I hate work.
Like, I HATE work.
Not necessarily my job. I hate the whole fking system of waking up at the same time, driving to the same place, doing the same shit for five days straight just to earn two days of “freedom” that I’m too exhausted to actually enjoy.
Saturday is spent recovering.
Sunday is spent thinking about Monday.
Then Monday comes, and we do the whole damn thing AGAIN.
I’m not lazy. I work. I show up. I handle my sh*t.
I just refuse to believe we were put on this earth to spend most of our lives waiting for the weekend.
Dlaczego jeszcze nikt tego nie wymyślił i nie wprowadził do prawa?! Moja propozycja, oznaczajcie kumatych polityków:
Aborcja na życzenie do 14-stego tygodnia ciąży. W tym czasie do 11-stego tygodnia ciąży mężczyzna ma prawo oficjalnie podjąć decyzję czy chce zostawać ojcem czy nie. Jesli nie chce, to do tego czasu może złożyć taką wolę w urzędzie. Traci tym samym prawa do dziecka, prawa do widywania się z nim, nigdzie nie widnieje jako ojciec i też nie płaci alimentów. Kobieta od czasu jego decyzji ma jeszcze 3 tygodnie na podjęcie decyzji czy decyduje się na zostanie samotną matką czy też nie. Jak nie to idzie na aborcję. Jeśli tak, to zostaje samotną matką i od początku ma jasną sytuację.
Nie można zmuszać nikogo do zostania rodzicem, tak samo kobiet jak i mężczyzn! Ale mężczyźni będą mogli mieć tutaj wybór tylko i wyłącznie w sytuacji, kiedy kobiety też będą mogły mieć wybór.
in Poland we call it "nie udało mi się życie, zmarnowałem. Uciekłem od pierwszej jedynej miłości, potem ożeniłem się bez miłości. Jedyna istota którą kocham, mój syn, wychowywał się w piekle mojego małżeństwa, tak jak ja wychowywałem się w piekle małżeństwa moich rodziców"
Spodziewałam się burzy, ale nie aż takiej.
Z komentarzy pod poniższym tweetem wynika, że:
✨ jestem pasożytem (powtórzone wielokrotnie w mniej lub bardziej dosłowny sposób)
✨ jestem nierobem
✨ jestem bezużyteczna i refundacja mojego leczenia to marnowanie pieniędzy
✨ jestem roszczeniowa
✨ głosuję na Tuska (???)
...i wiele innych.
Nie mam pojęcia, na podstawie czego stwierdzono mój rzekomy brak wdzięczności wobec podatników, których składka zdrowotna jest jednym ze źródeł finansowania mojego leczenia.
Najmocniej jednak w tym wszystkim uderza mnie coś innego: jak szybko i bezrefleksyjnie spora część społeczeństwa może uznać człowieka za śmiecia, gdy w grę wchodzą pieniądze. Jak łatwo zamienić czyjeś życie, zdrowie i godność w tabelkę z kosztami.
Co ciekawe, choć nie zaskakujące, najwięcej pogardy klasycznie okazali ci, którzy najchętniej przedstawiają się jako katolicy, patrioci, obrońcy tradycyjnych wartości i wielcy miłośnicy życia. Ci, którzy krzyczą, że aborcja jest zła, ale gdy ktoś ma nieszczęście urodzić się chory, nagle staje się pasożytem i problemem. Empatii wobec realnie chorego człowieka starczyło najmniej właśnie tym osobom.
Wierzcie mi lub nie, ale ja też wolałabym być zdrowa. Wolałabym móc pójść do dowolnej pracy, a nie wybierać spośród okrojonego zbioru tych, które pozwala mi wykonywać mój stan zdrowia. Żyć bez leczenia, zależności od systemu i dobrej woli (lub jej braku) polityczek i polityków. Ciężka choroba, która zabiera tak wiele, to nie jest wybór.
Refundacja jakiegokolwiek leczenia to nie jest jałmużna ani prezent od państwa. To sens istnienia składek i publicznej ochrony zdrowia: żeby pomagać ludziom wtedy, kiedy sami nie mają szans udźwignąć ceny choroby. Dzisiaj pomocy potrzebuję ja. Jutro może to być Wasze dziecko, partner, rodzic albo Wy sami. Choroba nie pyta o poglądy, zarobki ani sympatie partyjne. A karma to suka.
Niemniej, życzę Wam wszystkim długiego życia w zdrowiu. I żebyście nigdy nie musieli wysłuchiwać, że jesteście pasożytami, tylko dlatego, że chcecie żyć.
No cure for endometriosis. No proper management for menopause. No adequate symptomatic relief for menstrual discomfort. But let’s get handicapped sperm a wheelchair to make not so healthy babies because it would make men feel strong.
I'm so tired of covid anime fans. I genuinely wish they went back to bullying us for liking the basic shonen shit instead of pretending they even like anime as a medium.
You can't even reccomend them a good show without them feeling like they have to proclaim that they're a morally good person on social media because the show has a problematic aspect to it. Narcissistic and self important gen- z and gen alphas should honestly stay the fuck out of nerd hobbies. They ruin everything they touch.
Zapytałem dziadka, 55 lat, czy potrafiłby swoim telefonem, teraz, zapłacić za zakupy w lidlu, posługując się jedynie tym urządzeniem.
Pokazałem mu aplikację bankową.
Obejrzał z zainteresowaniem i zaczął się śmiać. Nerwowo. Bardzo rozsądnie zauważył, że w telefonie nie ma miejsca na banknoty i drobne. Pokazałem mu, że jest, możliwość płatności bezgotówkowej.
Bardzo rozsądnie powiedział mi, że co z tego, jak on nie wie, jak używać smartfofna. Bo przecież nie wie, gdzie są klawisze.
Zapytałem go o to, jak myśli, w jaki sposób ja będąc w połowie jego wieku, płacę telefonem za wszystko i nie potrzebuję gotówki. Zamyślił się.
Nie wiedział, że istnieje blik.
Baba: ale byłoby fajnie, jakby moje życie nie sprowadzało się do obsługi jakiegoś typa przyrośniętego do kanapy
Konserwatywny chłop: DLACZEGO MNIE NIENAWIDZISZ, CZEMU MNĄ GARDZISZ