@7777lukasz@GiertychRoman Jabłoński robi to pro bono zapewne, a że wizjonerowi wyszło jak wyszło to tym bardziej trzeba pomóc. Nie tak miało być myśleli wszyscy wyjebani na 2,7 miliarda złoty. To jest tak gruby wał zrobiony, że nie ma problemu...
Z okazji pojawienia się w polskiej przestrzeni publicznej nowej megastruktury religijnej w postaci jakże umiłowanej przez polskie środowiska religijne figury pani uchodźczyni pochodzenia żydowskiego z nieślubnym dzieckiem, z której męża jej suweren zrobił cuckolda, chciałbym przypomnieć swój sen maryjny sprzed kilku lat.
Śniło mi się oto, że objawiła mi się Matka Boska Częstochowska, a ja żem huknął na kolana, choć wcale nie chciałem, ale ona mówi: no nie róbże se jaj, wstawaj, mam sprawę.
Ja mówię, tłumacząc się, bo mi się głupio zrobiło za to huknięcie: huknąłem, bo to genetyczna tradycja mi nogi zgięła, odruch bezwarunkowy. Ona mówi: dobra, nie jęcz już, nie w tym rzecz. Słuchaj, mówi, podpisy zbieram,
- Za czym? - Zainteresowałem się.
- A - mówi - za wstąpieniem do Trójcy Świętej.
- Nie no - mówię. - Jak pani wstąpi, to już będzie Czwórca. A ona we wkurw:
- Jaka Czwórca! Uzurpatora chcę wydupcyć z tej imprezy! Patriarchat - mówi - se zrobili stary Jahwe z juniorem! No bo tak, jest Ojciec, to jeszcze spoko, potem Syn, okej, a kto w tej, kurwa, ich patriarchalnej koncepcji Tradycyjnej Rodziny powinien jeszcze w tej imprezie być?
- No - mówię - Matka. Chłopak, dziewczyna, normalna rodzina.
- Brawo - mówi pani Maria. - A kto jest?
- No, Duch Święty.
- No, a kto to jest Duch Święty?
- No - mówię - jakiś gołąb...
- No właśnie!!! - wybuchła pani Maria. - A czego jest symbolem taki gołąb?
- Nie wiem - mówię - pokoju, niewinności, ale faktycznie z dupy, że nie matka, no bo oni przecież za tradycyjną rodziną...
- No! A tu patrz pan: baby patriarchalne buce do triumwiratu nie dadzą, bo baba, a wartało połączyć - mówi - jakoś ojca z synem, to woleli, kurwa, dać symbol zapłodnienia! Zapłodnili mnie podstępem, już pomijam tę traumatyczną imprezę, jak mi przyleciał jakiś hipsterprawicowy Gabryjel, ładniutki krypton typu ten co ma żonę z Ordo Iuris i szefuje jakimś nackom, i oznajmia: poczniesz z Ducha Świętego! Z boskiej spermy! I wsjo, tyle było!
- Żaden Duch Święty - mówiła wkurzona pani Maria - żaden gołąb, zwykła sperma, a nie gołąb, a że tak go przedstawiają, że niby gołąb, to jak w tym kawale, że na witrynie burdelu zegar dali - bo co mieli dać? Consent niby dałam, bo co mam zrobić: Jahwe to Jawhe, jak się wkurwi to masowy morderca, potop, Sodoma, Gomora całe wyrżnięte, no to "niech mi się stanie", wydukałam wystraszona, partner Józef wściekły, bo nam, kurwa, suweren prawo pierwszej nocy wymusił, winkubatorowali mi syna, boskiego bękarta, i tyle!
Okej, urodziłam, wychowałam, ale że mi we dwójkę jeszcze zrobili radę rodzinną i nie zaprosili, a zamiast mnie woleli sobie dobrać na trzeciego plamę spermy ze skrzydłami, symbol gwałtu - to już, kurwa, nie zniosę! Podpisz pan!
Podpisałem, choć przecież ateista jestem.figury
🚨 JUST IN: Video shows the bulk carrier Luni literally splitting in two and sinking in the Strait of Hormuz today after a hull fracture near Bandar Abbas.
Meanwhile, Trump’s out here crowning himself “Guardian of the Strait of Hormuz” and demanding a 20% toll on everyone’s cargo like some wannabe pirate king.
How’s that “guardian” thing working out, Donnie? Another total disaster.
#TrumpChaos #HormuzFail
🇰🇿 Aszarszyłyk- kazachski wielki głód
O Hołodomorze słyszał chyba każdy, o Tatarach Krymskich też. Ale nie tylko na Ukrainie miał miejsce zbrodniczy eksperyment lat stalinowskich, który doprowadził do masowego głodu. Innym laboratoriom komunizmu był Kazachstan. O nim jest dzisiejszy wpis.
Zacznijmy od początku: Kazachstan w swojej historii państwowości ma co prawda Chanat Kazachski, ale o współczesnej republice wchodzącej w skład Kraju Rad mówimy od 1920 wraz z powstaniem Kirgiskiej ASRR (Kazachów nazywano wówczas Kirgizami a Kirgizów Kara-Kirgizami). W 1925 zmienia nazwę na Kazachską ASRR a na jej czele stoi Filipp Isajewicz Gołoszczokin. Postać ta sama w sobie zasługuje na uwagę.
Filipp (urodzony jako Izajasz) Gołoszczokin Kazachem nie jest. Pochodzi z okolic Pskowa, przed rewolucją bolszewicką bierze udział w rewolucji 1905 i w sumie swoje poglądy ma ugruntowane. Uczestniczy w zabójstwie carskiej rodziny a następnie daje się ponieść rewolucyjnemu żywiołowy. Jest tytanowym komunistą, któremu należy się zadanie specjalne a tym jest niewątpliwie wprowadzenie komunizmu na kazachskich stepach.
Jak one wyglądały? Otóż na ziemiach kazachskich ani komunizmu nie było, ani nawet kapitalizmu. Był step. Fabryk niet, latyfundystów niet. Tylko przestrzeń i niekończące się stepy na których żyli Kazachowie. Byli koczownikam. Ich elitę stanowili bajowie, przywódcy, lokalna inteligencja i sędziowie.
Jak więc wprowadzić rządy terorru? Niech klasą posiadającą będą bajowie. Mordowani, aresztowani (tu należy mieć na uwadze, że aparat represji w ASRR był trudny do skontrolowania i zezwalał sobie na samowolkę), wywłaszczani a ich dzieci szykanowane. Taki sam los spotyka ich obrońców.
Tymczasem Moskwa chce na stepie budować rolnictwo. Nie istnieje do tego odpowiednia infrastruktura a warunki są niesprzyjające- susze, mróz zimą jak to na stepie. Konfiskowane są zwierzęta i ziarno. Niektórzy starają się uchować swoje owce i uciekają. Mają ogromne szczęście.
Stalin narzuca z roku na rok coraz większe normy mięsa i ziarna idącego ze stepu do Moskwy i Leningradu. Tymczasem mięso gnije gdyż nie ma infrastruktury do przechowywania go. Przełom lat dwudziestych i trzydziestych to okres klęsk żywiołowych na kazachskiej ziemi. W połowie roku 1930 zaczyna się prawdziwa klęska głodu.
Głodni starają się dostać do miast, często bezskutecznie żebrając o jedzenie. Kolektywizacja nie jest w ogóle przystosowana do warunków, gdzie jeszcze niedawno wielbłądy chodziły wraz z właścicielami po górach w poszukiwaniu nowego miejsca do życia. Tradycyjne szlaki pasterskie są blokowane przez władze. Rozprzestrzeniają się choroby, mnożą się dzikie zwierzęta polujące na wygłodniałych ludzi. Dzieci umierają z głodu w domach dziecka. Ludzie nie nadążają z grzebaniem zmarłych. Gołoszczokin posłusznie wykonuje kolejne polecenia Stalina.
***
W 1926 roku żyją prawie cztery miliony Kazachów. Dziesięć lat później już tylko 2,3 miliona. Przychodzi kryska na Gołoszczokina w 1941 roku- zostaje rozstrzelany pod zarzutem trockizmu. W tym samym czasie głoduje dawny biorca produktów kazachskich- Leningrad
***
Poniższy pomnik znajduje się w Ałmatach i upamiętnia ofiary Aszarszyłyku. Został odsłonięty dekadę temu. Wpis powstał po dyskusji o tym, jak powinny wyglądać pomniki upamiętniające tragedię. Do mnie ta rzeźba wyjątkowo przemawia.
NA ZIMNO, OKIEM OFICERA SŁUŻB. TO NIE PĘKNIE. TO PIERDOLNIE.
Na zimno powiem tak. Tej eskalacji przemocy może się już nie dać zatrzymać zwykłym apelem o rozsądek. Nie na tym etapie. Nie po takim pompowaniu emocji. Nie wtedy, gdy prawica walczy o słupki, własną widownię i chwilowy aplauz ludzi, którym od miesięcy wlewa się do głów gniew. Oni nie będą słuchać. A Ruscy zrobią wszystko, żeby ten ogień nie zgasł za szybko.
Piszę to jako były oficer służb specjalnych. Nie jako facet po lekturze kilku wpisów w internecie. Ja wiem, jak to się robi. Wiem, jak się grzeje tłum. Wiem, jak się wybiera punkt bólu. Wiem, jak się buduje atmosferę, w której pierwszy śmieć uznaje, że ma misję. Wiem też, jak potem wszyscy robią zdziwione mordy, że przecież nikt nie chciał, że emocje, że prowokacja, że incydent, że trzeba zachować spokój.
Spokój trzeba było zachować wcześniej.
Zanim ze zwykłych cywilnych Ukraińców zrobiono polityczną tarczę strzelniczą. Zanim każdy medialny pajac uznał, że może sobie szczuć, rechotać, pluć i jeszcze udawać obrońcę Polski. Zanim głowa państwa zaczęła biegać po scenie publicznej jak wariat z brzytwą i drzeć ryja razem z tłumem. Bo jak lata tic tac po pustej paczce, to jest zabawa. Jak lata głowa państwa i rozdaje emocjonalne przyzwolenie, to może się skończyć krwią. I żeby było jasne. Zełenski zrobił źle. Bardzo kurwa źle. W wielu sprawach można mu zarzucić głupotę, arogancję i kompletny brak wyczucia wobec Polski. Można mieć do Kijowa pretensje. Można mówić o Wołyniu, ekshumacjach, orderach, interesach, politycznej bezczelności i tym wszystkim, co przez lata zamiatano pod dywan. Tylko że jedna rzecz to spór z władzami Ukrainy, a druga rzecz to podpalanie nienawiści do ludzi, którzy tu mieszkają, pracują, uciekli przed wojną albo zwyczajnie próbują żyć.
Ja tu nie bronię Ukraińców. Ja wam piszę, jak bym to rozegrał, gdybym siedział w Moskwie i chciał podpalić Polskę od środka. Bo te kurwy znam. Znam ich sposób myślenia. Znam ich zimną cierpliwość. Znam ich pogardę dla ludzkiego życia. A wy będziecie mieli wątpliwą przyjemność niedługo ich poznać, jeśli dalej będziecie uważać, że wojna hybrydowa to mem, troll i paru idiotów w komentarzach. Polska jest państwem przyfrontowym. Nie kabaretem pod remizą. Za wschodnią granicą idzie wojna, a my siedzimy na beczce prochu. W kraju mieszka i pracuje ogromna ukraińska społeczność. Rosja to widzi. Rosyjskie służby to widzą. Ich agentura to widzi. Trolle to widzą. Każdy, kto ma choć trochę mózgu, widzi, że to gotowy detonator.
Najpierw miesiącami grzeje się nienawiść. Ukraińcy źli. Ukraińcy winni. Ukraińcy roszczeniowi. Ukraińcy uprzywilejowani. Ukraińcy zabierają. Ukraińcy obrażają. Ukraińcy zagrażają. Potem w sieci robi się syf. Potem w autobusie ktoś kogoś opluje. Potem wybita szyba. Potem pobicie. Potem politycy udają, że nic się nie dzieje, bo sondaże jeszcze się zgadzają. A potem ktoś ginie.
Ukraińska rodzina. Ojciec na froncie. Matka z trójką dzieci w Polsce, bo tutaj miało być bezpiecznie. Bo tu miały przeczekać rosyjskie rakiety, alarmy, piwnice, strach i śmierć. Bo Polska miała być dla nich chwilowym schronem, nie kolejnym miejscem, gdzie dosięgnie ich wojna. I nagle giną. Matka i dzieci. Albo dzieci. Albo jedno dziecko, bo to wystarczy. Wystarczy jeden mały trup, żeby rozpalić kontynent politycznego gówna.
I co dalej, kurwa?
Co wtedy powiecie ojcu, który wróci z frontu i zobaczy trumny własnych dzieci w kraju, który miał je ochronić? Że emocje wymknęły się spod kontroli? Że to był incydent? Że trzeba poczekać na ustalenia prokuratury? Że nie można ulegać prowokacji? Że ktoś źle zrozumiał patriotyczny przekaz? No kurwa nie. Tego się już nie przykryje komunikatem.
I nie musi to być żaden samotny oszołom z piwnicy, który za dużo naczytał się ścieku w internecie. To może być też ktoś przywieziony tylko po to, żeby zrobić jedną akcję i zniknąć. Zawodowiec. Człowiek bez historii w Polsce, bez emocjonalnych więzi, bez lokalnego ciężaru, bez potrzeby tłumaczenia się komukolwiek. Ktoś, kto nie przychodzi tu dyskutować, tylko wykonać zadanie, zostawić trupa, uruchomić lawinę i wyparować z mapy, zanim nasze bezradne państwo zdąży zorganizować kolejną konferencję z poważnymi minami.
Takie warianty też istnieją. I tylko naiwny dureń uważa, że Rosja ich nie rozważa.
Bo ruskie służby nawet nie muszą już miesiącami budować człowieka albo grupy. Morderców w Rosji nie brakuje. Wręcz taśmowo ich przybywa. Wojna, więzienia, najemnicy, kryminał, ideologia, pieniądze, szantaż, frustracja i całe zaplecze państwa, które nie ma moralności, tylko cel. Oni nie potrzebują armii geniuszy. Potrzebują kilku ludzi bez sumienia i kraju, który sam przygotował scenę.
A z tym krajem mamy problem. Bo polskie służby od lat wyglądają, jakby ktoś im wyjął zęby, połamał kręgosłup, założył partyjną smycz i kazał udawać, że wszystko jest pod kontrolą. Papier się zgadza, procedury się zgadzają, konferencje się zgadzają, tylko rzeczywistość ma to w dupie. Bezradność państwa przyfrontowego nie zaczyna się w chwili wybuchu. Ona zaczyna się wtedy, gdy politycy traktują służby jak łup, etat, przechowalnię lojalnych i straszak na przeciwników.
Tak, Ruscy mają realny wpływ w naszym państwie. Nie tylko przez pojedynczych agentów wpływu, szemrane konta i internetowy ściek. Coraz bardziej wygląda to tak, jakby potrafili wchodzić głębiej, w całe środowiska, partie, bańki ideologiczne i ludzi, którzy często nawet nie muszą wiedzieć, czyją robotę odwalają. Bo tak to działa. Nie zawsze trzeba prowadzić kogoś za rękę. Czasem wystarczy podsunąć mu wroga, nakarmić jego ego, dać mu poczucie misji, dolać benzyny do jego własnej frustracji i pozwolić, żeby zrobił resztę sam.
I myślę, że na Ukrainie jest podobnie. Tam też rosyjska agentura nie śpi. Tam też potrafi schować się pod samą latarnią. Wśród najgłośniejszych, najtwardszych, najbardziej radykalnych środowisk, które krzyczą o ojczyźnie, honorze i krwi, a potem dziwnym trafem robią dokładnie to, co Moskwie pasuje. Agentura nie zawsze wygląda jak facet w płaszczu z walizką pieniędzy. Czasem wygląda jak patriota z pianą na pysku, któremu wydaje się, że walczy o swój kraj, a naprawdę niesie cudzy zapalnik.
Najpierw Zełenski wykonał durnowaty ruch. Bardzo durnowaty. Politycznie ślepy, arogancki i szkodliwy. A potem poszło. Jedni podali ogień, drudzy benzynę, trzeci kamerę, czwarty mikrofon, a rosyjski troll tylko dopilnował, żeby płomień nie zgasł.
A prawica w Polsce właśnie daje Ruskim prezent, o jakim nawet nie marzyli. Gotowy konflikt wewnętrzny. Gotową nienawiść. Gotowe hasła. Gotowych pożytecznych idiotów. Gotową widownię. Gotowy tłum, któremu wystarczy pokazać palcem wroga, a on już sam zacznie szukać kamienia, noża albo kanistra.
I to wszystko jest rozbuchane po to, żeby walczyć o słupki sondażowe. O kilka punktów więcej. O kilka procent gniewu więcej. O trochę większy krzyk pod własnym filmikiem. O brawa od ludzi, których karmiono latami opowieścią, że Polska jest oblężoną twierdzą, ale dziwnym trafem wróg zawsze stoi tam, gdzie akurat opłaca się postawić kamerę. Przecież Czarnek z Kowalskim już szukają Ukraińców po urzędach
Może się okazać, że hasło „po trupach do celu” niedługo wcale nie będzie odrealnioną metaforą. Może przestanie być brzydkim powiedzeniem o cynicznej polityce, a stanie się opisem realnej drogi do władzy. Bo kiedy raz pozwolisz, żeby polityczny zysk liczono na cudzym strachu, potem bardzo łatwo ktoś zacznie liczyć go na cudzej krwi.
I ja jestem niemal pewien, że Rosja ten prezent wykorzysta. Nie dlatego, że jestem pesymistą. Dlatego, że wiem, jak działają służby. Szczególnie służby państw, które prowadzą wojnę i dla których trup dziecka może być tylko narzędziem operacyjnym. Tyle. Zimna kalkulacja. Zero sumienia. Zero łez. Zero moralności.
I co wtedy zrobi Nawrocki? I reszta politycznych pseudo strategów? Oby nie to co myśl i o co ich podejrzewam…
Wyjdzie na mównicę, zrobi groźną minę i powie, żeby przestać? Poprosi o spokój? Zaapeluje do rozsądku? No kurwa nie. Tego syfu już wtedy nie zatrzyma. Nie zatrzyma go pałacowy komunikat, konferencja, order, mina męża stanu ani patriotyczna gadka pisana przez doradcę od wizerunku.
Nienawiść puszczona w tłum nie wraca grzecznie do pudełka, bo polityk nagle zrozumiał, że przegiął.
Bo jak głowa państwa drze ryja razem z tłumem, to tłum uznaje, że dostał pozwolenie. A kiedy tłum dostaje pozwolenie, zawsze znajdzie się ktoś, kto pójdzie krok dalej. Zawsze. Tak działa ulica. Tak działa gniew. Tak działa propaganda. Tak działa wojna hybrydowa, kiedy wejdzie ludziom do głów, klatek schodowych, szkół, sklepów i autobusów.
A najgorsze jest to, że to się wcale nie musi skończyć na jednym ataku. Bo pierwszy trup otwiera nowe drzwi. Jedni będą chcieli odwetu. Drudzy zemsty za odwet. Trzeci będą krzyczeć, że państwo nie panuje nad sytuacją. Czwarty rosyjski kanał już będzie miał gotowy pasek, że Polska płonie, Ukraińcy są zagrożeni, a Zachód się rozpada. I potem wszyscy będą pytać, jak do tego doszło.
Doszło normalnie. Krok po kroku. Szczucie po szczuciu. Post po poście. Konferencja po konferencji. Uśmieszek po uśmieszku. Milczenie po milczeniu. Bo tu nie chodzi o to, że ktoś za ostro powiedział w telewizji. Tu chodzi o to, że w kraju na celowniku Rosji kilku wariatów z brzytwą biega po scenie publicznej i tnie wszystko, co jeszcze trzyma społeczeństwo w jednym kawałku.
A Rosja patrzy. I czeka. A może już nawet nie czeka. Doświadczenie zawodowe podpowiada mi że nie czeka i oby nasze służby były szybsze...
BREAKING: HE'S LOST HIS MIND! Trump is now ARRESTING people, including an Olympic cyclist, for just TOUCHING his precious Reflecting Pool and deploying National Guard troops to guard it from imaginary antifa vandals!
This is starting to get scary…
On Truth Social, Trump declared that “The United States Park Police have arrested multiple individuals for vandalizing our nation's magnificent Reflecting Pool. Who would do such a thing? These are very serious crimes having to do with the destruction of National Monuments. Years in jail!”
While giving no details about the arrests, reporters and eyewitnesses were able to discover that citations were being issued for simply *touching* the Reflecting Pool.
David Hearn, an Olympic cyclist, was finishing a bike ride and went to check out the Pool to see what all the fuss was about. He touched his fingers to the water to see what it felt like, and found himself ARRESTED on a misdemeanor charge of destruction of government property.
“I didn’t vandalize anything,” Hearn said. “I didn’t destroy or break or peel anything. By the time I realized what was going on, I was being put in handcuffs.”
This isn’t funny anymore. This is the stupidest tyranny that the world has possibly ever seen. Arresting someone for TOUCHING A POOL and then claiming they were destroying it?
Donald Trump is losing his mind, and he’s growing more and more authoritarian by the day.
This is a colossal misuse of public resources and flagrant abuse of state power in order to accommodate the paranoid delusions of a demented pedophile (alleged) and Congress needs to take action IMMEDIATELY to put a stop to this dangerous nonsense.
I was about to head home after my shift when I passed a kennel and noticed a large German Shepherd lying quietly on his bed 🥺
In a shelter full of noise and barking, it’s rare to see a dog so still… and that alone made me stop.
His name is King.
I went into his kennel to check on him. He looked at me for just a moment… then slowly put his head back down 💔
I couldn’t just walk away, so I took him outside to spend some time with him.
When I checked his kennel card, I saw he had been surrendered just yesterday.
King is an 8-year-old German Shepherd, weighing over 100 lbs. He’s house-trained, and good with kids, cats, and other dogs — everything you’d want in a loyal companion.
Once we got outside, little by little, I watched him start to come back to life 🥹
BREAKING: JD Vance just accidentally confirmed the DIRTY SECRET about Trump's Iran deal.
JD Vance went on CBS News and tried to spin Donald Trump's Iran deal. Instead, he CONFIRMED exactly how badly Trump got fleeced.
CBS correspondent Ed O'Keefe asked Vance point-blank whether Iran would have access to a $300 BILLION reconstruction fund. Vance's answer? Essentially yes — "funded by the Gulf Coast coalition so long as they honor their end of the obligation."
So let's do the math that the Trump administration desperately doesn't want you to do. Let's compare Trump's Iran deal to the one Republicans spent a DECADE calling the worst deal in American history — Barack Obama's.
OBAMA'S IRAN DEAL:
• $1.7 billion in unfrozen Iranian assets
• In exchange for a 98% reduction in Iran's uranium stockpile
• And strict limits capping enrichment at 3.7%
TRUMP'S IRAN DEAL:
• $24 BILLION in unfrozen assets and cash
• A $300 BILLION reconstruction fund
• Lifted sanctions
• In exchange for an "opened Strait" under Iran and Oman's control
Read those numbers again. Trump is handing Iran roughly FOURTEEN TIMES the unfrozen cash Obama did — plus a $300 billion reconstruction windfall — after starting a war that nobody wanted, spiking gas prices, and killing the existing ceasefire because he found negotiations "boring." AND the deal just kicks what happens with Iran's uranium stockpile to future negotiations!
Republicans screamed for YEARS that Obama "gave Iran billions" and "appeased the mullahs." They called his deal treasonous. They tore it up. And now their guy is giving Iran an order of magnitude MORE money for a far weaker arrangement.
But here's the part Vance accidentally revealed. He warned that Iranian hardliners would "over-emphasize the benefits that Iran gets while under-emphasizing all the things they have to concede."
That's PROJECTION. Because it's the TRUMP administration that's been over-emphasizing the "wins" while burying the $24 billion, the $300 billion fund, the lifted sanctions, and the fact that the strategic Strait would fall under Iranian and Omani control. Vance is accusing Iran of doing EXACTLY what his own administration is doing — hiding the real terms of the deal from the public.
The man who promised to be tougher than Obama on Iran just handed Tehran the biggest payday in its history — after dragging America into a war first.
$1.7 billion versus $324 billion. That's the difference between Obama's "terrible" deal and Trump's "great" one.
Someone should mention that.
Please like and share!