Wczorajszy rajd Tuska na Trybunał Konstytucyjny pokazał jedno: jego władza się kończy. W sposób brzydki. Desperacki. Tragikomiczny.
Ciągłe afery, absolutna nieudolność w rządzeniu państwem, rosnące ceny i bezrobocie - to wszystko potrzebowało równie żałosnego zwieńczenia: ostatecznej afery, która przykryje wszystko inne. Padło na TK.
To nie koniec początku, a początek końca dyktatorka z Temu.