Rozpoczynając największą inwazję w Europie od czasów zakończenia II wojny światowej, w płomiennym przemówieniu telewizyjnym Putin ogłosił, że jego celem jest „demilitaryzacja i denazyfikacja” Ukrainy.
https://t.co/h2scfdAbbc
wygląda to na obietnicę „na kolejny kredyt polityczny”, rozpisaną na 2028 r. i obwarowaną warunkiem powrotu PiS do władzy.
Nikt ci tyle nie da ile ci obieca PiSior żeby wrócić do koryta.
PiS nie pokazał żadnego konkretnego planu finansowania podniesienia progu do 180 tys. zł, a dostępne dane MF sugerują, że taka zmiana kosztowałaby budżet rzędu ponad 20 mld zł rocznie, więc obietnica jest fiskalnie mało wiarygodna bez równoległych, nazwanych źródeł dochodów lub cięć wydatków.
W praktyce wygląda to na obietnicę „na kolejny kredyt polityczny”, rozpisaną na 2028 r. i obwarowaną warunkiem powrotu PiS do władzy.
Nikt ci tyle nie da ile ci obieca PiSior żeby wrócić do koryta.
JAK NIE IDZIE – TO NIE IDZIE. 😂
Mec. Lewandowski (ten od uciekinierów Ziobry, Romanowskiego i Szmydta) pomagał pisać Wetomatowi ustawę „o przywróceniu prawa do sądu”.
Wszechstronny gość jak widać 💁♀️Tyle tylko, że powstał BUBEL!
Po tym jak Nawrocki zawetował rządową ustawę o KRS, dumny Bogucki przytargał prezydencki bubel do Sejmu.
Chodziło o to, żeby neo-sędziowie byli nietykalni, a sędzia, który ośmieli się zakwestionować ich nominacje albo odmówić orzekania w podejrzanym składzie – nawet 10 lat więzienia.
Efekt?
Komisja Wenecka dziś: „To jest taki bubel prawny, że dalsze prace nie mają sensu. Odrzućcie w całości. Gorsze niż kagańcowa Ziobry.”
Praworządność przywrócona 😂
Ustawę o krypto pisał im Krall, ustawę o KRS — Lewandowski.
Zero zaskoczenia. 💁♀️
Kompromitacja na pełnym gazie!
#KomisjaWenecka #Nawrocki #Praworządność #ZondaNawrocki
co jest jednym z największych sukcesów tego rządu?
Niskie ceny paliwa i niska inflacja podczas największego od lat kryzysu na światowych rynkach paliw. Wywołanego przez Donalda Trumpa - czyli człowieka, któremu cała nasza prawica wydaje się codziennie składać hołd.
Mało się o tym mówi ale wiecie co jest jednym z największych sukcesów tego rządu?
Niskie ceny paliwa i niska inflacja podczas największego od lat kryzysu na światowych rynkach paliw. Wywołanego przez Donalda Trumpa - czyli człowieka, któremu cała nasza prawica wydaje się codziennie składać hołd.
Kiedy obserwuję te wszystkie tematy zastępcze i bezsensowne kłótnie w socjal mediach, dochodzę do wniosku, że wolę pisać o sporcie. Na samym końcu narrację starają się narzucać opłacani „obdzwonieni” albo farmy botów. Ludzie kłócą się o głupoty a najistotniejsze kwestie przechodzą zbyt cicho do poziomu codzienności i oczywistości. Bo dopiero kiedy inflacja podbija pod 20% i z dnia na dzień drożeje wszystko w sklepach, debata schodzi na wątki warte tego całego zaangażowania i energii.
PiS nie stracił władzy dlatego, że Demokraci zrobili super kampanię i są super lubiani w kraju. PiS stracił władzę przez drożyznę, rozpasanie, niezliczone afery i zbytnią pewność siebie, która zaczęła wkurzać lekko ponad połowę Polaków. Wybory prezydenckie pokazały, że Demokraci nie zrozumieli powodów własnego „sukcesu”. W najbliższych wyborach mogą nie zrozumieć powodów własnej porażki.
Krótki poradnik:
- kiedy rozmówca stara się przekierować uwagę widzów na temat zastępczy: wracaj do swoich sukcesów i mocnych stron. One mają zostać zapamiętane i należycie ocenione. Nie wystarczy bowiem powiedzieć jednego zdania i uznać, że to stworzy stały system skojarzeniowy u odbiorców. Przekaz musi być spójny, konsekwentnie budowany z różnym natężeniem i za pomocą ograniczonej ilości słów (powtarzanych).
A teraz wracam do sportu. Dzisiaj fajne mecze przed nami 😉
@KSuchanow Panią Angelę P. awansował szef CBA Strzelczyk (człowiek Wąsika), na tegoż szefa CBA rekomendował go premierowi Koordynator Siemoniak.
Angela P. nie została zwolniona, a odeszła za porozumieniem stron, w piątek. Zero konsekwencji służbowych.
Wybory prezydenckie pokazały, że Demokraci nie zrozumieli powodów własnego „sukcesu”. W najbliższych wyborach mogą nie zrozumieć powodów własnej porażki.
Poradnik:
Mało się o tym mówi ale wiecie co jest jednym z największych sukcesów tego rządu?
Niskie ceny paliwa i niska inflacja podczas największego od lat kryzysu na światowych rynkach paliw. Wywołanego przez Donalda Trumpa - czyli człowieka, któremu cała nasza prawica wydaje się codziennie składać hołd.
Kiedy obserwuję te wszystkie tematy zastępcze i bezsensowne kłótnie w socjal mediach, dochodzę do wniosku, że wolę pisać o sporcie. Na samym końcu narrację starają się narzucać opłacani „obdzwonieni” albo farmy botów. Ludzie kłócą się o głupoty a najistotniejsze kwestie przechodzą zbyt cicho do poziomu codzienności i oczywistości. Bo dopiero kiedy inflacja podbija pod 20% i z dnia na dzień drożeje wszystko w sklepach, debata schodzi na wątki warte tego całego zaangażowania i energii.
PiS nie stracił władzy dlatego, że Demokraci zrobili super kampanię i są super lubiani w kraju. PiS stracił władzę przez drożyznę, rozpasanie, niezliczone afery i zbytnią pewność siebie, która zaczęła wkurzać lekko ponad połowę Polaków. Wybory prezydenckie pokazały, że Demokraci nie zrozumieli powodów własnego „sukcesu”. W najbliższych wyborach mogą nie zrozumieć powodów własnej porażki.
Krótki poradnik:
- kiedy rozmówca stara się przekierować uwagę widzów na temat zastępczy: wracaj do swoich sukcesów i mocnych stron. One mają zostać zapamiętane i należycie ocenione. Nie wystarczy bowiem powiedzieć jednego zdania i uznać, że to stworzy stały system skojarzeniowy u odbiorców. Przekaz musi być spójny, konsekwentnie budowany z różnym natężeniem i za pomocą ograniczonej ilości słów (powtarzanych).
A teraz wracam do sportu. Dzisiaj fajne mecze przed nami 😉
PiS-Z gęby prawica, z portfela socjalizm wyborczy […]Naród miał być odpowiedzialny, a zrobiono z niego tłum czekający, co jeszcze skapnie z państwowego koryta. Trzynastki, czternastki, dodatki, dopłaty, obietnice, wyborcza kiełbasa bo elekt nie myśleć, tylko beczeć z wdzięcznos
PRAWICA Z PORTFELEM SOCJALISTY I GĘBĄ NARODOWCA TO NIE PRAWICA, TYLKO POLITYCZNY PRZEBIERANIEC
Wczoraj mi się dostało, bo napisałem, co myślę o polskiej prawicy, więc tłumaczę, kurwa, jak krowie na rowie. Klasyczna prawica nie powstała po to, żeby wszystkim wyrównywać szanse, rozdawać pieniądze od bogatszych do biedniejszych i robić z państwa wielki automat z zapomogami. Od tego historycznie była lewica. Prawica broniła hierarchii, własności, kapitału, porządku, tradycji, silnego państwa i przekonania, że społeczeństwo nie jest jedną wielką kolejką po dodatek, tylko układem ludzi, którzy mają różne pozycje, różne majątki i różną odpowiedzialność. Prawica mówiła, że właściciel, przedsiębiorca, przemysłowiec, inwestor i człowiek z kapitałem jest filarem państwa, bo daje pracę, płaci podatki, buduje gospodarkę i utrzymuje narodową siłę. Lewica mówiła, że trzeba chronić robotnika, biednego, samotną matkę, emeryta i tych, których rynek przeżuł, wypluł i zostawił pod płotem. I teraz uwaga, bo to naprawdę nie jest fizyka kwantowa, choć patrząc na poziom dyskusji, niektórym trzeba by to chyba narysować kredą na stodole. Jeśli partia buduje władzę na socjalu, dodatkach, trzynastkach, czternastkach, dopłatach, zasiłkach i kupowaniu poparcia pieniędzmi z budżetu, to gospodarczo nie jest klasyczną prawicą. Może sobie chodzić z biskupem pod pachę, machać flagą, śpiewać hymn i opowiadać o narodzie, ale ekonomicznie siedzi po uszy w socjalnym błocie.
PiS jest tego najlepszym przykładem. Z gęby prawica, z portfela socjalizm wyborczy, z praktyki państwo karmiące elektorat kolejnymi przelewami jak gołębie na rynku spleśniałą bułką. Państwo miało być silne, a zrobiło się drogie. Naród miał być odpowiedzialny, a zrobiono z niego tłum czekający, co jeszcze skapnie z państwowego koryta. Trzynastki, czternastki, dodatki, dopłaty, obietnice, wyborcza kiełbasa rzucana przed głosowaniem jak karma dla bydła, bo elektorat ma nie myśleć, tylko żuć i beczeć z wdzięczności. Do tego ręka w rękę ze związkami zawodowymi, które z racji swojej natury i statutowych obowiązków są bliżej lewicowej ochrony pracownika niż prawicowej wolności gospodarczej. I nie, samo wąchanie się z Kościołem nie robi z tego prawicy. Jak założysz świni husarskie skrzydła, to ona nie poleci pod Wiedniem, tylko dalej będzie kwiczeć przy korycie. Korona Brauna to z kolei narodowo-religijny teatr z kadzidłem, dymem i wiecznym szukaniem wrogów, ale bez poważnej odpowiedzi na pytanie, jak utrzymać armię, służby, energetykę, szpitale, szkoły i bezpieczeństwo kraju przyfrontowego. Mentzen i jego okolice to zaś wolnorynkowa sekta excela, która myśli, że jak rozbierze system zdrowotny, edukację i państwo do gołej blachy, to biedny nagle zostanie przedsiębiorcą z LinkedIna. Nie zostanie. Bogaty dostanie wybór, czyli przeniesie majątek, zmieni bank na raj podatkowy albo ucieknie z kapitałem tam, gdzie państwo nie grzebie mu w kieszeni po łokieć. Średni dostanie emigrację, zaciskanie pasa albo powolne klepanie biedy pod szyldem patriotycznego obowiązku. A najbiedniejszy dostanie inflację, puste obietnice i brak kasy na bułki, bo na końcu każdej wielkiej politycznej fantazji zawsze płaci ten, który ma najmniej.
Więc powtórzę jeszcze raz, powoli. Prawica to nie jest partia, która rozdaje socjal i robi za opiekunkę biednych. Prawica to nie jest partia, która z ambony robi program gospodarczy. Prawica to nie jest partia, która rozwala państwo w imię świętej wolności bogatszych. Prawica to porządek, własność, hierarchia, kapitał, bezpieczeństwo, odpowiedzialność i silne państwo. Można się z tym zgadzać albo nie, ale tak wygląda punkt wyjścia. Dlatego dzisiaj w Polsce nie widzę sensownej prawicy. Widzę socjalistów w narodowych mundurkach, kaznodziejów przebranych za państwowców i wolnorynkowych magików, którzy chcą biednemu zabrać publiczny szpital, publiczną szkołę i stabilność, a potem powiedzieć mu, że właśnie dostał wolność. A jeśli ktoś dalej uważa, że wystarczy krzyknąć „Bóg, Honor, Ojczyzna”, zrobić sobie zdjęcie pod flagą i obwiesić się patriotycznymi hasłami, żeby być prawicą, to pierdoli głupoty większe niż stryjek po flaszce bimbru wygłaszający w oborze expose do krów, bo przynajmniej bydło ma tę przewagę, że nie udaje politologów. Te wszystkie polskie partyjki prawicowe mają często więcej wspólnego z narodowym socjalizmem niż z klasyczną prawicą, a od narodowego socjalu do faszyzującej polityki jest naprawdę krótka droga. Czym to się kończy, w Polsce nawet najgłupszy powinien wiedzieć doskonale. Albo dostajemy brunatny teatr z mordą pełną narodu, albo PRL bis z półkami pełnymi musztardy i octu, bo inny towar, kurwa, znowu będzie na kartki. Bez gospodarki, odpowiedzialności, państwa, armii, służb, przemysłu, sojuszy i rozumu nie ma prawicy. Jest tylko polityczna przebieranka dla naiwnych, którzy mylą patriotyzm z wrzaskiem, suwerenność z samotnością, a program gospodarczy z rozdawaniem albo rozbieraniem państwa do gołej blachy. Tyle w temacie i jeśli dalej ktoś ma mnie za lewaka to naprawdę czytanie ze zrozumieniem się kłania...
od wczoraj, od informacji o pani Angeli z CBA nie mogę wyjść z oburzenia, a także dojść do siebie. uważam, że w obecnej sytuacji jest tylko jedno wyjście; odejście Siemoniaka. opowiadam o tym w programie, który dzisiaj na gorąco zrobiłam (patrz poniżej) - trochę z poczucia winy, że pozwoliłam im się przekonać, że chcą posprzątać. była to jednak iluzja. Tusku - czas na akcję.
(plakat poniższy nie jest broń boże nawoływaniem do morderstwa, to aluzja i przeróbka plakatów strajkowych:)
Dla mnie nasze wstąpienie do UE to najważniejsze wydarzenie, jakie było mi dane przeżyć. Najlepsze co nam się przytrafiło i wciąż tak bardzo niedoceniane. Szczegolnie przez młodych, którym się wydaje, że Erasmus, swoboda podróżowania i możliwość pracy gdzie się chce, byly od zawsze. Nie, nie były.
TUSK MOŻE PRZEGRAĆ, BO NA CZASY WOJNY WYSTAWIŁ STADO KRÓWEK CIĄGUTEK
Państwo przyfrontowe potrzebuje ostrego cayenne, twardych ludzi i politycznych drani gotowych do zwarcia, a nie słodkiej galaretki w garniturach, która rozpuszcza się przy pierwszym sejmowym cieple.
Na ciężkie czasy Tusk powinien otoczyć się twardymi ludźmi. Choćby, kurwa, na pokaz. Takimi, żeby staruszce przed telewizorem, przy wyłączonym ogrzewaniu, od samego patrzenia zrobiło się ciepło nie tylko na sercu, ale i koło dupy. Bo serduszko w klapie, ładny uśmiech, spokojny głos i polityczna herbata z cytryną były dobre wtedy, kiedy ludziom się wydawało, że historia poszła spać, PiS można było straszyć praworządnością, a do pełnego szczęścia brakowało tylko świeżego croissanta i latte bez laktozy.
Tylko że tamten świat się skończył. Dzisiaj croissanty wszyscy mają w dupie. Ludzie widzą wojnę, rakiety, drony, sabotaż, ruskie prowokacje, granicę, chaos i zaczynają instynktownie szukać twardych przywódców. Nie zawsze najmądrzejszych. Nie zawsze najlepszych. Czasem wystarczy dobrze opakowana wydmuszka, jeśli wygląda, jakby potrafiła przywalić pięścią w stół. I tu zaczyna się problem Tuska, bo on wciąż za często wygląda, jakby chciał wygrać ciężkie czasy elegancką normalnością.
A na ciężkie czasy nie wystarczy normalność. Na ciężkie czasy trzeba mieć przy sobie wyszczekanych drani. Ludzi gotowych do zwarcia z opozycją, z propagandą, z ruską narracją, z sejmowym chamstwem i z każdym politycznym cwaniakiem, który myśli, że państwo to plac zabaw dla jego ambicji. To mają być takie charaktery, żeby opozycja po każdym wystąpieniu oglądała się na sejmowych korytarzach, czy ktoś za nią nie idzie z kontrą, dokumentami, ripostą i miną człowieka, który nie przyszedł prosić o zgodę, tylko zamknąć temat.
I tak, to musi być mocniejsze niż Sikorski. Bo Sikorski ma język, ma ostrość, ma błysk, potrafi przyłożyć, ale to nie może być jeden człowiek od politycznego cayenne w całym garnku z krówkami ciągutkami. Tusk potrzebuje całego twardego frontu. Ludzi z krwi, kości, przeszłości, doświadczenia i charakteru. Nie z kawiarenki, pączka i latte. Nie z miną urzędnika, który właśnie zgubił pieczątkę. Nie z energią galaretki po imieninach u cioci. Państwo przyfrontowe ma wyglądać jak państwo przyfrontowe, a nie jak komisja do spraw estetycznego uspokajania obywateli.
Kosiniak-Kamysz jako minister obrony przezywany Tygryskiem? Kurwa, naprawdę? Tygrysek w czasach, kiedy za wschodnią granicą mielą ludzi artylerią, a Rosja sprawdza, gdzie Zachód ma miękki brzuch? Siemoniak od służb specjalnych, wyglądający jak urzędniczyna z ostatniego sołectwa po zebraniu o remoncie świetlicy? Ludzie patrzą, słuchają i widzą nie ostry cayenne, tylko krówki ciągutki. A w polityce strachu obraz ma znaczenie. Głos ma znaczenie. Twarz ma znaczenie. Ton ma znaczenie. Bo zanim obywatel przeczyta program, już czuje, czy przed nim stoi przywódca, czy człowiek od protokołu.
Trzaskowski nie został prezydentem także dlatego, że ludzie nie chcieli już croissanta z budyniem. Chcieli krwistego steka. Chcieli kogoś, kto chociaż wygląda na twardego. A że dostali kibola w dobrze skrojonym opakowaniu? No cóż. Tak działa polityczna psychologia, kiedy społeczeństwo się boi. Wtedy kompetencja przegrywa z postawą, elegancki spokój z ciężkim gestem, a miękka normalność z kimś, kto potrafi sprzedać siłę, nawet jeśli pod spodem jest więcej marketingu niż stali.
I jeśli Tusk tego nie zrozumie przed 2027 rokiem, może przegrać władzę nie przez program, nie przez gospodarkę i nie przez jeden zły sondaż. Może przegrać, bo ludzie uznają, że w ciężkich czasach otoczył się zbyt miękkimi twarzami. A państwo przyfrontowe nie może wyglądać jak elegancki brunch po konferencji. Ma wyglądać jak państwo z zębami. Takie, które kiedy trzeba, nie szuka rzecznika, nie poprawia marynarki i nie układa hasztagu, tylko wchodzi w drzwi razem z futryną. Wyświetl mniej
Złożyłem wniosek o wyłączenie prokurator Małgorzaty Szeroczyńskiej od prowadzenia sprawy tzw. Dwóch Wież. Wczoraj Jarosław Kaczyński złożył wniosek abym go nie przesłuchiwał. Prokurator wniosek oddaliła po czym uchyliła, z absurdalną argumentacją, ponad 80% pytań, które miałem do świadka. Tego typu działanie prokuratora zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu. Ta praktyka oznacza pozbawienie pokrzywdzonego prawa do reprezentacji.
Miałem wrażenie, że prokurator Szeroczyńska bardzo przeżywa klęskę sądową, w której sąd uchylił z hukiem jej postanowienie w innej sprawie, którą prowadzę, w której umorzyła sprawę policjantów PiS, którzy złamali rękę drobnej dziewczynie podczas demonstracji w obronie praw kobiet. Sąd zmiażdżył argumentację prokurator Szeroczyńskiej wytykając liczne błędy w postępowaniu. Ta porażka mogła wpłynąć na jej stosunek do pełnomocnika pokrzywdzonego. W każdym razie, bez względu na to z czego wynikała postawa prowadzącej wczorajsze przesłuchanie, uchylanie ponad 80% pytań pełnomocnika pokrzywdzonego stanowi jawne złamanie reguł postępowania, które świadczy o negatywnym stosunku do strony, a w konsekwencji przesądza o braku bezstronności organu prowadzącego.
Nie strach i milczenie a solidarność w głośnym nazywaniu rzeczy po imieniu i reagowanie, tak jak zrobił to Tomasz Terlikowski - oczyści polską debatę publiczną z chamstwa i agresji i pozwoli nam normalnie dyskutować na wszystkie ważne tematy.
Gratuluję postawy, bo rezygnacja z popularności i zasięgów dla wartości jest dziś w Polsce bardzo rzadka.
Tak właśnie powinno się postępować, jeśli chcemy pozbyć się przemocy z życia publicznego.
Mam nadzieję, że coraz więcej dziennikarzy i polityków zdecyduje się nie pracować w Kanale Zero, nie chodzić tam w charakterze gości, ani nie pokazywać się na imprezach Kanału Zero.
Długoterminowo wszyscy bowiem tracimy na milczeniu w obliczu agresji i przemocy.
Nie strach i milczenie a solidarność w głośnym nazywaniu rzeczy po imieniu i reagowanie, tak jak zrobił to Tomasz Terlikowski - oczyści polską debatę publiczną z chamstwa i agresji i pozwoli nam normalnie dyskutować na wszystkie ważne tematy.
Zainteresowanych szerszych komentarzem zachęcam do obejrzenia najnowszego vloga na moim You Tubie.
Z sejmowej mównicy Jarosław Rzepa z PSL podsumował hejtera na usługach stalinowskich łbów Dariusza Mateckiego:
„Nie jest pan żadnym reprezentantem narodu. Jest pan zwykłym politycznym pasożytem, który żeruje na najniższych instynktach nie mając do zaoferowania nic poza nienawiścią” — powiedział poseł do Dariusza Mateckiego.
„Pana obecność w polskiej polityce to smutne świadectwo postępującej degradacji standardów, za którą jako poseł, ponosi pan pełną odpowiedzialność.
Pana wystąpienia nie są już nawet polityką.
To ordynarny, rynsztokowy bełkot, który w każdym, przyzwoitym człowieku, wywołuje wyłącznie głębokie zażenowanie i odruchy odrazy. Wydaje się pan być człowiekiem wyzutym z jakichkolwiek hamulców moralnych.
Dodał, że jedynym sensem sprawowania władzy przez Mateckiego jest "sianie zamętu i karmienie własnych kompleksów agresją.
Pana retoryka oparta na tanich emocjach i prymitywnych manipulacjach obnaża pana intelektualną nicość”.
Poseł Jarosław Rzepa
Dziś Krajowa Rada Sądownictwa zaczyna działać w prawidłowym, konstytucyjnym składzie.
Dziękuję obrońcom niezależnego wymiaru sprawiedliwości. To Nasz wspólny, wielki sukces. Robimy swoje.
https://t.co/kWASw2ZLP4
Radca Prawna Dorota Emanuel zdradziła swojego klienta - Tomka Szwejgierta. Za setki tysięcy złotych nagrywała go, pomawiała, zdradzała tajemnice obrończe. Sąd Okręgowy Radców Prawnych skazał ją tylko na 1 rok zawieszenia wykonywania zawodu za włamywanie się przez 19 miesięcy do jego spraw, po utracie pełnomocnictwa. Nie chciał badać po co radca prawna nielegalnie kopiowała dokumenty swojego byłego klienta. Nie zapytał @CBAgovPL w sprawie werbunku, mimo że dostali kwoty, sygnatury, funkcjonariuszy prowadzących i daty przekazania setek tysięcy złotych.
@TomaszSiemoniak kompletnie olał fakt werbowania przez CBA: radców prawnych, adwokatów, dziennikarzy, prokuratorów.
Panie ministrze @w_zurek pan może z urzędu wnieść odwołanie jako strona, a także nakazać im oczyścić korporacje. Sygnatura sygn. akt Sądu Okręgowego Radców Prawnych D 77/25.
Czy naprawdę chcecie drodzy radcy, aby p. Emanuel była waszą koleżanką z zawodu? Branie kasy od CBA i donoszenie na tego, kogo przyjęła bronić. Prowadził ją osobiście @wasikmaciej.
A media milczą.
Patologia nie weszła do polityki przypadkiem. Była tolerowana, podbijana i wykorzystywana wtedy, gdy dawała zasięgi, emocje i polityczne korzyści. Granice przesuwano regularnie — od szczucia w mediach publicznych po promocję ludzi, którzy z internetowej patologii zrobili biznes.
🎭 Sejm debatuje o penalizacji patostreamingu, a po jego korytarzach spaceruje Daniel Magical w towarzystwie Łukasza Mejzy.
Trudno o bardziej symboliczny obraz tego, do czego przez lata doprowadzono polską debatę publiczną.
Patologia nie weszła do polityki przypadkiem. Była tolerowana, podbijana i wykorzystywana wtedy, gdy dawała zasięgi, emocje i polityczne korzyści. Granice przesuwano regularnie — od szczucia w mediach publicznych po promocję ludzi, którzy z internetowej patologii zrobili biznes.
Dlatego dzisiejsza debata o walce z patostreamingiem ma sens tylko wtedy, jeśli państwo będzie konsekwentne i wiarygodne.
Bo nie da się odbudować standardów życia publicznego ręka w rękę z ludźmi symbolizującymi dokładnie to, z czym rzekomo chce się walczyć.
Rząd Tuska próbuje dziś przywracać elementarne standardy debaty i odpowiedzialności państwa. Ale po latach politycznego chaosu i cynicznego wykorzystywania skandalu do mobilizacji własnego elektoratu, sprzątanie tego bałaganu nie będzie ani szybkie, ani łatwe.
Największa hipokryzja polega więc na tym, że ci sami politycy, którzy przez lata obniżali poziom debaty publicznej, dziś próbują występować w roli obrońców moralności.
#StopObłudziePiS #patostreaming #Sejm
Według tej logiki podejrzani są Kopernik, Chopin, Unrug, Anders, Kościuszko, Batory i Jagiełło. Czyli pół naszej wielkiej historii nie przeszłoby kontroli u dzisiejszych narodowych cieciów. Czekam tylko, aż do projektu Czarnka i Kowalskiego dołączą onuce Braun i Mentzen.
CZARNEK CHCE ZROBIĆ JANUSZOWO NARODOWE. CZYLI POLSKA DLA TYCH, KTÓRZY NAWET HISTORIĘ CHCIELIBY MIEĆ Z PESELEM
Jeśli tak dalej pójdzie, Polska zmieni nazwę na Januszowo Narodowe. Brzmi swojsko. Brzmi jak zebranie w Zadupiu Dolnym, gdzie Janusz z partyjną linijką sprawdza, kto jest prawdziwym Polakiem. Według tej logiki podejrzani są Kopernik, Chopin, Unrug, Anders, Kościuszko, Batory i Jagiełło. Czyli pół naszej wielkiej historii nie przeszłoby kontroli u dzisiejszych narodowych cieciów. Czekam tylko, aż do projektu Czarnka i Kowalskiego dołączą onuce Braun i Mentzen. Wtedy kabarety mogą zamknąć interes, bo z poselskimi immunitetami tej konkurencji nie przebiją.
Polska była wielka, bo była szeroka, odważna i umiała robić Polaków z ludzi czynu. Januszowo będzie małe, obrażone, ciasne i suwerenne głównie od rozumu.
Olechowski ( @OlechowskiJarek), pytasz w stylu sensacji, więc odpowiem jak w porządnym śledztwie, krok po kroku.
P: Jak to możliwe, że „żołnierz Wehrmachtu” znalazł się na statku z więźniami obozów koncentracyjnych?
O: Możliwe, bo biografia Józefa Tuska nie jest liniową historią „żołnierza Wehrmachtu”, tylko ciągiem: aresztowanie przez Gestapo → obozy → przymusowe wcielenie do Wehrmachtu → wyjście z Wehrmachtu → końcówka wojny jako prześladowany/więzień. „Cap Arcona” to etap związany z obozem Neuengamme i ewakuacją więźniów, nie z Twoją wizją „wiernej NSDAP załogi”.
P: Twierdzisz, że dziadek Tuska „walczył z Amerykanami” pod koniec wojny. Masz na to źródła, czy tylko narrację polityczną?
O: Dostępne dokumenty mówią o wcieleniu do *zapasowego* batalionu szkolnego grenadierów, nie o długiej, frontowej służbie w 1945 r. W źródłach pojawiają się za to później ślady związane z Polskimi Siłami Zbrojnymi / jeńcem u aliantów. Twoje „walczył z Amerykanami w 1944 i 1945” to polityczna rama, nie twardy fakt z archiwum.
P: Mieszasz status „żołnierza Wehrmachtu” i „więźnia na Cap Arconie”. To jest błąd czy świadomy zabieg?
O: W dokumentacji dotyczącej „Cap Arcony” i Neuengamme wpis „Joseph/Józef Tusk” figuruje jako więzień systemu obozowego, wśród ofiar/ocalonych z ewakuacji obozu, a nie jako członek załogi statku czy formacji bojowej. To dwa różne statusy życiowe w różnych momentach wojny, które sklejasz w jeden, żeby brzmiało to jak nieprawdopodobny paradoks.
P: „Załoga wierna NSDAP walczyła z aliantami jeszcze trzy dni po śmierci Hitlera”. To znaczy, że Tusk był w tej załodze?
O: Nie. Załoga to kilkadziesiąt–kilkaset osób, więźniów na „Cap Arconie” i innych statkach w Zatoce Lubeckiej były tysiące. Traktowanie każdej osoby na pokładzie jako elementu „załogi wiernej NSDAP” to publicystyczna manipulacja. Jeśli ten „Joseph Tusk” to rzeczywiście dziadek Tuska, to występuje tam w tej samej roli co inni deportowani więźniowie – to oni zostali zbombardowani, nie „załoga”.
P: „Co Józef Tusk robił na statku, którym Niemcy wywozili więźniów obozów koncentracyjnych?” – sugerujesz, że to niewytłumaczalne.
O: Wytłumaczenie jest banalne, jeśli trzymasz się źródeł, a nie polityczno propagandowych spinów: ewakuacja obozu Neuengamme, przewożenie więźniów na statki („Cap Arcona”, „Thielbek”), chaos ostatnich dni wojny, bombardowanie przez RAF. To jest typowa ścieżka tysięcy więźniów – nic „niewytłumaczalnego”. Niewytłumaczalne jest raczej pomijanie w Twojej narracji słowa „więzień”.
P: Dlaczego podkreślasz Wehrmacht, a pomijasz obozy?
O: Bo wtedy lepiej działa polityczny spin „dziadek z Wehrmachtu”. Pełna biografia: aresztowany przez nazistów, więzień obozów, przymusowo wcielony, ostatecznie znów po stronie prześladowanych w końcówce wojny – nie wspiera prostego podziału na „naszych” i „ich”, którym od lat karmiona jest publiczność. Dlatego wyciągasz wyłącznie fragment „Wehrmacht + statek” i sugerujesz rolę, której dokumenty nie potwierdzają.
Jeśli chcesz naprawdę rozmawiać o faktach, a nie o propagandzie, to punktem wyjścia powinna być oś czasu z konkretnymi etapami: obozy – Wehrmacht – alianci – Neuengamme/„Cap Arcona”, z jasno oznaczonym statusem w każdym momencie. Wtedy pytanie „jak to się stało?” zamienia się w to, czym być powinno: „jak wyglądał typowy los Kaszubów/Pomorzan uwikłanych w dwa totalitaryzmy?”.
#ShelbyFactSquad, piszemy jak jest.
Z tym krajem stało się to, że ten człowiek nie siedzi. Nie siedzi Macierewicz, Kaczyński, Obajtek, Morawiecki. Nikt nie został rozliczony. Pozwolono zostać prezydentem człowiekowi który być może nie wygrał wyborów, nie zwalcza się nie wiadomo dlaczego z całą stanowczością rosyjskiej propagandy i dezinformacji, rosyjska piątka kolumna robi w Polsce co chce, nie znowelizowano przepisów o zdradzie stanu, zdradzie dyplomatycznej i ścigać za prorosyjskie wypowiedzi sprzeczne z interesami i bezpieczenstwem państwa.
Posłuchajcie tego nagrania z 2007 roku. Lepper opisał mechanizm niszczenia państwa, który PiS realizował przez ostatnie 8 lat. Punkt po punkcie: sędziowie, służby, propaganda.
To nie była polityka, to był plan przejęcia Polski na własność. Otarliśmy się o autorytaryzm, ale 15 października naród powiedział DOŚĆ.
Pamięć to nasza broń. 👊