PŁÓTNA
Ściany jak szwajcarski ser
W oknie krwawe oko
Przez dziurawą źrenicę słońce na płótna przebite gwoździami
Na pościel jeszcze ciepłą i wilgotne plamy.
https://t.co/UInrzVwgDH
GENIUSZ I PATRIA
W porywach pasaży delikatności
W czułości nutopisów w których przebywa
W palcach z lipowego klocka wystruganych
W kruchych pieszczotach
W rewolucyjnym czynie
W osamotnionym biegu
Pośród chabrów malw maków.
Na pieńku przysiądzie poruszy wodę
W strumyku spragniony ożywi oddech
Dumę w zrywie ku wolności umiłowanej
Pielęgnuje przekaz przodków dziedzic.
Podrygi staccato na biało czerwonym polu Spontanicznie unoszą dmuchawce
Do powinności w zawirowanym świecie
PEWNOŚĆ
Był już taki egzamin z historii,
kiedy naraz wszyscy uczniowie oblali
I został po nich uroczysty cmentarz
Nie ma pewności, że to był egzamin
Nie ma pewności, że wszyscy oblali
Jest pewność, że został po nich uroczysty cmentarz.
Był już taki język, ale nie ma pewności, że nim mówiliśmy Były już takie latające pteranodony
Ale nie ma pewności, że to za naszych czasów.
Było już takie milczenie, ale nie ma pewności, że to pomiędzy nami
to, jak usłyszy, że krzyczą “Do broni!”
Przed Panem Bogiem się tylko ukłoni, a potem ludziom odpowie na hasło, że miecz nie ściemniał i serce nie zgasło!
Juliusz Słowacki - litografia W. Barwickiego (1809-1849)
O POLSKO ŚWIĘTA BOGOBOJNA!
Jeżeli kiedyś jasna i spokojna obrócisz swoje
rozwidnione oczy na groby nasze, gdzie nas robak toczy,
gdzie urny prochów pod wierzby wiosenne
skryły się dumać jak łabędzie senne.
a nie zapomnisz ty o nas, o, święta!
Kto pałasz kocha i Ojczyznę kocha, choćby się, palił dla niej przez dwa wieki i gdzieś jak żuraw, odleciał daleki, i gdzie przez lat sto widniał od rozpaczy, to, jak swą szablę i swój kraj zobaczy,
ŚLEPY OD URODZENIA
Przechodząc zobaczył człowieka niewidomego od urodzenia.
Wtedy Jego uczniowie zapytali Go: Rabbi, kto zgrzeszył, on czy jego rodzice, że się urodził niewidomy?
Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice
https://t.co/hhYrKC9MP4 przez @YouTube
Mógłbym dla niej być piechurem
Śladem przewodnika wyciągniętą ręką.
Lecz wpierw muszę iść ćwiczyć chód umysł serce
Muszę nauczyć się nosić ją na rękach i być światłem dla jej oczu
I nie zasłaniać w dzień słoneczny okien.
TAK BARDZO
Otwiera dwie zielone okiennice na świat wygląda
Choć światełko w sobie ma wciąż światła pragnie.
Tak bardzo chciałbym tobie koncertować
Wysławiać pod niebiosa porwać
W tańcu zawirować... nie mogę nie umiem.
Tak bardzo chciałbym być twoim pieśniarzem
Chórzystą latarnikiem paletą mistrza
Wskazówką w zegarze odnalezioną zgubą
W milczeniu łzawić... nie mogę nie umiem.
Tak bardzo chciałbym być twoim wachlarzem
Ptakiem niebieskim ziarnkiem słonecznika
Tak bardzo chcę...
Mam kłopot i nie nie przejmuję się.
No bo każdy by tak chciał żyć tak jak ja beztrosko!
Przyjacielu zatrzymaj się i usiądź wygodnie
Zrób sobie coś do picia zapal fajkę
Albo co tam chcesz przegryź coś a potem
Posłuchaj siebie posłuchaj co w tobie gra?
BEZTROSKA
Ile ty masz lat może byś się wreszcie ustatkował!
W butonierce siedem kwiatów mam
Zaraz skoczę gdzieś zabawić się
Gdzieś na Moulin Rouge pogadam z Modim
Jestem beztroski i nie dbam o siebie
Teraz jestem tu a za chwile będę tam
Robię co chcę mam czas na wszystko
Zaś synowie królestwa [zostaną]wyrzuceni w ciemność zewnętrzną, tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
I powiedział Jezus Setnikowi: Idź i jak wierzyłeś, stanie się tobie.
A uzdrowiony [został] sługa jego w godzinie tej.
(Mt 8, 5-13, przekład dosłowny)
WIARA UZDRAWIA
Gdy wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go,
mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi.
Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go.
https://t.co/rcfL1QWkU8 przez @YouTube
Usłyszawszy toJezus, zdziwił się i rzekł towarzyszącym: Amen, mówię wam, tak wielkiej wiary w Izraelu (nie) znalazłem.
Mówię wam, że wielu od wschodu i zachodu przyjdą i posadzą ich z Abrahamem, Izaakiemi Jakubemw królestwie niebios.