podobno Leviticus ma happy end, ostatnim razem gdy ktoś mi powiedział że coś ma szczęśliwe zakończenie przepłakałam całą noc (czyli w podstawówce i chodziło o Psa, który jeździł koleją)
także dopóki nie zobaczę to nie uwierzę
to nie jest mój dzień, włosy nie włosują, spóźniłam się na pociąg, za chwilę mam rozmowę rozwojową, do tego boli mnie żołądek a od jutra jestem sama w pracy przez ponad tydzień