@drakkar2850 Ok, tylko te L4 po zwolnieniu z pracy to efekt braku sensownych zasiłków dla bezrobotnych, a ludzie płacą składki. Nie może być tak, że jak tracą pracę to państwo im rzuca 500zł ochłapu i nara. Zacznijmy od tego. Zasadniczo całe to kartonowe państwo to jest patologia.
@RozekTom Politycy nie potrzebują, aby ludzie potrafili myśleć krytycznie, analizować, łączyć kropki i samodzielnie wyciągać wnioski - to jest zbyt niebezpieczne dla władzy.
@Lewica_News@EdgarWoland@Skruberix@a_dziemianowicz Doprowadziliście do tej wulgarności, bo jak się mówi normalnie to nie dociera od lat, a wypadniecie to wy z sejmu i skończy się koryto, czego życzę z całego serduszka.
DWIE WIEŻE JEBŁY. JEDNE W AMERYCE. DRUGIE W GŁOWIE POLSKIEGO PAŃSTWA.
Dwie wieże jebły w Stanach i świat już nigdy nie był taki sam. Tam wysadziła je Al-Kaida, była masakra, tysiące ofiar i koniec pewnej epoki. W Polsce też jebły dwie wieże. Tylko te od Kaczyńskiego.
Nie fizycznie. Symbolicznie. Politycznie. Moralnie. Jebły jako projekt, jako przekręt, jako kolejny obraz państwa, w którym prawo jest pałką na przeciwnika, a dla swoich miękkim dywanem pod buty.
Niestety, czasy ciepłej wody, budyniu i serduszka w klapie skończyły się nawet w Unii Europejskiej. Świat właśnie przypomina, że historia nie umarła. Ona tylko siedziała chwilę cicho w piwnicy i ostrzyła nóż.
Nie popierałem Platformy od 2008 roku. Rok po wygranych wyborach zrozumiałem, że nic z tego nie będzie. Że nie rozliczą ludzi z PiSmafii, którzy łamali prawo w imię prawa, niszcząc przy okazji oficerów WSI. Wtedy moje ideały oficera Wojska Polskiego, lata służby, wyrzeczeń i wiary w państwo prawa zmieszano z gównem.
Nie przez wroga.
Przez „demokratów”, którzy mieli pełne usta praworządności, honoru i naprawy państwa, a gdy przyszło co do czego, pokazali dokładnie, gdzie mają ludzi takich jak ja, gdzie mają własne obietnice i gdzie mają elementarną przyzwoitość.
Ten dół z aktami ludzi takich jak ja przyklepano łopatą, posypano piaskiem i uznano, że jakoś to będzie.
No więc nie. Nie było.
I wtedy coś we mnie pękło.
Moje poglądy nie zmieniły się delikatnie. One zmieniły się diametralnie. Skoro oni pokazali mi, gdzie mają honor, prawo i ludzi, którzy temu państwu służyli, to ja też zacząłem im pokazywać, gdzie mam ich teatrzyk, ich święte oburzenie, ich kodeksy na pokaz i ich demokrację od święta, wyciąganą z szafy tylko wtedy, kiedy pasuje do partyjnego interesu.
Potem przyszedł rozpierdol PiSmafii.
I głosowałem na Platformę. Nie dlatego, że nagle zobaczyłem światłość nad urną. Głosowałem na nich przeciw PiSmafii, bo w tamtych warunkach nie było innego wyjścia. To była zimna kalkulacja, nie polityczna miłość. Wtedy naprawdę straciłem wiarę w ten system, ale Platforma dawała jedną gwarancję. Że Polska zostanie w Unii.
I to wystarczyło.
Bo tylko idioci i analfabeci matematyczni mogą wierzyć, że bez Unii cokolwiek znaczymy. Nadmieniam uprzejmie, że gówno znaczymy. Kto twierdzi inaczej, ten albo marzy o Białorusi bis, albo nie ogarnia nawet zwykłego dodawania.
Sami jesteśmy w czarnej dupie, z biało-czerwoną flagą na patyku i wielkim przekonaniem, że jakoś to będzie, bo przecież kiedyś husaria.
Nie będzie.
Platforma długo ślizgała się na tym jednym paliwie. Unia, Zachód, stabilność, przewidywalność. Tylko że teraz, gdy u bram stoi Rosja, samo pierdolenie, że będzie dobrze, latanie z gołą dupą po salonach i robienie polityki na uśmiech już nas nie zbawi.
Dlatego nie będę na nich głosował.
Czekam na nową partię, która nie będzie się bała twardych decyzji. Takich jak sprowadzenie Ziobry i Romanowskiego przed polski wymiar sprawiedliwości. Takich jak ściągnięcie z Białorusi byłego sędziego i zdrajcy Szmydta. Są do tego narzędzia państwa. Tylko trzeba mieć jaja, a nie konsystencję rozlanej pizdy.
Bo jak ktoś się nie szanuje, to nikt go nie będzie szanował.
Wiem, teraz obudzą się prawnicy wszelkiej maści ze świętym oburzeniem. No to idźcie, kurwa, i pomachajcie kodeksem tym, którzy napierdalają bombami po Ukrainie. Pomachajcie kodeksem tym, którzy wysadzają tory pod Lublinem. Pomachajcie kodeksem ludziom, którzy prowadzą z nami wojnę hybrydową.
Ten kodeks możecie sobie wtedy wsadzić w dupę, bo kiedy zaczyna się wojna, nawet hybrydowa, kiedy poleje się krew i państwo traci kontrolę nad własnym bezpieczeństwem, to nie jest już demokracja. To jest anarchia udająca państwo prawa.
Bo jak państwo prawa działa tylko wobec słabszych, a wobec silnych zamienia się w budyń, to nie jest państwo prawa.
To jest dekoracja.
Ładna fasada dla naiwnych.
Czas na inny projekt.
Bardziej radykalny. Unijny, ale twardy. Taki, który da gwarancję pozostania Polski w Unii, ale jednocześnie zacznie reformować ten burdel bez drżenia rączek, bez przepraszania za własne państwo i bez wiecznej mediacji z ludźmi, którzy rozumieją tylko siłę, prawo i konsekwencje.
Potrzebna jest unijna partia radykalna. Nie antyunijna szopa dla narodowych bajarzy. Nie brunatny folklor z orłem na bluzie. Tylko twardy projekt państwowy, który rozumie, że czas miękkich demokracji, życzeniowego myślenia i polityki robionej pod telewizyjny uśmiech właśnie się kończy.
I tak, właśnie przez to wszystko stałem się elitarystą.
Wiem, źle się kojarzy. Mnie też wiele rzeczy źle się kojarzy. Na przykład wyborca spod budki z piwem, który politykę ogarnia na poziomie promocji piwa w Biedrze, ale ma taki sam wpływ na przyszłość państwa jak człowiek, który rozumie gospodarkę, bezpieczeństwo, demografię, przemysł i geopolitykę.
Tak, jestem za rządami ludzi mądrzejszych, a nie bardziej popularnych. Za ludźmi, którzy potrafią liczyć, przewidywać i podejmować decyzje. Nie za tymi, którzy lepiej sprzedają się w telewizji, a na końcu proponują wielkie gówno zapakowane w ładny spot.
Tak, moje poglądy się radykalizowały.
Razem ze wzrostem poziomu gówna w tym kraju. Razem z bezkarnością, głupotą, infantylizmem i wiarą, że państwo frontowe można prowadzić jak piknik rodzinny z watą cukrową.
Nie można.
Bo państwo frontowe albo w końcu dorośnie, albo któregoś dnia obudzi się z ręką w nocniku, z kodeksem w dupie i wrogiem na własnym podwórku.
A kiedy patrzę dziś na te debaty polityków, na to ich wieczne „pan mi nie przerywa”, „to pan mi przerywa”, „moja Polska jest bardziej mojsza niż pańska”, to przypomina mi się stara anegdota o Piłsudskim.
Podobno kiedyś tak się wkurwił na działania polityków, że rzucił, iż trzeba by ich rozstrzelać tysiąc. Adiutant miał wtedy nieśmiało zauważyć, że mogą nie znaleźć tylu winnych.
Na co Piłsudski miał odpowiedzieć mniej więcej tak:
To dobrać z niewinnych. Bo takich, kurwa, nie ma.
Jest tylko brak dowodów... ;)