Premier Donald Tusk powinien w tej sprawie zasięgnąć wiedzy u koordynatora służb specjalnych.
Pan Tomasz Siemoniak w wywiadzie dla Onetu porównał tę sprawę do afery "Żelazo".
Przypomnę - to była afera polegająca na tym, że służby PRL okradały państwo. W przypadku zakupu respiratorów dostawca był rekomendowany przez Agencję Wywiadu i dysponował pozytywną opinią CBA.
Gdyby ludzie pana Tuska mieli choćby cień dowodu, że tak jak pan Kacprzyk uwłaszczyłem się na państwowym dawno miałbym zarzuty, a moje konta w banku byłyby pozajmowane przez prokuratora. Nic takiego nie miało miejsca, a bodnarowska prokuratura umorzyła sprawę. Wszystkim polecam lekturę liczącego 170 stron uzasadnienia, z którego łatwo wyczytać, że nie było tam mowy o żadnym złodziejstwie.
Odnosząc się do reszty insynuacji: zostałem sekretarzem stanu a potem ministrem, bo najpierw wdrożyłem z sukcesami e-zdrowie (ostatnio chwaliła to minister Sobierańska-Grenda), a potem parę innych dużych cyfrowych projektów (chwali je publicznie premier Gawkowski). No i wszyscy wiedzą, że nic nie ukradłem.
Pan premier też wie, ale po pierwsze jego luźny stosunek do prawdy jest powszechnie znany, a po drugie obecnie pod jego siedzeniem płonie pożar wywołany przez warszawską kamarylę dowodzoną przez Marcina Kierwińskiego.
@Borys61581538@R_A_Ziemkiewicz To ci co wynajęli sobie jeszcze mieszkanie w centrum? Bo dom pod WWA był za daleko ? Chyba że to nie WWA tylko we Wrocławiu to mieszkanie - stąd tyle km