Wpis @przebitkowski z 17.06:
„19-letni Wenezuelczyk w Toruniu bestialsko poranił i g*wałcił przypadkowo spotkaną Polkę. W Parku miejskim w biały dzień.
Wcześniej, w Śremie, Kolumbijczycy zaatakowali tulipanami miejscowego chłopaka, przekłuwając mu tętnicę.
Wcześniej, w Płocku, zatrzymano Kolumbijczyków, którzy z narkotykami i nożem wszczynali na ulicy burdy.
Mógłbym wymieniać litanię. Czy dziwi nadreprezentacja przestępców wśród migracji z krajów z najwyższymi wskaźnikami przestępstw na Świecie? Nie. Dziwne jest za to coś innego.
Dlaczego oni tu przyjechali? Kto bierze za nich odpowiedzialność? Czy oni są tu w ogóle potrzebni?
Brakuje rąk do pracy! Brakuje rąk do pracy? Komu ich brakuje? Kto zyskuje na podaży rąk a kto traci? Jeżeli przyjrzymy się całemu procesowi pozyskiwania rąk do pracy, to spostrzeżemy, że odpowiedzialność za ściągnięcie takich ludzi do Polski jest bardzo wyraźnie wskazana.
Czasem podawany jest nam obraz, w którym jakiś Wenezuelczyk czy Kolumbijczyk wpada nagle na pomysł przyjazdu do PL, organizuje sobie transport, załatwia papiery na pobyt, przyjeżdża i szuka pracy. Nic bardziej mylnego. Ten Wenezuelczyk jest zwerbowany i ściągnięty za pomocą "agencji pracy" na zlecenie firm, którym do niedawna opłacało się budować w PL oddziały przez wzgląd na niskie koszta pracy. Firm, często zagranicznych, które matactwami potrafią wykazywać straty przekraczające zyski - a w ten sposób unikają w PL opodatkowania, np. poprzez "wykupienie" od zagranicznej spółki matki praw do posługiwania się logotypem.
Podsumujmy: firma, która (1) nie płaci w PL podatków, (2) nie daje pracy Polakom bo za pomocą wyspecjalizowanych agencji (3) ściąga do Polski bandytów, którzy pracują dla niej za pół darmo (4) obniżając lokalnie wynagrodzenia, a którzy po przekroczeniu terminu pobytu (5) "rozpływają się" w strefie Schengen lub (6) kogoś mordują - taka firma i jej agencja importująca migrantów nie mają za to żadnej odpowiedzialności.
Czy na pewno właśnie tego potrzebujemy? No nie wiem.
W marcu tego roku policja złapała kilku Kolumbijczyków, którzy mieli przeterminowane pobyty. Zobowiązano ich do wyjazdu i puszczono. A to i tak wersja optymistyczna. W pesymistycznej "ręce do pracy" mordują i gwałcą jakąś Bogu ducha winną dziewczynę, a następnie spędzają u nas 25 lat na więziennym wikcie.
Dodajmy, że tacy Wenezuelczycy do 3 miesięcy mogą tu wjechać bez wizy. Usłyszałem dziś w Kanale Zero, że brak na ten temat jakichkolwiek oficjalnych danych, ale interia szacują, że aktualnie przebywa w Polsce około 100 tys. pracowników z Ameryki Łacińskiej.
Co to, przepraszam, znaczy "brak na ten temat jakichkolwiek oficjalnych danych"? A co to my jesteśmy, Bośnia w 1997, że nie znamy swojego składu ludnościowego? Czy ktoś kieruje tym statkiem?
I to nie oni "wybierają Polskę" jak usłyszałem ostatnio w radio. Oni "są wybrani" przez zakłady pracy, które potrzebują półniewolników bo albo przespały moment na rozwój automatyzacji i podniesienia konkurencyjności albo nie opłaca im się przenosić oddziału.
Kto ponosi całe ryzyko? Polska i Polacy. Mieszkańcy powiatowych miejscowości z zakładami obok. Kto zgarnia cały zysk? Montownia AGD. Czas zacząć rozmawiać o odpowiedzialności za ludzi, którzy zostali tutaj ściągnięci. Kiedy zakonnik-psychol dopuszczał się czynów obrzydliwych, zakon został zobowiązany przez sąd na wypłatę odszkodowań i był to wyrok, który nie spotkał się z kontrowersjami wśród opinii publicznej.
Tutaj sprawa jest jeszcze prostsza - jeśli to agencja pracy i zakład pracy są inicjatorami i jedynymi beneficjentami ściągnięcia tutaj ludzi z Trzeciego Świata to muszą brać odpowiedzialność za swoje "ręce do pracy", należy stworzyć środowisko prawne odpowiednie do egzekwowania od nich zadośćuczynień ofiarom i zastraszonym lokalnym społecznościom.
Być może zaczną przykładać większą wagę do tego kogo ściągają.
PS Uważam, że Polacy mają prawo wiedzieć na czyje zlecenie i czyimi rękoma ściągnięty został 19-letni Wenezuelczyk z Torunia.”