— Kości niepochowane wołają, ale ludzie durne, to i nie słyszą — zakomunikował Diabel w wszechzwiązkowym publikatorze Judei — Jezus się denerwuje, ale ja mu mówię, oddaj ich mnie, oddaj ich mnie, zaraz im naprawię słuch... i połamię gnaty.
—Przychodzę ci ja ostatnio do Sanhedrynu w odwiedziny, a tam, wyobraź sobie, portret Epsteina powiesili, order nawet dostał, pośmiertnie, za zasługi dla narodu wybranego—opowiadał Diabeł Marii Magdalenie na uboczu, tak, by nikt nie słyszał.
—Kiedy pytają mnie—zagaił Diabeł w wywiadzie dla publicznego publikatora Judei—dlaczego Jezus przyszedł do Żydów, odpowiedź jest tylko jedna: the weather!
—Co ten Jezus, znika na dwa tysiące lat i liczy na co, na miłe powitanie?!—pieklił się Diabeł nad oświadczeniem Jezusa, jakoby ten wyjeżdżał z Judei w sprawie remontu i rozbudowy Domu Bożego w Królestwie Bożym, by przygotować go na rzesze wiernych, po których ponoć powróci.
—Jezu... skończ już z tymi umizgami do każdego! Jesteś Jezusem, apostołów jest 12, a płcie są tylko dwie!—przyniósł Diabeł Jezusowi najnowsze doniesienia płynące z samego serca Wielkiego Rzymu—Ostatecznie przecież nie jesteś rowerzystą!
—Pan się mało udzielał ostatnimi czasy—rzekła Maria Magdalena do przypadkowo napotkanego Diabła.
—Sytuacja polityczna w ostatnich latach w Judei oraz Wielkim Rzymie urosła do rangi takiego Circus Magnum, że zaniemówiłem, gdy Jezus oświadczył, że udaje się w Bieszczady.