"Idę rano do domu. Na klatce ogłoszenie: «Drodzy sąsiedzi! Dzisiaj o 9:20 zgubiłam pod klatką 100 złotych. Jeżeli ktoś znalazł, zanieście, proszę, do mieszkania 76, Antonina Piotrowska. Emerytura 2640 złotych.
Wyjmuję 100 złotych, idę na górę, dzwonię. Otwiera babcia w fartuchu. Tylko mnie zobaczyła, wyciągającego pieniądze, od razu się wzrusza, płacze - łzy szczęścia. I powiedziała: «Poszłam po mąkę, wróciwszy, wyjmowałam klucze pod klatką — i gdzieś mi pieniądze pewnie wypadły». ALE! Pieniędzy ode mnie nie chciała wziąć! Okazało się, że w ciągu paru godzin ja jako szósty (!!!) «znalazłem» babcine pieniądze! Ludzie, kocham was za to, że tacy jesteście!” ❤️
„Pracuję w kawiarni. Dzisiaj rano mężczyzna podszedł do kasy i powiedział: «Za mną w kolejce stoi dziewczyna, ja jej nie znam. Lecz chciałbym zapłacić za jej kawę. Przekażcie jej «Dobrego dnia». Ta dziewczyna najpierw mocno się zdziwiła... a następnie zrobiła to samo dla następnego stojącego w kolejce człowieka. I tak kilka razy z rzędu!”
„Ciężko chorowałam na anginę. W domu byłam sama, nie mogłam nawet wstać z łóżka i płakałam z bezradności. Mój pies siedział obok łóżka i patrzył na mnie z niepokojem. Potem odszedł i wrócił z wielką, śmierdzącą, zepsutą kością: ona, widocznie, była schowana na „czarną godzinę”. Pies położył kość na poduszkę i popychał nosem w moim kierunku: «Masz, pogryź!»”🐶
„Znalazłam dzisiaj komórkę zmarłego męża. Włączyłam. Okazało się, że są na niej nowe SMSy. Córeczka wysyła je mu bez końca: opowiada wszystkie ważne nowiny, co u nas słychać...”
„Zobaczyłem na ulicy babcię, miała na sprzedaż jeden pokojowy kwiatek, fiołek. Zrobiło mi się jej żal, zapłaciłem za niego 10 razy drożej, niż prosiła. Ona ze łzami: «pójdę do sklepu, kupię dziadkowi kiełbasy!». Przyniosłem kwiat do domu, następnego ranka rozkwitł.” 🌸
„Dawno nie było takiej burzy, jak dzisiaj. W pracy powiedzieli, że ktoś łazi koło mojego samochodu. Wybiegłem na ulicę. Wszystko było jak wcześniej, oprócz składanego dachu: ktoś zasunął go do końca, by deszcz nie napadał do środka”
„W sklepie podeszła do mnie mała dziewczynka i poprosiła: «Weź mnie na ręce». Zrobiłam to, myśląc, że się zgubiła. Ona się przytuliła, a potem zeskoczyła. Spojrzałam na nią, a ona wyjaśniła:
- Chciałam, by Pani się uśmiechnęła.
No i roześmiałam się”
„Niedawno wracałam z uczelni i obok stacji metra zobaczyłam kombatanta. Siedział obok z płachtą, na której były medale i ordery... Jego odznaczenia, które zdobył na wojnie. Sprzedawał je, by kupić sobie jedzenie. Podeszłam, wyjęłam całą zawartość portfela i oddałam mu ze słowami: «Weźmie Pan wszystkie pieniądze, tylko niech Pan nie sprzedaje swojego honoru i odwagi za bezcen ludziom, którzy są tego niegodni...». On rozpłakał się, wziął pieniądze, zebrał ordery w dłonie i ucałował je, a potem cicho przez łzy wymówił: «Dziękuję, córeczko». W takie momenty mam wrażenie, że mogę zmienić świat. One dają mi nadzieję”
Róbmy sobie nawzajem małe przyjemności. Od tego nie tylko nasze dusze, lecz również cały świat staje się jaśniejszy i lepszy.”
Ze strony
~Dzwoniące Cedry Polski~
Stwarzajmy dobro i posyłajmy dalej ❤️
Każde dobro wraca pomnożone wielokrotnie❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️
"Jeanne Calment, urodzona 21 lutego 1875, do dziś dzierży tytuł najdłużej żyjącej osoby w spisanej historii ludzkości (choć były próby podważania tego rekordu).
Jej wiek (122 lata i 164 dni) został zweryfikowany, jednak to nie metryka budzi największe emocje, lecz to że dożyła tak sędziwego wieku niekoniecznie hołdując kanonom zdrowego stylu życia.
Zaczęła palić w wieku 21 lat, a z papierosem rozstała się dopiero jako 117-latka i to głównie dlatego, że niemal straciła wzrok i nie chciała prosić innych o pomoc przy odpalaniu. Kochała kulinarną rozpustę. Potrawy hojnie podlewała oliwą z oliwek (wcierała ją też w skórę), piła codziennie kieliszek porto, a jej miłość do czekolady była wręcz legendarna - potrafiła jej pochłonąć prawie kilogram w ciągu tygodnia. W wieku 85 lat zaczęła ćwiczyć szermierkę, do 100. roku życia jeździła na rowerze, a do 110. mieszkała sama.
Do ostatnich dni imponowała błyskotliwością i ciętym humorem. Z ciekawostek - w pamięci zachowała spotkanie z Vincentem van Goghiem, którego wspominała jako postać „niechlujną, źle odzianą i odpychającą”."
za Karolina Kapsel
🔵 Czy prezydent @NawrockiKn powinien podpisać ustawę o programie SAFE?
Wyniki sondy w programie "Bez retuszu" o 20:15. Oglądaj online 🔗 https://t.co/1WjMWuFPb5 lub w aplikacji mobilnej 📲
BREAKING NEWS: Rowan Atkinson, a legendary icon of comedy, television, and cinema, has left even the world’s richest and most powerful figures stunned—not just with his words, but with decisive action.
At a glamorous red-carpet gala in Los Angeles on December 20, attended by film moguls, tech billionaires, and Hollywood’s most elite stars, Rowan Atkinson took the stage to receive a Lifetime Achievement Award. But instead of offering a conventional acceptance speech, he chose a moment of truth—direct, fearless, and deeply human.
He did not thank the Academy. He did not reminisce about Mr. Bean, Blackadder, or decades of global laughter. Instead, Atkinson looked straight into the audience of wealth and influence and declared:
“We sit here surrounded by diamonds and artistic glory while the world outside is falling apart. If your voice can move millions and you choose not to use it for those who have no voice, then you are not creating change—you are creating noise.”
The room fell into complete silence. Film executives and invited guests sat motionless, struck by the weight of his words. He continued, unwavering:
“If you have more than you need, it no longer belongs only to you. Your responsibility is to lift up those who are still beneath you.”
And he did not stop at words.
That very night, Atkinson announced that all profits from his archived works and future creative projects—estimated at 160 million USD—will be donated to fund children’s health initiatives, climate action programs, and arts education for underprivileged youth.
His message was unmistakable:
“Legacy is not built on what you earn. It is built on what you give.”
In an era when celebrities are often dismissed as hollow symbols, Rowan Atkinson delivered a powerful reminder to the world:
true impact is not created by applause, but by easing the suffering of others.
Prosimy was o pomoc. Paweł przez 15 lat służył jako żołnierz zawodowy. Po zakończeniu służby założył firmę wspierającą działania na rzecz pokoju.
Ojciec dwóch małych córeczek i mąż wspaniałej żony. Z dnia na dzień usłyszał diagnozę, rak który daje przeżuty i nacieka na serce.
Dziś on potrzebuje pomocy.
Jedyna nadzieja to operacja w Niemczech. Każda złotówka się liczy, będziemy bardzo wdzięczni.
W imieniu Pawła i jego najbliższych bardzo wam dziękujemy!
Link: https://t.co/yHVy3DVREq
Owsiak przeproś.
Przeproś natychmiast.
Padnij na kolana i błagaj tę starszą kobietę, której życie zamieniłeś w piekło, o wybaczenie za to, co jej zrobiłeś.
Naprawdę uważam, ze powinniśmy rozkręcić akcję "Owsiak, przeproś Panią Izę". Żeby było o tym jak najgłośniej.
Bo to co robi obecnie Owsiak i Uśmiechnięta Władza (i jej hejterzy) jest już po prostu niebywałą podłością. Owsiak łaskawie oświadcza, że on "nadal jest gotów wybaczyć" skazanej staruszce a cyngle medialne Tuska wołają o jego świętości.
Rozumiecie to? Niby Owsiak wybacza ale nadal robi sie niej bandziora. Przestępcę, któremu ON, miłosierny, moze okazać, jeśli będzie skrucha, łaskę.
Rozumiecie to?
Owsiak zrobil z tej staruszki wroga publicznego nr 1.
Jego słowa, intencjonalnie czy nie, spowodowały, że Panią Izę zaatakowała władza, jej służby i tysiące jej najobrzydliwszych hejterów, grożących jej i jej rodzinie.
Doprowadził, swoją wściekłością, furią i kontaktami politycznymi, może nieświadomie (obejrzyjcie to, jak zachowywał się w kontekście procesu), do skandalicznego, uragajacemu prawu i zwyczajnej, ludzkiej przyzwoitości, wyrokowi.
A teraz, w glorii łaskawego Pana, oświadcza jej, że może jej wybaczyć, jak padnie przed nim na kolana?
Jedno jest pewne. Jeśli ktoś ma przeprosić, to Owsiak.
Za bydlactwo i piekło, jakie urządził tej kobiecie i jej niewinnej rodzinie.
Za te tysiące najbrutalniejszych hejterów, którzy jej miesiącami grozili, którzy ją obrażali, atakowali jej bliskich. I nadal to robią.
Za ten koszmarny stres, jaki urządził staruszce, kiedy władza, robiąc z niej zbrodniarkę, nasyłała na nią policję (pojechał po tę "zbrodniarkę" sam komendant policji, no jaja i PRL).
Więc Owsiak, ty przeproś.
Błagaj Panią Izę o wybaczenie za to, że wspierające władzę media robiły z niej terrorystkę i morderczynię, kiedy kłamałeś, płacząc w Wyborczej czy innych TVNach, że boisz się teraz o swoje życie, z powodu jednego posta 67 latki.
Bo nie wierzę, że jesteś aż tak durny, że wierzysz w swój własny bełkot.
Owsiak, przeproś za piekło, które urządziłeś tej kobiecie.
Proś o to, żeby ci, używając retoryki twoich zwolenników, odpuściła twoje winy. Zapomniała o koszmarze, w jaki ją wpakowałeś.
I w końcu, jak prosiła o to pani Iza, przeproś ją za to, ze nazwałeś ją sepsą.
Póki tego nie zrobisz, pokazujesz tylko, że jesteś wysługującym sie władzy prymitywnym chamem.
A to, że robisz to wszystko wycierając sobie buzię chorymi dziećmi, więc niby ci wolno, pokazuje kim naprawdę jesteś.
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny - proszę, podaj go dalej.
W Niemczech legalny, w Polsce zakazany – piec kaflowy.
Piec kaflowy został wrzucony do jednego worka z prymitywnymi kopciuchami, mimo że z punktu widzenia fizyki spalania i sprawności energetycznej często nie ma z nimi nic wspólnego. Jak to możliwe, że w Polsce kolejne uchwały antysmogowe zakazują korzystania z pieców kaflowych, a w Niemczech wciąż one funkcjonuj? Oba państwa realizują ten sam cel narzucony przez unijne normy Ekoprojektu, czyli ograniczenie emisji pyłów. Różnica polega na tym, że Niemcy zostawili obywatelom realną drogę obrony, a Polska postawiła na ślepą biurokrację.
W Niemczech obowiązuje federalne rozporządzenie BImSchV, które wprowadza limity emisji, ale nie opiera się wyłącznie na papierach producenta. Jeśli piec powstał przed 2010 rokiem i nie ma tabliczki znamionowej, właściciel może przeprowadzić modernizację albo zlecić rzeczywisty pomiar emisji wykonywany przez kominiarza. Jeżeli badanie potwierdzi spełnienie norm, piec zostaje dopuszczony do użytkowania bezterminowo. Liczą się fakty, a nie brak formularza sprzed kilkudziesięciu lat. Niemieckie prawo rozumie, że rzemieślniczy piec kaflowy nie jest seryjnym urządzeniem, lecz precyzyjną konstrukcją akumulacyjną.
W Polsce zastosowano odwrotną logikę. Lokalne uchwały antysmogowe uznały brak certyfikatu za dowód winy. Nie istnieje procedura indywidualnego badania emisji, nie ma znaczenia realna sprawność ani sposób spalania. Brak dokumentu oznacza nakaz likwidacji często nawet 100-letniego pieca. To administracyjna pułapka, która delegalizuje całe tradycyjne zduństwo.
Tymczasem eksperci wskazują, że dobrze wykonany piec kaflowy osiąga sprawność rzędu 86 procent i bardzo niską emisję dzięki długiej drodze spalin i wysokiej temperaturze spalania sięgającej 1000 stopni. To urządzenie akumulacyjne, a nie prymitywny kocioł zasypowy. W krajach alpejskich takie rzemiosło jest chronione poprzez system indywidualnej oceny technicznej. U nas zastąpiono wiedzę urzędniczą tabelką.
Polski rząd odmawia obywatelom prawa udowodnienia tego faktu. Dopóki nie zostanie wprowadzona procedura rzeczywistych pomiarów emisji, tysiące sprawnych i ekologicznych pieców zniknie nie dlatego, że są szkodliwe, lecz dlatego, że nie pasują do urzędniczego formularza.
Dzwoni do mnie nieznany numer.
Odbieram.
Po drugiej stronie starszy mężczyzna. Spokojny, trochę niepewny głos.
„Dzień dobry, Panie Damianie… czy jest Pan mi w stanie pomóc?”
Odpowiadam, że mam nadzieję, że tak
Jak mogę pomóc.
Pan opowiada, że kilka dni temu chciał wymienić żarówkę. Zsunął się z krzesła, zerwał lampę.
Od tamtej pory w pokoju ma ciemność.
Nie poprosił nikogo o pomoc. Bał się.
„Wie Pan… w telewizji cały czas mówią, że seniorów okradają. Nie wiem, komu można zaufać.”
Zadzwoniłem do Pana Jarka.
To ten człowiek, który już nie raz bez wahania pomagał w takich sytuacjach.
Podjechałem po nową lampę i żarówkę.
Pan Jarek przyjechał, wszedł na drabinę i po chwili w pokoju znów było jasno.
Starszy Pan zapytał z zakłopotaniem:
„To ile jestem winien?”
Pan Jarek tylko się uśmiechnął i powiedział:
„To prezent świąteczny. Proszę się niczym nie martwić.”
Zrobiłem zdjęcie w trakcie tej pomocy, gdy trzymałem drabinę.
Po to, żeby zwrócić uwagę, jak wielu samotnych seniorów wokół nas naprawdę potrzebuje wsparcia.
I żeby z całego serca podziękować Panu Jarkowi za serce, czas i zwykłą ludzką dobroć.
Bo dzięki takim ludziom ktoś dziś ma światło w domu.
I poczucie, że nie jest sam.
Będę wdzięczny jak uda się ten post nagłośnić a Panu Jarkowi zostawić małą reakcję i dobre słowo. ❤️
"Zapytałem przyjaciela, który przekroczył 70 i zbliża się do 80, jakie zmiany odczuwa w sobie.
Przysłał mi następujące informacje:
1. Po pokochaniu moich rodziców, rodzeństwa, żony, dzieci i przyjaciół, teraz zacząłem kochać siebie.
2. Uświadomiłem sobie, że nie jestem Atlasem.. Świat nie spoczywa na moich barkach.
3. Przestałem targować się ze sprzedawcami owoców i warzyw. Parę centów więcej mnie nie złamie, ale może pomóc biedakowi zaoszczędzić na czesne dla córki.
4. Zostawiam mojej kelnerce duży napiwek. Te dodatkowe pieniądze mogą wywołać uśmiech na jej twarzy. Ona pracuje na swoje utrzymanie znacznie ciężej niż ja.
5. Przestałem mówić starszym ludziom, że już wiele razy opowiadali tę historię. To sprawia, że idą w dół, a tak ponownie mogą przeżywać swoją przeszłość.
6. Nauczyłem się nie poprawiać ludzi, nawet jeśli wiem, że się mylą. Ciężar uczynienia wszystkich doskonałymi nie spoczywa na mnie. Świat jest bardziej wartościowy niż doskonałość.
7. Obdarzam komplementami swobodnie i hojnie. Komplementy podnoszą nastrój nie tylko odbiorcy, ale i mnie. I mała rada dla odbiorcy komplementu - nigdy, NIGDY nie odmawiaj, po prostu powiedz: "Dziękuję".
8. Nauczyłem się ignorować zagniecenie lub plamę na koszuli. Osobowość przemawia głośniej niż wygląd.
9. Odchodzę od ludzi, którzy mnie nie cenią. Oni mogą nie znać mojej wartości, ale ja znam.
10. Zachowuję zimną krew, gdy ktoś gra nieczysto, aby pokonać mnie w wyścigu szczurów. Nie jestem szczurem i nie należę do żadnej rasy.
11. Uczę się nie wstydzić swoich emocji. Moje emocje czynią mnie człowiekiem.
12. Nauczyłem się, że lepiej jest porzucić Ego niż zerwać związek. Moje ego będzie mnie oddalać, natomiast w związku nigdy nie będę sam.
13. Nauczyłem się żyć każdym dniem tak, jakby był moim ostatnim. Ponieważ może być ostatnim.
14. Robię to, co czyni mnie szczęśliwym. Jestem odpowiedzialny za swoje szczęście i jestem je sobie winien. Szczęście to wybór. Możesz być szczęśliwy w każdej chwili, po prostu wybierz, że chcesz być!"
za Anthony Hopkins
🧵 Francuski geolog udowodnił, że czas 🕢 to iluzja! Michel Siffre 🇫🇷 przez 63 dni przebywał w całkowitej izolacji – w jaskini 130 metrów pod ziemią, bez zegarków, naturalnego światła i jakiegokolwiek kontaktu ze światem zewnętrznym – aby zbadać, jak działa nasz biologiczny zegar w całkowitym braku odniesień czasowych. Zapraszam 👇
Widzę, że zorganizowana banda politycznych idiotów zaczyna robić z prezydenta potwora, który chce trzymać biedne pieski na łańcuchu. Tymczasem ta ustawa przegłosowana przez Koalicję to gniot, bubel i śmieć. Psom trzeba by budować kojce o wielkości kawalerek i to nie koniec. Kompletna lewacka aberracja. Tu szczegóły ustawy. Trzeba mieć coś nie tak z głową, żeby chcieć to wprowadzić w życie...
No to teraz fakty.
Koalicja Obywatelska (cała, wszyscy) dostała w ostatnich wyborach 6 mln 630 tys. głosów.
Sam Karol Nawrocki dostał w wyborach 10 mln 606 tys. głosów.
Wypowiadanie się przez Was "cała Polska" jest żenującą manipulacją, bo nie macie do tego mandatu.
Prowadzicie zorganizowaną, prymitywną, brutalną Goebbelsowską akcję czarnego PR. To całkowicie przejrzyste.
Chyba wiem, kto Wam ją wymyślił i koordynuje 😎
Jak maksymalnie wkurzająca jest ta idiotyczna maniera "Polki i Polacy". Słowo "Polacy" oznacza obie płcie. Polki są Polakami. Kretyńska językowa poprawność polityczna.
Farmy wiatrowe na morzu zaburzają cyrkulację powietrza, prowadząc do ocieplenia atmosfery. Ponadto bardzo negatywnie oddziałują na morską faunę.
Ale jak to?!!!
https://t.co/EtN7uGjsgP
„..Dzień przed rozpoczęciem zajęć poszedłem do sklepu i kupiłem 2 jabłka. Były prawie takie same: tego samego koloru, mniej więcej tej samej wielkości... Na samym początku zajęć zapytałem dzieci: „Jaka jest różnica między tymi jabłkami?" Milczeli, bo tak naprawdę nie było dużej różnicy między owocami.
Potem wziąłem jedno jabłko i zwracając się do niego, powiedziałem: „Nie lubię cię! Ty obrzydliwe jabłko!” Po czym rzuciłem owoc na ziemię. Uczniowie spojrzeli na mnie jak na wariata.
Następnie podałem jabłko jednemu z nich i powiedziałem: „Znajdź w nim coś, co ci się nie podoba i też rzuć je na ziemię." Uczeń posłusznie spełnił prośbę. Następnie poprosiłem o podanie jabłka dalej.
Muszę przyznać, że dzieci z łatwością znalazły w jabłku pewne wady: „Nie podoba mi się twój ogonek! Twoja skóra jest obrzydliwa! „Macie w sobie same robaki!” – mówili i za każdym razem rzucali jabłko na ziemię.
Kiedy owoc wrócił do mnie, ponownie pytałem, czy dzieci widzą jakąś różnicę między tym jabłkiem a tamtym, które leżało na stole.
Dzieci znów były zdezorientowane, ponieważ pomimo tego, że regularnie rzucaliśmy jabłko na podłogę, nie doznało ono żadnych poważnych uszkodzeń zewnętrznych i wyglądało prawie tak samo jak drugie. Potem pokroiłem oba jabłka.
To, które leżało na stole, było śnieżnobiałe w środku, wszystkim bardzo smakowało. Dzieci zgodziły się, że chętnie je zjedzą. Ale drugie okazało się brązowe w środku, pokryty „siniakami", którymi je obdarowywaliśmy. Nikt nie chciał tego zjeść.
Powiedziałem: „Chłopaki, tak jego zrobiliśmy! To nasza wina!” W klasie zapadła śmiertelna cisza. Minutę później mówiłem dalej: „To samo dzieje się z ludźmi, kiedy ich obrażamy lub wyzywamy. Zewnętrznie nie ma to na nich praktycznie żadnego wpływu, za to zadajemy im ogromną ilość ran wewnętrznych!”
Moim dzieciom nigdy nic tak szybko nie dotarło do głowy. Wszyscy zaczęli dzielić się swoimi życiowymi doświadczeniami, jak nieprzyjemne było dla nich, gdy byli wyzywani. Wszyscy na zmianę płakaliśmy, a potem razem się śmialiśmy. Kiedy lekcja się skończyła, dzieci zaczęły mnie i siebie przytulać. To cudownie, że mój wysiłek nie poszedł na marne!..."
z Net via Ryszard Piotr
Weszła do niemieckiej ciężarówki z przytulonymi do niej żydowskimi dziećmi. Dwoje najmłodszych trzymała za rączki. W eskorcie niemieckich żołnierzy dojechali do lasów piaśnickich. Tam zostali rozstrzelani razem z innymi Polakami. 20 listopada 1899 roku błogosławiona Alicja Kotowska, polska siostra zakonna, zmartwychwstanka, przełożona Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek w Wejherowie. Zamordowana przez Niemców w listopadzie 1939. Beatyfikowana przez papieża Jana Pawła II w Warszawie 13 czerwca 1999 w grupie 108 polskich męczenników, ofiar II wojny światowej
W tej chwili zalogowałam się i to obejrzałam. Boli mnie brzuch i jest mi niedobrze.
Niemieccy bandyci sprzedają dowody swoich zbrodni‼️ Wystawili na aukcję potwierdzenia własnych bestialstw - https://t.co/koa8EZ016B. dokumenty z obozów koncentracyjnych, należące do polskich i żydowskich ofiar niemieckiego terroru w trakcie IIWŚ. Kolejny raz napluli na pomordowanych i ich rodziny.
Ten naród jest chory.
Strasznie się napracowali w kasowaniu śladów swojego warcholstwa w sieci
Zapomnieli tylko że internety nie płoną
Niech ktoś wlepi żenadę Wawrykiewiczowi bo mam bana