Mam do tej serii ogromny sentyment. Książki, a później filmy, były ważną częścią mojego dzieciństwa i w pewien sposób pomogły mi przetrwać przeróżne trudne chwile. Mimo braku sympatii do J. K. Rowling, o której mam naprawdę fatalne zdanie, zdarza mi się wracać do filmów o Harrym Potterze, rzadziej do książek. Tak, nie jest to twórczość najwyższych lotów – ale to mój comfort zone.
Uwaga, spoilery.
Czarny Snape jest problematyczny nie dlatego, że jest czarny. Takie obsadzenie roli po prostu zmienia całą historię tego bohatera i wymusza wątki, które w oryginalnej wersji w ogóle nie miały miejsca. I mieć nie powinny, bo trochę spłaszczają inne problemy poruszone w postaci Snape'a. Tutaj, siłą rzeczy, historia sprowadzi się do tego, że ojciec Harry'ego gnębił Severusa w szkole, bo był rasistą. I chociaż uważam, że James Potter to gnój i można zarzucić mu wiele, to na pewno nie rasizm. Bo przecież sprzeciwiał się ideologii czystości krwi propagowanej przez Voldemorta, należał do Zakonu Feniksa, czyli organizacji działającej https://t.co/apZu3UKTpZ. przeciwko dyskryminacji, a w końcu ożenił się z Lily, dziewczyną pochodzącą z mugolskiej rodziny. I to się po prostu nie klei. Wątek rasizmu – nawet jeśli nie wybrzmi wprost – uprości konflikt, uczyni go jednowymiarowym i wykastruje aspekty psychologiczne relacji między Jamesem a Severusem.
James Potter był beznadziejnym człowiekiem (przynajmniej jako nastolatek), ale ideologicznie stał po stronie równości. Teraz zostanie po prostu hipokrytą.
Każda postać w tej serii – no, poza rodziną Malfoyów – może być czarna i to byłoby w porządku. Ale Snape to wyjątek. Wygląd był częścią konstrukcji tej postaci. Bladość, „chorobliwy” vibe, bycie odpychającym – to budowało jego izolację społeczną i sposób, w jaki był postrzegany. Taka zmiana nie jest neutralna. Ona zmienia cały kontekst. Nagle jego relacja z Jamesem przestaje być historią o upokorzeniu, zazdrości i byciu outsiderem, a zaczyna się niebezpiecznie przesuwać w stronę dużo prostszego odczytu. A Snape nigdy nie był prosty. I dlatego każdy, kto dotrwał do końca serii, wie, że był wspaniałą postacią (choć pewne jego zachowania były niewybaczalne). To była postać zbudowana na brzydkich emocjach, złych wyborach i bardzo niewygodnej prawdzie, że trauma nie usprawiedliwia wszystkiego. Ten wizualny update zmienia sens jego bardzo ciekawej i złożonej historii.
Paapa Essiedu jest świetnym aktorem i nie mam wątpliwości, że będzie doskonałym Severusem Snape'em. Ale jego obecność zmienia i spłaszcza historię tej postaci – odbiera jej część złożoności i przesuwa akcenty w stronę prostszego, mniej trafnego odczytu.
I tego jest mi szkoda, bo to jedna z najciekawszych postaci w serii.
Każdy pisze, że nie chodzi o kolor skóry a ja wam powiem, że mi kurwa kolor skóry przeszkadza. Cholernie wkurwia mnie to pachnie, na siłę do takich produkcji, osób czarnoskórych. Na siłę zmienia się całą historię...a przecież nie o to chodzi + fani są zżyci z danymi postaciami i dobrze, jakby na zastępstwo, odgrywał rolę ktoś podobny do poprzedniego i dobrze zapamiętanego aktora.
pomysł na serial telewizyjny: nauczyciel chemii dowiaduje się że ma raka płuc i postanawia zacząć produkować metaafmetamine ze swoim byłym uczniem aby zapewnić pieniądze rodzinie, jego szwagier mógłby być też jakimś policjantem czy coś w sumie