@DoDo_kawai@LukaszJachimiak No to trzeba Ige wysłać na kurs języka angielskiego mądralo z 2 komórkami. Iga nie potrzebuje twojej obrony baranie bo jest mistrzynią i sama decyduje co robi a ja mam prawo pytać. Iga ♥️
@CeltDawid Podpowiedź od trenera:
Pegula-100% trener.
Świątek:90% pani psycholog,
8% gość z którym odbija piłki w czasie treningu
2% trener.
?????????????????????
Pełna formuła "Bóg, Honor, Ojczyzna" pojawiła się na wojskowych sztandarach w 1943 roku. W II Rzeczypospolitej obowiązywało "Honor i Ojczyzna". Współczesny wzór sztandaru określa ustawa z 19 lutego 1993 roku !
A SAFE oczywiście nie jest i nigdy nie miało być dewizą wojskową.
Przeciwstawianie dewizy sztandaru instrumentowi finansowania obronności ma mniej więcej tyle sensu, co powiedzenie:
"Na sztandarze mamy Bóg, Honor, Ojczyzna, a nie F-35" 🤦♂️
No rzeczywiście.
Tylko że samolotu nadal potrzebujemy.
Ale prawdziwy MAJSTERSZTYK wydarzył się wcześniej.
Na nagraniu Prezydent mówi:
"Dzięki wychowaniu patriotycznemu mieliśmy świętego papieża Polaka Jana Pawła II, Zbigniewa Herberta i innych wielkich obrońców Monte Cassino, obrońców Westerplatte".
Polacy Monte Cassino nie bronili.
Polacy atakowali niemieckie pozycje i uczestniczyli w ich przełamaniu.
To Niemcy byli stroną broniącą.
Przy doktorze historii można chyba wymagać znajomości różnicy między atakiem a obroną w jednej z najbardziej znanych bitew polskiego oręża XX wieku 🤦♂️
Ale nawet to nie jest w tej historii najgorsze.
Najgorsze nastąpiło później.
Proszę wejść na oficjalną stronę Prezydenta RP ...
Tam przeczytacie Państwo:
"Zbigniewa Herberta i innych wielkich obrońców Westerplatte czy tych, którzy walczyli pod Monte Cassino".
Tyle że Prezydent tego nie powiedział.
Na nagraniu mówi:
"obrońców Monte Cassino, obrońców Westerplatte".
Kancelaria nie opublikowała więc w tym miejscu wiernego zapisu wystąpienia.
Dokonała redakcyjnej korekty, która usuwa historyczny błąd Prezydenta i przedstawia poprawioną wersję jako treść jego przemówienia 🤦♂️
I dla mnie to jest znacznie poważniejsza sprawa niż sama pomyłka.
Kazdy może się przejęzyczyć.
Nawet doktor historii .
Można później opublikować sprostowanie. Można zaznaczyć, że w oficjalnym zapisie skorygowano oczywistą pomyłkę. Można uczciwie napisać - Nawrocki powiedział x, prawidłowo powinno być y.
To byłoby normalne.
Ale państwowa kancelaria nie powinna po fakcie redagować publicznego wystąpienia tak, aby jego autor powiedział dokładnie to, co powinien był powiedzieć, a następnie przedstawiać takiej wersji bez oznaczenia korekty🤷♂️
Bo wtedy przestajemy rozmawiać o zwykłym lapsusie.
Zaczynamy rozmawiać o tym, jak oficjalny organ państwa dokumentuje wypowiedzi głowy państwa.
I właśnie dlatego, Panie Bogucki, bardzo ostrożnie podchodziłbym na Pana miejscu do pouczania kogokolwiek o odpowiedzialności za słowo.
Najpierw przypisuje Pan Donaldowi Tuskowi jednoznaczną wypowiedź, której Premier nie wypowiedział.
Następnie broni Pan przemówienia, w którym doktor historii myli autora jednego z najbardziej znanych bolszewickich rozkazów z 1920 roku, mówi o "obrońcach Monte Cassino", opowiada o dewizie znajdującej się na sztandarach "od wieków", przeciwstawia wojskową dewizę instrumentowi finansowania obronności, przedstawia wielki program modernizacji armii w uproszczonej narracji o pieniądzach "z podatków', a współpracę finansową w ramach UE opisuje metaforą oddawania kluczy do polskiego bezpieczeństwa.
A kiedy jedna z historycznych wpadek zaczyna żyć własnym życiem, Kancelaria Prezydenta publikuje jej poprawioną wersję.
Nie.
Tak się nie prowadzi poważnej debaty o bezpieczeństwie państwa.
I nie, Panie Bogucki - problemem nie jest wyłącznie to, że Donald Tusk podkręca emocje.
Problem zaczyna się wtedy, gdy Prezydent mówi jedno, jego kancelaria zapisuje drugie, a Szef Kancelarii jeszcze trzecie przypisuje Premierowi.
Trzy wersje rzeczywistości.
Jedno Święto Wojska Polskiego.
I później pytacie Państwo, kto podkręca emocje.
Może na początek po prostu trzymajmy się FAKTÓW.
Zwłaszcza kiedy rozmawiamy o wojnie, historii i bezpieczeństwie Polski.
Bo od ludzi kierujących państwem można wymagać czegoś więcej niż efektownych metafor.
Od Szefa Kancelarii -uczciwego cytowania przeciwnika.
Od Kancelarii Prezydenta - uczciwego dokumentowania słów własnego szefa.
A od doktora historii...
Cóż.
Przynajmniej historii...