Najpierw "nieznani sprawcy" wysypali koło Bydgoszczy ukraińskie zboże z zaplombowanych wagonów jadących legalnie za granicę. Potem wyszło, że "ktoś" porozrzucał gwoździe na przejściu granicznym, by ukraińscy kierowcy przebili sobie opony.
Wszystko to poszło w świat, a polscy rolnicy są przedstawiani jako wandale, którzy niszczą cudzą własność i marnują jedzenie (przypominam, że to zboże miało trafić za granicę, możliwe że do Afryki).
Pół polskiego internetu alarmuje, że to mogą być rosyjskie prowokacje, by skłócić nas z Ukraińcami i oczernić polskich rolników.
I w tym samym czasie Konfokacapy współorganizujący #ProtestRolników jako jedni z pierwszych wrzucają wideo z rozsypanym zbożem (ciekawe skąd je mają) i chwalą akcję, sugerując, że to robota polskich rolników i dalej szczując na Ukraińców.
Drodzy polscy rolnicy, naprawdę nie połączyliście jeszcze kropek?
Ogrywają was jak dzieci.
Dwa lata wojny. Część pierwsza, czyli gdzie jest obiecywana ukrainizacja?
👉Pytam, bo w sobotę minęły dwa lata od pełnoskalowej inwazji, a na razie max co mnie spotkało, to że ciut częściej słyszę na ulicy ukraiński. Ale może słabo się rozglądam.
👉Ok, ale na serio.
Po 24 lutego 2022 roku, do Polski wjechało kilka milionów uchodźców z Ukrainy, głównie kobiet i dzieci. Ku zaskoczeniu niemal wszystkich, czyli także rosyjskich agentów wpływu, Polacy zdali egzamin z pomocy na piąteczkę, a opowieść o humanitarnej pomocy Ukraińcom zdominowała przekaz, spychając wszelkich nienawistników na margines. Ale z biegiem czasu, gdy wojna trwała, uchodźców przybywało (choć nie w takich liczbach, jak w pierwszych dniach), antyukraińska propaganda zaczęła się powoli przesączać do naszych umysłów. Na lokalnych grupach na Facebooku pojawiały się “prawdziwe historie” o wypychanych z kolejki starszych paniach, młodych parach, którym odmówiono wynajmu mieszkania, samotnych matkach, którym sprzed nosa sprzątnięto wózek czy trzęsących się ze złości zapracowanych normikach, którzy gniotą w dłoni bilet, na który musieli ciężko pracować przez pół godziny na śmieciówce, podczas gdy rozradowani przybysze jadą sobie za darmo. Plus oczywiście te wszystkie Ukrainki jakoby błyskawicznie uwiodły tysiące polskich chłopów. Serio, takie latały bajeczki. Wrzucano je na jedną lokalną grupkę, by potem natychmiast reprodukowały się na dziesiątkach innych z całej Polski. Wszystko to sprawiało wrażenie masowości. Że oto doszło do jakiejś, nie wiem, kradzieży państwowych usług.
Dodajmy, że narracje pojawiły się na tyle szybko, że już 17 marca napisałem długi tekst, który je obalał, patrz: komentarz.
👉 Minęły dwa lata, więc pytam z czystym sercem: ile razy byliście w tym czasie wypchnięci z kolejki przez Ukraińców? Pytam, bo mi w ciągu tych dwóch lat dzieci chorowały niemal non stop, sam dwa razy przeszedłem covida z wieloma powikłaniami, żona też była zeszłej wiosny w kółko chora, krótko mówiąc: byliśmy u lekarza pewnie z kilkadziesiąt razy. I wyobraźcie sobie, że nie wypchnięto nas ani razu. Ba, zwykle udawało się umówić na całkiem szybki termin, tak publicznie jak i prywatnie. Nie powiem, bardzo czekałem, by doświadczyć tego mitycznego wypychania, w poczekalni zawsze wypatrywałem starszych pań, czekając, aż jakiś imigrant wepchnie im się w ostatniej chwili w drzwi, ale nic, no jak na złość.
Musiałem mieć strasznego pecha, nie? I to samo z aptekami, instytucjami kultury, komunikacją miejską i urzędem gminy. No biednemu zawsze wiatr w oczy.
👉A pamiętacie jak skokowo miała rzekomo wzrosnąć przestępczość? Po ulicach polskich miast miały rzekomo krążyć zorganizowane gangi, złożone z, no na to wedle tej logiki wychodzi, tych kobiet i dzieci. Zaobserwowaliście coś takiego? I może od razu doprecyzuję: czy zaobserwowaliście coś takiego, co byłoby statystycznie istotne? Bo ja wiem, że tu czy tam policja złapała Ukraińca, który po pijaku prowadził auto, ale myk w tym, że Polacy też non stop to robią. Chyba jesteśmy na tyle dorosłymi i rozumnymi ludźmi, że pojmujemy, iż nie można wyciągać wniosków dotyczących tak dużej rzeszy ludzi, na podstawie poczynań kilku jej członków. W końcu nikt z nas nie jest odpowiedzialny za Mariusza Trynkiewicza, Sebastiana M., który zabił trzy osoby na autostradzie A1, ani za Grzegorza Borysa, prawda? A to Polacy przecież.
👉Ale wracając: czy przez te dwa lata zgubiliście swoje poczucie narodowej tożsamości? Wiecie, przez te wszystkie ukraińskie flagi, wstążki, kotyliony? Nie? Kurde no, dziwna sprawa, bo przecież Konfederosja zapewniała, że tak się właśnie stanie. Pamiętacie tę piękną narrację? Że taki Polak-szarak-cebulak, stojąc w korku do pracy zerknie przez okno, a tam, o zgrozo, niebiesko-żółty billboard z dwujęzycznym napisem “My z Wami” (takie były w Warszawie). I, rozumiecie, ten billboard na tego chłopa rzuci zaklęcie i go odpolaczy. I z Polaka-szaraka-cebulaka stanie się szarakiem-cebulakiem o rozchwianej tożsamości, braku poczucia wspólnoty, a w dodatku napełnionym nihilizmem. Oczywiście się wyzłośliwiam, ale muszę, bo ta narracja, kultywowana szczególnie przez Brauna i jego sekciarzy, była od początku tak bezdennie idiotyczna, że inaczej się nie da. No bo co się niby miało stać? Polskie samorządy wywiesiły trochę flag solidaryzujących się z Ukrainą. Był okres, generalnie wiosna 2022, gdy było ich całkiem sporo. I co się dokładnie miało stać? W sensie: 30-letni Polak, od dziecka uczony bycia Polakiem, miał nagle, nie wiem, pogubić się? Jak? Dlaczego? Tego nigdy nie wyjaśniono. Wystarczyło tylko mgliste straszenie, że “teraz to już nie wiadomo jaki to kraj” (tak jakby przed inwazją na każdym słupie wisiała polska flaga). Oczywiście miało to żerować na bardzo płytko pojmowanej idei narodu jako takiego. I miało zasiać strach, że jakieś wraże siły wejdą w samo jądro naszej tożsamości.
Minęły dwa lata, nic takiego się nie stało. Może pora przypomnieć ten drobiazg Twojemu Koledze Konfederacie.
👉 I tak dalej i tym podobne. Nie zostaliśmy “zalani”, gdyż zgodnie z przewidywaniami, większość uchodźców przejechała przez Polskę tranzytem. Tych, którzy zostali jest niecały milion, czyli tak jakby 2,5% całej populacji, przy czym tylko co piąty chce u nas zostać na stałe. Nie doszło do żadnej “wymiany ludnościowej”, co, nie oszukujmy się, jest językiem wprost wyjętym z nazistowskich podręczników. Nie doszło do wojny domowej. Nikt nie żąda od nas zwrotu Przemyśla i całego Zakerzonia. Polska broń nie została użyta przeciwko Polsce. Polska nie zbankrutowała pod ciężarem świadczeń socjalnych dla uchodźców. Polski rynek pracy nie został “przejęty” przez uchodźców (którzy, co oczywiste w tych narracjach, mieli nam jednocześnie kraść pracę oraz lenić się na socjalu). Tysiące polskich rodzin nie zostały rozbite przez rozerotyzowane Ukrainki, uwodzące polskich facetów. Żadne dziecko nie straciło szkolnego obiadu. Żadne muzeum, dom kultury, park narodowy czy teatr nie upadły z powodu rzekomego rozdawania milionów wejściówek za darmo. A nawet, wyobraźcie sobie, komunikacja publiczna w polskich miastach dalej normalnie działa. Szok, wiem.
👉Aha: no i Polska nie została wciągnięta w konflikt przez anglosaskie loże masońskie talassokratycznych Atlantystów, którzy wykorzystali nas jako “zderzak strategiczny” i “atomową strefę zgniotu” w nieuniknionej totalnej wojnie z eurazjańskimi tellurokratami. Wiem, że moglibyście tej wojny nie zauważyć, więc wyjaśniam. Od razu też dodam, że póki co nie zaobserwowano żadnej masowej migracji Żydów na ukraińskie stepy. Więc albo J.E. Braun po chrześcijańsku kłamie, gdy mówi o tej całej Nowej Jerozolimie i ukropolinie, albo Żydzi czekają, aż miasta wschodniej Ukrainy będą już zupełnie zniszczone, by… eee… nie wiem po co, ale widocznie na to właśnie czekają już drugi rok. Albo to, albo Braun kłamie.
👉Wypisuję to wszystko, by pokazać Wam, jak taka propaganda działa. Że choć mijają dni, miesiące, dwa lata w końcu, ci sami ludzie cały czas mówią dokładnie to samo i cały czas nas zapewniają, że już teraz-zaraz to się stanie. To się nie dzieje, ale oni mówią to dalej. I zmęczony życiem codziennym człowiek może dać się na to złapać, zapominając, że ci sami ludzie mówią to już drugi rok, a to się ciągle nie sprawdza. Spójrzcie na protest rolników. Jak niewiele wystarczyło, by z uzasadnionego protestu ekonomicznego (rolnikom nie podobają się dumpingowe ceny towarów plus unijna polityka - i ma prawo im się to nie podobać), wylazła szeroka niechęć do Ukraińców jako takich. Ledwie wczoraj Rafał Mekler (Konfederosja) podał dalej ludobójczy cytat Szuchewycza z roku 1944, co nie miało absolutnie nic wspólnego z obecną sytuacją, ani nawet z całą wojną, a już na pewno nie z unijną polityką klimatyczną… miało za to wiele wspólnego z tępą kremlowską propagandą, obliczoną na skłócenie Polaków z Ukraińcami. Oczywiście cała Konfederosja na całego podgrzewa nastroje konfliktu między dwoma narodami. Tak jakby nagle zaistniał jakiś potężny spór pomiędzy 37 milionami Polaków, a 45 milionami Ukraińców, a nie pomiędzy tysiącami przedsiębiorców z jednej konkretnej branży (rolnictwo, i to daleko nie całe), a paroma koncernami skupującymi i przewożącymi zboże plus z rządem (tym i poprzednim), które nie ogarnęły na czas dobrych regulacji.
👉Podkreślam ponownie: to są ci sami ludzie, którzy od dwóch lat wmawiają nam, że za miesiąc dojdzie do katastrofy, upadku państwa i zaniku narodu. To właśnie w Konfederosji jest największy odsetek skarpetosceptyków ze wszystkich partii parlamentarnych, ale to pewnie przypadek jest.
👉Dziś mamy ten komfort, że możemy na spokojnie spojrzeć na sytuację z perspektywy dwóch lat. Wiosną 2022 roku mogliśmy odczuwać niepokój, mieliśmy do czynienia z nową sytuacją, ciężko było przewidzieć przyszłość. Dziś widzimy, że nie nadeszła żadna z zapowiadanych przez skarpetosceptyków katastrof.
👉A wiecie jaka katastrofa nadeszła? Katastrofa największej od 80 lat wojny w Europie. Wojny, w której już zginęło kilkaset tysięcy ludzi, w tym tysiące normalnie zakatowano w jakichś piwnicach, kolejne setki tysięcy zostały ranne, miliony okaleczono psychicznie, milionom złamano życie, miliony musiały uciekać ze swoich domów i często nie mają do czego wracać, miliardy, nie, setki miliardów dolarów zostały już utopione w ukraińskim czarnoziemie, a kolejne setki miliardów pójdą w odbudowę, kiedy by ona nie miała nastąpić. To jest prawdziwa katastrofa, która dzieje się na naszych oczach i ciągle trwa, bo każdego dnia giną setki ludzi. I o tym powinniśmy cały czas pamiętać, nie spuszczać tej prostej prawdy z oczu.
👉Bo z perspektywy dwóch lat widać jeszcze jaśniej niż wtedy, że propagatorom wymienionych wyżej narracji chodzi właśnie o rozmydlenie faktu, że J.E. Władimir Władimirowicz to zwykły ludobójca, który bez powodu napadł na niepodległy kraj i grozi globalną wojną jądrową. Taka jest obiektywna prawda. Wszystko co próbuje ją przysłonić to zwykła dezinformacja. Amen.
Niemcy legalizują marihuanę: na własny użytek i w ramach niekomercyjnych Anbauvereinigungen. Zamiast karnego populizmu - odcięcie łatwego dochodu przestępcom, kontrola nad substancjami w obiegu i racjonalna polityka redukcji szkód.
Czas na legalizację marihuany także w Polsce.
1/2 Komisja ds. Pegasusa wskazała doradców. Internet mówił, że na 15 osób dwie to informatycy. Przesłuchałem całość prezentacji, jest jeden inżynier informatyki (przy okazji doktor prawa), 2 osoby ze stażem w służbach a reszta to prawnicy. Drugiego informatyka nie namierzyłem.
Opieranie kampanii samorządowej w Warszawie na straszeniu ludzi PiSem, kiedy od 17 lat rządzi tam PO i rada miejska wygląda tak, to manipulacja.
W tych wyborach musicie zdecydować: Warszawa będzie albo lewicowa i pójdzie do przodu, albo liberalna!
Hurra, rzomd drenuje ludzi z piniedzy. To oznaka dobrej gospodarki jak gdy Balcerowicz schładzał 1997-2000💪
Jak to wtedy zadziałało?
* sprawdza notatki *
… 20% bezrobocia ☠️