@lis_tomasz Jesteście żałośni w tym wszystkim. Na świecie napierdalają rakietami, nie wiadomo czy nie będzie trzeciej wojny światowej a Wy się jurwa o 10 głosów w te czy w drugą stronę. Żałosne.
@SlawomirMentzen Jeśli nie masz w tym jakiegoś ukrytego planu to w mojej ocenie zjebale* Sławku. Teraz pójdzie narracja jak to się dobrze dogaduje Konfedarcja z PO. Niektórzy Wasi wyborcy albo pójdą na Rafała albo nie pójdą wcale 01.06.
Donald Trump wygrywa wybory we środę, a mamy sobotę. 96 godzin. I co się dzieje w USA i na świecie:
Świat:
1. Donald Tusk mówi, że „Niektóre założenia dotyczące emisji CO2 rozbrajają europejską gospodarkę”,
2. Po szczycie UE w Budapeszcie pojawia się informacja, że „Europejski Zielony Ład będzie musiał teraz być zweryfikowany i to na poważnie, ponieważ europejska gospodarka nie wytrzyma konkurencji i tanich nośników energii, chociażby ze strony USA”,
3. Szefowa UE Ursula von der Leyen komunikuje, że "UE jest gotowa kupować naturalny gaz z USA i ograniczyć zakupy rosyjskiego LNG”,
4. Chiny ogłosiły w piątek potężny pakiet fiskalny o wartości 1,4 bln dol., celem wsparcie gospodarki kraju i chcą pokojowo współpracować z USA,
5. Prezydent Rosji zapowiedział, że Rosja będzie rozliczać sprzedaż swojej ropy w dolarach jest gotowy zakończyć wojnę na Ukrainie,
6. Prezydent Ukrainy rozmawia telefonicznie Donaldem Trumpem i Elonem Muskiem o zakończeniu wojny, a prezydent Rosji zapowiadał, że "odbierze, jeśli Trump zadzwoni",
7. Premier Iraku rozmawia z Trumpem i ma nadzieję na "zakończenie wojen" na Bliskim Wschodzie,
8. Katar wyrzuca przywódców Hamasu z kraju (w tym zamyka biuro w Dausze), a Hamas apeluje o pokój,
9. Tajwański TSMC - największy na świecie producent półprzewodników wstrzymuje produkcję chipów AI dla chińskich firm,
10. Meksyk rozpędzia karawanę migrantów wędrujących ku granicy USA. W Stanach też na nich już nikt nie czeka, bo kasa nagle wyparowała”,
USA:
1. Donald Trump zapowiada, że zdelegalizuje miasta schroniska dla imigrantów, a stany, które będą przyjmowały nielegalnych uchodźców nie dostaną federalnej pomocy i na własną rękę będą musiały się pozbyć już przyjętych niechcianych gości,
2. Burmistrz Nowego Jorku kończy z bonami dla nielegalnych imigrantów,
3. Cenzura w USA zostanie zdelegalizowana. Wszyscy pracownicy federalni, którzy brali w niej udział zostaną zwolnieni z pracy, a ci którzy brali w tym udział w prywatnym sektorze nie będą mogli pracować dla władz federalnych.
4. Uniwersytety blokujące wolność słowa stracą dotacje federalne na przynajmniej 5 lat. Wolność słowa jako podstawa istnienia państwa będzie w USA świętością.
5. Tysiące urzędników Deep State straci pracę. Ponad 100 tys będzie musiało opuścić Waszyngton z całymi agencjami. Agencje będą przeniesione w różne zakątki USA, by razem nie knuły przeciwko Amerykanom. Sędziowie, którzy złamali konstytucyjne prawa i kłamali na CV odnośnie poglądów, stracą pracę.
6. Kolejne firmy amerykańskie wycofują się polityki DEI (Diversity, Equity, and Inclusion) i ESG (Environmental, Social, and Governance),
7. Zostanie wprowadzony zakaz operacji transgenderowych dla nieletnich we wszystkich stanach,
8. Zostanie jasno zapisane uznawanie wyłącznie dwóch płci – kobiety i mężczyzny,
9. Giełda osiąga rekordowy poziom,
10. Bitcoin osiąga rekordowy poziom.
96 godzin!
A u nas 100 dni nie wystarczyło na realizację obietnic
Powtórzone za Michałem. L z LinkedIn
Dlaczego historia uśmiercenia wiewiórki imieniem „Peanut” jest obecnie największym viralem finiszu kampanii prezydenckiej w nuklearnym supermocarstwie?
Ponieważ jak w soczewce skupia wszystkie problemy wynikające z istnienia przerośniętego, nadaktywnego państwa.
Jaka chora reguła lub absurdalnie idiotyczny przepis doprowadził do tego, że kilkunastu funkcjonariuszy otrzymało NAKAZ PRZESZUKANIA domu celem złapania i uśpienia „najpopularniejszej wiewiórki na świecie” która, po tym jak została odratowana po śmierci jej mamy, i tak nie była w stanie żyć sama na wolności, a w swoim nowym domu mieszkała od lat? Nie mam pojęcia.
Faktem jest jednak to, że biurokratyczno-policyjna machina zadziałała dokładnie tak jak można się było tego spodziewać. Z całą mocą państwa uderzyła na dom niewinnych, nie karanych ludzi na których nigdy wcześniej nie złożono nawet skargi.
Parę właścicieli wiewiórki przetrzymywano poza ich domem przez 5 godzin. Uniemożliwiono im samodzielne korzystanie z toalety. Kobietę przesłuchiwano na okoliczność dokumentów imigracyjnych. A ostatecznie złapano i zabito ich ukochane zwierzątka.
Każdy normalny, zdrowy psychicznie człowiek conajmniej w kilku momentach całej operacjo zadałby sobie pytanie: „Co ja do cholery właściwie robię. Dlaczego ja i kilkunastu innych, uzbrojonych ziomków gonimy po domu jakiegoś chłopa za nieszkodliwą, oswojoną wiewiórką. Dlaczego jej właścicieli traktujemy tak jak traktuje się groźnych przestępców!?”
Ale państwo to nie jest organizacja budowana przez zdrowych psychicznie ludzi. Państwo to monopol na przemoc. A monopolista w dziedzinie „produkcji” przemocy musi wymagać od swoich żołnierzy bezrefleksyjnego i całkowitego posłuszeństwa - nawet jeżeli publicznie twierdzi inaczej. Parametryzacja procedur związanych ze stanowieniem i egzekucją prawa minimalizuje szanse na refleksję racjonalnych jednostek.
„Dura lex sed lex” - najczęściej wobec słabych, biednych i jak się okazuje, szczególnie wiewiórek…
Kluczowy problem jakiego nie chcą zaakceptować notoryczni poprawiacze cudzych żyć to nieelastyczność reguł i zasad jakie wprowadza państwo. To dobrze opisane chociażby przez Szkołę Wyboru Publicznego tendencje polityków i urzędników do wykorzystywania systemu dla własnych korzyści, a nie dobra tych których ma on chronić. To wreszcie niezdolność do ujęcia żadną regułą przypadków nieostrych, nieoczywistych czy krańcowych w których nawet motywowana najlepszymi intencjami regulacja zamienia się często w narzędzie łamiącej życie tyranii.
Ktoś może powiedzieć „O.K. Stary, dużo szumu o wiewiórkę. Zjedz orzecha.” Ale jeżeli żyjesz w kraju w którym bez zapowiedzi do Twoich drzwi może zapukać kilkunastu uzbrojonych facetów tylko po to żeby zabrać i zabić Twoje zwierzątko domowe to naprawdę nie musisz być libertarianinem, żeby załapać, że coś jest tu poważnie nie tak.