@rafalhubert@MrWhitie Polecam wywieźć na PSZOK, nic tak nie sprowadza do parteru. Możesz być Lewandowskim a Panowie na PSZOKu i tak pokażą gdzie twoje miejsce każąc nurkować do kontenerów bo przez przypadek wrzuciłeś styropian z tynkiem to styropianu bez tynku. A spróbuj się postawić to każą ci wypie
@realtek12345 Czesto jezdze do włoch i na pólnoc żaden inżynier sie nie pcha. Może w dużych miastach typu Mediolan jest ich troche. A te ekskluzywne miejsca jak Como to w ogole tylko strefa dla białych. Inżynierzy roją się na południu, typu Rzym, bo tam jest praca u miejscowych gangów/ mafii.
@PioterBagna U nas nie ma kultury polowań, za komuny polowania zostały udostępnione dla "ludu" a defacto tylko dla czerwonych burzujów pozapisanych do kół łowieckich. Teraz jest podobnie.
Myślenie na zasadzie "nie jestem rasistą, ALE tylko zauważam to i tamto...." jest nadal tkwieniem w liberalnej siatce pojęciowej.
Rasizm polega na odczłowieczaniu i - uwaga - tylko na tym.
Czyli jak powiem, że subsaharyjski murzyn mający 60 IQ i nie znający kształtu Ziemi NIE przynależy do gatunku homo sapiens - to wtedy jestem rasistą. Ponieważ wtedy faktycznie może to doprowadzić do zła np. niewolnictwa. I tak bywało w przeszłości.
Malarz podobny "zabieg" uskutecznił wobec Żydów i Słowian.
Natomiast stwierdzenie, że rasy nie są równe np. kognitywnie i mają charakterystyczne cechy, w tym negatywne, rasizmem nie jest.
Mało tego, mawet segregacja rasowa nie jest rasistowska. Nie może być, ponieważ ludzie na całym globusie są już posegregowani w grupy oparte na dziedziczonej tożsamości, znamy je jako NARODY. Nie ma w tym nic złego.
Współczesne pojmowanie rasizmu i innych podobnych buzzwordów jest szczególną pochodną specyficznego rozwoju wypadków w Ameryce w zakresie spraw rasowych.
Amerykański soft power wszystkim nam to mimochodem wdrukował w umysły.
Amerykanie przez kilka stuleci naimportowali sobie murzyńskich niewolników i w końcu przyszedł czas, że musieli ich jakoś wkomponować w system prawny i polityczny, kiedy niewolnictwo przestało się opłacać i mieć sens.
To stworzyło wyzwania, z którymi nikt się wcześniej nie mierzył.
Zresztą, ten proces nadal trwa, pn nie jest zamknięty. Jest kompletnym fiaskiem, ponieważ softwarem nie da się zmienić hardwaru.
My w Europie nie mamy tego problemu. Znaczy, aktualnie go nam liberałowie tworzą....
Trzeba to wszystko przepracować na nowo.
Polityka migracyjna w przyszłości musi uwzględniać element rasowy zupełnie otwarcie.
Trzeba powiedzieć wprost - Europa to dom Białych Ludzi i powyżej pewnego (oby jak najniższego) odsetka populacji jednostek nie-białych być nie może.
Czyli jak murzyn czy inny hindus ubiega się o wizę, pracę, azyl, cokolwiek, w europejskim państwie, odpowiednie służby patrzą w dane i jeżeli kwota ludzi pochodzenia petenta jest wypełniona, cyk - odmowa wjazdu do kraju.
Koniec dyskusji.
To jest ten Afrykańczyk, który wydłubał oczy i próbował odciąć głowę człowiekowi w Belfaście.
Nazywa się Hadi Alodid. Pochodzi z Sudanu i do Irlandii przyleciał samolotem. Z automatu otrzymał azyl i zgodę na pobyt na terenie Wielkiej Brytanii.
Wszyscy się oburzają na ten straszny czyn. I słusznie.
Ale mnie nurtuje jedno zasadnicze pytanie: Po co?
Każde ludzkie działanie musi mieć przecież jakiś sens.
Dlaczego ktoś uznał, że wpuszczenie Hadiego Alodiego do Europy to dobry pomysł?
Jaką rolę przewidziano dla niego w brytyjskim społeczeństwie?
Co miał dać swojej nowej ojczyźnie? Jakie miał zdolności, talenty?
Jak wyobrażano sobie jego asymilację w Wielkiej Brytanii skoro pochodził z kraju o tak odmiennej kulturze?
Innymi słowy: do czego on był właściwie Brytyjczykom potrzebny?
Jaka logika stoi za tym, że wpuszczono go na ulice europejskiego miasta?
Obowiązkiem każdego rządu jest ochrona bezpieczeństwa własnych obywateli.
Tymczasem rząd Wielkiej Brytanii z pełną świadomością - wpuszczając Alodiego i dziesiątki tysięcy mu podobnych - naraził swoich obywateli na śmiertelne niebezpieczeństwo.
Co ciekawe wszystkich tych ludzi z Afryki i Azji wpuszczono do Wielkiej Brytanii wbrew woli własnych obywateli.
Nikt Brytyjczyków nie pytał o zdanie czy chcą żeby ich ojczyzna została poddana tak drastycznemu eksperymentowi inżynierii społecznej.
Eksperymentowi, który - dla każdego kto potrafił trzeźwo myśleć - musiał się skończyć katastrofą.
A więc - po co?
Czy stała za tym naiwna, utopijna ideologia?
Czy decydująca była chciwość, chęć sprowadzenia taniej siły roboczej?
Ciekawe czy ktokolwiek potrafi to wszystko logicznie wytłumaczyć.
Myślę, że historycy przyszłości będą łamać sobie nad tym głowy.
Nacjonalizm to miłość do ojczyzny, gotowość do pracy na jej rzecz. To wyraz identyfikacji z narodem, dążenie do jego jedności, suwerenności i niezależności.
Nie obchodzi mnie, że komuniści nadali temu terminowi negatywne konotacje. Tak już mają, że burzą ład.
Polski nacjonalizm nigdy nie był rasistowski, nie był oparty na imperializmie, nie był zbrodniczy.
Nie ma się czego bać. Jak mówił znany polski nacjonalista - Ignacy Jan Paderewski:
"Silna, wielka, wolna, niepodległa Polska była istotą mojego istnienia. Jej urzeczywistnienie jest celem mojego życia."
CWP.
Czy jeżdżę na rowerze? Oczywiście. Na przykład teraz. Rower jest super jako rekreacja i dla ogromnej większości kompletnie nie nadaje się na środek codziennego transportu, a już zwłaszcza przez cały rok.
Aha, i nie każdy rowerzysta to pedalarz. Pedalarze to pewna szczególna grupa.