Aplikacja randkowa - Gdy otyłość i ego przesłania resztki przyzwoitości... :)
Kobieta opublikowała na kobiecej grupie ostrzeżenie przed Łukaszem z Wrocławia, zarzucając mu chamskie zachowanie na randce, molestowanie i ucieczkę bez zapłaty rachunku.
Prawda okazała się zupełnie inna - ze screenów rozmów wynika, że drastycznie okłamała go co do swojego wyglądu (użyła fałszywych/zmodyfikowanych zdjęć). Gdy Łukasz zobaczył ją na żywo, natychmiast odjechał. Kobieta w odpowiedzi wprost odgrażała się w wiadomościach, że opisze go na zamkniętych grupach, wymyśli molestowanie i zniszczy mu reputację, bo „tam nie trzeba dowodów”. Do sprawy dołączyła też inna internautka, twierdząc, że ta sama kobieta 2 lata temu próbowała wrobić kierowcę Ubera w próbę gwałtu, gdy nie miała jak zapłacić za kurs.
Ta historia to świetna lekcja poglądowa na temat tego, jak ktoś potrafi zmanipulować rzeczywistość i zniszczyć komuś życie zawodowe oraz prywatne. Tacy ludzie potrzebują pilnej terapii i surowego wyroku sądowego za zniesławienie.
Poniżej całość wraz z dowodami ⤵️
>WEJDŹ NA WYŻSZY POZIOM GAMINGU
Ram: brak
Dysk: brak
Karta graficzna: brak
Zasilacz: nie interesuj się bo kociej mordy dostaniesz
Ten kryzys AI jest zajebisty.
@MediaExpert_PL cudowne.
Dzisiaj rano poszedłem do przychodni.
Nic poważnego.
Miałem tylko załatwić jedną rzecz na szybko.
Wchodzę.
Korytarz pełny.
Oczywiście.
Starsze kobiety.
Wszystkie krzesła zajęte.
Dwie stoją.
Jedna trzyma reklamówkę z apteki.
Druga teczkę z wynikami grubą jak dokumentacja postępowania przed UOKiK.
Uśmiechnąłem się.
Dla takich chwil oddawałem krew.
Niektórzy mają kartę Priority Pass do saloników lotniskowych.
Ja mam Priority Pass do polskiej ochrony zdrowia.
Stanąłem na środku korytarza.
Rozejrzałem się.
- Kto następny? - zapytałem.
Kilka kobiet podniosło głowy.
Jedna odpowiedziała:
- Chyba chciał pan powiedzieć: kto ostatni?
Spojrzałem na nią.
- Nie. Pytam, kto następny.
Zapadła cisza.
Wiedziałem już, że zaczynamy.
- Ja - powiedziała starsza kobieta siedząca najbliżej drzwi.
Ton bojowy.
Krótko ostrzyżone włosy.
Okulary na łańcuszku.
Torebka na kolanach trzymana obiema rękami.
Przypomniała mi nauczycielkę z podstawówki, która uważała, że każde dziecko jest winne, tylko czasem jeszcze nie wiadomo czego.
Znowu się uśmiechnąłem. To już drugi raz dzisiaj.
- To ja będę przed panią.
Kobieta spojrzała na mnie, jakbym właśnie zaproponował prywatyzację przychodni.
- Chyba pan sobie żartuje.
- Nie.
Sięgnąłem spokojnie do torby.
Lubię ten moment.
Nie robię tego gwałtownie.
Nie ma potrzeby.
Przewaga instytucjonalna najlepiej smakuje podawana powoli.
Wyjąłem książeczkę.
Pomachałem nią lekko.
- Wie pani, co to jest?
Patrzyła.
Nie odpowiadała.
- To jest mój bilet.
Przerwa.
- Moja przepustka.
Kobieta prychnęła.
Rozejrzałem się jeszcze raz.
Dziewięć osób.
Średni czas wizyty, na oko, dziesięć minut.
Dziewięćdziesiąt minut potencjalnego oczekiwania.
Zyskałem właśnie półtorej godziny życia.
Ludzie latami inwestują na giełdzie, żeby osiągnąć 8 procent rocznie.
Ja w trzy sekundy zrobiłem zwrot rzędu 90 minut.
Bez podatku Belki.
Jedna z kobiet w rogu powiedziała:
- Młody człowiek i nie może poczekać.
Nie skomentowałem słowa „młody”.
W sporach finansowych nie należy dawać się sprowokować komplementami.
Pokazałem książeczkę jeszcze raz.
- Honorowy dawca krwi.
- Ja też kiedyś oddawałam - powiedziała któraś.
„Kiedyś”.
Najbardziej bezużyteczna jednostka czasu przy dokumentowaniu uprawnień.
- Ma pani złotą odznakę?
- Nie.
Skinąłem głową.
Rynek zweryfikował.
Drzwi gabinetu się otworzyły.
Wyszedł lekarz.
- Kto teraz?
Starsza pani poderwała się z krzesła.
Ja zrobiłem jeden krok do przodu.
Wyścig kapitału i doświadczenia.
- Ja - powiedziała.
- Ja mam pierwszeństwo - powiedziałem.
I podałem mu książeczkę.
Lekarz spojrzał na nią.
Potem na mnie.
Potem na starszą panią.
To było najdłuższe pięć sekund mojego dnia.
Nie dlatego, że bałem się wyniku.
Po prostu lubię moment przed realizacją prawa.
- Dobrze, proszę wejść - powiedział.
Nie odwróciłem się.
Nie chciałem triumfować.
Mam klasę.
Za plecami usłyszałem:
- Bezczelność.
Zatrzymałem się.
Przez chwilę rozważałem, czy odpowiedzieć.
Uznałem, że nie.
Wszedłem do gabinetu.
Cała sprawa zajęła może cztery minuty.
Lekarz coś sprawdził.
Wypisał, co trzeba.
Koniec.
Kiedy wyszedłem na korytarz, wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie.
Spojrzałem na zegarek.
Sześć minut od momentu, kiedy zapytałem, kto następny.
Gdybym zachował się jak zwykły obywatel, prawdopodobnie siedziałbym tam jeszcze ponad godzinę.
Wyszedłem z przychodni.
Na zewnątrz świeciło słońce.
Ludzie szli do pracy.
Samochody stały w korku.
Uśmiechnąłem się po raz trzeci.
Niektóre aktywa wypłacają po latach.
Jedne w pieniądzu.
Drugie w czasie.
A najlepsze pozwalają ci wejść przed emerytką, która zajmowała miejsce od siódmej rano.
Przypadek 1: 20 lat kary, za jedno życie
Przypadek 2: 8 miesięcy, za jedno życie
Jeden wyrok jest "30 razy" surowszy niż drugi.
Niesprawiedliwość społeczna to fundament ustrojowy tego państwa.
Byłem w komisji od matur i widziałem że PESEL jakiegoś gostka się różnił od reszty to go po prostu upierdoliłem. Przestraszyłem się, nie wiem kto to był.
Tomasz Lis umarł i poszedł do nieba (załóżmy). Powitał go Bóg i rzekł:
- Tomaszu, możesz zadać jedno pytanie.
- Czy wybory w 2025 były sfałszowane? - Zapytał Tomasz.
- Nie - odpowiedział Bóg.
"Cholera, to sięga dalej niż myślałem" pomyślał Tomasz....