Wsiadał do auta, zestresowany. Wysiadał w lasku, a ja mówiłem tylko: na kolana suko i ssij! Po wytrysku wyciągałem chuja z mordy, wycierałem mokre od soków ręce o jego włosy i bluzę i odwoziłem pedałka do domu, żeby mama mu uprała tę bluzę z mojej spermy.