🚨 Skandaliczny wpis młodego ukraińca, który otrzymał w Polsce schronienie.
Pod jednym z instagramowych postów ukrainiec ukrywający się pod nickiem maksyma_borsyk_2310 zamieścił następujący komentarz:
"Polacy potrzebują Wołynia 2.0, bo niczego się nie nauczyli"
Domagamy się natychmiastowej reakcji służb i usunięcia z terytorium Polski tego banderowca!
1. Łukasz Żak: zabił jedną osobę. 20 lat więzienia, dożywotni zakaz prowadzenia, 15 lat bez warunkowego zwolnienia, kilkaset tysięcy zadośćuczynienia.
2. Adwokat Paweł Kozanecki: zabił dwie kobiety. 1,5 roku więzienia, zakaz prowadzenia na 4 lata.
3. Agnieszka Z. (córka lekarzy, debtystka) zabiła trzech motocyklistów w 2021. Prawomocnie skazana na 5 lat więzienia. Na wolności, gdyż ma depresję.
„Antypolak Radzio narobił sobie problemów Ten gość (Radosław/Radek Hojda, wiceprezes firmy z Poznania) napisał, że trzeba połączyć Cyklon B z widłami i siekierami, żeby „pozbyć się polaczków”.
Screeny lecą.
Tylko nie płacz potem, jak Ci się życie posypie.”
Funkcjonariuszka SB Anna Łapuć z Supraśla życzy śmierci Prezydentowi RP @NawrockiKn. Pomóżmy jej stać się znaną. Niech cała Polska zobaczy kim są wyborcy @donaldtusk.
Historia zwykłego Polaka:
- uczysz się 12 lat w szkole, każdą klasę kończysz z czerwonym paskiem, jeździsz na konkursy przedmiotowe
- bardzo dobrze zdajesz maturę z przedmiotów na poziomie rozszerzonym
- kończysz trudne 5-letnie studia
- zakładasz własną działalność gospodarczą, płacisz podatki, pracujesz praktycznie codziennie przez cały rok
- całe życie uczysz się, ciężko pracujesz, starasz się
- po latach widzisz, że wszystko to było bez sensu i poszło na marne bo zarabiasz niewiele i nic z tego nie masz
- po czym widzisz taką Martę Wcisło, która zarabia 60 tys. zł miesięcznie czy Klaudię Jachirę, rodziny i znajomych polityków wsadzanych po znajomości do spółek i instytucji publicznych, gdzie zarabiają o wiele więcej od ciebie, a Twoje ciężko zarobione pieniądze, które musisz oddawać w podatkach politycy trwonią na kilometrówki, a minister kultury wydaje lekką ręką na "rzeźby" po pół miliona złotych i stypendia dla "artystów" jak Jaś Kapela.
- i już nic ci się nie chce...
Moje pierwsze chwile w celi na Białołęce.
Był późny wieczór, gdy 9 czerwca przywieźli mnie z aresztu w Grójcu, w którym nie było ani celi przejściowej ani wolnych miejsc.
"Świeżak na Białą!"- usłyszałem. Żadnych ubrań nie dali. Tylko zrobili zdjęcie.
- Można się uśmiechnąć?
- Można.
Na więziennej focie jestem uśmiechnięty od ucha do ucha i wyglądam jak regularny wariat.
- Ubrania dostaniesz w Białołęce.
Na "Białej" było już za późno na rozmowę z wychowawcą i psychologiem. I na wizytę w magazynie, więc w t-shircie i krótkich spodniach chodziłem tydzień. Ubrania dostałem, gdy przyszedł adwokat. Regulamin wymaga, aby podczas spotkania z obrońcą osadzony miał długie spodnie.
Wrzucili mnie od razu do celi jak worek kartofli, bez żadnego przygotowania. Więzienny regulamin dostałem do ręki dwa tygodnie później, ale miałem go przestrzegać już od pierwszej minuty. Było to spore wyzwanie.
Wszedłem do celi. Trzech osadzonych. Dwóch siedzi na pryczach i na mnie patrzy zaciekawionych, trzeci śpi.
Pierwsze pytanie:
- Za co cię posadzili?
- I tak mi nie uwierzycie. Ponoć chciałem zabić komendanta policji.
- Następny kiler! Ten tu, który śpi, zabił dwie osoby. Trzecia jest w ciężkim stanie i raczej nie przeżyje.
Zdrętwiałem.
Spojrzałem z obawą na śpiącego na dolnej pryczy Turka. To był Bajram, kierowca taksówki - w koszmarnym wypadku w Zielonce, do którego się przyczynił, zginęły trzy osoby. Ale o tym powiedzieli mi trochę później.
Bajram okazał się fantastycznym kompanem. Dał mi skarpetki, abym nie chodził po celi na bosaka. Nigdy mu tego nie zapomnę.
- Pokaż kwity.
- Dajcie chwilę. Niech ochłonę.
Dwóch młodych ludzi. Już po minucie wiedziałem, że będzie dobrze.
25-letni Paweł został złapany za kilkadziesiąt gram konopii i od razu dostał trzy miesiące aresztu.
Drugi mój kompan z celi, trzydziestokilkulatek Fabian, miał do odsiedzenia 14 dni, bo był bezrobotny i od czterech miesięcy nie płacił alimentów.
Tacy groźni przestępcy jak ja.
Obaj pierwszy raz w puszce.
Nalali mi do plastikowego kubka ciepłej wody. Marzyłem o łyku kawy lub herbaty.
Rozejrzałem się po celi.
Ta woda to było wszystko co mieli. Nie mieli absolutnie nic.
Wysłuchali mojej historii i z niedowierzaniem kręcili głowami.
Dwa dni później zdziwili się jeszcze bardziej, gdy zakwalifikowano mnie jako więźnia niebezpiecznego i skuwano kajdankami z tyłu przy zejściu na spacerniak lub wizycie w łaźni. Na szczęście przed wejściem pod prysznic byłem rozkuwany, więc mogłem się normalnie umyć. ;-)
Dziwili się nawet recydywiści. "Enka" (niebezpieczny) trafia się bardzo rzadko. "Enką" był na przykład legendarny Misiek z Nadarzyna.
- Kto to jest? - słyszałem pytania na korytarzu za moimi plecami.
Gdy zapytałem wychowawcę o co chodzi o dlaczego jestem tak traktowany, padła odpowiedź, że to decyzja kierownika ds. bezpieczeństwa i nie miał na nią wpływu. Niemal zawsze jako niebezpiecznego eskortowało mnie dwóch strażników.
Już po pierwszej nocy obudziłem się pogryziony mocno przez pluskwy.
- Nie rozdrapuj, bo będzie gorzej. Masz, posmaruj - usłyszałem.
- Co to?
- Krem do golenia. Pomaga. Na twoim koju leżał Eryk. Był strasznie pogryziony. Wyglądał jakby miał ospę. 14 dni pisał dzień w dzień kartkę, że chce do lekarza. Bo tak mu kazali. Piętnastego dnia wpadli do naszej celi ludzie z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i zabrali Eryka do lekarza i innej celi. Ale pluskwy zostały. Nic na to nie poradzisz. Musisz się przyzwyczaić.
Starałem się przyzwyczaić do pluskiew, ale było trudno. Po tygodniu uwolnił nas od nich mój adwokat @Pawelski_Luk. Narobił takiego rabanu, że nasza celę zamknięto i poddano dezynfekcji. A nas przeniesiono z siedemnastki do dziesiątki, dawnej celi "korytarzowych", czyli więźniów funkcyjnych. Były w niej prawdziwe materace. I to nowe. Luksus. My zamiast materacy mieliśmy trzy poduszki, w których były pocięte koce.
UKRAIŃCY OFICJALNIE GROŻĄ POLAKOM‼️
Ukraiński sierżant Jurij Sirotiuk z batalionu systemów bezzałogowych 5. Oddzielnej Brygady Szturmowej (zadeklarowany obrońca Bandery) w ostrym wywiadzie dla lwowskiego kanału NTA zagroził Polsce i Węgrom, stwierdzając, że po wojnie żołnierze z „roztrzaskanymi psychikami” zamiast ambasadorów przyjadą osobiście do tych, którzy będą „dopiekali” Ukrainie, i „skończy się to źle”.
„Czy Polacy są gotowi na wojnę z Ukraińcami? Na ukraińskie drony lecące w ich miasta? Na śmierć własnych ludzi? Nie cofniemy się” - pytał retorycznie wojskowy, sugerując, że zamiast migrantów zarobkowych Europa może dostać uzbrojonych weteranów.
Opozycyjny ukraiński dziennikarz Anatolij Szarij, który opublikował nagranie, skomentował, że w takim razie należy już teraz zamykać granice przed takimi „niestabilnymi psychicznie facetami” i wezwał Polskę oraz Węgry do nagłośnienia tych gróźb w telewizji jako „podziękowania” od ukraińskich wojowników.
Ukraiński wywiad jest jednym z najaktywniejszych w Polsce. Werbuje Ukraińców pracujących w polskich firmach i urzędach❗
"Rzeczpospolita" ujawnia modus operandi ukraińskiego wywiadu, który należeć ma do jednych z najbardziej aktywnych w Polsce. Nie ma co się dziwić. Mają tu wiele interesów, o które bardzo dobrze dbają.
Cytat oficera wywiadu, anonimowo dla "Rzeczpospolitej": Ukraińcy przebywający w Polsce "są namawiani do przekazywania wrażliwych danych. Mówiąc wprost: do wynoszenia informacji z polskich firm lub urzędów, w których są zatrudnieni."
Polskie prokuratury prowadzą śledztwa w sprawie szpiegostwa na rzecz państwa ukraińskiego. Inny oficer dodaje, że ukraińskie służby próbują też werbować Polaków jadących na Ukrainę z pomocą humanitarną lub w celach biznesowych.
Wyciągnijmy z tego praktyczne, trzeźwe wnioski.
Po pierwsze: każdy polski urząd, który zatrudnia cudzoziemców, musi mieć świadomość tego ryzyka. Ukraińcy i inni cudzoziemcy nie powinni mieć żadnego dostępu do istotnych danych.
Po drugie: firmy działające w strategicznych branżach — zbrojeniówka, energetyka, IT, infrastruktura krytyczna — oraz te posiadające cenny know-how muszą chronić swoje informacje i wiedzieć, kto ma do nich dostęp. Cudzoziemcy powinni być absolutną rzadkością podyktowaną kompetencjami, których nie mamy w Polsce.
Po trzecie: naiwność w relacjach z Ukrainą musi się skończyć. Sojusznik, który jednocześnie prowadzi przeciwko nam aktywne działania wywiadowcze to żaden sojusznik. Skończmy z tymi banialukami.
Państwo polskie ma obowiązek chronić własnych obywateli i własne interesy. Czas traktować ochronę informacji i kontrolę dostępu do urzędów oraz strategicznych firm tak poważnie, jak robią to państwa, które dbają o swoją suwerenność.
Po wysłaniu oficjalnego pisma do @ZabkaPolska mówię wprost: Nie ma na to mojej zgody, żeby ukraińska kierowniczka Żabki w Warszawie z uśmiechem odmawiała Polakom pracy, bo „pierwszeństwo mają Ukraińcy” i „to daje jej satysfakcję”.
W kraju, który dał im schronienie?
Polak we własnym kraju ma być
obywatelem drugiej kategorii?
Nie ma mojej zgody.
Czekam na odpowiedź centrali.
Jeśli Żabka tego nie ukróci - my ukrócimy ich obroty.
Kto jest ze mną - udostępnij.
Jeden niemiecko-brukselski kredyt już zaciągnęli. Jutro planują zawrzeć umowę dotyczącą współpracy wojskowej Polski i Niemiec, twierdząc, że podniesie ona poziom naszego bezpieczeństwa.
Biorąc pod uwagę, jak dzisiaj brutalnie zostali potraktowani nasi obywatele w Berlinie, jedynego, czego możemy się spodziewać ze strony Niemiec, które ani nie przepracowały swojej nazistowskiej i imperialistycznej przeszłości, ani swojego stosunku do Polaków, to noża w plecy.
Co robi polska ambasada w Berlinie? Co robi MSZ?
Przerywali i wyłączyli mikrofon ale sprawa dziennikarza Leszka Kraskowskiego wybrzmiała w Parlamencie Europejskim!
Niezależne media i wolność słowa to była kiedyś duma Unii a dziś to jest problem dla elit.
Taki esemes dostałem od właścicielki jednego z ośrodków wypoczynkowych: Rozpoczęłam wypowiadanie umowy na telefony firmowe i internet Tmobile, wycofałam zamówienia w Makro, to na razie. Kaufland i reszta mogą o mnie zapomnieć…
❗️ Błyskawiczne przyjęcia, wykonywanie pakietów kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu badań w bardzo krótkim czasie, możliwość przebywania w innym pomieszczeniu niż ogół pacjentów. W Warszawskim Szpitalu Południowym stworzono nieoficjalnie szybszą i bardziej komfortową ścieżkę przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin. @portalzeropl ma na to dokumenty.
1️⃣ Szpitalny oddział ratunkowy Warszawskiego Szpitala Południowego w błyskawicznym tempie zajmował się wpływowymi działaczami Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzinami. Gdy inni pacjenci musieli czekać po 4–5 godzin na przyjęcie, politycy mieli wykonywane badania po 10 minutach od rejestracji.
2️⃣ Polityczni VIP-owie nie musieli siedzieć w publicznej poczekalni. Wydzielono dla nich zaciszny pokój, z kanapą, fotelami i telewizorem.
3️⃣ Z dokumentacji medycznej oraz wypowiedzi niektórych pracowników Szpitala Południowego wynika, że koordynator SOR-u Dawid Kacprzyk w publicznym szpitalu de facto stworzył przychodnię dla polityków.
4️⃣ Znamy nazwiska pacjentów, historię ich leczenia, mamy dokumentację fotograficzną. Nie publikujemy wszystkiego, uznając, że politykom też przysługuje prawo do prywatności w zakresie ich stanu zdrowia. O najbardziej bulwersujących przypadkach poinformowaliśmy jednak Narodowy Fundusz Zdrowia.
5️⃣ Szpital Południowy, placówka kontrolowana przez miasto stołeczne Warszawę, nie zaprzeczył naszym informacjom. Jedynie przestrzegł nas, że nieuprawnione pozyskiwanie, ujawnianie lub rozpowszechnianie informacji dotyczących zdrowia lub korzystania ze świadczeń zdrowotnych stanowi złamanie prawa.
🇵🇱 ✝️❗️ 🚔 🇩🇪
German police beat Poles who carried a big cross to the Place of Remembrance for Poland 1939-1945 (the monument to the Polish victims of WW2 in Berlin).
The German police are bothered by the cross, but not by the fact that Arabs, blacks and Hindus are terrorizing Germans.