To jest po prostu niewiarygodne.
Premier na twitterku poddaje w wątpliwość wiarygodność sygnalisty, zanim w ogóle doszło do złożenia zeznań, bo chciał zeznawać w obecności pełnomocnika.
Tu jesteśmy jako państwo hehe prawa.
Premier polskiego rządu, zanim jeszcze świadek zeznał (bo chce to zrobić w obecności pełnomocnika, czemu trudno się dziwić) oświadczył, że wiarygodność świadka jest wątpliwa. Szokujące.
sygnalista w prokuraturze mówi(słusznie), że bez pełnomocnika nie będzie odpowiadał na pytania, a PREMIER kraju od razu wywiera presję i dyskredytuje go na twitterku xd abstrahując czy Jędrzejewski kłamie/manipuluje/ma swoje za uszami czy mówi prawdę - gdzie my kurwa żyjemy?
@MZ_GOV_PL "apelujemy o rzetelną debatę publiczną"
Jaki cel miały wcześniejsze spotkania z przedstawicielami środowisk medycznych skoro ich zdania nie zostały zawarte w projekcie? By marnować ich i własny czas? By potem się wybielić uznając te zastrzeżenia?
Dlaczego posłowie Partii Razem zaglosowali przeciwko uchyleniu immunitetu Sławomira Mentzena?
Tak się akurat złożyło, że do uchylenia zabrakło dokładnie czterech głosów.
Trochę nie rozumiem.
Skandalem są proponowane zmiany w ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty.
Nie dlatego, że są niepopularne.
Dlatego, że zostały przygotowane tak, jakby ich autorzy nie rozumieli, czym jest specjalizacja, rodzicielstwo i codzienne życie wcale nie młodych a dorosłych (!) lekarzy.
Fundacja Matki Lekarki stanowczo sprzeciwia się procedowaniu projektu w obecnym kształcie i zgłosi uwagi w ramach konsultacji społecznych. Sprzeciwiamy się również samemu proponowaniu rozwiązań, które w praktyce uderzają w osoby wychowujące dzieci.
Nie oczekujemy specjalnego traktowania.
Oczekujemy sprawiedliwego traktowania.
Państwo znajdujące się w środku kryzysu demograficznego powinno tworzyć przepisy pozwalające godzić rozwój zawodowy i opiekę nad polskim pacjentem z rodzicielstwem. Tymczasem proponowane zmiany idą dokładnie w przeciwnym kierunku.
Projekt nie przedstawia dowodów na to, że podniesie jakość szkolenia specjalizacyjnego.
Nie przedstawia dowodów na poprawę bezpieczeństwa pacjentów.
Nie przedstawia dowodów na obniżenie kosztów systemu.
Przedstawia za to kolejne bariery.
Lekarz, który nie przyjmie miejsca specjalizacyjnego, może zostać wykluczony z dwóch kolejnych postępowań kwalifikacyjnych. Projekt nie przewiduje realnego uwzględnienia sytuacji rodzinnej, miejsca zamieszkania dzieci, miejsca pracy współmałżonka czy braku możliwości codziennych dojazdów.
Lekarz odbywający rezydenturę ma zostać praktycznie pozbawiony możliwości zmiany miejsca szkolenia z przyczyn rodzinnych lub zdrowotnych (lekarze też są ludźmi i np chorują).
Projekt przewiduje również utratę skuteczności zdanego egzaminu specjalizacyjnego po upływie określonego czasu, co może szczególnie dotknąć osoby korzystające z "urlopów" związanych z rodzicielstwem.
To nie jest polityka ani prorodzinna ani prozdrowotna ani poprawiająca dostępność lekarzy w publicznym systemie.
To jest polityka utrudniająca życie rodzinom.
Piszę o tym również osobiście.
Jestem lekarzem pracującym wyłącznie w publicznym systemie ochrony zdrowia.
Jestem matką czwórki dzieci.
Odbyłam specjalizację, zdałam PES i wychowałam dzieci równocześnie.
Nie dlatego, że było łatwo.
Dlatego, że obowiązujące przepisy pozostawiały minimum elastyczności pozwalającej połączyć życie rodzinne z rozwojem zawodowym.
Dwójkę moich dzieci urodziłam na stażu, dwójkę w trakcie szkolenia specjalizacyjnego. Trzy razy pracowałam do dnia porodu, bo mogłam.
Do egzaminu specjalizacyjnego przygotowywałam się, wychowując czwórkę dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym.
Razem z rodziną przeprowadziliśmy się z miasta wojewódzkiego do miasta powiatowego, aby mój mąż mógł wykonywać zawód lekarza.
Po czwartym porodzie i pobycie na OIOM-ie zmieniłam nie tylko miejsce odbywania specjalizacji, ale również samą rezydenturę.
Nowe przepisy nie ułatwiłyby mi życia.
Nowe przepisy sprawiłyby, że część tych decyzji byłaby po prostu niemożliwa. Nie mogłabym być lekarzem, który codziennie bada, diagnozuje i leczy pacjentów potrzebujących pomocy oraz rodzicem.
I właśnie dlatego nie zgadzamy się na taki kształt ustawy.
Bo państwo nie może jednocześnie mówić o potrzebie zwiększania dzietności i tworzyć przepisów utrudniających rodzicom wykonywanie zawodu potrzebnego społecznie.
Bo ponad 63% lekarzy w wieku 26–40 lat stanowią kobiety.
I dlatego każda regulacja utrudniająca godzenie specjalizacji z rodzicielstwem uderza przede wszystkim w kobiety. Uderza również w lekarzy bo rodzicami są lekarze i lekarki. Te zapisy nie są zgodne z dyrektywami unijnymi.
Ten projekt ustawy jest zaprzeczeniem konstytucyjnego prawa, że macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
Nie potrzebujemy przywilejów.
Potrzebujemy państwa, które nie będzie karało za posiadanie dzieci.
Są momenty, w których Konfederacja zrzuca swoją maskę "gospodarczą" i na jaw wychodzi kim są ci ludzie. A są to zamordyści, którzy na podstawie swoich religijnych przekonań chcą rozbijać kochające rodziny, a dzieci umieszczać w domach dziecka. Absolutnie obrzydliwe.
Szanowne @NFZ_GOV_PL@MZ_GOV_PL
Zwracam się z uprzejmą prośbą/krzykiem rozpaczy o wyłączenie pacjentów w trakcie i po leczeniu onkologicznym z limitów badań obrazowych
Karta DILO tu już nie daje no-limit i pacjenci wpadają w kolejki
Brak terminów rozwala nam nadzór i leczenie
Bardzo kontrowersyjne pytanie z matury 2026 (biologia rozszerzona). „Nie należy stosować receptorów CAR rozpoznających niespecyficzne antygeny nowotworowe”. Takie sformułowanie jest wg mnie nadmiernie kategoryczne i wprowadza w błąd.
Szuka się takich antygenów jak w pytaniu - specyficznych nowotworowo.
W rzeczywistości ok. 95% celów stosowanych/testowanych w dzisiejszej terapii CAR-T (w tym wszystkie zatwierdzone terapie: CD19, BCMA i inne) to właśnie antygeny niespecyficzne. Występują na komórkach prawidłowych i nowotworowych.
Prawdziwie specyficznych antygenów powierzchniowych (odpowiednich dla CAR) jest ekstremalnie mało.
Gdyby lekarze dosłownie stosowali się do zasady z matury, to tysiące pacjentów rocznie nie miałoby dostępu do terapii, która ratuje im życie.
Do tej pory ponad 35 tysięcy osób na świecie otrzymało np. CAR-T skierowane przeciwko CD19 i BCMA, czyli terapie, które w wielu przypadkach dają szansę na wieloletnie przeżycie lub wyleczenie.
Takich antygenów niespecyficznych jest więcej, B7-H3, mezotelina i wiele innych.
To nie wygląda na neutralne dydaktyczne uproszczenie (jak model atomu).
To uproszczenie, które może sugerować, że lekarze i naukowcy notorycznie popełniają błąd, stosując aktualne standardy leczenia.
Owszem, szuka się celów w pełni specyficznych, ale na razie ich brak w klinice nie oznacza, że należy rezygnować z terapii, która realnie pomaga pacjentom.
Pytanie można było sformułować wg mnie ostrożniej (np. „jakie ryzyko niesie…” zamiast „nie należy”).
Zwrócił mi na to pytanie uwagę mój współpracownik, młody polski naukowiec, który zajmował się CAR-T w renomowanych ośrodkach amerykańskich (@PaweGowacki16).
Cieszy, że od maturzystów wymaga się nowości. Szkoda, że w sposób, którzy może prowadzić do nieporozumień.
Ale chętnie się dowiem jeśli ktoś uważa, że można na maturze bronić takich uproszczeń.
‼️134 tysiące kary dla szpitala! To konsekwencje zabiegu krewnego senatora Lenza!
@NFZ_GOV_PL zakończył kontrolę i nie ma wątpliwości. Doszło do poważnych nieprawidłowości!
Lekarze, żeby wykonać "prywatny" zabieg zostawili pacjentów na dwóch oddziałach bez opieki lekarskiej! - NFZ potwierdza wszystkie ustalenia WP!
Dalej @Obywatelska_KO będzie udawać, że nic się nie stało?
Teraz jeszcze szpital musi wysupłać pieniądze i płacić karę zamiast przeznaczyć to na leczenie innych pacjentów!
129 mln zł na liczniku u Łatwogang i wjeżdża kłamliwa grafika sugerująca, że Cancer Fighters „daje dzieciom tylko 21 gr z każdej złotówki, 46 gr trzyma na lokatach, a 33 gr przepala na pensjach i eventach". Polaryzacja na zawołanie.
Otworzyłem to samo sprawozdanie, na które grafika się powołuje (NIW-CRSO, KRS 0000581036, dostępne dla każdego). Kwadrans roboty.
21 gr dla dzieci — zgadza się. Jedyna prawdziwa liczba w całej grafice.
46 gr „na lokatach" — w bilansie nie ma żadnych „lokat". Są środki na kontach, w dużej części siedzące na subkontach konkretnych dzieci, czekające na faktury z klinik za ich konkretne leczenie. To nie są pieniądze fundacji do wydania — to są pieniądze konkretnego Krzysia czy Zosi na leczenie.
33 gr na pensje i eventy — zmyślone. Po zsumowaniu wszystkiego co tylko można pod „pensje/admin/eventy" podpiąć wychodzi 13,5%. Nie 33. Trzynaście i pół. Zawyżone ponad dwukrotnie. Tej liczby w sprawozdaniu po prostu nie ma.
Wymyślanie 33%, żeby w środku zbiórki dla chorych dzieci ktoś nie kliknął „wpłać", bo „w internecie pisali", to nie jest fair. To jest dezinformacja, która koniec końców uderza w dzieci chore na jedną z najgorszych chorób. My jak zwykle, mamy być podzieleni.
Smutne, że nawet zbiórka dla chorych na raka jest w Polsce terenem do takiej roboty. Sprawozdanie: https://t.co/QCwtiy81EC, KRS 0000581036. Otwórzcie sami.
@MZ_GOV_PL@NFZ_GOV_PL Pytam zatem poważnie, co jest przyczyną? Skąd wzrost kolejek po 1.04.2026? Jaki jest inny powód?
(Ps. Ten wpis sie dobrze nie zestarzeje, ma potencjał wiralowy)
Ewa Zajączkowska twierdzi, że Magyar odblokował unijną pożyczkę XD
Trochę wstyd, nie wiedzieć tak podstawowych rzeczy, że rządzi jeszcze Orban.
To są kadry Konfederacji, które chcą rządzić.
@chrzanikx@SzymonMachalic1 To idealnie obrazuje do jakiej grupy społecznej jest kierowany k0. to pytanie, gdzie każdy w sytuacji stresowej może polec powinno zostać zadane ministrowi edukacji jakim był czarnek, a nie żukowskiej. Tymczasem czarnek dostawał pytania w stylu czy najpierw płatki potem mleko.