I was born in France. In Paris. In 1994. A Polish mother, a French father. On my ID: Nicolas Jean Daniel. In reality: Mikołaj. From the very beginning, nothing really fit together.
My mother did everything to make sure I grew up in a Polish environment. I owe the most to Poles. For most of the time, I was looked after by my maternal grandfather and Polish “au pair” girls, mainly from Podhale, who in exchange for taking care of me received lodging, food, and some pay. That was my first world.
I discovered that I lived in France only when I went to preschool. Everyone ignored me because of the language barrier — I understood only Polish. Reportedly my first words were: “good ham.” I didn’t know a single word of French. The French teachers thought that if I didn’t know the language, that was my problem, and they didn’t bother with me. But it didn’t bother me either — I ignored everyone as well and lived in my own world. They called me “the dreamer.” I learned French only in the last two years of preschool, and with great difficulty.
At the same time, I attended Polish school on Wednesdays and Saturdays. My extracurricular schedule was quite active: sports, music school, English. On weekends we always went to the countryside. Both my parents were computer scientists, well paid. I lacked nothing and overall had a very happy childhood.
In elementary school, the class was very mixed. The whole world was there: Africa, the Middle East, South America, Asia… One day little Abdulsalam joined us — a bit like Tuwim’s “Little Bambo.” Nothing bad about him. Mamadou was different — slightly unpleasant, but manageable. Oussama, of course, was the most troublesome. Still, the situation wasn’t too bad because the system still held, and the teachers exercised fairly strict authority. They even had a reputation for severity. French women used to be tough, and there was no nonsense in class.
Then we moved for two years to a smaller town north of Paris. There I met ordinary French bourgeois kids. It was a rather miserable experience. The children were arrogant and vain. I got along better with kids from nearby villages and from the military district. At that point, I stopped attending Polish school, but I already had a solid grasp of grammar.
My contact with Poland weakened. We traveled there only twice a year to visit my grandfather. I read almost exclusively in French, and my contact with Poland was mostly through conversations with my mother. She spoke to me in Polish, I answered in French. But it never crossed my mind to say I wasn’t Polish.
My mother, who left Poland in the 1980s, constantly remembered her homeland as a land of wonders. For her, Poland was always the best at everything. She was an unconscious nationalist, more than Piłsudski himself. She despised France and the French. She thought them false, dishonest, insincere (“they never look you in the eye, always sideways”). Once she burst into tears when she read me a ballad by Mickiewicz.
Over time, I understood that her departure to France was a terrible mistake. But she never said it outright. She kept many things hidden from me so I would be happy and focus on my own development — which harmed her greatly. She only wanted me to succeed in everything I did. Nothing else mattered.
After those two years — the best of my life — we returned to Paris. Abdulsalam, Mamadou, and Oussama, unfortunately, were no longer the same. In half the classes, there was no order at all. I got into a better class, with a music focus, but the lack of teacher authority began to ruin everything.
I was accepted into a good high school in the very center of Paris. But every day I had to take the metro through the worst districts to get there. That was when my personal problems with France began. I don’t need to describe what it was like. After a few months of this daily commute, I realized France was no longer itself. And when in high school I said that immigration was problematic, everyone called me a fascist. It depressed me deeply and pushed me into breakdown. Some teenagers had arrogance — I had depression. This was not a country I wanted to live in.
I will never forgive the French for destroying their own country through irresponsibility, political correctness, and cowardice. Everyone there was afraid to say what they thought, even about trivial matters. One could always feel the social pressure — the fear of anything even slightly stronger or bolder than group conformity.
Already in elementary school, teachers said I was “brave.” I didn’t understand what they meant, because I wasn’t doing anything particularly brave. Worse still, my father said the same. And I didn’t understand him either, just as I didn’t understand him at all. No one knew where he came from or why — he probably didn’t know himself. That’s all there was to it.
Then I studied history and Polish studies at the Sorbonne. I learned history in a very French-centric version. Almost nothing about Asia, Africa, or the Americas. At the same time, I studied law, which I didn’t finish, but treated as a useful hobby — and I was right. Later I did a master’s in international relations, but it was too theoretical, and I wanted to analyze the world more realistically. That’s why I went to business school for a master’s in finance.
I lived in Paris at that time. But I no longer paid attention to France’s problems. France didn’t exist for me. I sat in libraries from 9 a.m. to 10 p.m. and planned to move abroad. In the end, I decided Poland would be the best choice for many reasons — at least for five years.
When I finally “returned” to the country — because in my head it was a return, though I had never lived there before — I felt as if I were breathing for the first time in my life.
The three-year-old inside me, rejected in French preschool, had finally found his own.
Reasumując: zaatakował policjantkę, w ten sposób, że przed nią uciekał. A potem się na nią rzucił i tak mocno i długo dociskał jej kolano krtanią, aż stracił przytomność. Obecny stan mężczyzny nie jest znany, bo milicja obstawiła szpital i nie dopuszcza do rannego nikogo, także obrońcy, co jest oczywistym złamaniem prawa. Za to klub obrońców Marty Lempart, Katarzyny Augustynek, Frasyniuka i pani "kurwa, kurwa, kurwa" Kurdej Szatan stają murem w obronie honoru policyjnego mundury, wraz z ministrem wsławionym kłamstwami o "pogłosie".
Kim trzeba być, żeby wciąż popierać dyktatuska?
Policja publikuje nagranie z kamery nasobnej policjanta biorącego udział w akcji zatrzymanie pana Piotra.
Wszystkie kłamstwa polityków i żulii medialnej na ten temat o tym, że zaatakował policjantkę i że z nożem biorą w łeb!
Tego krzyku katowanego człowieka nigdy nie zapomnicie!
Czyli chcecie mi powiedzieć, że w marcu 2024 geniusze z Platformy przepchnęli przez sejm uchwałę, w której ogłosili, że „sędzia wybrany do TK w miejsce dublera jest dublerem”, a następnie wybrali Berka w miejsce dublera?
Czyniąc z niego dublera?
"Ja, Piotr W., oświadczam, że od momentu zatrzymania nie mam kontaktu z żoną. Domagam się takiego kontaktu, chcę mieć w tej sprawie obrońców, których ustanowiła moja żona. Chcę mieć dostęp do moich obrońców. Nikt nie mówi o planowanych czynnościach. Nie otrzymałem kopii protokołu zatrzymania. Po zatrzymaniu, w szpitalu nie wykonano mi żadnych badań. Byłem zbyt słaby, by racjonalnie wyrazić na to zgodę. Nie zrobiono mi TK, nie konsultował mnie neurolog. Czuję się słabo, bardzo boli mnie głowę, mam ranę. Czuję się zagrożony o swoje życie i zdrowie i boję się o moją rodzinę...".
To tylko fragment oświadczenia zatrzymanego Piotra W. które odczytali dzisiaj podczas briefingu prasowego jego obrońcy.
Obejrzałem to kilka razy. Myślę, że wielu to potwierdzi, iż z profesjonalizmem interwencji policyjnej to nie ma nic wspólnego. Symbolem tego - poza rzucaniem się na ofiarę, krzykiem, wyzwiskami i grożeniem osobom postronnym a na końcu skuciem ofiary na noszach - jest pozostawienie przed wejściem do siedziby SWS na ziemi systemów łączności policyjnej. Co za „profeska”!
Jakoś nie widać żadnych obrażeń u pani policjantki. Za to pobity przez nią człowiek został podobno przewieziony ze szpitala na komisariat, wciąż nie można ustalić, gdzie dokładnie jest, nie dopuszczono do niego pełnomocnika, a jego mecenasi odsyłani są z komendy na komendę! @PolskaPolicja, co się dzieje z panem Piotrem?
Nagranie za FB/Andrzej Jan Wojciechowski
🇵🇱 Tusk ZOSTAŁ WYJAŚNIONY! Norweska dziennikarka mówiąca po polsku: „Byłam w Dorohusku. Miejscowi mają DOŚĆ raportów RCB, propagandy wojennej i pomocy Ukrainie". Tusk stał jak wryty, bełkotał po angielsku nie na temat. PRAWDA go obezwładniła!
#Tusk#Dorohusk#Ukraina#Prawda
Po ponad 24h zostaliśmy dopuszczeni do zatrzymanego Pana Piotra. Zostaliśmy wprowadzeni do pokoju z zatrzymanym, w którym przebywało 7 funkcjonariuszy Policji. Byli obecni cały czas podczas naszej rozmowy z zatrzymanym - to naruszenie prawa do obrony. Pan Piotr był cały czas skuty kajdankami założonymi na ręce trzymane z tyłu. Funkcjonariusze policji stosują te środki z powodu rzekomego zagrożenia bezpieczeństwa - nie dostaliśmy informacji, o jakim zagrożeniu mowa. Kajdanki przełożono mu na przód tylko na kilka sekund na moment złożenia podpisu pod upoważnieniem do obrony i oświadczeniem (załączam). Stan zdrowia Pana Piotra jest zły. Ledwo byl w stanie siedzieć. Czuje sie zagrożony. Do tej pory nie zna przyczyn, dla których został zatrzymany, nie przedstawiono mu zarzutów. Pan Piotr chce, aby przy wszystkich czynnościach byli obecni obrońcy.
Będzie ostro ale inaczej nie potrafię.
Żyjemy w kraju w którym w biały dzień można:
Zabrać dzieci rodzicom za dwa piwa w lodówce,
ukraść ZOO,
dojebać 780 tys. Kary za szyld rzucający cień na ulicę,
wyjebać rodzącą z SORu,
Pobić i nieprzytomnego człowieka zakuć w kajdanki.
Dziękujemy wam debile z Jagodna.
Reakcja Prezydenta RP będzie zdecydowana i symetryczna! Prezydent jest gotowy na wszystkie scenariusze, także na próbę siłowego wejścia do Trybunału Konstytucyjnego i siłowego wyprowadzenia z niego Bogdana Święczkowskiego!
Z tą władzą nie będzie kompromisu. Jeżeli widzimy przestępców, którzy popełniają przestępstwa, to w jakiej sprawie mamy z nimi negocjować?
Prezydent pokazał, co mogą zrobić. Niech pokażą, mówiąc już tak kolokwialnie, kwity na pana Berka, że ma wymagany staż i rzeczywiście wykonywał pracę, a nie tylko był wpisany na listę radców prawnych. Mówią o tym uznani konstytucjonaliści. Mam przy sobie dwie opinie, między innymi pana profesora Piotrowskiego. Mówiła o tym także w jednej ze stacji telewizyjnych pani profesor Grabowska.
To nie jest więc wyłącznie zdanie Boguckiego czy Prezydenta Nawrockiego, ale stanowisko uznanych konstytucjonalistów. Rządzący nie mają tych kwitów!
Bardzo interesujące. Widząc co się dzieje, zadzwoniłem do Komendy Stołecznej z pytaniem, dlaczego nie można skontaktować się z dyżurnym na Wilczej. Usłyszałem, że jest zajęty, a niemal w tym samym momencie mogliśmy zobaczyć na żywo w TV dyżurnego, który gdy orientuje się, że jest nagrywany... gasi światło i udaje, że go nie ma.
Nagranie wideo i odpowiedni fragment rozmowy z KSP poniżej.
Taki obrazek, człowieka na noszach i w kajdankach, będzie się ciągnął za @donaldtusk już do końca tej kadencji i nie zmienią tego żadne zaklęcia jego obłąkanej internetowej sekty.
Prawnicy dla 🇵🇱 Polski skierowali właśnie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, zawiadomienie dot. przebierańca Berka udającego sędziego.
"Usiłował, podając się za funkcjonariusza publicznego - sędziego Trybunału Konstytucyjnego, wedrzeć się do zamkniętego pomieszczenia służbowego sędziów TK w celu pozorowania podjęcia czynności służbowych, do których nie był uprawniony".
Policjantka, która duprowadziła do utraty przytomności pana Piotra, wręcz krzyczy o pomoc psychiatryczną.
"Kładź się kurwa" do człowieka, gdy 3 policjantów na nim leży, groźby wobec osób postronnych.
Trzy lata rządów Tuska wystarczyło, by do policji wróciła sowiecka mentalność.
Adam Borowski, legenda opozycji antykomunistycznej, o pobiciu jego współpracownika przez policję:
"Gdzie jest jakieś człowieczeństwo w tych ludziach?
Rolnika z biało-czerwoną też skatowali.
TO JEST BANDYCKA WŁADZA I NIE COFNIE SIĘ PRZED NICZYM".
Rzeczpospolita mogła mieć wspaniałego Rzecznika Praw Obywatelskich.
Zamiast tego mamy jakąś lewaczkę od Tuska, która przestała istnieć od razu po tym, jak została RPO.