Todos los Yonkis de Barcelona han acabado en Núcleo Nacional encabezados por Eli de Molins de Rei y César. No se cansan de hacer el ridículo estos Nazis. Han pillado por todo Barcelona, se han escondido detrás de la Policía y no ha podido hacer su acto.
Que vergüenza ajena...
El nacionalismo respetuoso de ERC y Junts, con sus plataformas de la ANC y Omnium, montan una performance democrática para mostrar su apoyo a la mayoría progresista del gobierno de España; quemando una bandera de España.
Marruecos esta en guerra en su frontera Sur, contra los saharauis. La disputa sobre el antiguo enclave español del Sáhara se recrudece. Marruecos está en guerra híbrida, en su frontera norte, contra los españoles. Quieren conquistar el enclave español de Ceuta.
Para entender.
El nazismo asesinó a 27 millones de rusos, 6 millones de judíos, casi 12 millones de cristianos, 6 millones de polacos… vamos, que sumió a toda Europa y parte del mundo en la guerra y la muerte.
Hoy, sus herederos de AfD están a punto de formar gobierno en una zona de Alemania.
¿Por qué siempre están en el lado incorrecto de la historia?
La humanidad va camino de chocar por segunda vez con la misma piedra: el totalitarismo de ultraderecha nacional-populista. No hay matiz ni excusa. O se revuelve uno contra eso o es colaboracionista. Y, por supuesto, la alternativa no es el comunismo sino rescatar la dem. liberal.
El nazisme començant a governar en una part d'Alemanya, el franquisme a les portes d'Espanya i el feixisme consolidant-se a Itàlia. Quan l'odi torna, quan la pobresa sempre es culpa del pobre, el cercle es tanca i Europa crema. Venen temps brutals!
La victoire de l'AfD en Saxe-Anhalt est le signe que les digues sautent les unes après les autres, sous nos yeux, avec une régularité qui devrait tous nous alarmer.
Remigration, suppression du droit d'asile, sortie de l'accord de Paris sur le climat, reprise assumée de slogans nazis interdits dans des discours publics, relativisation de la Shoah, ce parti puise sans honte dans l'héritage du pire pour construire son projet de division.
Nous nous sommes réhabitués au pire dans l'espace public. Nous avons laissé prospérer les relais d'une internationale réactionnaire qui n'a d'autre horizon que la fracture et le rejet. La question des limites, de ce que nous acceptons collectivement d'entendre et de normaliser, se pose désormais avec une acuité nouvelle.
Ce piège identitaire morcelle l'Europe comme il tente de fracturer la France. Les mains tendues du Rassemblement national vers une police des vêtements, la normalisation du racisme à toutes les échelles de la société permise par la désinhibition d’une extrême droite identitaire, la prolifération sur les plateaux de télévision d'idéologies réactionnaires et dangereuses, tout cela constitue autant de signaux qui doivent nous inquiéter profondément.
Nous devons reconstruire les digues. Elles sont la seule garantie de notre capacité à vivre ensemble, la seule protection contre un piège identitaire qui menace de se refermer sur nous et d'empêcher durablement le sursaut dont la France a besoin pour survivre à elle-même.
Cette montée de l'extrémisme politique, et en premier lieu d'une extrême droite que nous ne parvenons plus collectivement à contenir, est aussi le fruit de la colère, des peurs et des craintes légitimes des peuples européens, que le personnel politique n'a pas su entendre ni traiter depuis vingt ans. La confiance est rompue parce que les promesses n’ont pas été tenues. Ceux qui ont gouverné depuis 2007 sont responsables de ce qu’ils essaient désormais d’empêcher.
La responsabilité de chaque responsable politique est désormais d'accepter l'état d'urgence républicaine dans lequel nous nous trouvons, et d'en tirer toutes les conséquences. Nous n'avons plus le temps de réparer la mécanique de nos partis, car c'est l'édifice républicain tout entier qui menace de s'effondrer. Le rassemblement large des humanistes, des écologistes, des républicains et des démocrates devient une nécessité. Un nouveau CNR s'impose. J'y travaille, avec toutes celles et tous ceux qui partagent la conviction que l'urgence commande l'unité, et qui acceptent, ou accepteront, de faire primer l'intérêt général sur les intérêts particuliers, qu'ils soient personnels, partisans ou financiers.
Dominique de Villepin
Nur damit ich das nochmal verstehe: Das zweitärmste Bundesland Deutschlands mit dem zweitniedrigsten Migrantenanteil Deutschlands ist arm wegen der ganzen Migranten, die sie ja gar nicht haben...
Ne, sorry, verstehe ich immer noch nicht.
En Allemagne, hier soir, le parti d’extrême droite AfD est arrivé largement en tête du scrutin régional en Saxe-Anhalt.
Son programme : réécrire les manuels d’histoire, placer les élèves étrangers et les élèves en situation de handicap dans des classes séparées, rétablir l’apprentissage du russe, censurer la culture, expulser tous les réfugiés, armer des milices citoyennes. Voilà le vrai visage de l’extrême droite : entrer par les urnes pour défaire l’État de droit.
L’Allemagne n’est pas une démocratie lointaine. Le nazisme avait entrepris de détruire notre continent et engendré les crimes insoutenables de la Shoah. Sur ces ruines, nous avons construit la paix avec elle, scellé une amitié, bâti l’Europe.
Ce qui s’y produit aujourd’hui peut se produire chez nous en 2027. Se résigner aux sondages, prendre l’air du temps pour un destin, c’est risquer un basculement dont les démocraties ne se remettront pas.
En France, la victoire de Marine Le Pen n’a rien d’inéluctable. Rien n’est écrit. Chaque fois que la Nation a semblé perdue, des femmes, des hommes venus d’horizons différents ont trouvé la force de décider et d’agir. D’où ils venaient comptait moins que ce pour quoi ils luttaient et ce vers quoi ils allaient.
Il nous reste sept mois. Sept mois pour organiser le rassemblement qui résistera au dégagisme, ce vertige qui menace de priver la France de son espérance et de son destin. Sept mois pour un sursaut, pour la France et pour l’Europe. Sept mois pour bâtir, ensemble, une coalition des engagés.
AfD wygrała wybory w Saksonii-Anhalt i teraz może dostać najgorszą rzecz, jaka może przydarzyć się partii skrajnie populistycznej - odpowiedzialność.
Z polskiej perspektywy to może być niezwykle ciekawy eksperyment. Bo mechanizm AfD jest nam dobrze znany: wszystko jest proste, winni są jasno wskazani, wystarczy odsunąć “system”, ograniczyć migrację, rozprawić się z elitami i państwo zacznie działać. Tyle że po wyborach kończy się TikTok, a zaczyna Excel.
Saksonia-Anhalt jest idealnym miejscem do takiego testu. Land się starzeje, traci mieszkańców i ludzi w wieku produkcyjnym, ma problemy z dostępnością lekarzy, opieką, szkołami, transportem oraz utrzymaniem usług publicznych poza większymi miastami. Do tego dochodzi słaba dynamika gospodarcza, zagrożony przemysł i rosnące zadłużenie samorządów. To problemy strukturalne, których nie da się rozwiązać wskazując wroga.
I tu zaczyna się pierwszy paradoks AfD. Jedną z odpowiedzi na brak ludzi jest imigracja zarobkowa. Saksonia-Anhalt już dziś coraz mocniej korzysta z pracowników zagranicznych. Jeżeli AfD rzeczywiście zacznie realizować politykę odstraszania migrantów, może pogłębić dokładnie ten problem, który mieszkańcy odczuwają w przychodni, domu opieki, zakładzie pracy czy lokalnej firmie. Hasło “mniej obcych” zderzy się z pytaniem: kto właściwie ma tu pracować?
Drugi paradoks jest finansowy. AfD obiecuje jednocześnie niższe obciążenia, rozbudowane świadczenia, wsparcie rodzin, inwestycje i poprawę usług publicznych. IWH wyliczał jeszcze przed wyborami, że sam program AfD pozostawia co najmniej 2,2 mld euro rocznej luki. To klasyczny populistyczny produkt polityczny: każdy dostanie więcej, nikt nie zapłaci więcej, a pieniądze pojawią się po usunięciu “marnotrawstwa”. W Polsce tę konstrukcję znamy bardzo dobrze.
Najciekawsze będzie jednak to, czego AfD nie będzie mogła zrobić. Rząd landu nie ustala niemieckiej polityki zagranicznej, nie może samodzielnie wypisać Niemiec z UE, zmienić federalnej polityki energetycznej ani zrealizować dużej części antyimigracyjnej rewolucji. Gdy więc problemy pozostaną, AfD stanie przed wyborem: przyznać, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż kampania, albo znaleźć kolejnego winnego - Berlin, Brukselę, sądy, media i “deep state”. W Polsce znamy również ten etap.
Dlatego nie zakładałbym, że rządzenie automatycznie zabije AfD. Populizm potrafi przeżyć własną nieskuteczność, jeżeli skutecznie przekona wyborców, że niepowodzenie jest dowodem działania spisku. PiS po ośmiu latach władzy nadal potrafi występować jako ofiara elit, Unii Europejskiej, sądów i mediów. Konfederacja również buduje atrakcyjność na prostych odpowiedziach na problemy, których rozwiązanie po wejściu do realnej władzy wymagałoby kompromisów, podatków, administracji i decyzji niepopularnych.
Ale Saksonia-Anhalt może pokazać coś ważnego dla Polski. Populizm najlepiej testuje się nie pytaniem, czy lider mówi efektownie, ale czy po przejęciu odpowiedzialności poprawia codzienne doświadczenie obywatela. Czy łatwiej znaleźć lekarza? Czy szkoła ma nauczycieli? Czy firma znajduje pracowników? Czy gmina ma pieniądze? Czy inwestorzy przychodzą, czy uciekają? Czy młodzi zostają? W tym miejscu kończy się wojna kulturowa, a zaczyna klasyczna polityka.
Największym zagrożeniem jest jednak to, że AfD może oblać egzamin z gospodarki i usług publicznych, a jednocześnie zdać egzamin z przejmowania państwa. Rząd landu ma realny wpływ na edukację, kulturę, administrację, policję, finansowanie organizacji i lokalne instytucje. Populista może więc nie naprawić przychodni, ale za to szybko przebudować otoczenie instytucjonalne tak, żeby kolejny wybór obywatela odbywał się już w gorszych warunkach demokratycznych. To również znamy i powinniśmy traktować bardzo poważnie.
Wniosek: eksperyment w Saksonii-Anhalt może osłabić AfD tylko wtedy, gdy jej rządzenie będzie mierzone skutkami, a nie kolejnymi narracjami. Dla Polski to test szerszej tezy: czy wyborca populisty zmieni zdanie, kiedy zobaczy różnicę między łatwą obietnicą a trudnym państwem na zewnętrznym przykładzie. Nie ma żadnej gwarancji. Populizm nie ginie od zderzenia z rzeczywistością, jeżeli potrafi tę rzeczywistość skutecznie przepisać na kolejną opowieść o wrogach.
Ocena Doświadczeń Obywatela: 4/10 🟡
Rekomendacja: polskie partie demokratyczne powinny bardzo uważnie obserwować Saksonię-Anhalt i przestać odpowiadać populistom wyłącznie oburzeniem. Każdą prostą obietnicę trzeba sprowadzać do czterech pytań: ile to kosztuje, kto ma kompetencję, kto to wykona i jaki będzie mierzalny efekt dla obywatela. AfD może stać się dla Polski żywym laboratorium pokazującym, co dzieje się z populistycznym produktem politycznym po kliknięciu przycisku “wdrożenie”.
— #PolitycznyUX
Mało kto dziś pamięta, że rok przed dojściem Hitlera do władzy NSDAP wygrała wybory w Anhalt, a Alfred Freyberg został pierwszym nazistowskim premierem niemieckiego kraju związkowego.
Niemal sto lat później to właśnie w Saksonii-Anhalt AfD może stanąć przed szansą przejęcia odpowiedzialności za rządzenie.
Nie stawiam znaku równości między dzisiejszymi Niemcami a Republiką Weimarską. Nie byłoby to ani historycznie, ani politycznie uprawnione. Historia nie powtarza się w ten sam sposób. Potrafi jednak ostrzegać.
Dlatego procesy polityczne zachodzące dziś w Niemczech musimy w Polsce obserwować ze szczególną uwagą.
Bez histerii i pochopnych analogii, ale też bez naiwności. To, co zaczyna się jako polityczna zmiana w jednym landzie, może z czasem mieć znaczenie dla całych Niemiec i Europy, a więc również dla Polski.
Historia nie musi się powtarzać, żeby pozostać przestrogą.
Nichts schmerzt mehr als das Ergebnis @AfD bei jungen Menschen. Diese Partei erreicht sie mit ihrer Erzählung einer Parallelrealität, „Ausländer alles Verbrecher, Klimawandel eine Lüge, Wirtschaft ohne Kernkraft am Ende“ in den sozialen Medien schutzlos. Und gibt ihnen Hoffnung