Daily reminder, że:
1. Żaden polski „model rozwoju” się nie wyczerpuje.
2. Zachód nie upada.
3. Unia Europejska nie słabnie.
4. „Dezindustrializacja” Zachodu to mit.
Miejcie choć odrobinę godności, wy - wiecznie niezadowoleni z życia w najlepszych czasach - synowie Zachodu...
@v_stus Archiwa były już otwarte wcześniej, a ekshumacje nie przyspieszą, bo nie ma zasobów na ich intensyfikacje. Te gesty nic nie znaczą, bo są puste.
Ciągle nie rozwiązana jest kwestia kluczowa - nazewnictwa jednostki wojskowej, to dopiero może rozpocząć dialog.
Czyny, nie pozory.
Tak tylko przypomnę tym którzy oddają "przywództwo w regionie" Ukrainie, że to Polska jedzie na G20 jako przedstawiciel CEE/3SI/B9, a nie Ukraina.
To Polska, a nie Ukraina, według Trumpa i części amerykańskich polityków, powinna dołączyć do G20 na stałe, jako reprezentant regionu.
To Polska, a nie Ukraina, przewodzi NATOwskim wojskom cyber, współpracuje z amerykańskimi siłami kosmicznymi i siłami specjalnymi. To Polska, a nie Ukraina, buduje jedną z największych na świecie konstelacji rozpoznania satelitarnego.
Polska w czasie pokoju wydaje na wojsko połowę tego co Ukraina w czasie wojny. Tam gdzie dla Ukrainy jest sufit, dla nas jest podłoga.
Co zabawne, w tym wypadku ukrainofilia (Zełenski to lider wolnego świata!) i ukrainofobia (Ukraina jest potężna, podbiją nas w tydzień!) to dwie strony tej samej monety. Monety przedstawiającej całkowitą odklejkę.
26 z 27 posłów z państw bałtyckich zagłosowało za poprawką 🇵🇱 deputowanego potępiającą Zełeńskiego...
Ale:
"🇱🇹 popiera 🇺🇦 przeciwko 🇵🇱"
"🇵🇱 jest sama"
...
I jeszcze można sobie godzinną audycję o tym nagrać na @KanalOtwarty_pl ...
Gen. Andrzejczak: „Nasze myślenie strategiczne to już jest, szanowni państwo, tysiąc lat (...) Ukraina takiej kultury strategicznej po prostu zwyczajnie nie ma (...) Przeciwieństwem kultury strategicznej nie jest brak kultury strategicznej – jest nim strategiczne chamstwo”.
🇵🇱🇺🇦 NASZ KOMENTARZ
Dajemy pociski, dostajemy Bandery.
Przekazujemy strategiczne wsparcie, a w zamian słyszymy, że nie mamy prawa oczekiwać nawet minimum szacunku dla polskiej pamięci.
Wsparcie Ukrainy przeciwko rosyjskiej agresji leży w interesie Polski - to trzeba jasno powiedzieć. Ale partnerstwo nie może oznaczać jednostronności.
Skoro jak dzisiaj MON potwierdził, że Polska przekazała Ukrainie strategiczne uzbrojenie, w tym pociski PAC-3, to trudno udawać, że w tym samym czasie gloryfikowanie UPA i manipulowanie historią są sprawą bez znaczenia.
Zatem Kijów przyjmuje od Polski pociski, ale jednocześnie mówi Polsce, żeby nie pouczała go w sprawach historii, bo to rzekomo wyłącznie ukraińska sprawa.
Nie chodzi o to, by odwracać się od zaatakowanego państwa. Chodzi o to, by Kijów zrozumiał, że wdzięczność, szacunek i elementarna wrażliwość wobec polskiej pamięci historycznej nie są opcjonalnym dodatkiem.
Skoro Polska przekazuje tak cenne zdolności wojskowe, to ma prawo oczekiwać realnych gestów w sprawach dla siebie fundamentalnych. Za pociski powinny być ustępstwa, a nie kolejne komunikaty, że kult UPA to wyłącznie „wewnętrzna sprawa” Ukrainy.
To dziś Kijów powinien zdecydować, czy dalej będzie uznawał, że wszystko jest wyłącznie jego sprawą, nawet kosztem polskiego wsparcia, czy zrozumie, że realne partnerstwo wymaga także konkretnych i trwałych ustępstw. W tym drugim wariancie Polska mogłaby pomagać - ale już nie w logice bezwarunkowej darowizny.
Finding an equivalence between the Home Army and the UPA because both had "black sheep" is a fundamental misunderstanding of the historical record, and an intellectually dishonest comparison.
The existence of criminals within an organisation is not the issue. The issue is whether their crimes reflected the organisation's policy.
The Home Army undoubtedly included murderers, antisemites and bandits. Poland has openly confronted that history, including through books such as Bandyci z Armii Krajowej. But there is no evidence that the AK leadership adopted the mass murder or ethnic cleansing of civilians as official policy.
The Volhynia massacres are different. They were an organised political and military campaign carried out by the OUN-B and UPA and approved by their leadership against the Polish civilian population.
Those are not equivalent historical phenomena.
@DawidKaus@LukaszAdamskiPL Dla nich bardzo niedobrze, że mają tupet
- przyszłości za to zapłacą.
W większości przypadków ogarnia mnie pusty śmiech, jak słyszę, że ktoś zza granicy gra na naszych podziałach i je wykorzystuje - mógłbyś mi wskazać, jak konkretnie Ukraina wykorzystuje te podziały.
Rzecz niby oczywista, ale trzeba dobitnie przypomnieć, iż rosyjska dyplomacja manipuluje.
Otóż Polacy i Ukraińcy mordowani w latach 1943-1945 na terenie okupowanych województw wołyńskiego, lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego byli w świetle prawa polskiego i międzynarodowego obywatelami RP (podobnie zresztą jak sprawcy mordów z UPA byli polskimi obywatelami). Mordy miały miejsce na ówczesnym terytorium Polski, a nie ZSRR.
3/3 My concern is that, in the long run, Ukraine has far more to lose from this disagreement than Poland. Historical memory is not only about the past; it also shapes trust, alliances, and political goodwill for the future. I believe Ukraine will discover this during its negotiations on European integration, when the attitudes of its neighbours and partners become more consequential than many in Kyiv currently assume.
> Ukraina będzie kontynuować walkę na pierwszej linii obrony całej Europy, w tym Polski, płacąc najwyższą cenę
Tani szantaż emocjonalny.
Rozumiem, że dla Ukrainy obecna wojna może być czymś przełomowym, swoistą wojną o niepodległość, jednak z perspektywy Polski, która zmaga się z rosyjskim zagrożeniem od setek lat, to po prostu kolejny epizod zmagań z Rosją. Epizod, w którym teraz akurat starcie toczy się na Ukrainie.
Każda wojna jest tragedią pełną śmierci, zniszczenia i niewyobrażalnych cierpień ludzkich. Dlatego potępiamy tych, którzy je wywołują, ale oprócz ocen moralnych trzeba dokonywać twardego rachunku politycznego, bilansu zysków i strat. Z punktu widzenia geostrategicznego sposób w jaki przebiega do tej pory wojna rosyjsko-ukraińska jest dla Polski najkorzystniejszym obrotem spraw w Europie Wschodniej od czasu rozbicia dzielnicowego na Rusi, czyli od jakiś… 900 lat. Dlaczego?
Każde państwo może być silne lub słabe biorąc pod uwagę dwa, zasadnicze czynniki. Pierwszym jest siła wewnętrzna (ludność, gospodarka, siły zbrojne, zaawansowanie technologiczne, sprawność aparatu państwa i dyplomacji) a drugim - siła lub słabość oraz z relacje z państwami otaczającymi, z kluczowymi rywalami lub partnerami. Kluczowym czynnikiem polskiej potęgi od późnego średniowiecza po XVIII wiek było zbudowanie silnego ośrodka państwowego przez ostatnich Piastów w czasie, gdy zarówno na ziemiach ruskich jak i niemieckich panowało feudalne rozbicie dzielnicowe.
Gdy tylko Moskwa dokonała konsolidacji znacznej części ziem ruskich w XV wieku - ruszyła na zachód. Na szczęście trafiła na Polskę już skonsolidowaną, zwycięską po Grunwaldzie i wzmocnioną unią z Wielkim Księstwem. Do czasów pierwszego rozbioru w 1772 roku państwo polsko-litewskie stoczyło z Moskwą aż 12 wojen. Równowaga strategiczna między Polską a Rosją została złamana w XVII wieku, kiedy Moskwa zdobyła Kijów i Smoleńsk oraz spaliła Wilno. Mając częściowo opanowane a częściowo otwarte dorzecze Dniepru władcy Kremla mogli rozpocząć presję już bezpośrednio na dorzecze Wisły.
Rosja stała się główną siłą, która doprowadziła do upadku Polski w następnym stuleciu, mieszając się w sprawy wewnętrzne by utrzymać niesprawny system polityczny, dokonując pacyfikacji militarnych i zagarniając wreszcie większość terytorium naszego państwa pod koniec XVIII wieku. Czynnikiem stawiającym „kropkę nad i” był wzrost potęgi dwóch ośrodków dokonujących konsolidacji ziem niemieckich, czyli Prus i Austrii.
Presja państwa carów a następnie Rosji sowieckiej, jako czynnika dominującego w Europie Wschodniej, wpływała w sposób fundamentalny na polskie losy w kolejnych dwóch stuleciach. Dwa momenty kryzysu, załamania, smuty w rosyjskim imperium, czyli lata 1917 i 1991, to dwie najszczęśliwsze daty w historii XX wieku z polskiej perspektywy. Wprawdzie w 1920 roku musieliśmy obronić świeżą niepodległość przed kolejną, rosyjską inwazją, tym razem w bolszewickim wcieleniu, ale udało się. W 1991 niewola zaś i presja potęgi ze wschodu ustały nawet bezkrwawo, bez polskiej daniny krwi.
Patrząc z tej szerokiej perspektywy, obecna wojna rosyjsko-ukraińska jest pierwszą w historii od ponad 500 lat, w czasie której dorzecze Dniepru skutecznie broni się przed moskiewską inwazją a polski żołnierz nie musi mieć płacić za to swoim życiem. Z polskiego punktu widzenia trwający obecnie konflikt to „odwrócone powstanie Chmielnickiego”. Od czasu nieszczęsnej ugody perejasławskiej w 1659 roku, gdy Ukraina zaczęła jednoznacznie ciążyć ku Moskwie, sytuacja na wschodzie Europy nigdy nie układała się dla Polski tak korzystnie. Każdy kolejny dzień trwającej wojny powoduje wyniszczenie ukraińskich ale również rosyjskich sił ludzkich, gospodarczych i militarnych oraz wykopuje coraz większą przepaść między Moskwą a Ukrainą.
Kluczowa dla równowagi sił w naszym regionie pozostaj kontrola nad Kijowem i naddnieprzańskim rdzeniem państwa ukraińskiego. Jeśli nad Dnieprem panuje Moskwa - geostrategiczna równowaga na kontynencie jest zaburzona i Rosja rozpoczyna presję na Europę Środkową, w której za najważniejszego rywala od wieków postrzega Polskę. Wiedział o tym doskonale Putin, żądając od Zachodu pod koniec 2021 takiej zmiany zasad gry w regionie, by Polska znalazła się w pozycji, jaką zajmuje dziś Ukraina.
Szczęśliwie, po 4.5 roku wojny rosyjskie czołgi nie stoją już pod Kijowem, za to ukraińskie drony latają nad Moskwą. Trwa zbrojna równowaga sił.
Kłopot w tym, że mojej ocenie to oni nie maja żadnych unikalnych technologii budowy dronów. Mają za to absolutnie wyjątkową technologię zarządzania tym cyrkiem tj rojami dronów