Mieszkańcy krakowskiego Podgórza od lat zgłaszali, że na owej ulicy różni kretyni urządzają sobie wyścigi.
I co? I oczywiście nic. Policja ani nikt nie reagował - mimo nagrań, mimo dowodów.
Znów niewinni ludzie zapłacił życiem za bezczynność państwa.
https://t.co/CcN0jshH4w
‼️Nie pozwolimy‼️, aby w Polsce bez sprzeciwu promowano komercyjną surogację, sprowadzającą macierzyństwo do usługi, a dziecko do przedmiotu kontraktu. Jutro zabieramy głos. Bądźcie z nami! #StopSurogacji
23.08.1941 r. - do urzędu miejskiego w Mariampolu, na skutek ukraińskiego donosu, zostaje wezwany ksiądz Marcin Bosak, proboszcz parafii.
Następnie został bestialsko zamordowany przez Ukraińców - złamano Mu żebra, jedną nogę, wybito zęby, odcięto uszy, nos, wyłupano oczy, ręce związano drutem kolczastym, a na ciele wyrysowano nożem ornat, a na koniec wleczono po ziemi.
Ciało porzucono nad rzeką Dniestr.
Kościół Ukraińcy rozebrali w 1945 r.
Obraz Matki Bożej z Mariampola oraz klucze do kościoła w Mariampolu, przywiezione zostały przez przesiedleńców do Głubczyc, a następnie do Kościoła Najświętszej Marii Panny na Piasku we Wrocławiu, gdzie przebywają dotychczas.
Krzycz, Polsko!🇵🇱
Krzycz o ukraińskim ludobójstwie!
Nazi-collaborateur Stepan Bandera spookt in de oorlog en in de Poolse verkiezingen.
De aanleiding voor hernieuwde wederzijdse verwijten tussen Polen en Oekraïne was het besluit in juni van de Oekraïense president Zelensky om een Oekraïense militaire eenheid te vernoemen naar de "Helden van de UPA".
Deze 'helden' waren verantwoordelijk voor de genocide van Volhenia (Wolyn), waarbij in 1943 meer dan 100.000 Poolse dorpelingen, mannen, vrouwen, kinderen en baby's op de meest gruwelijke wijze werden omgebracht en hele dorpen finaal van de kaart werden geveegd.
Vergelijk het in Nederland maar met de situatie, wanneer de Duitse Bondskanselier de Duitse Nazimisdadigers Seyss-Inquart, Rauter en Aus der Fünten bij decreet tot 'Helden van de NSDAP' zou verheffen. Alleen was het in Polen 100x erger.
Het Nazisme is in de Oekraïense regering, in het leger en onder de bevolking van West-Oekraïne sterk vertegenwoordigd, zoals de standbeelden, straatnamen en jaarlijkse eremarsen in meerdere steden en dorpen aantonen.
Geen wonder dat de Poolse kiezers en de Poolse regering van Tusk daardoor lijnrecht tegenover elkaar staan.
#Nazisme #Zelensky #Bandera #OUN
https://t.co/TRwTaW2zFm
Sieć Łukasiewicza oczyszczona z naukowców na rzecz kolesiów Czarzastego i Kosiniaka Kamasza, NCBiR rozjebany szukaniem „pisowskiej afery” której nie było, zagłodzony Instytut Zachodni, rozpieprzone centrum IDEAS (bo po co Polska AI, do ekspertyz rządowych darmowy Chat GPT wystarczy) zlikwidowane projekty - komputer kwantowy, reaktor w Świerku - i standard moralny wyznaczony przez rektora Minkinę i dziekana Przastka. Środowisko naukowe murem za Tuskiem!
Dzisiaj 107 rocznica wybuchu Powstania Sejneńskiego (23.08.1919).
Zwycięskiego powstania, w wyniku którego Sejneńszczyzna, ale też duże połacie powiatu suwalskiego, nie weszły w skład Republiki Litewskiej, a stały się częścią Rzeczypospolitej Polskiej!
Powstanie trwało do 28.08.1919.
Chwała Powstańcom!!
"Brytyjski aktywista wziął udział w jednym z popularnych podcastów. Opowiedział o drodze, jaką przechodzą imigranci w UK. Część swojej akcji streamował na żywo, ma również zdjęcia i filmy.
Migranci po desancie w Dover po kilkunastu godzinach zostali przewiezieni do Londynu, gdzie spędzili 24 godziny. Następnie autobusami zostali rozwiezieni po kraju. Aktywista śledczy pojechał za autobusem do Chelmsford, gdzie imigranci otrzymali apartamenty w typowych brytyjskich domach wielorodzinnych (HMO), warte po 300 tysięcy funtów.
Patrząc na takie akcje, można zadać pytanie: dlaczego rządy nigdy nie przeprowadziły takiej operacji względem własnych obywateli? Dlaczego po prostu nie zebrały wszystkich bezdomnych z ulic miast i nie dały im zakwaterowania z "kieszonkowym"? Przecież liczba tych imigrantów, którzy przybyli do Europy, już dawno przewyższyła liczbę bezdomnych Europejczyków. To jest nie do obrony"
za Państwo Urzędnicze
Gdy miałem 30 lat myślałem, że wystarczy w Polsce przestać finansować NGO'sy z publicznych pieniędzy i skończy się 90% wałków.
Gdy miałem 35 lat byłem pewny, że jeśli dołożymy do tego zaoranie samorządów prawniczych, to Polska będzie krajem mlekiem i miodem płynącym.
Po 40 już wiedziałem, że trzeba też zakazać lekarzom łączenia praktyki prywatnej z państwowym etatem.
W okolicach 45 widzę, że nauka i kultura też wymagają pilnego rozpieprzenia w drobny mak.
Jak tak dalej pójdzie, to zanim dojdę do 50, to zacznę strzelać....
POLSKIE LASY POD PRESJĄ! 20% MA ZOSTAĆ WYŁĄCZONE Z UŻYTKOWANIA
To, co dzieje się dziś wokół Lasów Państwowych, jest niezwykle poważnym problemem gospodarczym, społecznym i dotyczącym bezpieczeństwa państwa. Rada Krajowej Sekcji Pracowników Leśnictwa NSZZ „Solidarność” sprzeciwia się planom wyłączenia z użytkowania 20 proc. lasów państwowych i wskazuje, że chodzi o około 1 426 000 hektarów. Związkowcy podkreślają przy tym, że od początku 2024 roku Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie przedstawiło analiz gospodarczych, ekonomicznych i społecznych skutków tak ogromnej operacji. Nie można podejmować decyzji dotyczącej jednej piątej państwowych lasów na podstawie politycznego hasła, bez pokazania Polakom pełnego rachunku konsekwencji.
To nie jest spór o to, czy chronić przyrodę. Polskie lasy trzeba chronić i mądrze nimi gospodarować. Problem polega na tym, że pod hasłem ochrony można doprowadzić do osłabienia całego modelu Lasów Państwowych i polskiego przemysłu drzewnego. „Solidarność” wskazuje, że sektor leśno-drzewny daje zatrudnienie blisko 450 tysiącom osób i odpowiada nawet za około 6 proc. polskiego PKB. Same Lasy Państwowe w 2024 roku miały wpłacić do budżetu państwa oraz odprowadzić w podatkach ponad 4 mld zł. Związkowcy ostrzegają również, że ograniczenie gospodarki leśnej może uderzyć w bezpieczeństwo przeciwpożarowe, lokalne przedsiębiorstwa, producentów mebli i pelletu oraz w zdolność Lasów Państwowych do samofinansowania. To są konkrety, których nie wolno przykrywać sloganami.
Warto dziś przypomnieć, że ostrzegaliśmy przed zagrożeniami dla polskiego modelu leśnictwa jeszcze przed wyborami w 2023 roku. Wtedy środowisko Suwerennej Polski zaangażowało się w obywatelską inicjatywę „W obronie polskich lasów”. Sam byłem jednym z pomysłodawców i koordynatorów tej zbiórki. W niezwykle krótkim czasie zebrano ponad pół miliona podpisów Polaków. Projekt wpłynął do Sejmu 12 kwietnia 2023 roku, przeszedł pełną drogę przez Sejm i 17 sierpnia został uchwalony głosami 237 posłów. Następnie Senat ustawę odrzucił, a przed zakończeniem IX kadencji Sejm nie rozpatrzył już stanowiska Senatu. Pół miliona ludzi poświęciło swój czas, podało swoje dane i złożyło podpis, bo uważało, że polskie lasy są sprawą narodową, a nie partyjną.
Po wyborach ta ogromna obywatelska mobilizacja nie została doprowadzona do skutecznego finału. Mówiłem później z mównicy sejmowej wprost, że Szymon Hołownia „zmielił” te podpisy. Dla mnie jest to przede wszystkim symbol tego, jak potraktowano głos ponad pół miliona obywateli. Dzisiaj widzimy, dlaczego tamta mobilizacja była tak ważna. Rządząca koalicja realizuje swoją obietnicę wyłączenia 20 proc. obszarów leśnych z użytkowania, a sami leśnicy alarmują, że tak wielkie zmiany są wprowadzane bez przedstawienia kompleksowego rachunku ich skutków. Nie da się mówić o „dialogu”, jeżeli ludzie pracujący w lasach, przedsiębiorcy i lokalne społeczności dowiadują się, że decyzje dotyczące przyszłości całych regionów wynikają przede wszystkim z politycznej obietnicy wyborczej.
Nie możemy dopuścić do osłabienia Lasów Państwowych i zniszczenia polskiego modelu gospodarki leśnej. Ochrona przyrody, miejsca pracy, dostępność polskiego drewna dla polskich przedsiębiorców, bezpieczeństwo przeciwpożarowe i stabilność finansowa Lasów Państwowych muszą być traktowane łącznie. Dlatego żądam pełnych analiz skutków wyłączenia 20 proc. lasów, prawdziwego dialogu z leśnikami, naukowcami, branżą drzewną i lokalnymi społecznościami oraz zatrzymania decyzji, których konsekwencje mogą być później nieodwracalne. Polskie lasy są naszym wspólnym narodowym majątkiem. Nie są własnością żadnego ministra, żadnej partii i żadnego aktywisty. Mamy obowiązek przekazać je następnym pokoleniom w dobrym stanie, ale także zachować sprawny, bezpieczny i gospodarczo odpowiedzialny model ich zarządzania.
Niestety tak to wygląda.
Niestety, wielu uczciwych aktywnych liniowych funkcjonariuszy operacyjnych ma dziś poczucie bezsensu tego wszystkiego (pomyślcie jakie dramaty dzieją się w kontrwywiadzie czyki poza CBA, kontrwywiadzie który za wrogów ma rosyjską agenturę).
Niestety, pomimo wszystko, jest ich wielu i są uczciwi więc robią co mogą żeby przetrwać ten mroczny czas by móc patrzeć sobie w lustro.
Niestety, wielu (nie wszyscy - sic!) chcący zmienić oblicze polskich służb specjalnych mają w sobie dziecinną naiwność, że przyszłoroczne wybory wszystko naprawią - nie rozumiejąc, że stoją przed najtrudniejszym od kilku dekad zadaniem ich przebudowania a nie administrowania.
Niestety, pomimo tego co pisze Artur (choć nie brzmi to nieznajomo dla emerytów i czynnych) służyć trzeba ale bez zawiązywania “aliansów z królami”.
I niestety, do tego trzeba mieć odwagę…
Wszystkim
czującym powołanie (bo idąc tam trzeba je po prostu mieć, bo jeśli go nie masz nie wytrwasz - złamią Cię) do służenia Polsce - nie odradzam. Zachęcam - ale po głębokiej analizie tego co Artur napisał i napisze.
A szukającym socjalu, przygód i szybkiej kariery - odradzam.
Opisałem jak adwokatura robi wszystko, żeby nie ukarać @GiertychRoman i nie badać sprawy wycieku ze śledztwa ws dwóch wież. Z dziejów strachu i małości. Wstyd @adwokatRosati. Szczegóły👇
https://t.co/NIzhLCWrXY
płk. Jewhen Konowalec ❓
"Wybitny wojownik i wódz" ❓❓❓
Panie @Kyrylo_Budanov gdybym za obalenie każdego waszego KŁAMSTWA dostawała dolara...to mogłabym już dzisiaj otworzyć filię mojej Szkoły na Seszelach i już niczym w życiu się nie martwić ❗️
Ale po kolei ⬇️
Tuż po sejmowym przemówieniu Śp. Premiera Ignacego Paderewskiego na temat mniejszości narodowych :
"Bo nie masz człowieka, który by goręcej niż ja pragnął spokoju, pomyślności i szczęścia dla tej polskiej ziemi i dla wszystkich jej bez wyjątku dzieci. Tym tylko stale kierowany uczuciem, śmiem tutaj wypowiedzieć pragnienie, ażeby w tej Czerwonej Rusi, którą dziś jeszcze Wschodnią Galicją nazywają, a której administracja nam została powierzona, abyśmy tam wprowadzili amnestię dla tych wszystkich, którzy w godziwy sposób przeciwko mam walczyli. Powinniśmy wymazać z pamięci wszystkie urazy i krzywdy, powinniśmy zapomnieć o przeżytych bólach i doznanych cierpieniach, powinniśmy zapomnieć, bośmy Polacy i chrześcijanie".
Człowiek waszego @Kyrylo_Budanov "bohatera" dokonał zbrodniczej próby zamachu na Naczelnika Państwa Polskiego, Śp. Józefa Piłsudskiego.
A Ukraińska Organizacja Wojskowa którą dowodził Konowalec, rozpoczęła na terenie Galicji Wschodniej, tchórzliwą bandycką robotę.
Podpalanie domów, dobytku, stert zboża itp. zamachy na pociągi osobowe, przepełnione bezbronną cywilną ludnością składającą się zresztą w 75 % z Ukraińców, świadczyły o niewłaściwym, wręcz zwyrodniałym pojmowaniu walki o niepodległość. Znamienne, że bojówki przeprowadziły znikomą ilość zamachów na polskie wojsko i obiekty wojskowe. Oddziały dywersyjne Konowalca nigdy też nie stanęły do walki twarzą w twarz. Zatrzymani bojówkarze wypierali się przynależności do organizacji i nie brali odpowiedzialności za swoje czyny, oskarżając najczęściej niewinne osoby, nierzadko powodując ich aresztowania.
Przy użyciu lignosytu udało się terrorystom wysadzić jeden obiekt publiczny w Sądowej Wiszni (28 czerwca 1922 r.). Do niszczenia linii telefonicznych i telegraficznych używano pił ręcznych, zaś do przecinania drutów specjalnych nożyc. Śledztwa polskiej policji wykazały też, że bojówki dysponowały preparatami chemicznymi, którymi planowano zabijać (truć) polskich urzędników administracyjnych i policyjnych. Były to m. in. cukierki nasycone cyjankiem potasu.
Od stycznia 1922 r do marca 1923 r. terroryści Konowalca :
- spalili 94 folwarków i dworów
- zamordowali 22 żandarmów i policjantów.
Czechosłowacja utrzymywała na swoim terytorium obozy szkoleniowe UOW.
A Niemcy i Rosjanie dostarczali materiały wybuchowe.
W latach następnych ofiarami terroru indywidualnego padali przede wszystkim przedstawiciele najwyższych władz państwowych. Członek UWO - Teofil Olszański,
syn księdza greckokatolickiego z Chyrowa, 5 kwietnia 1924 r. dokonał zamachu na prezydenta RP - Stanisława Wojciechowskiego, który przybył do Lwowa na
otwarcie Targów Wschodnich. Prymitywnie wykonana bomba, rzucona na prezydenta, jednak nie wybuchła. Planowano również zamach na ministra oświaty (Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego), Stanisława Grabskiego.
Poza zamachami indywidualnymi dochodziło do napadów (na poczty, kasy, banki, a nawet na zwykłych listonoszy), rozbojów i innych aktów bandyckich.
Dnia 19 X1926 r. członkowie UWO zamordowali kuratora Okręgu Szkolnego Lwowskiego, Stanisława Sobińskiego.
1 listopada 1928 r. ogłoszony przez nacjonalistów
dniem ukraińskiego święta narodowego - obchodów powstania ukraińskiego, walk z Polakami i „oswobodzenia Lwowa". Akcję we Lwowie członkowie UWO rozpoczęli 31 października. W nocy na Persenkówce, dwoje z nich usiłowało wysadzić pomnik
obrońców Lwowa. Ostrzelali i ciężko zranili patrolującego okolicę policjanta. Tej samej nocy zbezcześcili odchodami płyty pomnika Orląt Lwowskich na Politechnice Lwowskiej.
Na początku lat trzydziestych XX w. doszło do kolejnej wielkiej antypolskiej akcji terrorystyczno-sabotażowej, nazwanej przez ukraińskich nacjonalistów „drugim wystąpieniem UWO".
Od lipca do listopada 1930 r. bojówkarze Konowalca, przeprowadzili 191 akcji terrorystyczno-sabotażowych na terenie województw lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego.
Od początku 1931 r. Ukraińska Organizacja Wojskowa planowała zamachy na wojewodę wołyńskiego Henryka Józewskiego, ministra Augusta Zaleskiego oraz Felicjana Sławoja Składkowskiego, wicepremiera Bronisława Pierackiego, trzech wojewodów małopolskich, w tym lwowskiego dr. Nakoniecznikowa, kuratora szkolnego
Stanisława Gadomskiego, wojewódzkiego komendanta policji ze Lwowa Billewicza, szefa Dowództwa Okręgu KOP VI i komendanta Grafowskiego, na posłów Pewnego i Baczyńskiego oraz wielu innych. Zamordowanie 29 sierpnia 1931 r. dyrektora departamentu wschodniego MSZ, posła Tadeusza Hołówki, wpisywało się w te plany. Zbrodnia popełniona na głównym orędowniku porozumienia między Polakami i Ukraińcami była wynikiem obawy Konowalca, że może dojść do pojednania. Wszak nie pojednanie stanowiło cel nacjonalistów z UWO-OUN, a eskalowanie bezkompromisowej walki z Polską.
Szczególnie spektakularny był pomysł prowokacji
antypolskiej - wysadzania pociągów międzynarodowych w tzw. korytarzu pomorskim, celem sprowokowania Niemiec do ataku.
Rok 1934 rozpoczął się kolejną serią zabójstw i zamachów dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów zarówno w Małopolsce Wschodniej, jak i w innych rejonach kraju. Tylko w I połowie 1934 r. w województwach Małopolski Wschodniej terroryści
zabili 9 osób, a wiele ranili. Śledztwa ujawniły, że dzięki czerwcowym aresztowaniom udaremniono kolejne zabójstwa zlecone przez innego waszego @Kyrylo_Budanov "bohatera" czyli Stepana Banderę.
Od początku roku 1939 członkowie UWO/OUN prowadzili przygotowania do zbrojnego powstania antypolskiego. Gromadzono broń i materiały wybuchowe, nadawano meldunki z radiostacji, prowadzono akcje szpiegowskie. Część z nacjonalistów ukraińskich, przeszkolonych wojskowo, przez Abwehrę, do działań dywersyjnych, połączyła się z ochotnikami z Siczy Karpackiej i została przeformowana w dwa bataliony dywizjonu ukraińskiego. Dywersanci zostali skierowani na tereny Małopolski Wschodniej, aby tam, w czasie najazdu Niemiec hitlerowskich, realizować zbrojną dywersję.
W tym czasie, na użytek Niemców, nacjonaliści ukraińscy sporządzali bądź aktualizowali listy osób „podejrzanych politycznie", tj. działaczy państwowych, profesorów, nauczycieli, lekarzy, a nawet gajowych. Przygotowywano wykazy placówek KOP, urzędów, posterunków policji i innych instytucji, którymi interesowali się Niemcy, a wszystko po to, aby najeźdźcom ułatwić szybkie zajęcie terenów. Dywersanci z OUN zrywali przewody telefoniczne i rozkręcali szyny kolejowe.
W świetle opracowań władz II RP nie ulega wątpliwości, że ukraińskie organizacje nacjonalistyczne pełniły w Polsce rolę V kolumny. Dostarczały polskie dokumenty
wojskowe i państwowe nie tylko Niemcom, ale także Sowietom i Litwinom. Sprzedawano wykradzione papiery każdemu, kto był w stanie na nie zapłacić -czasem kilku naraz. Ten handel stanowił podstawowy sposób utrzymania rezydujących w Berlinie ukraińskich nacjonalistów. W latach trzydziestych do tradycyjnych form wywiadu i dywersji doszła współpraca z Oddziałem
I berlińskiej centrali Abwehry. Niemcy potrzebowali nacjonalistów do akcji przeciwko Polsce i ZSRR. W tym celu przystąpili do kształcenia ukraińskich agentów, analogicznych do dzisiejszych komandosów służb specjalnych. Tą drogą podążać będą Niemcy
także w czasie II wojny światowej, szkoląc grupy Ukraińców na bezwzględnych morderców np. siekierników.
A dzisiaj Panie @Kyrylo_Budanov na Ukrainie czci się przywódców-morderców Polaków jak
Bandera, Szuchewycz czy Kłym Sawur wybudowaliście setki pomników, ich imionami nazwaliście ulice i place, powstają kolejne filmy, dzieła muzyczne - ludobójców czyni się bohaterami Ukrainy.
Co ja miałam jeszcze napisać 🤔 ??? Aha ⬇️
Jan Kochanowski :
„Cieszy mię ten rym : "Polak mądry po szkodzie";
Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą i po szkodzie głupi” ❗️❗️❗️
Kochani patrząc na statystki naszej kawiarki, muszę z przykrością stwierdzić, że takie pojęcia jak : Honor, Ambicja, Wdzięczność...kompletnie się w Polsce zdezaktualizowały. Piszę, walczę, prostuję, edukuję a reakcja mizerna. https://t.co/uYX0ELCMFj