O comentarista suíço David Lemos, encerrou a transmissão resumindo com precisão os problemas desta Copa do Mundo, ele foi perfeito.
🗣️"Não há dúvidas de que esta foi a Copa do Mundo mais comercial da história e também uma das mais politizadas."
"Não esqueceremos os preços que pessoas sem grande poder aquisitivo tiveram de pagar para viver sua paixão pelo futebol."
"Em alguns casos, sequer puderam entrar no país por causa de sua nacionalidade, fossem torcedores, jornalistas ou até árbitros, como o somali Omar Artan."
"Também lembramos do tratamento inaceitável dado à seleção do Irã, que não pôde defender suas chances de forma adequada durante o torneio."
"E há ainda o caso de Folarin Balogun. Vimos um presidente se vangloriar de ter ligado para o presidente da FIFA para conseguir retirar a suspensão de um jogador."
"A política se infiltrou no coração do futebol, embora a FIFA afirme querer mantê-la acima de tudo. Fica claro que isso só vale até certo ponto."
"Foi uma Copa do Mundo em que todas as partidas foram disputadas em quatro tempos, e cuja final teve um intervalo de quase 30 minutos."
"A crise tem dois nomes: dinheiro e poder. Hoje existe uma crise de confiança entre muitos dos envolvidos no futebol e a FIFA."
"Nas próximas semanas, muito dinheiro será distribuído a diversas federações e a muitos agentes do futebol, que serão educadamente convidados a permanecer em silêncio."
"Esperamos que tudo isso seja levado em consideração e que não volte a acontecer."
Karol Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. Prezydent uprzedzeń i własnych urojeń, mający gdzieś poglądy i potrzeby obywateli myślących inaczej niż on. Może kiedyś doczekamy się „prezydenta wszystkich Polaków”, ale póki co mamy partyjniaka.
Niesamowite!
Obywatelka kraju A, przebywająca w kraju B, pomaga swoim rodakom, legalnie, przejść przez procedury potrzebne do legalizacji ich pobytu w kraju B.
Nie legalizuje sama, oczywiscie, bo to robi urząd, ale wskazuje potrzebne dokumenty, pewnie pomaga wypełnić formularze.
Dziesiątki, jeśli nie setki takich firm, powstało w Wielkiej Brytanii od 2005 roku, dzięki ich pracy cieszyliśmy się jak dzieci, my, Polacy, że możemy zarabiać tam funty.
A Brytyjczycy cieszyli się, bo stanowiliśmy tanią, uczciwą siłę roboczą.
Panie Redaktorze, Pan naprawdę dopiero teraz odkrył, że to tak działa i że z reguły każdy na tym korzysta?
@W_Kowal Miało być tak pięknie a wyszło jak zawsze: zapiłeś mordę i po raz kolejny postanowiłeś pokazać światu jakim jesteś burakiem prostakiem. Leyenda!
@K_Stanowski Bardziej podgrzewaj i podsycaj, wincyj!
"Ewakuowano szpital miejski im. F. Raszei. Powodem ma być mail w którym ktoś napisał o podłożeniu bomby w szpitalu."
https://t.co/ZRdHKp3DAT
Kiedy dokładnie straciłeś wiarę w to państwo?
Jak cała machina propagandowa robiła z walczących o godność nauczycieli leniów, którzy „biorą polskie dzieci jako zakładników”, to wierzyłeś?
Jak za miliony z Polskiej Fundacji Narodowej stawiano w całym kraju billboardy szkalujące sędziów za rzekomą kradzież elementu wiertarki, a w Ministerstwie Sprawiedliwości działała farma trolli niszcząca niepokornych prawników, to wierzyłeś?
Jak politycy obozu władzy oskarżali zdesperowanych rodziców niepełnosprawnych dzieci w Sejmie o cyniczne wykorzystywanie własnych potomków, a sprzyjające media narzekały na „smród na korytarzach”, to wierzyłeś?
Jak w mediach państwowych i na wiecach wyborczych codziennie dehumanizowano osoby LGBT+, nazywając ich „ideologią niszczącą polskie dzieci”, byle tylko ugrać na nienawiści parę punktów procentowych, to wierzyłeś?
A jak TVP nazywało setki tysięcy protestujących na ulicach kobiet „lewackim faszyzmem”, szczując na nie resztę społeczeństwa za pomocą ordynarnych manipulacji, to wierzyłeś?
Tak tylko pytam żeby mieć jasność.
Już panu potężnemu, światowemu dziennikarzowi tłumaczę: z tego samego powodu, dla którego Bordeaux wymawiamy „Bordo”, a nie „Bordeauks”, Angers wymawiamy „Ążer”, a nie „Angers”, a Los Angeles wymawiamy „Los Andżeles”, a nie... „Los Angeles”. Chamonix to „Szamoni”, a nie „Hamoniks”, a „Chile” to „Czile”, a nie „Hile”.
Deutschland, España czy Magyarország, jak ostatni raz sprawdzałem, mają swoje polskie nazwy, tak samo jak London, Dresden, München czy Paris, inne od oryginałów w tamtejszych językach i właśnie dlatego nie mówimy „Dojczland”, „Espania” i „Madziarorsag”. Dlatego też mówimy Londyn, Drezno, Monachium i Paryż. Curaçao takiego wyłącznie polskiego odpowiednika nie ma.
Jakby pan potężny dziennikarz chciał, żebyśmy wymawiali nazwę Curaçao? Pewnie „Kurakao”, co? Albo jeszcze lepiej: „Kurakało”. Pytanie: dlaczego, skoro „c” po polsku to „c”, a nie „k”, a litery „ç” w ogóle nie mamy? Zostaje więc „Curacao” (dokładnie tak wymawiane, przez „c”). Pan tak wymawia?
Żeby się przyczepić do PRAWIDŁOWEJ wymowy, to jest już wyższy poziom ignorancji, odklejki i zapewne czegoś jeszcze, czego nie umiem teraz nazwać, bo tak absurdalne jest to pytanie.