🏟️| Tonight’s #FIFAWorldCup match: Netherlands vs. Japan will be held at AT&T Stadium, where Taylor Swift became the first artist to sell it out 3 nights in a row.
She drew an audience of 210,607 attendees.
their “not like other girls” attitude is going to come back and bite them in the ass when olivia gets older and starts experiencing the same misogynist critiques they perpetuate onto other female artists they dislike but that’s not my business
There’s a whole list of her having problematic disgusting friends and role models but they’ll jinjja kill you for mentioning it cause she’s apparently the only REAL Gen Z artist who speaks up.
Urocza troska o demografię środowiska któremu nie przeszkadza brać od młodych rodziców 300 zł za 7 min konsultacji u dziecka aby powiedzieć, żeby przyjść na kolejne 6 min za 2 tygodnie gdzie skasują kolejne 300 zł 🤡🤡🤡 #historiaprawdziwa#konowałposting
I truly don’t know who can even top this in the next 15 years at least? They would have had to have had a strong songwriting career from the age of 15 or earlier and continued to be dominant for the next 20 years until eligible for the SHOF. I can’t think of anyone that fits that description in the industry now? Taylor is just on her own level
nasceu e cresceu nos EUA, não canta filipino, visitou as filipinas pela primeira vez em turnê e é chamada de asiática por ser NETA de um filipino kkkkkkkkk estadunidense é um bicho burro demais pra comparar isso com um grupo de 7 coreanos e a indústria do kpop/jpop/doramas
When Taylor was on her 3rd album she was getting honoured at the hall of fame an aoty under her belt fastest selling digital album until then first album to place all songs in hot 100 and sold a million units
The highest soundscan week In History
Nie jest to zawrotna kwota jak półtorej bańki, ale Łukasz Tyszler, radny KO ze Szczecina, zarabiał 30k miesięcznie netto będąc dyrektorem szpitala w Zdrojach.
Tak, tego szpitala w którym rodzice chorych dzieci musieli zrobić zbiórkę na tomograf śródoperacyjny.
Sezon ślubny, czyli coroczny festiwal hipokryzji, konsumpcjonizmu i teatru jednej aktorki.
Przez kilka lat wspólne mieszkanie, seks przed ślubem, Kościół widziany ostatnio przy bierzmowaniu, a potem nagle odkrycie w sobie wielkiej katolickiej tradycji.
Biała suknia, która w tradycyjnej symbolice oznaczała czystość.
Trzymetrowy welon katedralny.
Ślub w zabytkowym kościele.
Zdjęcia przy ołtarzu.
Wzruszające cytaty o Bogu i miłości.
Wszystko pięknie - tylko często więcej w tym estetyki niż wiary.
Do tego druhny skopiowane z amerykańskich filmów, pałac albo stodoła "premium", fontanna z prosecco, ścianka do zdjęć, pokaz fajerwerków i wesele za kwotę, za którą można byłoby urządzić mieszkanie.
Bo panna młoda przez pięć lat oglądała Instagram i Pinterest, więc teraz musi odegrać własną wersję królewskiego ślubu.
A pan młody?
Ma założyć garnitur, uśmiechać się, nie zadawać pytań, płacić i powtarzać, że "najważniejsze, żeby ona była szczęśliwa".
Nieważne, że to także jego ślub.
Nieważne, że pieniądze są wspólne.
Nieważne, że połowy atrakcji nawet nie chciał.
Dzisiejszy ślub coraz rzadziej jest początkiem małżeństwa, a coraz częściej finałem wieloletniej produkcji pod tytułem "mój idealny dzień".
W centrum nie stoi już sakrament, przysięga i zobowiązanie na całe życie.
W centrum stoi panna młoda, jej suknia, jej welon, jej wizja, jej zdjęcia i jej marzenie z Instagrama.
A dzień później dekoracje znikają, rolka trafia do sieci i zaczyna się prawdziwe życie, do którego nie da się wynająć wedding plannera.
Ślub nie powinien być przedstawieniem jednej osoby.
Powinien być początkiem wspólnego życia dwojga ludzi - przed Bogiem, rodziną i własnym sumieniem.