To będzie jedna z najtrudniejszych zbiórek, jakie wspólnie przeprowadzimy.💔Proszę o RT🙏
Kilka dni temu rozpędzony kierowca w Krakowie wjechał w młode małżeństwo. Mateusz i Klaudia zginęli. Ich kilkumiesięczny synek, Oliwier, trafił do szpitala.
Mam dla Was dobrą wiadomość.
Oliwier został przeniesiony z intensywnej terapii na chirurgię ogólną.
Ma rączkę i nóżkę w gipsie, ale jego stan jest stabilny. Jest w dobrych rękach, a przy jego łóżku czuwa cała rodzina.
Rany na jego ciele z czasem się zagoją. Jest jednak rana, której nie uleczy żadne lekarstwo...
Oliwier jest jeszcze niemowlęciem. Nie zdąży poznać swoich rodziców ani zapamiętać ich głosu, dotyku i ramion.
Nie zobaczy, jak bardzo się do niego uśmiechali i z jaką miłością patrzyli na każdy jego ruch. Całe życie będzie poznawał mamę i tatę jedynie z opowieści, zdjęć i nagrań.
W jednej sekundzie stracił nie tylko rodziców. Stracił dom, jaki dla niego tworzyli, codzienną bliskość, poczucie bezpieczeństwa oraz przyszłość, którą Mateusz i Klaudia każdego dnia dla niego budowali. Był całym ich światem.
Nie jesteśmy w stanie oddać Oliwierowi mamy i taty.
Możemy jednak zrobić wszystko, aby nie zabrakło mu środków na edukację i spokojny start w dorosłe życie.
Chciałbym, aby ta zbiórka zapewniła mu bezpieczeństwo finansowe na kolejne lata. Aby jego bliscy mogli skupić się na wychowaniu Oliwiera, nie martwiąc się o potrzeby, które pojawią się, kiedy będzie dorastał.
Oliwier stracił już zdecydowanie za dużo, zanim zdążył wypowiedzieć swoje pierwsze słowo i postawić pierwszy krok.
Stracił rodziców, zanim zdążył ich poznać.
Otoczony troską najbliższych będzie teraz potrzebował finansowego zabezpieczenia na kolejne lata. Pomóżmy jego rodzinie zapewnić mu możliwie najlepszy start w przyszłość.
Proszę Was o pomoc. Każda wpłata i każde podanie dalej tej pomocy mają ogromne znaczenie.
https://t.co/0bLIFpKH50
Kwota zbiórki ma charakter orientacyjny i jest dowolna. Jeśli uda się ją przekroczyć, całość zebranych środków nadal będzie przeznaczana na realizację jej celu i zabezpieczenie przyszłości Oliwiera.
Poród na SOR-ze od 1 lutego 2026. Decyzja, która cofa Polskę o dekady
Od 1 lutego 2026 roku rząd planuje wprowadzić możliwość (a w praktyce- konieczność) porodów na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych. Decyzja ta przedstawiana jest jako „organizacyjna” i „systemowa”. W rzeczywistości jest czymś znacznie poważniejszym: cofnięciem standardów opieki okołoporodowej i uderzeniem w poczucie bezpieczeństwa kobiet.
Nie piszę tego jako komentatorka z zewnątrz. Piszę to jako kobieta, która rodziła trzy razy.
Pierwsze dziecko urodziłam za granicą. Kolejne dwoje w Polsce. Każdy z tych porodów odbył się w warunkach godnych, spokojnych i bezpiecznych. Korzystałam z udogodnień, które jeszcze kilkanaście lat temu były luksusem, a dziś są standardem: indywidualna sala porodowa, poszanowanie intymności, możliwość ruchu, wsparcie personelu, dostęp do nowoczesnej opieki.
I właśnie dlatego z tak wielkim niepokojem patrzę na decyzję, która ten standard de facto demontuje.
SOR to nie jest miejsce na poród !
Szpitalny Oddział Ratunkowy to przestrzeń przeznaczona do ratowania życia w stanach nagłych: wypadki, urazy, ostre stany chorobowe. To miejsce chaosu, presji czasu, dramatów. Obok rodzącej kobiety leżą tam osoby z ciężkimi obrażeniami, pod wpływem alkoholu, z urazami głowy, po wypadkach.
Poród nie jest „nagłym incydentem medycznym”. Jest fizjologicznym, głęboko intymnym procesem. Wymaga spokoju, koncentracji, poczucia bezpieczeństwa. Przeniesienie porodów na SOR nie jest reorganizacją. Jest odebraniem kobietom godności.
Efekt? Strach zamiast decyzji o macierzyństwie
Nie trzeba być demografem, by przewidzieć skutki. Młode kobiety, widząc wizję porodu w warunkach ratunkowych, zaczną się bać. A strach jest jednym z najsilniejszych czynników wpływających na decyzje prokreacyjne.
To nie jest teoria spiskowa. To psychologia i doświadczenie. Już dziś kobiety wymieniają się traumatycznymi historiami porodów. Już dziś strach przed porodem jest realnym powodem odkładania macierzyństwa. Ta decyzja tylko ten lęk wzmocni.
A potem usłyszymy, że „dzietność znowu spada”.
Cofamy się, gdy świat idzie do przodu
Jeszcze niedawno mówiliśmy o porodach w wodzie, o rooming-in, o porodach rodzinnych, o partnerskiej relacji z położną i lekarzem. O budowaniu zaufania do systemu ochrony zdrowia.
Dziś mówimy kobietom: „urodzisz na SOR-ze, bo tak jest wygodniej dla systemu”.
To nie jest postęp. To regres!!!
Państwo, które nie szanuje kobiet, nie zbuduje przyszłości!
Jeśli państwo naprawdę chce rozmawiać o demografii, musi zacząć od szacunku. Od bezpieczeństwa. Od godności kobiet w jednym z najważniejszych momentów ich życia.
Poród na SOR-ze nie jest rozwiązaniem problemów systemu ochrony zdrowia. Jest przerzuceniem kosztów tych problemów na kobiety – ich ciała, psychikę i poczucie bezpieczeństwa.
I to jest decyzja, z którą nie powinniśmy się godzić w ciszy.
@SolPoznan
Nigdy w historii nie było wojny, w której 80% kraju uległo zniszczeniu, 100% ludności zostało przesiedlone, a 50% ofiar stanowią dzieci...
To po prostu LUDOBÓJSTWO.
GAZA
Wczoraj doszło do brutalnego gwałtu na. 14 łatce we Wrocławiu
Matka poszukuje osób które cokolwiek wiedziały oraz narysowała jak wyglądał tatuaż, który oprawca miał
Mężczyzna cały czas jest na wolności, podajcie dalej może ktoś rozpozna ten tatuaż
Dzisiaj – 23 lutego – obchodzimy Światowy Dzień Walki z Depresją. To poważna choroba, która może dotknąć każdego.
Charakteryzuje się obniżonym nastrojem lub utratą zainteresowania czynnościami, które wcześniej były dla człowieka istotne. Wśród objawów depresji są: gorsza koncentracja, negatywne myśli dotyczące przyszłości, poczucie winy, krytyka wobec własnej osoby, problemy ze snem, uczucie ciągłego zmęczenia, brak energii.
Według Światowej Organizacji Zdrowia na depresję cierpi ponad 350 milionów ludzi na całym świecie. Szacuje się, że w Polsce choroba ta dotyka około 1,2 miliona osób. Co 40 sekund ktoś na świecie odbiera sobie życie, co oznacza około 800 000 zgonów rocznie. W Polsce każdego dnia średnio 15 osób popełnia samobójstwo, z czego aż 12 to mężczyźni.
Jeśli ty lub ktoś z twoich bliskich zmaga się z depresją, skorzystaj z pomocy specjalistów. Oto kilka miejsc, gdzie można uzyskać wsparcie:
📞 116 123 – bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla dorosłych (czynny całą dobę).
📞 116 111 – bezpłatny telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (czynny całą dobę).
📞 800 70 22 22 – centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (bezpłatny, czynny całą dobę).
📞 800 12 12 12 – telefon zaufania Rzecznika Praw Dziecka (bezpłatny, czynny całą dobę).
Kierowca z białego VW Arteona, Łukasz Tomasz Żak.
Mężczyzna, który ma orzeczony zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych - ma ten zakaz w głębokim poważaniu.
Zabił ojca rodziny, a wiele osób doznało obrażeń przez niego.
Ktokolwiek widział - nie milczcie.
‼️‼️‼️
Policjanci Komendy Stołecznej Policji, na podstawie listu gończego wydanego przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Śródmieście w Warszawie poszukują Łukasza Tomasza Żaka. Mężczyzna ukrywa się przed organami ścigania. Jeśli rozpoznajesz osobę ze zdjęcia, skontaktuj się z policjantami z Komendy Stołecznej Policji, tel. 47 7237657, 47 7237893, numerem alarmowym 112 lub z najbliższą jednostką Policji.
https://t.co/7A7V5SO6ji
Młoda kobieta, czekając na taksówkę, została zaatakowana o 5 rano w centrum Warszawy przez mężczyznę bez koszulki.
Napastnik był bardzo nachalny i próbował zwrócić na siebie uwagę różnymi tekstami, zachowując się jakby był pod wpływem środków odurzających. Kobieta ignorowała go i zaczęła oddalać się w przeciwnym kierunku.
Kiedy zaczęła nagrywać zdarzenie i prosiła mężczyznę, by odszedł, ten podniósł ją na pasach dla pieszych, po czym rzucił na ziemię i zaczął ciągnąć za nogi.
Żaden z przejeżdżających kierowców nie zareagował. „Po moich krzykach o pomoc, wybiegli ochroniarze z budynku naprzeciwko krzycząc do niego, aby mnie puścił. Mężczyzna wtedy odpuścił i uciekł” - relacjonuje Nina.
Kobieta wezwała na miejsce policję.
„Policja przyjechała po jakimś czasie, spisała mnie i wysłuchała. Niestety nie byli zainteresowani obejrzeniem nagrania zaistniałej sytuacji. Policjanci zostawili mnie roztrzęsioną w miejscu zdarzenia, informując mnie, iż gdybym była chętna złożyć zawiadomienie powinnam udać się na policję w mojej dzielnicy. Kiedy próbowałam to zrobić, dowiedziałam się, że według polskiego prawa nie uzyskam żadnej pomocy, ponieważ nie doszło do gwałtu, pobicia czy porwania. To pokazuje, jak w naszym kraju, dopóki nie rozleje się krew, wszystko jest okej” - opisuje Nina.
„Tym postem chciałbym przestrzec wszystkich, że takie sytuacje dzieją się teraz w Polsce na porządku dziennym. Na szczęście nie skończyło się tragicznie tak jak mogło. Mam nadzieję, że doczekam się momentu w którym takie osoby zostaną ukarane i każda z nas będzie mogła bezpiecznie wrócić z pracy do domu. Uważajcie na siebie!” - dodaje młoda kobieta.