Jeśli białoruskie helikoptery przebywały po polskiej stronie granicy przez kilkanaście minut, a SG o tym wiedziała i nie reagowała, to tutaj pojawia się bardzo wiele pytań, z czego dwa najważniejsze.
Pierwsze: czy polski rząd dogadał się Łukaszenką, aby w narodzie budować poczucie zagrożenia?
Drugie, jeśli pierwsze to ślepy trop: co takiego stało się w polskiej armii, że nikt nie reaguje na dwa wojskowe helikoptery wrogiego państwa w naszej przestrzeni?