FATE GIRARE; Salerno. abbandonato così con una ciotola in un bagno del centro commerciale. spaventato ,disorientato , e legato. Per evitargli il canile qualcuno si faccia avanti adottandolo. (contatto solo whatsapp 3356290788). GRAZIE
"Rankiem 29 maja 1982 roku Romy Schneider została znaleziona martwa w swoim paryskim mieszkaniu. Miała zaledwie 43 lata.
Na stole leżały niedokończony list, fotografia jej syna oraz scenariusz ostatniego filmu. Oficjalną przyczyną śmierci było zatrzymanie akcji serca. Jednak ci, którzy byli blisko niej w ostatnich miesiącach życia, wiedzieli, że za blaskiem sławy kryło się życie naznaczone bólem, stratą i wewnętrzną walką.
Romy urodziła się w Wiedniu 23 września 1938 roku jako Rosemarie Magdalena Albach. Była córką znanych aktorów i od dzieciństwa żyła w świecie kina, popularności oraz trudnej rzeczywistości wojennych i powojennych lat.
Wielki sukces przyszedł bardzo wcześnie. Jeszcze jako nastolatka stała się gwiazdą całej Europy dzięki roli cesarzowej Elżbiety Austriackiej w legendarnej trylogii „Sissi”. Miliony widzów widziały w niej bajkową księżniczkę, lecz Romy pragnęła czegoś więcej.
Nie chciała pozostać jedynie piękną twarzą romantycznego kina. Chciała udowodnić, że jest silną, głęboką i prawdziwie dojrzałą aktorką. Dlatego opuściła środowisko filmowe, które przyniosło jej sławę, i przeniosła się do Francji.
To właśnie tam w jej życiu pojawił się Alain Delon.
Ich romans pod koniec lat 50. natychmiast stał się sensacją. Młodzi, piękni i utalentowani — w oczach publiczności wyglądali jak idealna para europejskiego kina. Rzeczywistość była jednak znacznie bardziej skomplikowana niż nagłówki gazet.
Z czasem ich drogi się rozeszły, ale więź między nimi nigdy całkowicie nie zniknęła. Delon pozostał jedną z najważniejszych osób w jej życiu.
Mimo osobistych trudności Romy zbudowała niezwykłą karierę. Pracowała z najwybitniejszymi europejskimi reżyserami, podejmowała mocne role dramatyczne i stała się jedną z najbardziej cenionych aktorek swojego pokolenia.
Największa tragedia miała jednak dopiero nadejść.
W lipcu 1981 roku jej 14-letni syn David zginął w tragicznym wypadku. Dla Romy był to cios, po którym życie już nigdy nie było takie samo. Próbowała pracować, trzymać się, iść dalej — ale ból po stracie syna towarzyszył jej każdego dnia.
Niecały rok później odeszła także sama Romy.
Jej śmierć wstrząsnęła Francją, Niemcami, Austrią i dużą częścią Europy. Tysiące ludzi opłakiwały nie tylko aktorkę, lecz także kobietę, której los okazał się znacznie bardziej tragiczny niż postacie, które grała na ekranie.
Wśród osób najbardziej poruszonych jej odejściem był Alain Delon. Po jej śmierci napisał otwarty list, który przeczytały miliony ludzi. Można było w nim wyczuć to, czego nie zdołały zatrzeć ani czas, ani rozstanie.
Dziś Romy Schneider jest pamiętana jako jedna z najwybitniejszych europejskich aktorek XX wieku.
Nie tylko dzięki „Sissi” czy swoim znakomitym rolom.
Ale także dzięki sile, z jaką przeżyła życie, w którym za oklaskami, pięknem i sławą często kryły się samotność, ból i niezwykła ludzka wrażliwość."
za Kawa z mlekiem
Willy non tornerà mai a casa.
“Non l’ho toccato neanche con un dito. Il mio desiderio è tornare a casa e poter crescere mio figlio. Non sono più quel ragazzo che, sei anni fa, ha varcato le porte del carcere.”
Parole che fanno discutere. Ma prima di qualsiasi dibattito sulla pena, sul cambiamento o sulla possibilità di riscatto, c’è una verità che non dovrebbe mai essere dimenticata: Willy Monteiro Duarte non può più parlare.
Quaranta secondi di violenza sono bastati per uccidere un ragazzo di 21 anni. Quaranta secondi che gli hanno portato via tutto: il futuro, i sogni, la possibilità di costruire una famiglia, di diventare padre, semplicemente di vivere.
A suscitare amarezza sono state anche alcune dichiarazioni della madre dei fratelli Bianchi. Oltre ad aver affermato che i suoi figli «non sono i mostri che avete descritto» e che «non sono stati loro a ucciderlo, una mamma certe cose le sa», arrivò a dichiarare: “Si parla di Willy come se fosse morta la regina Elisabetta”.
Una frase che ha sconvolto molte persone per la sua apparente mancanza di empatia e di consapevolezza della tragedia. Perché Willy non era un simbolo astratto né un personaggio lontano. Era un ragazzo di 21 anni, con una famiglia, degli amici, dei sogni e una vita davanti. Una vita spezzata per sempre.
Difendere i propri figli è umano. Ma minimizzare la morte di una vittima o lamentarsi dell’attenzione che le viene riservata significa perdere di vista l’essenziale: un giovane è stato ucciso e una famiglia è stata condannata a convivere per sempre con quel dolore.
Ancora oggi colpisce quella che molti percepiscono come una mancata piena assunzione di responsabilità. Chi sostiene di essere cambiato dovrebbe, prima di tutto, riconoscere fino in fondo la gravità di ciò che è accaduto. Il cambiamento non si dimostra soltanto con le parole, ma con la consapevolezza, con l’ammissione sincera delle proprie responsabilità e con il rispetto dovuto alla vittima.
Si parla del desiderio di tornare a casa, di crescere un figlio, di ricominciare una vita. Ma Willy non avrà nulla di tutto questo.
Come disse sua madre, Lucia Monteiro Duarte: ”Io so soltanto che ho perso un figlio, che non si è ucciso da solo”.
Ed è questo il punto che non dovrebbe mai essere dimenticato: Willy non avrà una seconda possibilità. Non tornerà mai a casa.
La memoria di Willy merita rispetto. Sempre.
La colpa di quest’uomo, quella per cui è stato rapito, è in ostaggio da 530 giorni, é stato messo in isolamento, e sta subendo un processo, é di essere medico a Gaza.
#freeDottorHussamAbuSafiya
Sono un uomo fortunato e non lo sapevo.
Se vado in ospedale mi curano e se vado in strada posso guidare.
Di che cazzo posso mai lamentarmi?
#vannacci#ottoemezzo#lgbt#ottoemezzo