W odpowiedzi na serię publikacji nt. Sieci Badawczej Łukasiewicz w @portalzeropl informujemy:
1. Z uwagi na rażący konflikt interesów sposób prezentowania faktów przez redakcję Zero budzi uzasadnione wątpliwości co do rzetelności i intencji tych materiałów. Stałym publicystą portalu Zero jest pan Andrzej Dybczyński, były prezes Centrum Łukasiewicz, powołany przez byłego ministra w rządzie PiS, pana Przemysława Czarnka, obecnego kandydata na premiera partii Prawo i Sprawiedliwość.
Względem czynów https://t.co/OQbERfdbxU. Dybczyńskiego toczy się szereg śledztw prokuratorskich. Andrzej Dybczyński pozostaje również w licznych sporach prawnych z podmiotami Sieci Badawczej Łukasiewicz, co do których zapadły już pierwsze wyroki na niekorzyść byłego prezesa. 13 maja Sąd Okręgowy w Warszawie w całości oddalił powództwo w sprawie, w której Dybczyński domagał się od Sieci ponad 348 tys. zł za należne rzekomo wynagrodzenie, ekwiwalent za urlop i składki na ubezpieczenie na życie.
2. Andrzej Dybczyński jako dyrektor Łukasiewicz – PORT i prezes Centrum Łukasiewicz w 2023 roku zarobił 1,2 mln zł. Podstawa jego pensji jako prezesa wynosiła 56 555 zł miesięcznie, ze środków publicznych opłacano także jego polisę ubezpieczeniową (łącznie 32 tys. zł) i dodatek mieszkaniowy (34 tys. zł), a Przemysław Czarnek (wówczas minister nauki w rządzie Mateusza Morawieckiego) przyznał mu 29 tys. zł nagrody. Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że za prezesury Dybczyńskiego oraz jego poprzednika „mimo przekazania tak dużych środków [2,8 mld zł z budżetu państwa] podejmowane przez Sieć przedsięwzięcia albo nie przynosiły żadnych, albo jedynie niewielkie rezultaty”.
3. W sprawie rzekomego „upolitycznienia” Sieci Badawczej Łukasiewicz, redakcja Zero nadesłała listę kilkunastu nazwisk jako przykład takiego działania. Lista ta składała się https://t.co/OQbERfdbxU. z byłych już pracowników Sieci, osób zatrudnionych przed 2024 rokiem, a także pracowników na stanowiskach wykonawczych.
Oświadczamy, że spośród 22 dyrektorów instytutów Sieci aktywną działalność polityczną prowadzi tylko jeden (na szczeblu samorządowym), będąc przy tym naukowcem, pracownikiem akademickim oraz menedżerem publicznym z doświadczeniem w realizacji wielomilionowych inwestycji. Ani prezes, ani nikt z kierownictwa Centrum Łukasiewicz, nie jest członkiem partii politycznej oraz nie prowadzi działalności politycznej, w tym nie bierze udziału w konferencjach prasowych liderów partyjnych czy konwencjach programowych partii, jak robią to byli pracownicy Sieci, w tym publicysta Zero pan Andrzej Dybczyński.
Zwracamy także uwagę, że dezinformacja nt. rzekomego „upolitycznienia” Sieci Badawczej Łukasiewicz prowadzona jest przez:
a. polityków partii Prawo i Sprawiedliwość, w tym jej wiceprezesa i kandydata na premiera, Przemysława Czarnka;
b. aktywistów i działaczy partii Prawo i Sprawiedliwość (jak w przypadku uczestnika konferencji prasowych oraz programowych tej partii Andrzeja Dybczyńskiego); oraz
c. niektórych byłych dyrektorów instytutów Sieci Badawczej Łukasiewicz powołanych na stanowisko bez konkursu przez ministrów rządów Prawa i Sprawiedliwości, którzy są wskazywani w złożonych przez organy państwa zawiadomieniach o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstw na szkodę interesu publicznego
(np. zawiadomienie złożone przez Krajową Administrację Skarbową o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa na szkodę Łukasiewicz – ILOT w czasie, gdy dyrektorem był Paweł Stężycki).
4. Przykładem nierzetelnego materiału prasowego jest publikacja nt. projektu SPARK. Redakcja portalu Zero nie mogła się zapoznać z wewnętrznymi dokumentami dot. projektu ze względu na jego charakter związany z obronnością i bezpieczeństwem. Pełna dokumentacja projektu pokazuje, że koszt SPARK nie obejmuje budowy jednego, lecz serii satelitów, a także wytworzenie krajowych kompetencji w tej dziedzinie. Tymi informacjami nie dysponowali eksperci, których cytuje artykuł, a redakcja nie usiłowała zweryfikować postawionych w nim hipotez.
Kompetencje zdobywane w ramach Programu Badań Kosmicznych Sieci Badawczej Łukasiewicz mają na celu uniezależnienie Polski od zakupów u zagranicznych dostawców. Projekt SPARK został pozytywnie oceniony przez ekspertów z obszaru wojskowości pod kątem spełniania obecnych i przyszłych potrzeb Sił Zbrojnych RP.
5. W temacie śledztwa prokuratury wobec byłego dyrektora Łukasiewicz – IEL, powołanego w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości istnieje niewątpliwy interes publiczny w ukaraniu odpowiedzialnych za nieprawidłowości byłych menedżerów Sieci Badawczej Łukasiewicz. Nie jest to jedyne śledztwo względem nieprawidłowości w Sieci z lat 2019-2023, o czym szeroko informowały media.
6. Dezinformację stanowi stwierdzenie, jakoby Sieć ukrywała wysokości wynagrodzeń kierownictwa Sieci Badawczej Łukasiewicz. Jak pisaliśmy w odpowiedzi na pytania Zero, takie dane były udostępniane w przeszłości (patrz np.: zapytanie poselskie nr 811), a fakt odmowy ich udostępnienia byłemu prezesowi Centrum Łukasiewicz Andrzejowi Dybczyńskiemu spowodowany był wyłącznie koniecznością przestrzegania procedur obowiązujących podmioty Sieci, wynikających https://t.co/OQbERfdbxU. z orzeczeń sądów.
7. Całkowity roczny koszt funkcjonowania zarządu Centrum Łukasiewicz w ciągu dwóch ostatnich lat został obniżony o 69 proc.: z poziomu 3,8 mln zł w roku 2023 do 1,24 mln zł w roku 2025.
Nowe kierownictwo Centrum Łukasiewicz nie przyznaje dyrektorom instytutów nagród, a także samo nie pobiera zmiennych składników wynagrodzenia.
8.Narracja zniesławiająca Sieć i jej pracowników powielana jest w czasie finalizacji okresu sprawozdawczego, w ramach którego Sieć Badawcza Łukasiewicz ogłosi opinii publicznej rekordowe wyniki. Jest to https://t.co/OQbERfdbxU. 17-procentowy wzrost przychodów z usług badawczo-rozwojowych (B+R) czy 19-procentowy wzrost w pozyskanych dotacjach zagranicznych. Wyniki te będą podstawą do wiarygodnej oceny działalności Sieci.
- Zespół Prasowy Centrum Łukasiewicz
Do wiosny Lech przystępował z 7. pozycji i zaczął ją od dwóch porażek. Później jednak grał prawie na miarę tej kadry, punktując ze średnią 2.36. Prawie, bo pucharowe przygody można było pociągnąć trochę dłużej.
Ale, ale, ale...
Na końcu to jednak bardzo sympatyczny mistrz - z trzema młodymi chłopakami w podstawowym składzie, z artystami w ofensywie, z takimi ikonami klubu jak Ishak czy Pereira (po 3 mistrzostwa, zresztą tak samo jak Milić czy Murawski).
No i z kumatym sztabem, z Nielsem Frederiksenem na czele.
Gratulacje, miło było się tym emocjonować!
Konrad Berkowicz nie zrobił NIC, żeby poszerzyć zasięgi zbiórki.
Nie poinformował o akcji, nie podał linku do zbiórki.
Za to po wszystkim bardzo chętnie znalazł czas, żeby zaatakować Owsiaka.
Kiedy była realna potrzeba działania - cisza. Kiedy pojawiła się okazja do podkręcenia emocji i podziałów - pełna mobilizacja. Nie wniósł żadnej wartości, Ale jest pierwszy do nagonki, a ostatni do działań.
Znalazł sobie świetne pole do polaryzacji, dzielenia Polaków, skłócania nawet na płaszczyźnie akcji charytatywnej i próba osłabienia działań, które realnie pomagają ludziom uratować życie.
Polaryzowanie narodu na akcjach charytatywnych to nie atencja, a czyste kurestwo pod budowanie zasięgów i próba zniszczenia drugiej filantropijnej strony barykady, która działa przy pomocy aparatu państwa.
To hańba, że taki człowiek żyje na naszym garnuszku, a jedyne z czego najbardziej zasłynął w swojej karierze politycznej, to zapierdolenie garnuszka z IKEI.
@rafalhirsch A czy ten zysk w pierwszej kolejności nie musial by pokryć bieżącej straty NBP więc i tak od początku nie było opcji żeby pokrył całość SAFE?
O tym wywiadzie z Kamratami napisano już wszystko, ale chyba jeszcze nikt nie wskazał, na czym polega istota ich przekazu - a także istota współczesnego przekazu politycznego, z której garściami czerpią osoby pokroju Grzegorza Brauna, a w mniejszym stopniu także gross polityków i komentatorów.
Chodzi mianowicie o dysocjację rzeczywistości.
Jakąkolwiek sensowna rozmowa dziennikarska jest możliwa tylko w sytuacji, w której zgadzamy się co do pewnych ram rzeczywistości. Te ramy muszą być sprawdzalne, tzn. muszą opierać się na weryfikowalnych danych, na faktach.
Upraszczając: jeśli zgodzimy się co do tego, że upuszczony z dużej wysokości kieliszek z wodą spadnie na podłogę (bo działa grawitacja) i stłucze (bo kieliszek jest kruchy), a woda rozleje po miejscu upadku (bo jest cieczą), to wtedy możemy dyskutować, czy jest sens upuszczać ten kieliszek czy nie.
Nie ma sensu dyskutować na ten temat, jeśli druga strona twierdzi, że kieliszek poleci do góry. Jeśli nie zgadzamy się co do tego - rozmowa będzie po prostu zasadzona w dwóch, sprzecznych ze sobą rzeczywistościach.
I co gorsza: prowadzenie jej może doprowadzić do tego, że więcej ludzi uzna, iż chce żyć w rzeczywistości, w które kieliszek leci do góry. Bo nie trzeba będzie sprzątać szkła i rozlanej wody. A że rzeczywistość ta nie ma nic wspólnego z prawdą? To już najczęściej problem dla tych, którzy ostrzegają przed potłuczonym szkłem i śliską od wody podłogą.
No, i moim zdaniem dziennikarstwo upada głównie tam, gdzie przestaje rzeczywistość opisywać, a zamiast tego mówi odbiorcom, że mogą sobie wybrać rzeczywistość, w której żyją.