SONIA💔Wiodła cudowne życie u boku swojej pani … Niestety pani zmarła a sunia została pod opieką osoby,która bardzo nadużywała alkoholu,po czym zrujnowała mieszkanie i przepadła. Niewidoma, przerażona Sonia została zupełnie sama😭
Przytulisko Głowno koło Łodzi
☎️509-104-718
Pan Mikołaj z Siedlec zmaga się ze złośliwym nowotworem płuc. Świadomy tego, że nie zostało mu wiele życia, nie przestaje myśleć o przyszłości swojego 8-letniego syna. Jego ostatnim marzeniem jest znaleźć dla Emilka kochający dom. Mama chłopca zmarła w ubiegłym roku, a mężczyzna stara się zapewnić mu jak najlepszą przyszłość.
Historię pana Mikołaja i jego 8-letniego syna nagłośnili dziennikarze programu "Uwaga" TVN.
Pan Mikołaj ma zaawansowanego raka płuc. – Terapia jest skończona. Zostałem wypisany do hospicjum domowego. W moim przypadku nie ma leczenia. Siedzieć i czekać aż przyjdzie czas. Emil wie, że jestem ciężko chory i dużo czasu nam nie zostało – powiedział mężczyzna.
- Wiem, że tata choruje. Szkoda mi. Często go całuję, przytulam. Dużo czasu spędzamy razem – mówi 8-letni chłopiec.
- Na razie żyję, bo mam cel w życiu – mówi pan Mikołaj i dodaje: - Chciałbym dla syna kochającej rodziny zastępczej, która mieszkałaby tutaj i opiekowała się moim dzieckiem.
Emil również wymaga specjalistycznej opieki. Urodził się jako wcześniak bez wykształconej jednej nerki, druga działa słabo. Chłopiec będzie potrzebował przeszczepu. – Emil jest towarzyski, wesoły, uśmiechnięty, bardzo przytulny chłopczyk. Nie da się go po prostu nie lubić. Dobrze się uczy. Bardzo go kocham i oddam wszystko dla niego. Zrobię dla niego wszystko, żeby zabezpieczyć mu przyszłość – powiedział pan Mikołaj.
Chciałbym się dzisiaj z Wami podzielić pewną historią, ponieważ pewna część mnie dziś po prostu umarła... Proszę doczytajcie do końca.
W 2004 roku będąc na wakacjach w Grecji złamałem rękę: w stawie łokciowym i kości ramiennej. Na Krecie od razu przeprowadzono operację, natomiast nie założono gipsu i nie zastosowano śrub, z powodu powrotu do Polski i podróży samolotem.
Miałem potrzaskane kości, a rekomendacja prywatnego szpitala w Grecji była taka - po powrocie rękę trzeba złożyć, stosując śruby, bo inaczej te kości się nie utrzymają. W Polsce nastąpiła walka z czasem. W przychodni szpitala przy ulicy Krysiewicza pani doktor S. nie zastosowała się do zaleceń greckiego szpitala, twierdząc, że jest to proste złamanie i wystarczy włożyć rękę w gips. Tak też się stało. Po czterech tygodniach mi go zdjęto i ręka była zdeformowana.
I tu zaczyna sie cały koszmar. Ręka się krzywo zrosła, ból był niewyobrażalny i siły w niej nie było żadnej. Potrzebna była operacja i kolejne zabiegi - doszło do takiej sytuacji, w której groziła mi amputacja. Koniec końców operacji podjął się profesor R.
Niestety, nie udało mu się doprowadzić do wyprostu ręki. Kolejny gips, rehabilitacja - wszystko na nic.
Z każdym rokiem kąt wyprostu ręki się u zmniejsza... Ręka jest słabsza, mięśni w niej nie ma żadnych. Zaczęło mi to mocno przeszkadzać w wieku gimnazjalnym, licealnym. Inni chodzili na siłownię, mogli dbać w sposób równomierny i pełny o sylwetkę.. a ja? Nie mogłem nawet zrobić pompek, ani się podciągać. Gdy trzeba było przenieść meble, czy nawet siatki z zakupów lewa ręka drętwieje i jej nie czuję.
W końcu zdecydowałem się na to, że trzeba przeprowadzić operację, która przyniesie efekt - pozwoli mi mieć dwie proste ręce, nawet jeśli ta druga będzie cały czas słabsza.
Udałem się do Profesora R dwa lata temu z wykonanym zdjęciem z tomografu i RTG. Wyszło, że mam artozę pourazową, torbiele, asymetryczne zwężenie szpary stawowej, liczne deformacje i zniekształcenia powierzchni stawowych. Ponadto, od kilkunastu lat mam ot tak, zwichnięty staw łokciowo-ramienny.
Na rozmowie usłyszałem, że jest mała szansa na to, że ręka będzie jeszcze w pełni prosta, ale możemy spróbować i podejmie się operacji. Że większe szanse są na to, że wyjdzie i lepiej to zrobić teraz, bo za kilka lat będzie za późno.
Otrzymałem od profesora skierowanie do Ortopedyczno-Rehabilitacyjnego Szpitala Klinicznego im W. Degi na 2029 rok. Usłyszałem, aby napisać specjalne pismo do Dyrektora szpitala i przypieszymy termin. Udało się. Pod koniec 2023 roku napisałem wniosek i przyszła odpowiedź - lipiec 2024. Da się. Byłem zadowolony i pełen nadziei, że po 20 latach zakończy się mój mały koszmar.
W piątek (5.07) stawiłem się w Szpitalu. Wykonano badania krwi, ponownie RTG i miałem krótką rozmowę z lekarzem. Powiedziałem na niej, że wszystko wie Profesor R., który ma mnie operować. W odpowiedzi usłyszałem, że jest na urlopie i nie wie kiedy wraca. Zdziwiłem się i zaniepokoiłem.
Piątek, sobotę, niedzielę spędziłem w szpitalu. Bez konkretnych rozmów, dat. Nie wiedziałem co mnie czeka.
Dziś w poniedziałek rano miał miejsce obchód, na którym jeden z lekarzy powiedział, że mam pełną funkcjonalność. Mocno się wtedy zagotowałem w środku, bo o pełnej funkcjonalności mówić nie możemy.
Po godzinie zostałem wezwany do... Profesora R. Okazało się, że jest i pracuje - ucieszyłem się. Na krótko. Na rozmowie w obecności kilku lekarzy usłyszałem, że nie będę miał operacji. Zapytałem czemu. Usłyszałem, że moja ręka jest nieoperacyjna, że można to zepsuć i jest teraz dobrze. I również to, że nie będzie prosta już nigdy. Że może być tak, że za 20 lat będzie to ból nie do wytrzymania, albo tak jak teraz - "ładnie zachowana".
Wykonano mi jeszcze badania USG, aby zobaczyć jak wyglądają nerwy. Wyszło na nich to, co wiedziałem już wcześniej - są w innych miejscach, mają położenie nieanatomiczne. A poza protokołem to, że gdybym był młodą dziewczyną to miałoby to sens, aby mieć dwie proste ręce. Bo: "na mężczyzn też lecą takie, które mają jakieś deformacje". Po tych badaniach zostałem odesłany jeszcze raz na RTG. Chodziło o wykonanie zdjęcia całej prawej i lewej ręki.
Godzinkę później otrzymałem wypis ze szpitala. Przy nim okazało się, że jedno ze zdjęć RTG zostało źle zrobione i się nie zapisało. Otrzymałem również egzemplarz "zasad zdrowego odżywiania" i to tyle. Mam się nie obciążać i w razie niepokojących dolegliwości się skontaktować.
Bardzo długo szykowałem się na operację, która miała dać mi pewność siebie, powrót do normalności i sprawności. Dziś odebrano mi nadzieję na lepsze jutro. Totalna bezsilność, zawód i lęk... przed tym co przyniesie przyszłość. Bóle w tej ręce są odczuwalne przy najmniejszym wysiłku. Wiele rzeczy w życiu odpuściłem, przez wzgląd na swoje zdrowie i brak możliwości. Kilkaset godzin w poradniach, szpitalach, zaangażowanie rodziny i znajomych - na nic. Ostatnie dni w szpitalu? Bez sensu.
Jeśli ktoś z Was zna wybitnych ortopedów, chirurgów to poproszę o kontakt/RT. Będę bardzo wdzięczny.
DIOZ oskarżony o przetrzymywanie psa i kłamstwa!
Owczarek Podhalański miał uciec z posesji. Właścicielka psa wstawiła post, w którym prosiła o pomoc w poszukiwaniu zwierzęcia. Niedługo po tym na instagrama DIOZu trafił film, na którym widać jak kobieta opiekuje się psem na pasie zieleni. DIOZ podał, że pies miał być porzucony na autostradzie w złym stanie. Ruszyła również zbiórka na platformie pomagam w związku ze znalezieniem psa.
Po tym wydarzeniu właścicielka psa próbowała skontaktować się z DIOZem, wstawiła również post o bezprawnym przetrzymywaniu jej zwierzęcia. Właścicielka owczarka została poproszona o przesłanie zaświadczenia o obowiązkowych szczepieniach a także DIOZ poinformował o zawiadomieniu policji o tej sprawie. Według DIOZu pies miał być bezsilny i posiadać wiele kleszczy oraz pcheł.
Po tym wszystkim w internecie wywołała się burza. Część internautów oskarżała DIOZ o przetrzymywanie zwierzęcia i kłamstwa w celu zyskania pieniędzy ze zbiórki. Na ten moment zbiórka na platformie pomagam zebrała ponad 9,5tys. złotych.
Około godziny 17 dnia dzisiejszego właścicielka psa poifnormowała, że dzięki policji i pomocy internautów udało jej się odzyskać swojego pupila. Według właścicielki pies jest zdrowy i nic mu nie dolega.
Kajtuś🙏🏡Jego świat legł w gruzach.Pani,którą kochał całym serduszkiem,odeszła.Maluch nie wiedząc co się dzieje czuwał przy swojej właścicielce, gdy ta już nie żyła. Kochał ją...nie chciał jej opuścić.
Teraz został sam.. niebawem trafi do boksu,za kraty.
Dostałam takiego maila, mam podatek zero do 26 lat. Myślę, że warto ostrzegać innych ludzi. Sprawdziłam na stronie urzędu skarbowego i nic takiego nie było. Nie klikałam w ten link podany
Kochani wyborcy Zjednoczonej Prawicy, ale wy sobie zdajecie sprawę, że politycy których wybieracie naprawdę mają was za kretynów? Pls share, może coś powoli zacznie docierać.
PiSiwska😡 Policja dała ➡️ 2‼️ tygodnie bananowemu mordercy‼️ na ucieczkę z kraju😡 Gdyby nie upór‼️internautów i świadków sprawa byłaby całkowicie zamieciona pod dywan❗
KTO❓ ZA TYM STOI🧐❓
Po ponad 2 tygodniach wydano list gończy ale dopiero wtedy gdy z 🇵🇱już dawno ZWIAŁ😡
Z ostatnim dniem września br. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami o. w Starogardzie Gdańskim zakończy swoją działalność w azylu w Zelgoszczy. Pieski, które do tego czasu nie znajdą nowych domków, zostaną przeniesione do schroniska. Do adopcji pozostało 11 czworonogów. Najpilniej domu potrzebują: 12-letni, uroczy Atos oraz kochany lecz lękliwy 4-letni Wilczek. Kasia i Ada z kanału „Zajaffka” przedstawiły wszystkie psiaki w swoim materiale (link w komentarzu) 🐶