Każda deklaracja przybliżająca do rozwiązania trudnych spraw między Polską i Ukrainą, zasługuje na uwagę.
Liczę, że zapowiedzi @ZelenskyyUa dotyczące otwarcia archiwów, ekshumacji i dialogu przerodzą się w konkrety. To kierunek, o który zabiegaliśmy.
Od początku stawialiśmy na dialog i pamięć dla ofiar Rzezi Wołyńskiej. Dziś Polska i Ukraina mają wspólnego wroga – Rosję. To tam jest zagrożenie dla naszego porządku. Skłócenie naszych narodów leży w interesie Kremla.
Z satysfakcją i nadzieją przyjmuję słowa i decyzje @ZelenskyyUa, dotyczące relacji między naszymi państwami, które muszą być oparte na wzajemnym szacunku i prawdzie. Jesteśmy gotowi do poważnego i przyjaznego dialogu w sprawach, które nas łączą i tych, które nas dziś dzielą.
Centrum Europejskiej Agencji Kosmicznej powstanie w Warszawie. ESA potwierdza rosnącą rolę Polski. A nasze ambicje są dużo większe. The sky is NOT the limit!
Sprawca ataku na dziewczynkę w autobusie w Bielsku Białej został zatrzymany przez @PolskaPolicja
Każda forma agresji spotka się ze zdecydowaną reakcją Państwa. Niech to będzie przestroga dla każdego hejtera - nie będziecie bezkarni.
Every year on this day, Poland and Ukraine honor the memory of people – civilians – who were killed in Volyn during the Second World War. Today, representatives of the Ukrainian state took part in joint prayer services alongside representatives of the Polish state – both here in Ukraine and in Poland.
Ukraine is doing its part to fairly establish the facts about those who were killed in those years. Search operations are underway at the sites of former villages and burial locations. Ukraine is committed to accelerating this process. In just two days, exhumation work will begin in the villages of Ostrivky and Volya Ostrovetska.
What we need is the full truth and a Christian commemoration of the victims. But we must also remember that today, in our own time, Ukraine and Poland face one common threat, which is a deadly threat to our independence, to both our states, to every city and every village. That threat is Russia. As we speak about the past, we must not cast doubt on the future of our nations – the future of Ukraine, of Poland, and the future of all of Europe.
Morawiecki i jego rząd zamówili szczepionki od Pfizer’a, nie odebrali i nie zapłacili. To my wszyscy być może będziemy musieli za to płacić❗️
💬 Premier @DonaldTusk 👇
@joni_askola Meanwhile Poland is investing in own army. And really if reduced spending on Ukraine is caused by anything else that I’ve just said, the continuous unwillingness on Ukrainian side to settle historical disputes may reasonably give Poles reason to doubt the idea of reciprocity.
@joni_askola We just like Ukraine consist the eastern flank and it’s just as important to build our army as it is to build theirs. It is only right for countries less endangered by potential future conflict like Germany or France to provide aids to Ukraine.
Ponawiam swój apel do wszystkich, począwszy od prezydenta: Nie igrajcie z ogniem. Nie ruszajcie na Ukrainę za namową „braunów” i dla taniego poklasku. @donaldtusk w Bydgoszczy.
UNIA ALBO ŚMIERĆ. INNEJ DROGI NIE MA, CHYBA ŻE NA MARSA
Świat nigdy nie był grzeczny i nigdy nawet nie próbował takiego udawać, bo od zawsze rządziły nim interes, przemoc, strach, surowce, armie, służby i polityczne bestie bez kagańca.
To Unia Europejska popełniła radykalny błąd u samych fundamentów, bo założyła, że świat będzie szedł w dobrą stronę, jeśli da mu się handel, edukację, prawa człowieka, konferencje, rezolucje, uśmiechniętych panów w garniturach i wystarczająco dużo kawy z mlekiem na panelach o wartościach.
Świat nie poszedł w dobrą stronę, tylko jak zwykle poszedł tam, gdzie prowadzą siła, pieniądze, propaganda, technologie, lęk i zimna kalkulacja.
Dyktatura Pol Pota i miliony ofiar. Wojny w Afryce i miliony trupów. Chiny łamiące prawa człowieka, knujące gospodarczo i budujące wpływy jak pajęczynę wokół muchy. Bandycka Rosja mordująca polityków, prowadząca wojny, Czecznia, Gruzja, Ukraina i cała ta imperialna szkoła gwałtu. Kurdowie mieleni przez historię. Terroryzm islamski. Irak. Afganistan. Bałkany. Zamachy. Masakry. Migracje. Ludzie paleni, rozstrzeliwani, przesiedlani i zakopywani w rowach.
I na tym tle Europa wymyśliła sobie, że wystarczy być miłym, liberalnym, otwartym i proceduralnym, co jest mniej więcej tak genialne jak instrukcja obsługi parasola w czasie ostrzału artyleryjskiego.
Albo Unia spała, albo naprawdę uznała, że historia to bajka z happy endem, gdzie wilk zapisuje się na terapię, smok przeprasza księżniczkę, a dyktator po przeczytaniu traktatu o wartościach zaczyna sadzić tulipany i adoptuje kota ze schroniska.
Świat nie zrobił się brutalny wczoraj, bo on taki był zawsze, tylko Europa przez chwilę miała luksus udawania, że potwory siedzą daleko, za granicą mapy, za paskiem wiadomości, za kolejną rezolucją, za zdjęciem z uchodźcą i za przemówieniem o wartościach.
Teraz potwory siedzą przy stole, żrą z naszego talerza i jeszcze pytają, czy mamy coś mocniejszego.
Rosja chce rozbić Europę od środka. Chiny chcą ją kupić, uzależnić i rozmontować gospodarczo. USA coraz częściej patrzą na Europę jak na klienta, a nie sojusznika. A wewnątrz Unii rosną partie populistyczne, które nie chcą dobrobytu, prawdy ani bezpieczeństwa, tylko władzy za wszelką cenę, choćby trzeba było podpalić własny dom i potem obiecać wyborcom wiadro wody.
I teraz pytanie, którego nikt nie chce zadać, bo zaraz zacznie się histeria, spazmy, płacz i zawodzenie, że to zamach na demokrację.
Czy samo obywatelstwo i pełnoletność powinny wystarczać, żeby decydować o przyszłości państwa?
Skoro na prawo jazdy trzeba zdać egzamin, bo można zabić człowieka na drodze, to dlaczego przy urnie, gdzie decyduje się o wojnie, podatkach, energetyce, granicach, służbach, przemyśle, gospodarce i przyszłości dzieci, wystarczy dowód osobisty oraz przekonanie z internetu, że „wszyscy kradną”?
To brzmi brutalnie, bo jest brutalne, ale świat też jest brutalny, a my dalej udajemy, że demokracja działa sama z siebie jak lodówka podłączona do prądu.
Demokracja nie działa sama z siebie, ponieważ demokracja wymaga obywatela świadomego, przygotowanego, rozumiejącego podstawy państwa, gospodarki, bezpieczeństwa i odpowiedzialności.
Inaczej zamienia się w karmnik dla oszustów, trolli, krzykaczy i politycznych operatorów waty cukrowej.
To nie ma być test IQ. To nie ma być cenzus majątkowy. To nie ma być bat na biednych. To nie ma być pogarda dla ludzi. To ma być brutalnie uczciwe pytanie, czy człowiek, który nie interesuje się państwem, nie rozumie podstaw gospodarki, łyka każdą propagandę i głosuje emocją podkręconą przez algorytm, powinien mieć dokładnie taki sam wpływ na los państwa jak ktoś, kto rozumie budżet, sojusze, przemysł, energię, granice, bezpieczeństwo i wojnę.
Bo populista przychodzi zawsze tak samo.
Rzuca hasło, pokazuje wroga, obiecuje cud, głaszcze po lękach, karmi gniewem, a tłum klaszcze, bo „gada prosto”. Potem za tę prostotę płaci się walutą, przemysłem, bezpieczeństwem, sojuszami, krwią i wolnością.
Unia cierpi dziś na potworny deficyt sprawczości. Edukacja jest za wolna. Instytucje są za miękkie. Politycy za bardzo boją się powiedzieć ludziom prawdę, bo prawda nie klika się tak dobrze jak populistyczne cukierki, narodowe lizaki i obietnice raju za cudze pieniądze.
Dlatego czas zacząć mówić o demokracji elitarnej.
Nie o dyktaturze, nie o władzy bogatych, nie o arystokracji z urodzenia i nie o pałowaniu społeczeństwa przez mądrali w drogich garniturach.
Chodzi o rządy ludzi przygotowanych. O system, w którym decyzje strategiczne podejmują ci, którzy rozumieją świat, a nie ci, którzy najlepiej ryczą do mikrofonu. O państwo twarde, sprawne, odporne i demokratyczne, ale demokratyczne dla obywateli świadomych, a nie dla tłumu prowadzonego za nos przez trolla, algorytm, telewizyjnego kuglarza i partyjnego handlarza gniewem.
I żeby było jasne, bo zaraz przybiegną patrioci od suwerenności z kartonu.
Unia Europejska to bardzo dobry pomysł. Ja jestem unistą. Bo małe, samotne państwa w dzisiejszym świecie mogą sobie co najwyżej zameczki w piaskownicy budować, a nie udawać pełną suwerenność między Chinami, Rosją i USA.
Suwerenność samotnego państewka to dziś często dekoracja na trumnie. Ładna flaga, piękne hasła, hymn na koniec i potem przychodzi większy gracz z gospodarką, armią, technologią, służbami, surowcami i mówi, że od teraz tańczysz tak, jak on gra.
I nie pierdolcie mi, że Polska może być wielka sama, bo sama nigdy naprawdę wielka nie była.
Jej czasy wielkości były wtedy, gdy miała Unię, gdy myślała szerzej niż własny płot, własna parafia i własna szabelka trzymana pod dupą na pamiątkę dawnych czasów. Rzeczpospolita była potęgą, kiedy była projektem większym niż samotne państwo obrażone na geografię.
A że dziś nie jesteśmy głównym beneficjentem takiej unijnej gry jak kiedyś, to nie znaczy, że trzeba płakać, obrażać się na świat i biadolić o samotnej suwerenności przy herbacie z narodową cytrynką.
To znaczy, że trzeba walczyć o swoje miejsce w Unii.
Trzeba pracować, trzeba wysyłać tam mądrych polityków, trzeba pilnować interesów, trzeba budować wpływy, trzeba mieć ekspertów, dyplomatów, przemysł, armię, służby, think tanki, media i ludzi, którzy wiedzą, po co tam jadą, a nie tylko robią sobie zdjęcie pod flagą i wracają z miną zdobywcy Brukseli po dwóch kanapkach i kawie.
Trzeba się ogarnąć, a nie żyć historią z łezką w oku, szabelką pod dupą i przekonaniem, że jak kiedyś husaria komuś wjechała na plecy, to dzisiaj samą legendą zatrzymamy Chiny, Rosję, Amerykę, kapitał, technologie, migracje, cyberwojnę i przemysłową konkurencję.
Dlatego nie mniej Unii.
Potrzeba więcej Unii, tylko twardszej, mądrzejszej, sprawniejszej i mniej zakochanej we własnym gadaniu. Unii z przemysłem, armią, granicami, służbami, energią, technologią i elitami, które wiedzą, że świat nie jest przedszkolem z regulaminem przyklejonym do drzwi.
Radykalne zmiany albo polityczny zgon.
Unia albo śmierć.
Innej drogi nie ma, chyba że pakujemy walizki i lecimy na Marsa, bo na tej planecie bajki dla grzecznych dzieci właśnie skończyły się razem z darmową lemoniadą. No przykro mi bardzo, że niektórych mokre sny nie mają pokrycia w rzeczywistości.
Żeleński świadomie prowokuje Polaków, aby wyładowywali swój gniew na Ukraińcach mieszkających w Polsce i tym samym zahamowali proces ich integracji. Dla Ukrainy utrata milionów Ukraińców mieszkających w Polsce, to strata większa niż Krym. Kto daje się sprowokować ten de facto realizuje plan Żeleńskiego. O to mu właśnie chodzi.