„Dalsza praca to osobiste śmiertelne niebezpieczeństwo.”
Tak własnoręcznie zapisał w swoim kalendarzu mój Tata – Michał Falzmann. Kilka dni później już nie żył.
Dziś mija 35 lat od Jego śmierci.
Jako inspektor Najwyższej Izby Kontroli wykrył i ujawnił mechanizm afery FOZZ – określanej mianem „matki wszystkich afer” III Rzeczypospolitej. Za swoją uczciwość, odwagę i bezkompromisowość zapłacił najwyższą cenę.
W swoim kalendarzu zapisał również:
„Władza jest nadal w rękach KGB w Polsce.” “Szans na sukces nie widzę żadnych.”
Po 35 latach wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi. Nie wszystkie okoliczności tamtych wydarzeń zostały wyjaśnione.
Do dziś nie przedstawiono pełnego rozliczenia losów pieniędzy wyprowadzonych i rozkradzionych w aferze FOZZ.
Historia nie kończy się wtedy, gdy odchodzą jej bohaterowie.
Kończy się dopiero wtedy, gdy przestajemy zadawać pytania.
Kilka dni przed decydującym głosowaniem ws. legalizacji eutanazji we Francji z apelem przeciw temu wystąpił znany pisarz Michel Houellebecq, który rzadko zabiera głos w debacie publicznej. Houellebecq w eutanazji widzi "samozniszczenie nowoczesności" oraz tryumf "najczystszego egoizmu" i zezwierzęcenia - powrót do stanu porzucania najsłabszych przez stado, by umierali. Pisze też o "morzu sczerniałym od krwi", które zaleje Francję. Jego zdaniem "arogancja progresizmu", odrzucającego całą mądrość wcześniejszych pokoleń, jest bezprecedensowa w historii ludzkości.
Poniżej tłumaczenie najważniejszych fragmentów jego długiego i wyrazistego artykułu w "Le Figaro".
Istniała cywilizacja zachodnia; ale faktem jest, że w dużej mierze mamy ją już za sobą. Mówienie o „cywilizacji” w odniesieniu do stanu rzeczy w Europie sprawia wrażenie, jakby nadużywało się wielkiego słowa. W głębi duszy czujemy to, choć przyznanie się do tego pozostaje trudne. Przepadło.
Nasi następcy, jeśli tacy będą, i jeśli za kilka stuleci przyjdziemy im do głowy, nie poczują ani oburzenia, ani gniewu; nie będą się już tym przejmować. Prawdopodobnie poczują nieokreślony wstręt, a przede wszystkim ogromne zakłopotanie. Najbardziej uczeni spośród nich spróbują to złagodzić, pisząc opasłe dzieła, czego "Historia schyłku i upadku Cesarstwa Rzymskiego" pozostaje klasycznym przykładem. Uproszczone streszczenie tez Gibbona wyjaśniających upadek Cesarstwa Rzymskiego poprzez rozwój chrześcijaństwa, oprócz tego, że jest przekonujące i jasne, ma tę zaletę, że można je łatwo rozszerzyć o tezy Augusta Comte'a o przejściu od państwa teologicznego do metafizycznego, którego jedyną funkcją była destrukcja. Upadek Zachodu znajduje zatem swoje naturalne wytłumaczenie w upadku chrześcijaństwa zapoczątkowanym przez protestantyzm, a dopełnionym przez oświecenie. Nietzsche mówi mniej więcej to samo, dodając zabawne efekty specjalne z akrobatami i orłami. Nie do końca jednak pasuje to, że w Azji sytuacja nie jest lepsza. Spadek demograficzny w krajach najbardziej zaawansowanych technologicznie – Japonii, Korei, a ostatnio w Chinach – postępuje jeszcze szybciej, do tego stopnia, że ich populacji grozi zagładą w niedalekiej przyszłości. To nowoczesność jako taka dokonuje samozniszczenia na naszych niezdolnych do pojęcia tego oczach.
„Wszystko się rozpada; centrum nie może już dłużej utrzymać / Czysta anarchia rozpętuje się na świecie” – pisał Yeats w 1919 roku, przeczuwając, że dla Europy niedawno zakończona wojna była jedynie zwiastunem innych, poważniejszych katastrof. Wojna rodziła wojnę, nazizm otworzył mroczne drzwi, które nigdy do końca się nie zamknęły, a dwie wojny światowe jedynie przyspieszyły rozpad krajów, które popełniły głupotę wkraczając do nich. Sto lat po wierszu Yeatsa centrum nie przetrwało – i jest to szczególnie widoczne w przypadku europejskiego centrum politycznego, Brukseli. W Belgii eutanazja, dostępna dla „osób cierpiących na choroby psychiczne” od 2002 roku, jest dostępna dla nieletnich od 2014 roku. Nadal utrzymuje się kilka marginesów, ale tamy jedna po drugiej pękają, a my jesteśmy zanurzani w tym „morzu poczerniałym od krwi”, o którym Yeats pisze w następnym wersie.
Francja prawdopodobnie będzie kolejną tamą, którą to morze porwie; nadal można tego uniknąć, ale nadzieja gaśnie. Od kilku lat walczę z eutanazją i w miarę jak narasta we mnie przekonanie, że toczę przegraną walkę, czuję się, jakbym rozegrał wszystkie karty, a nawet zaczął oszukiwać. Po raz ostatni uważam, że warto zalecić tym, których głos będzie miał moc prawną, aby zastanowili się nad nielicznymi filozofami na przestrzeni wieków, którzy aprobowali samobójstwo – to dość zdumiewające: „progresywizm” z pogardą, machnięciem ręki, odrzuca nie tylko wszystkie istniejące tradycje religijne, ale niemal wszystko, co myśleli poprzedni filozofowie; takiej arogancji, jak sądzę, nigdy wcześniej nie widziano w historii ludzkości.
(...)
Nie jestem pewien, czy chcę należeć do społeczeństwa, które legalizuje eutanazję. Obrona Zachodu - jak najbardziej, ale pod warunkiem, że jest on wart obrony.
Wystarczy przyjrzeć się argumentom zwolenników eutanazji, by ogarnęło nas obrzydzenie, a z tego obrzydzenia rodzi się moralny bunt.Te argumenty sprowadzają się zasadniczo do jednego: godności. Słowo to było jednak używane tak często i w tak przewrotny sposób, że jego znaczenie stało się trudne do uchwycenia. Z perspektywy zwolenników eutanazji, pragnienie godności wyrażane przez osobę umierającą, o czym świadczą słowa jej bliskich, jest zazwyczaj przekazywane za pomocą sformułowań takich jak: „Nie mógł znieść myśli, że stanie się warzywem”. Twierdzenie byłoby bardziej przekonujące, gdyby mogli dodać: „Nie mógł znieść myśli, że stanie się warzywem; wolałby stać się trupem”. Co więcej, metafora warzywa ujawnia boleśnie pragmatyczny pogląd na istotę ludzką. W idealnym świecie ludzie powinni się poruszać, wykonywać czynności i ostatecznie prowadzić aktywne życie. A jeśli jest to definitywnie niemożliwe, powinni przynajmniej komunikować się, demonstrować zdolność do interakcji, przynajmniej werbalnych, z resztą społeczeństwa. Istota ludzka jest tu sprowadzona do swojej wartości użytkowej, czyli wartości początkowej pomniejszonej o współczynnik osłabienia. (...)
Trudno wyobrazić sobie bardziej bezpośrednią opozycję wobec godności ludzkiej w rozumieniu Immanuela Kanta, wobec kantowskiej idei, że człowieczeństwo, zarówno w swojej własnej osobie, jak i w osobie innych, należy zawsze uważać za cel sam w sobie, a nigdy jedynie za środek.
(...)
Każdy, kto pisał, a nawet po prostu próbował pisać, wie, że czasami można – trudno to wytłumaczyć, ale tak jest – wyrazić w piśmie rzeczywistości niedostępne mowie. A każdy, kto rzeczywiście pisał, wie coś jeszcze, coś jeszcze smutniejszego: że to, co się napisało, będzie zaledwie nikłym śladem tego, o czym się marzyło. Nawet ktoś tak płodny w twórczości literackiej jak Balzac przyznaje to: książki, które się napisało, są mniej piękne niż te, o których się jedynie marzyło. Mowa jest zaledwie ułamkiem pisma, które samo w sobie jest zaledwie ułamkiem życia wewnętrznego. Sprowadzanie ludzkiego umysłu do umiejętności komunikacji ustnej jest po prostu głupotą.
(...)
Od prawie dwóch stuleci widmo nihilizmu dręczy Europę Zachodnią. Teraz nadeszło, oto jest. Nie spodziewaliśmy się nihilizmu w tej formie, nie jest on ani mroczny, ani zmierzchowy; jest raczej kolorowy i radosny.
(...)
Owa godność, w istocie, ma tylko jedno zastosowanie: legitymizację nieustannego praktykowania najczystszego egoizmu.
(...)
Cóż, co dość bolesne, być może nie jesteśmy już w pełni ludźmi. Po kilku tysiącleciach błądzenia Zachód zdaje się powracać do starożytnej zwierzęcej mądrości, która u niemal wszystkich gatunków nakazuje stadu pozostawienie chorego zwierzęcia na śmierć w samotności – doskonale wiedząc, że nie ma ono prawa oczekiwać współczucia od swoich bliźnich.
(...)
Pewne jest w każdym razie, że progresywizm działa dokładnie jak mechanizm zapadkowy. Kiedy następuje „postęp społeczny” (aborcja, kara śmierci, małżeństwa osób tej samej płci, in vitro, macierzyństwo zastępcze, cokolwiek) – nie ma mowy o cofaniu się, nikt nawet o tym nie myśli. To błędne rozumowanie jest antydemokratyczne: co jedno prawo uczyniło, inne może cofnąć; przynajmniej tak rozumiem prawo. Pozwala nam to jednak utożsamić progresywizm z tym, czym on naprawdę jest: przeznaczeniem.
Być może słusznie sądzimy, że walka z przeznaczeniem jest daremna i że każda tragedia musi się wypełnić do końca. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że domagając się dostępu do eutanazji dla swoich obywateli, Francja w rzeczywistości domaga się własnej eutanazji. Niektórych może zaskoczyć moja wrogość wobec tego projektu ustawy, zważywszy na to, że często obarczano mnie dziwacznym neologizmem: rzekomo jestem depresyjny. Przyznajmy to. To prawda, że poświęciłem się badaniu symptomów samobójstw na Zachodzie, wzrostu nihilizmu; ale nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek się tym cieszył. Wkraczamy w świat, w którym łatwiej będzie umierać. Wolałbym świat, w którym da się żyć.
Zelensky doubles down: After his reburial of Melnyk, Nazi collaborator & head of fascist Organization of Ukrainian Nationalists faction, remains of OUN founder Konovalets will be also reburied at National Military Memorial Cemetery with state honors. Cabinet of Ministers of Ukraine made this decision on July 15.
@DailyKukle@d_pietrzyk@MZ_GOV_PL Nie rozwiązuje. Nie wypowiadam się o skutku, tylko o sprzecznym logicznie zdaniu. Zapłodnienie na szkle nie leczy. To jest chyba zrozumiałe. Pacjent dalej jest chory.
Gdyby mi ktoś 2 lata temu powiedział, że napiszę cokolwiek pozytywnego o pośle @M_Jozefaciuk to łagodnie mówiąc bym nie uwierzył
Chłop odrobił lekcje, wyszedł poza bańkę i zobaczył gdzie są realne problemy i jak dyskryminowani są mężczyźni spoza „elity”
Oby tak dalej
Wydawnictwo weteranów brygady Azov wprowadziło do sprzedaży naszywkę "Wołyń Pride". 500 hrywien.
Gdzie są ci, którzy mówili, że Azov nie jest banderowski? Oni są dumni z ludobójstwa i taka jest nieakceptowalna dla nas, Polaków, prawda.
"No one knows how many billions were spent on luxury villas, yachts, hotels, and casinos by Zelensky and his company" — stated a German member of the Bundestag.
"We are discussing raising the retirement age to 70 and abolishing pensions for widows, and at the same time, we are sponsoring one of the most corrupt governments in the world — it's shameful."
According to Stefan Kaiter, sanctions are causing more harm to Germany than to Russia: energy prices have become very high, and industry is being evacuated from the country.
Also, the deputy of the opposition party AfD condemned Ukrainian attacks on facilities in Central Russia.
🗣️Łukasz Jankowski : „Od wyborów proszę o spotkanie z panem premierem. Poprosiłem teraz w sprawie tej sytuacji o spotkanie i nie ma żadnej odpowiedzi.” ⤵️
#PoranneRozmowyZero
Decyzja Prezydenta @NawrockiKn o odebraniu @ZelenskyyUa Orderu Orła Białego oraz fala zwracania polskich odznaczeń przez ukraińską wierchuszkę uwypukliła kilka gorzkich prawd, które coraz szerzej dostrzega nie tylko polskie społeczeństwo, ale także opinia międzynarodowa:
1. Ukraińcy i Rosjanie to dwie strony tego samego medalu. Oba narody należą do tego samego, wschodniosłowiańskiego kręgu kulturowego. Tam, gdzie my widzimy gest dobrej woli i pomocy, oni dostrzegają jedynie słabość, którą można wykorzystać. Traktowanie Polski po latach ogromnego wsparcia jest tego najlepszym dowodem.
2. Zasada „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem” to niebezpieczna iluzja. Fakt, że Ukraina walczy z Rosją – jednym z największych historycznych wrogów Polski – nie czyni jej automatycznie naszym sojusznikiem ani przyjacielem. Przypomnijmy: Związek Radziecki też był wrogiem III Rzeszy. Czy ktokolwiek uważa dziś, że Stalin był przez to naszym przyjacielem? (pytanie retoryczne)
3. Ukraińska polityka wobec sojuszników jest skrajnie transakcyjna i pozbawiona wdzięczności. W relacjach z Polską ma ona charakter wręcz pasożytniczy. Kijów ma nieskończone oczekiwania i żądania, ale nie oferuje prawie nic w zamian. Mimo miliardów złotych polskiego wsparcia, władze ukraińskie prócz kilku wyjątków, nadal utrudniają ekshumacje i godne pochówki dziesiątek tysięcy polskich ofiar OUN-UPA.
4. Ukraina coraz głębiej pogrąża się w kulturowej i ideologicznej nazyfikacji. Zbrodniarze i ideolodzy ukraińskiego integralnego nacjonalizmu są wynoszeni na ołtarze – stawia się im pomniki, nadaje imiona jednostkom wojskowym i gloryfikuje ich w oficjalnym przekazie. W ukraińskiej armii powszechnie pojawiają się symbole III Rzeszy: swastyki, Totenkopf, hitlerowskie orły czy runy SS.
Oczywiście Ukraińcy jako suwerenny naród mają pełne prawo do własnych wyborów historycznych i politycznych. Muszą jednak liczyć się z konsekwencjami tych decyzji.
Polska z kolei ma moralny i państwowy obowiązek reagować na nie adekwatnie i symetrycznie. Jeżeli Ukraina nie zrewiduje swojego stosunku do zbrodniczej spuścizny OUN-UPA oraz gloryfikacji integralnego nacjonalizmu, będzie się coraz bardziej oddalać od standardów cywilizacji europejskiej. W konsekwencji musi zacząć poważnie liczyć się z międzynarodową izolacją.
Wyobraźmy sobie hipotetycznie, co by się stało, gdyby Niemcy nazwali jeden z centralnych placów Berlina imieniem Adolfa Hitlera lub wystawili mu pomnik. Światowa reakcja byłaby natychmiastowa i miażdżąca. Dlaczego wobec Ukrainy miałyby obowiązywać inne standardy?
Zelenskyy is out there claiming that president Karol Nawrocki is pulling the same stunt Viktor Orbán did, and that it's all going to end in disaster. Really?
Poland has been carrying water for Ukraine in ways most countries wouldn't dream of. They're footing the bill for Starlink terminals keeping the Ukrainian military online. In 2022, Poland took in something like six million Ukrainian refugees—opened their doors wide when the whole thing blew up. They've backed loans, pushed EU integration, and let weapons flow through their territory into Ukraine. That's not even the full list of what Warsaw has done. They’ve been one of the most reliable friends Kyiv has had.
So what’s the fight actually about? A handful of controversial, ultra-radical groups and their slogans—stuff that most ordinary Ukrainians either don’t care about or actively dislike. The UPA and OUN were never national heroes for all of Ukraine. They were heroes to a specific slice of the western regions, sure. Everywhere else? Not so much. Far from uniting the country, they’ve always divided it. That’s just reality. And yet here we are: on the eve of a big reconstruction conference in Gdańsk, with Poland’s support on the line, Zelenskyy is torching the relationship over fringe slogans and historical cosplay that most Ukrainians themselves don’t even buy into.
One has to ask—how do you manage to lose one of your strongest allies at the exact moment you need them most? It’s almost impressive in its stupidity. Common sense has left the building.