnionego od środków odurzających, człowieka wykorzystującego bezprawnie powierzone mu państwowe środki, popierającego bandytów, nazioli i inne męty. Jest Pan odważnym i honorowym Człowiekiem 👏🤝
Mam uprzejme pytanie do WP. Czy Państwo popierają zakaz pozwów typu SLAPP stosując wobec innych dziennikarzy pozwy typu SLAPP? Jeśli dobrze rozumiem wasze stanowisko, to chcecie zakazu takich uciszających pozwów, ale zakazu dla wszystkich innych poza wami.
Polska dyplomacja też czeka, na 46 podpisów na nominacjach w zdecydowanej większości zawodowych dyplomatów, w tym na placówkach wojennych.
Czy @NawrockiKn musi na nich przenosić swoją walkę z rządem?
Błąd w komisji. Pomylili wyniki Nawrockiego i Trzaskowskiego. Finał sprawy
https://t.co/TgbnWp6LDJ
To już nie jest irytujące, to już jest wq'''. Za co dziadki z PKW biorą kolosalne pieniądze? Po co ta gra pozorów,że mamy wybory?Licealiści lepiej by policzyli głosy.
Dla tych, którzy nie do końca rozumieją, o co chodzi z #KryptoAferaPiS:
1.Moskal i Chodziński lecą na Ibizę, gdzie spotykają się z Kralem, szefem Zondacrypto.
2.Chodziński współpracuje z Kralem i jest pośrednikiem w jego kontaktach z politykami.
3.Kowalski przygotowuje poprawki do ustawy i przekazuje je Moskalowi.
4.Poprawki trafiają następnie do Krala, który jeszcze przed posiedzeniem komisji analizuje je i wskazuje rozwiązania korzystne dla branży kryptowalutowej.
Tak właśnie wyglądał pisowski kryptoukład.
Pytanie nie powinno brzmieć czy wyników wyborów prezydenckich były fałszowane bo były.
Pytanie powinno brzmieć "W ilu komisjach doszło do fałszowania wyników i czy mogło to zmienić ostateczne wyniki?"
Moim zdaniem tak.
Nawrocki stworzył sobie polityczny świat, w którym każde podanie mu ręki jest sukcesem dyplomatycznym, każda kurtuazyjna rozmowa - historycznym spotkaniem, a każde pojawienie się za granicą - osobistym triumfem.
„Byłem. Spotkałem się. Załatwiłem. Przywiozłem”.
Tyle że polityka międzynarodowa nie jest kroniką wycieczki szkolnej ani albumem z fotografiami człowieka zachwyconego własną obecnością w kadrze.
Prezydent odbywa wizyty, spotyka przywódców i uczestniczy w wydarzeniach międzynarodowych - to element sprawowania urzędu, nie automatyczny dowód osobistego geniuszu dyplomatycznego. Sam Pałac Prezydencki podaje, że w pierwszym roku urzędowania Nawrocki odbył 29 wizyt zagranicznych.
Serio?
I co z tego ma Polska?
Najbardziej groteskowe zaczyna się wtedy, gdy protokół dyplomatyczny zostaje przedstawiony jak hołd składany wielkiemu mężowi stanu. Ktoś podał rękę? Sukces Nawrockiego. Ktoś zrobił wspólne zdjęcie? Sukces Nawrockiego. Ktoś wysłuchał kilku zdań? Epokowe osiągnięcie Nawrockiego.
Nie. W dyplomacji istnieje coś takiego jak kurtuazja. Istnieje protokół. Istnieją obowiązki wynikające z funkcji. I istnieje ogromna różnica między uczestniczeniem w wydarzeniu a sprawstwem, między obecnością przy stole a wynegocjowaniem czegoś przy tym stole, między fotografią a rezultatem.
Problem Nawrockiego polega na tym, że w jego politycznej narracji te granice niemal znikają. Pozostaje nieustanne: „ja”, „mnie”, „ze mną”, „dzięki mnie”.
Historia jest jednak wyjątkowo niewdzięcznym odbiorcą autopromocji. Nie interesuje jej wypięta pierś, szeroki uśmiech ani komunikat napisany przez kancelarię. Interesują ją skutki.
I właśnie dlatego między „byłem” a „dokonałem” znajduje się przepaść, której żadna liczba zdjęć nie zasypie.