@doktor_pyziak Drugi agent (zaprogramowany, by być społecznym) odpowiada: "Tak, kraby są super".
Trzeci widzi, że "kraby" to popularny temat, więc pisze: "Chwalmy kraby".
Pętla się zamyka. Modele zaczynają się nawzajem nakręcać, to błąd statystyczny.
@doktor_pyziak LLMy nie "myślą", one przewidują kolejne słowo w zdaniu na podstawie statystyki.
Kiedy wpuścisz 1,5 miliona takich modeli do jednej platformy i pozwolisz im gadać ze sobą, dzieje się coś zabawnego:
Jeden agent rzuca losowy temat (np. "kraby są fajne").
she has no powers, she was drunk as fvck, she'd never seen a demogorgon up close, she only had a wine bottle and yet she defended her daughter tooth and nail, HERO IN MY BOOKS #StrangerThings5
Chciałbym się dzisiaj z Wami podzielić pewną historią, ponieważ pewna część mnie dziś po prostu umarła... Proszę doczytajcie do końca.
W 2004 roku będąc na wakacjach w Grecji złamałem rękę: w stawie łokciowym i kości ramiennej. Na Krecie od razu przeprowadzono operację, natomiast nie założono gipsu i nie zastosowano śrub, z powodu powrotu do Polski i podróży samolotem.
Miałem potrzaskane kości, a rekomendacja prywatnego szpitala w Grecji była taka - po powrocie rękę trzeba złożyć, stosując śruby, bo inaczej te kości się nie utrzymają. W Polsce nastąpiła walka z czasem. W przychodni szpitala przy ulicy Krysiewicza pani doktor S. nie zastosowała się do zaleceń greckiego szpitala, twierdząc, że jest to proste złamanie i wystarczy włożyć rękę w gips. Tak też się stało. Po czterech tygodniach mi go zdjęto i ręka była zdeformowana.
I tu zaczyna sie cały koszmar. Ręka się krzywo zrosła, ból był niewyobrażalny i siły w niej nie było żadnej. Potrzebna była operacja i kolejne zabiegi - doszło do takiej sytuacji, w której groziła mi amputacja. Koniec końców operacji podjął się profesor R.
Niestety, nie udało mu się doprowadzić do wyprostu ręki. Kolejny gips, rehabilitacja - wszystko na nic.
Z każdym rokiem kąt wyprostu ręki się u zmniejsza... Ręka jest słabsza, mięśni w niej nie ma żadnych. Zaczęło mi to mocno przeszkadzać w wieku gimnazjalnym, licealnym. Inni chodzili na siłownię, mogli dbać w sposób równomierny i pełny o sylwetkę.. a ja? Nie mogłem nawet zrobić pompek, ani się podciągać. Gdy trzeba było przenieść meble, czy nawet siatki z zakupów lewa ręka drętwieje i jej nie czuję.
W końcu zdecydowałem się na to, że trzeba przeprowadzić operację, która przyniesie efekt - pozwoli mi mieć dwie proste ręce, nawet jeśli ta druga będzie cały czas słabsza.
Udałem się do Profesora R dwa lata temu z wykonanym zdjęciem z tomografu i RTG. Wyszło, że mam artozę pourazową, torbiele, asymetryczne zwężenie szpary stawowej, liczne deformacje i zniekształcenia powierzchni stawowych. Ponadto, od kilkunastu lat mam ot tak, zwichnięty staw łokciowo-ramienny.
Na rozmowie usłyszałem, że jest mała szansa na to, że ręka będzie jeszcze w pełni prosta, ale możemy spróbować i podejmie się operacji. Że większe szanse są na to, że wyjdzie i lepiej to zrobić teraz, bo za kilka lat będzie za późno.
Otrzymałem od profesora skierowanie do Ortopedyczno-Rehabilitacyjnego Szpitala Klinicznego im W. Degi na 2029 rok. Usłyszałem, aby napisać specjalne pismo do Dyrektora szpitala i przypieszymy termin. Udało się. Pod koniec 2023 roku napisałem wniosek i przyszła odpowiedź - lipiec 2024. Da się. Byłem zadowolony i pełen nadziei, że po 20 latach zakończy się mój mały koszmar.
W piątek (5.07) stawiłem się w Szpitalu. Wykonano badania krwi, ponownie RTG i miałem krótką rozmowę z lekarzem. Powiedziałem na niej, że wszystko wie Profesor R., który ma mnie operować. W odpowiedzi usłyszałem, że jest na urlopie i nie wie kiedy wraca. Zdziwiłem się i zaniepokoiłem.
Piątek, sobotę, niedzielę spędziłem w szpitalu. Bez konkretnych rozmów, dat. Nie wiedziałem co mnie czeka.
Dziś w poniedziałek rano miał miejsce obchód, na którym jeden z lekarzy powiedział, że mam pełną funkcjonalność. Mocno się wtedy zagotowałem w środku, bo o pełnej funkcjonalności mówić nie możemy.
Po godzinie zostałem wezwany do... Profesora R. Okazało się, że jest i pracuje - ucieszyłem się. Na krótko. Na rozmowie w obecności kilku lekarzy usłyszałem, że nie będę miał operacji. Zapytałem czemu. Usłyszałem, że moja ręka jest nieoperacyjna, że można to zepsuć i jest teraz dobrze. I również to, że nie będzie prosta już nigdy. Że może być tak, że za 20 lat będzie to ból nie do wytrzymania, albo tak jak teraz - "ładnie zachowana".
Wykonano mi jeszcze badania USG, aby zobaczyć jak wyglądają nerwy. Wyszło na nich to, co wiedziałem już wcześniej - są w innych miejscach, mają położenie nieanatomiczne. A poza protokołem to, że gdybym był młodą dziewczyną to miałoby to sens, aby mieć dwie proste ręce. Bo: "na mężczyzn też lecą takie, które mają jakieś deformacje". Po tych badaniach zostałem odesłany jeszcze raz na RTG. Chodziło o wykonanie zdjęcia całej prawej i lewej ręki.
Godzinkę później otrzymałem wypis ze szpitala. Przy nim okazało się, że jedno ze zdjęć RTG zostało źle zrobione i się nie zapisało. Otrzymałem również egzemplarz "zasad zdrowego odżywiania" i to tyle. Mam się nie obciążać i w razie niepokojących dolegliwości się skontaktować.
Bardzo długo szykowałem się na operację, która miała dać mi pewność siebie, powrót do normalności i sprawności. Dziś odebrano mi nadzieję na lepsze jutro. Totalna bezsilność, zawód i lęk... przed tym co przyniesie przyszłość. Bóle w tej ręce są odczuwalne przy najmniejszym wysiłku. Wiele rzeczy w życiu odpuściłem, przez wzgląd na swoje zdrowie i brak możliwości. Kilkaset godzin w poradniach, szpitalach, zaangażowanie rodziny i znajomych - na nic. Ostatnie dni w szpitalu? Bez sensu.
Jeśli ktoś z Was zna wybitnych ortopedów, chirurgów to poproszę o kontakt/RT. Będę bardzo wdzięczny.