@PrzemekGalecki śmierdzący rzepak, piach brudzący łańcuch i nawalajace w twarz słońce... ja to można lubić? 🤣 Wpadaj do ZG z dwoma pedałami, pokaże Ci grawelowy raj 💪
@Lukasz_M33@superbasketpl niemoralne to jest, ale zawsze Ci "prawi" członikowie zarzadu i komisja rewizyjna mogą powiedzieć NIE ;) A jak nie mówią nie, to oznacza, że im to pasuje #plkpl
Według oficjalnych danych, lasy w Polsce zajmują około 9,3 miliona hektarów, czyli jest to mniej więcej 30% powierzchni naszego kraju. Wszyscy dyskutują, czy to dużo, czy mało, ale mało kto zauważa coś innego: ta powierzchni obejmuje tylko to, co jest lasem według ewidencji gruntów. Jeśli zaś w tych dokumentach coś jest polem ornym albo łąką, to nie wchodzi do statystyki lasów.
Mamy w Polsce sporo terenów, które de facto są lasami, chociażby według definicji FAO, choć „poza ewidencją”. Ile ich jest? Okazuje się, że sporo – około 1 miliona hektarów, czyli 3% powierzchni Polski; faktyczna lesistość naszego kraju zatem to 33%.
Te drzewostany nie powstały w wyniku żadnych zalesień (bo wtedy weszłyby w skład lasów „ewidencyjnych”). Może część z nich już kiedyś była lasami i przegapiono je w ewidencjonowaniu. Ale najczęściej było tak, że one po prostu zarosły same drzewami, bez udziału leśników. Zwłaszcza w ciągu ostatnich 30 lat wiele nędznych spłachetków ziemi rolnej zostało porzuconych, bo jakiekolwiek gospodarowanie na nich przestało się to opłacać. W dodatku, bardzo często nie wiadomo, kto jest ich właścicielem; tutaj gigantyczny bałagan prawny stał się sprzymierzeńcem zdziczania na gigantyczną skalę. Czasem, żeby przeprowadzić postępowanie spadkowe trzeba wydać więcej pieniędzy niż dana ziemia jest warta, więc tego nikt nie robi. Zdarza się i tak, jak u @CzechAndrzej , że ktoś świadomie daje zdziczeć kawałkowi przyrody. Wynik jest taki, że drzewa rosną i rosną…..
To się nazywa w ekonomii „korzyścią z zacofania”: Gdzieś w Anglii, Niemczech miliony funtów lub euro wydawane są na wyrafinowane programy „rewildering”, jakieś strefy ekotonowe, śródpolne pasy zadrzewień, a tu okazuje się, że mamy takie rarytasy za darmo.
No dobrze, ale od razu może się pojawić pytanie: Jak to? Czy las może powstać bez ciężkiej pracy pokoleń leśników? Bez planów, operatów, produkcji sadzonek, rozwożenia ich, wsadzania w ziemię za pieniądze, albo i w społecznym czynie? Przecież na setkach tablic edukacyjnych, finansowanych przez Lasy Państwowe widzimy, jak jowialny pan w mundurze z wąsem trzyma w ręku sadzonkę, a napis informuje nas wyraźnie, jakie to mamy stadia rozwoju lasu. I, że koledzy i koleżanki tego pana są tego procesu pierwszym i podstawowym elementem. Dziesiątki firm i fundacji „sadzą lasy” wielkim nakładem sił, zbiera na to pieniądze. Czyżby to nie miało sensu?
Ale może te drzewa, które wyrosły w całej Polsce same, to jednak nie las, a jeśli już, to jego nędzna namiastka, nie to co efekt skumulowanej wiedzy i praktyki nauk leśnych? Przecież nie może być tak, że „nic-nie-robienie” daje efekty nie gorsze niż robienie wiele?
Okazuje się, że mamy już dość dobre dane, pokazujące, jak wyglądają „lasy pozaewidencyjne”. Co ciekawe, dane pochodzą z badań zleconych przez Lasy Państwowe. Ale jakoś nie chcą się one tym specjalnie chwalić, więc zajrzałem sam do tabelek ilustrujących Wielkoobszarową Inwentaryzację Stanu Lasów (WISL). A tam same ciekawe rzeczy:
Najwięcej jest tu lasów wieku do 40 lat (ok. 73%), ale mamy też lasy w wieku 80-100 lat (2,2%) a nawet powyżej 101 lat (1,1%!). To znaczy, że istnieje w Polsce około 30 tysięcy (!) hektarów starodrzewi, które rosną same, w których leśnicy raczej nic nie robili od wojny, i które sobie sterczą ku niebu, jak palec w oku nauk leśnych, dowodząc, ze lasy do powstania nie potrzebują „ciężkiej pracy pokoleń leśników”.
A co ze składem gatunkowym? Jest prawie wzorcowy, to znaczy taki, o którym leśnicy mogą pomarzyć: Tylko 30% sosny, razem iglastych 33%; 24% brzozy, 17,9% olchy; razem liściastych 66%. I to wszystko za darmo, kompletnie za friko, bez orania, przepalania tysięcy litrów paliwa, bez napinania się. Ot, wyrosło, taka jest natura, wobec której powinniśmy raczej zachować zasadę „po pierwsze nie szkodzić”.
@wezowaty Teraz nagle regulaminy są ważne? Szkoda, że nie myśleli o regulaminach jak race odpalali i bębnili na U17. Jednak prezesunio ostrowa ma króciutki lont 😂 #plkpl
@Wojczyn Faktycznie organizator dał ciała. Mógł odrazu nie dopuścić drużyny do turnieju ze względu na nieregulaminowy skład i byłoby wszystko ok, a tak dopuścił ich do gry z dobroci serca i teraz problem