W przypadku ukraińskiego komentariatu 🇺🇦 życie pisze najlepsze memy 👇🏻
Tutaj mamy idealny przykład zmiany retoryki, gdy tyłek zaczyna się palić i jednak do tego "złego" Polaka 🇵🇱 trzeba się ładnie uśmiechnąć 🙃
W tle dzieje się inna bardzo ważna sprawa. Komisja Europejska pracuje już nad zmianami w procedurze akcesyjnej nowych krajów do organizacji. Na razie propozycje są bardzo niejasne i mętne, ale to, co już wiadomo można sprowadzić do tego, że te państwa, które sprzeciwią się włączeniu Ukrainy, będą pozbawiane funduszy a nawet prawa głosu, pod pretekstem "braku praworządności". Ma też być stworzona specjalna, nowa kategoria "członkostwa stowarzyszonego", które da część korzyści jakie mają pełni członkowie, ale bez realnych zobowiązań. W pokrętnym języku aparatczyków z Brukseli oznaczać to ma "działanie na zachętę dla demokratyzacji".
- To nie był żaden atak czy zorganizowana akcja - w taki sposób @DStanderski skomentował kwestię obraźliwych określeń miejsc na terenie Warszawy, jakie pojawiły się w Google Maps. https://t.co/GVZhHUy78y
W tle dzieje się inna bardzo ważna sprawa. Komisja Europejska pracuje już nad zmianami w procedurze akcesyjnej nowych krajów do organizacji. Na razie propozycje są bardzo niejasne i mętne, ale to, co już wiadomo można sprowadzić do tego, że te państwa, które sprzeciwią się włączeniu Ukrainy, będą pozbawiane funduszy a nawet prawa głosu, pod pretekstem "braku praworządności". Ma też być stworzona specjalna, nowa kategoria "członkostwa stowarzyszonego", które da część korzyści jakie mają pełni członkowie, ale bez realnych zobowiązań. W pokrętnym języku aparatczyków z Brukseli oznaczać to ma "działanie na zachętę dla demokratyzacji".
🇵🇱 Bydgoszcz. Polski przedsiębiorca Wiesław Naklicki zwrócił uwagę muzułmanom modlącym się na trawniku na rogu Jana Kazimierza i Wałów Jagiellońskich (na miejscu Wielkiej Synagogi spalonej w 1939 r.). Dwaj Egipcjanie zareagowali agresywnie, został uderzony, skończyło się interwencja policji.
Komentarz p. Wiesława jest umiarkowany i wyważony. "Uczmy się na doświadczeniach innych państw Europy, zamiast powielać ich błędy. Polska powinna prowadzić rozsądną i stanowczą politykę migracyjną, dbać o swoje bezpieczeństwo, kulturę i przestrzeganie prawa przez wszystkich, którzy chcą tu mieszkać" - pisze bardzo rozsądnie.
Z kolei na jego Instagramie pojawiają się komentarze Polaków broniących islamskich modlitw w przestrzeni publicznej.
"Chyba jednak Koalicja 13 Grudnia otrzymała zgodę Niemiec na budowę w Tenkraju 5000 km nowych linii kolejowych. Świadczy o tym fakt, że Tusk jeszcze w lipcu zamierza sprzedać inwestorom z Niemiec TORPOL, największą firmę zajmującą się budową torów. A wszystko to, aby zyski z kontraktów na prawie bilion złotych trafiły za Odrę.
Fur Deutschland!"
za Stefan Bartnik
@Senya_ho@MichalMordeczka@vtyhan@krzysztofbosak@MichalGrzelak Granice zawsze pozostały otwarte,powiedz o tym w DE albo FR to z tego kierunku transporty jadą przez BY,to są zew granice UE,jedzie to co dozwolone,przemyt łapiemy. Zboże,porównywanie krajowej polityki do prywatnej inicjatywy rolników.
Obok prymitywnego negowania i usprawiedliwiania ludobójstwa Polaków na x widoczna jest także operacja ukraińskiego wpływu informacyjnego, mająca na celu kontrowanie polskiej narracji ws. OUN-UPA. Ukraińscy liderzy opinii pracujący na różnych kierunkach opublikowali w ostatnich dniach sporo zaczepnych, ale zarazem obfitych treściowo wpisów, mających uderzyć w Polskę i tworzyć fałszywą symetrię (główne założenie ukraińskiej dyplomacji i polityki historycznej), opartą za schemacie, że „wszyscy zabijali i prześladowali”, więc wszyscy są winni i nikt nie ma prawa oceniać, bo każdy ma „swoje grzechy”.
Wśród wpisów, które zauważyłem ukraińscy komentatorzy przypominali :
- polską książkę opisującą ciemne karty AK
- pogrom w Kielcach
- pogrom w Wąsoszu
- przemoc wobec Ukraińców w II RP
Warto to odnotować, bo pokazuje to kilka rzeczy:
1. Są to działania moim zdaniem przygotowane, inspirowane i orkiestrowane
2. Kijów gra na kilku fortepianach jednocześnie - szef MSZ pozornie łagodzi linię, a aparat wpływu w sieci zaostrza przekaz
3. Kijów sądzi, że tego rodzaju linia przyniesie mu korzyść lub poprawę sytuacji
O ile pierwsze dwa punkty świadczą o jakimś przygotowaniu, to trzeci pokazuje moim zdaniem fundamentalny błąd w kalkulacji. Te wszystkie „polskie grzechy” wzięte razem i z osobna ani nie przykryją tematu OUN-UPA, ani nie zmienią ich oceny. Nie spowodują też problemów Polsce, bo w Polsce nie mamy problemu z krytyką tego co złe. Natomiast tego rodzaju „ofensywa” internetowa odsłania intencje Kijowa i mobilizuje oraz jednoczy Polaków, co już można zaobserwować w polemikach w sieci.
"Marzec '68 - mistyfikacja, dzięki której tysiące stalinowskich zbrodniarzy i utrwalaczy komunizmu, przepoczwarzyło się w ofiary tegoż komunizmu.
Oto fragment wspomnień Anny Karpińskiej de Tusch-Lec, "Duży Format", kwiecień 2008: "W Izraelu mój tata powiedział mi bardzo ciekawą rzecz: Anka, ty myślisz, żeśmy wyjechali z Polski dlatego, że był antysemityzm? Nie, on był zawsze. Ale w 1968 r. zrobiło się niebezpiecznie. Tam parę pieczeni piekło się jednocześnie. Oni mieli nasze kartoteki. Nas, Żydów z UB. [...]
Mój tata był w UB. Mówił nam: byłem, mam czarną plamę na życiorysie. Co robił Polakom? On zabijał, torturował. Czy w takiej sytuacji przeprowadzka do innego kraju była najgorszym wyjściem? À propos, już w 1957 r. złożył podanie o zgodę na wyjazd do Izraela, ale jej nie dostał. Inni wyjechali jako emigranci ekonomiczni".
A tak wspomina "znajomość" z Jackiem Kuroniem prof. Lech Jęczmyk - znakomity polski tłumacz, eseista, publicysta i redaktor, znawca literatury science fiction:
"Rektor w obecności mamy poprosił o moją teczkę, zajrzał do środka i stwierdził: Z taką opinią syn nie dostanie się na żadne studia. Oprócz świadectwa maturalnego, piątkowego w moim przypadku, w teczce figurowała tajna (dla mnie) opinia polityczna ze Związku Młodzieży Polskiej. W mojej dzielnicy, na warszawskim Żoliborzu, opnie takie wystawiał wszystkim maturzystom szczególnie zajadły bolszewik (potem nawrócił się na trockizm) niejaki Jacek Kuroń. (…)Postrachem żoliborskiej młodzieży był niejaki Jacek Kuroń, członek zarządu dzielnicowego ZMP. (…) Jako zajadły bolszewik Kuroń chodził uzbrojony w pistolet. Stanowiło to dowód szczególnego zaufania ze strony partii i było romantyczną pozostałością z czasów, gdy działało jeszcze antykomunistyczne podziemie. Z pistoletami biegali też po uniwersytecie Geremek i Kołakowski. Skąd wiedzieliśmy o tym pistolecie? Kuroń chodził wtedy po szkołach i wygłaszał demoralizujące pogadanki, zachęcające na przykład, żeby donosić na rodziców. Zwłaszcza czy słuchają londyńskiego radia. Po takiej pogadance w żeńskiej szkole im. Sempołowskiej ojciec pięknej Kamili, dość znany pisarz Strumph-Wojtkiewicz, postanowił z Kuroniem popolemizować, wybrał się więc na „dzielnicę”, ubrany jak przedwojenny dziedzic z nieodłączną grubą bambusową laską. W obskurnym biurze (byłem tam raz wzywany na przesłuchanie) pan Strumph-Wojtkiewicz spytał grzecznie, który to jest pan Kuroń, po czym przygrzmocił mu lagą. Kuroń wyskoczył przez okno i na parapecie zgubi pistolet. (…) Kuroniowi podlegało także harcerstwo w całej Warszawie, bo moi koledzy z innych dzielnic pamiętali, jak robił zbiórki i wyrywał im krzyże harcerskie razem materiałem. Wzorując się na wzorach sowieckich, gdzie młodzi komuniści spisywali osoby chodzące do cerkwi, Kuroń w kościele św. Stanisława Kostki ukrywał się za filarem na chórze i spisywał chodzących na mszę harcerzy. Stary pan Kuroń zaglądał do nas na herbatę i pamiętam, jak kiedyś wpadł bardzo podniecony: „No, nie daj, Boże – mówił od wejścia – żeby ten mój Jacuś kiedyś się dorwał do władzy". (Dzięki uprzejmości: Arkadiusz Miksa )
"Siłą napędową marcowego buntu byli studenci z warszawskich akademików, przede wszystkim z Kickiego. Żaden z nich jednak do legendy nie przeszedł. Wielu z akademików wyrzucono, musieli wracać na prowincję, a tam czekały już na nich rozdziawione wojskowe kamasze. Ani historycy, ani publicyści nie poświęcili im uwagi. Do legendy zostali wniesieni na rękach studenci z "warszawki", synowie komunistycznych prominentów, których nazywaliśmy "następcami tronów", czasem "bananowcami". (Fragment z książki Bogdana Urbankowskiego"
za Klaudiusz Chabrowski
Dziennikarz:
- Co w zamian za te rakiety dostaliśmy od Ukrainy? Zyskamy coś???
Kosiniak Kamysz:
- Zyskamy, zyskamy wdzięczność naszych sojuszników....😂
Dziś ma nastąpić podpisanie umowy między PGZ i WZL-2 a amerykańskim Anduril o umiejscowieniu w Polsce FALu (linii montażu końcowego) dla pocisków Barracuda 500.
Usłyszymy dziś wiele pięknych słów o bezpieczeństwie, sojuszu, zdolności do odstraszania, atakowania celów w głębi Rosji itp. Natomiast muszę od razu przekuć ten balonik:
Problem tylko że Barracudą 500 to taki "amerykański Gerań 3/Szached 238" a my możemy nim co najwyżej wkurzyć Rosjan i zabić jakiegoś stepowego chomiczka a nie prowadzić strategiczne uderzenia w głąb Rosji.
I nie zrozumcie mnie źle - super że będziemy montować Barracudę 500 i że zapewne wejdzie ona (lub nie - zobaczymy) do SZ RP. Natomiast jest to mocno wyolbrzymiany rodzaj uzbrojenia, "przehajpowany" za sprawą dobrego marketingu i nimbu Andruila jako beniaminka na rynku uzbrojenia stand-off.
Realnie jest to pod względem parametrów taktyczno - technicznych odpowiednik Gerania -3 lub Szacheda 238 i jako taki tylko będzie mógł być stosowany. A dla nas to za mało.
I już wyjaśniam - problemy które dla nas są dwa z Barakudą to:
a) zasięg
b) głowica
Zasięg przy odpalaniu z lądu to 700km. Przy odpalaniu z powietrza - do 900km. Do tego trzeba dodać konieczność manewrowania pocisku w locie po zaprogramowanej trasie żeby uniknąć ognia opl. De facto oznacza to zasięg równy około 0,8 podawanego
(odpowiednio: 560, 720). Ale nawet jak weźmiemy podawane marketingowo wartości za dobrą monetę to odległość od granicy Polski do Moskwy to ~930km.
Do Niżnego Nowogrodu - 1300km, Saratów - 1500km
Perm - 2100km. Odpalanie z powietrza? Owszem można ale wątpię żeby SP miały środki i czas na masowe tego typu misje.
Zasięg Barakudy jest po prostu dwukrotnie za mały jak na zdolność do rażenia ważnych celów w europejskiej części Rosji. Każda misja tego typu będzie wymagać "podwózki" pocisków żeby owe zrzucić gdzieś na rubieży Wielkie - Łuki - Witebsk - Briańsk.
Oczywistym plusem ( w porównaniu do Gerani) jest możliwość odpalania z wielu platform (docelowo nawet wyrzutnie Patriota) oraz wspomniane przenoszenie przez lotnictwo. Natomiast prędkość / zasięg to jest Szached-238 i Gerań -3. No niestety tak to wygląda.
Najważniejszym problemem jest jednak głowica.
45kg (dwukrotnie mniej niż Gerań -3 / Szached) z czego znając obecnie współczynniki wypełnienia oznacza około 20-30kg materiału wybuchowego.
Mówiąc wprost - słaba głowica. Za słaba do skutecznego rażenia fabryk, elektrowni, rafinerii, trafostacji. I tak - i Ukraińcy i Rosjanie już to przerabiali. Stąd betonowe domki - bunkry nad stacjami trafo na Ukrainie które skutecznie chronią przed Szachedami/Geraniami. Fabryki/elektrownie niszczą Iskandery-M lub Ch-101 z obecnie półtonowymi głowicami. W drogą stronę latają Flamingi z głowicami z FAB1000 oraz Barsy których masa głowic wynosi obecnie kilkaset kg.
45kg jest OK do atakowania radarów, pojazdów, samolotów na odkrytych płaszczyznach postojowych itp. Generalnie - cele miękkie.
Natomiast Polska potrzebuje niestety strategicznie suwerennych zdolności do rażenia celów w Rosji na dystansie 2-3 tys km głowicami o masie minimum 250kg. A najlepiej głowicami - potworkami jak BROACH z JSOW-C lub Mephisto z Taurusa.
Barrakuda jest cztero lub sześciokrotnie tańsza niż JASSM-ER ale w tej branży nie ma cudów. Jeżeli coś jest dużo tańsze to gdzieś ma dużo mniejsze możliwości. Głowica 450kg w JASSM a 45kg w Barrakudzie. No i kwestia naprowadzania.
Sumarycznie: Barrakuda to odpowiednik Gerania 3 i jako taki powinien być uznawany i tak też stosowany. O Ironio - w tym kierunku nieuchronnie zmierza ewolucja Gladuisów z WB na czele z Gladiusem 2 i 3 które będą pokazywane na MSPO.
Oczywiście Barakuda ma plusy ponad Geraniem 3 - głownie mniejsze wymiary i zdolność do odpalania z różnych platform ale jest to kosztem dwukrotnie mniejszej masy głowicy. Plasuje to Barrakudę jako ciekawy środek SEAD/DEAD i do głębokiej izolacji pola walki.
Natomiast Polska potrzebuje strategicznie suwerennych zdolności do rażenia celów w Rosji na dystansie 2-3 tys km głowicami o masie minimum 250kg.