@FaktyTVN odleciały. I to bardzo mocno.
W niedzielnym materiale o mojej kontroli poselskiej w OHP nie zobaczyliśmy rzetelnego wyjaśnienia sprawy. Zobaczyliśmy emocjonalną narrację: „poseł atakuje kobiety, które cierpią”.
Nie.
Nie atakuję kobiet.
Nie neguję bólu menstruacyjnego.
Nie neguję endometriozy.
Nie neguję potrzeby wsparcia.
Neguję nierzetelność, chaos prawny i podwójne standardy.
TVN zaczyna materiał od Hiszpanii. Tylko że w Hiszpanii to rozwiązanie jest ustawowe, medyczne i oparte na zaświadczeniu lekarskim. A w OHP mamy lokalny pomysł jednego publicznego pracodawcy, oparty na oświadczeniu pracownicy.
To nie jest to samo.
To jest manipulacyjne porównanie.
Rozmawiałem z TVN około 10 minut. W materiale pokazano kilka sekund. Nie pokazano sedna kontroli:
że z tych dni korzysta prawie co druga pracownica, choć mówimy o bólu tak silnym, że uniemożliwia pracę;
że pracownica składa oświadczenie o bolesnej miesiączce, a pracodawca ewidencjonuje to osobnym kodem;
że publiczny pracodawca zbiera bardzo wrażliwe informacje o zdrowiu i dalej nic z nimi nie robi - żadnej profilaktyki, badań, realnego wsparcia medycznego;
że wcześniej ten problem nie był zgłaszany;
że tylko 38% pracowników poparło ten pomysł;
że dzień może wziąć kobieta po menopauzie, ale kobieta w ciąży już nie;
że zaproponowałem rozwiązanie równościowe: dzień zdrowotny z powodu silnego bólu uniemożliwiającego pracę.
Bez pytania, czy boli macica, głowa, kręgosłup, stawy, brzuch czy cokolwiek innego.
Bo mężczyznę też ma prawo boleć.
Mężczyzna też może mieć przewlekły ból.
Mężczyzna też może nie dać rady pracować.
Mężczyzna też może potrzebować dnia, żeby pomóc partnerce przechodzącej bolesną miesiączkę.
Ale tego „postępowy” pracodawca nie widzi, bo mężczyzna nie miesiączkuje.
A tłumaczenie komendanta OHP, że „jak mężczyźni zaczną miesiączkować, to też skorzystają”, jest absurdalne i pokazuje, jak płytko potraktowano temat równości.
Fakty TVN zbudowały materiał nie na faktach, tylko na wojnie płci.
Kobiety cierpią - więc nie wolno pytać o prawo.
Mężczyzna pyta o równość - więc pewnie atakuje kobiety.
Poseł mówi o dniu zdrowotnym - więc pokażmy tylko fragment o dyskryminacji mężczyzn.
To nie jest dziennikarstwo.
To jest publicystyczna ustawka.
Ja nie chcę zabierać kobietom pomocy.
Chcę, żeby pomoc była mądra, legalna i sprawiedliwa.
Dlatego mówię jasno:
TAK dla dnia zdrowotnego.
TAK dla wsparcia osób cierpiących.
TAK dla rozmowy o menstruacji bez tabu.
NIE dla ewidencjonowania intymnych danych przez pracodawcę.
NIE dla przywilejów opartych na płci.
NIE dla medialnej manipulacji.
NIE dla udawania, że ból mężczyzn nie istnieje.
Jeżeli tak wygląda rzetelność Faktów, to TVN staje się Republiką w lustrzanym odbiciu - tylko z drugiej strony barykady.
Będę dalej walczył o prawa mężczyzn i o równość wobec prawa.
Nie przeciwko kobietom.
Przeciwko hipokryzji.
Urlopy menstruacyjne wchodzą do nas po cichutku, tylnymi drzwiami, bo dyskryminacji mężczyzn jest już tyle, że nawet Dziemianowicz-Bąk nie odważyła się dołożyć kolejnej, z pompą i fanfarami. Bo wie, że guano by wybiło srogie.
Więc trzeba kontroli poselskiej, żeby się dokopać do kolejnej dyskryminacji mężczyzn w polskim prawie.
A sprawa powinna być przecież prosta. Albo uznajemy, że prawo pracy jest ślepe na płeć i traktuje nas równo, albo uznajemy, że powinno uwzględniać nasze wszystkie różnice biologiczne i na tej bazie tworzyć przepisy.
Natomiast polskie, ginocentryczne prawo pracy jest karykaturalne, niedorzeczne i wprost antymęskie, bo czasem "dostrzega" nasze różnice płciowe, ale tylko tam, gdzie lepiej mają mieć kobiety.
Więcej urlopu, bo kobiety mają bolesny okres. Natomiast z drugiej strony wyższe normy dźwigania dla mężczyzn (bo są silniejsi fizycznie) nie skutkują żadnym, analogicznym "przywilejem wyrównawczym" (wyższa płaca, dłuższe przerwy, większe posiłki w pracy itd).
Kolejna różnica biologiczna - mężczyźni żyją średnio krócej. Wbrew temu, co się mówi, nie jest to czynnik tylko kulturowy, bo we wszystkich znanych nam kulturach, kobiety żyją średnio dłużej.
Zbadano czynniki biologiczne, od hormonów płciowych, po proces starzenia komórek i mają one ogromne znaczenie dla długości życia, na korzyść płci lepszej.
Ale tego faktu prawo pracy w b0lzdze nie dostrzega. Jest wręcz przeciwnie, bo faceci muszą pracować 5 lat dłużej, mimo że średnio żyją 8 lat krócej. Pani ministerka pracy Bonk nie wpadnie na jakiś genialny pomysł, jak tę biologiczną różnicę facecikom zrekompensować. Bo ich nienawidzi.
Czemu tu nie rozmawiamy o przywilejach w prawie pracy, które zrekompensują mężczyznom niekorzystne dla nich różnice biologiczne? Gdzie jakieś specjalne traktowanie ze strony prawa za to, że żyjemy krócej, a zapierdalamy dłużej?
Odpowiadam. W dupie.
W pracy fizycznej mężczyźni spalają więcej kalorii, mają większe zapotrzebowanie energetyczne. Ale gdy pracowałem jako listonosz, to bony żywieniowe dostawałem tylko w okresie zimowym (listopad-luty). Natomiast listonoszki dostawały te bony przez cały rok.
Warunek? Tzipa.
Mieliśmy głośną sprawę w PKP, gdzie posiłki regeneracyjne przysługiwały tylko kobietom. Tu już prawo pracy nie uwzględnia różnic biologicznych, niekorzystnych dla mężczyzn.
Wręcz przeciwnie, głośno krzyczy w stronę płci gorszej "chvj wam w dupę! Jedzonko na koszt pracodawcy tylko, gdy masz tzipe."
Jeżeli pozwoli się lewakom na tworzenie prawa w oparciu o nasze różnice płciowe, to zawsze skończy się morzem przywilejów dla kobiet i stosem dyskryminacji dla mężczyzn.
Do tego antylogika, wymyślanie kwadratowych jaj i udawanie, że czarne jest białe.
Ci ludzie nie potrafią myśleć w kategoriach innych niż "jak by tu dojebać facecikom i jak stworzyć najlepsze warunki kobietom - ich kosztem?"
Choć smutna prawda o kraju nad Wisłą jest taka, że wcale nie trzeba lewactwa, żebyśmy skończyli w takiej patologii.
Cipocentryzm to obecnie obowiązująca doktryna ponad politycznymi podziałami.
Z drobnymi wyjątkami, jak poseł Józefaciuk, którego nie sposób nie docenić za to, co robi od momentu odcięcia się od struktur partyjnych.
@smaz0n4@MilitaryCat2@BogRymanowski@SlawomirMentzen Tak się składa, że porównując procent kobiet niepłacących alimentów (ze wszystkich zobowiazanych), do procenta niepłacących mężczyzn(w stosunku do liczby zobligowanych do placenia), to okazuje się że więcej kobiet zalega z należnościami🙃
PROSZĘ PODAĆ DALEJ. PROSZĘ O ROZPROPAGOWANIE TEGO APELU.
Petycja do Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego, Ministerstwa Zdrowia oraz Głównego Inspektoratu Sanitarnego w sprawie wprowadzenia automatycznego systemu zgłaszania niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP)
Szanowni Państwo,
Zwracam się z apelem o wprowadzenie automatycznego systemu zgłaszania I i rejestracji niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP).
NOP - niepożądany odczyn poszczepienny jest to objaw chorobowy pozostający w związku czasowym (28 dni za wyjątkiem BCG) z wykonanym szczepieniem.
Definicja NOP nie obejmuje związku przyczynowo skutkowego, ponieważ taki związek może być ustalony jedynie po dogłębnych badaniach epidemiologicznych zgłoszonych NOP.
Automatyczne zgłoszenie zachodzić powinno w przypadku zgonów, hospitalizacji lub porad lekarskich, które mają miejsce w ciągu 28 dni od przyjęcia szczepionki.
Obecny system zgłaszania NOP, oparty na ręcznym raportowaniu, jest wysoce nieefektywny – szacuje się, że rejestruje zaledwie mniej niż 1% przypadków NOP.
Taka sytuacja znacząco obniża wiarygodność statystyk, utrudnia rzetelne monitorowanie bezpieczeństwa szczepień i ogranicza możliwość skutecznego reagowania na potencjalne zagrożenia.
Jednocześnie dane dotyczące zgonów, hospitalizacji i wizyt lekarskich są już teraz automatycznie przekazywane do Platformy P1 oraz bazy PESEL, poprzez zintegrowane systemy elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM) co oznacza, że technologicznie możliwe jest wdrożenie automatycznego systemu zgłaszania NOP bez konieczności tworzenia nowej infrastruktury.
Wprowadzenie takiego rozwiązania przyniosłoby szereg korzyści:
1. Zwiększenie przejrzystości i poprawa jakości danych – bardziej wiarygodne statystyki umożliwiłyby lepsze zrozumienie ryzyka związanego ze szczepieniami oraz skuteczniejsze działania prewencyjne, co leży w gestii Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH, publikującego dane w biuletynach „Szczepienia ochronne w Polsce”.
2. Usprawnienie nadzoru nad bezpieczeństwem szczepień – Główny Inspektorat Sanitarny, odpowiedzialny za monitorowanie NOP, mógłby efektywniej wypełniać swoje obowiązki dzięki automatycznemu dostępowi do pełniejszych informacji.
3. Rozwój cyfryzacji ochrony zdrowia – Ministerstwo Zdrowia, nadzorujące system e-zdrowia i Platformę P1, mogłoby wykorzystać istniejące narzędzia do zwiększenia zaufania społecznego do programów szczepień oraz poprawy jakości decyzji dotyczących zdrowia publicznego.
Wierzę, że automatyczne zgłaszanie NOP w przypadkach zgonów, hospitalizacji i porad lekarskich w ciągu 28 dni od szczepienia jest krokiem koniecznym do podniesienia standardów monitorowania bezpieczeństwa szczepień w Polsce.
Brak dotychczasowych działań w tym kierunku, mimo dostępności technologii, budzi zdziwienie i podkreśla pilność tej sprawy. Zwracam się do Państwa – Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH, Ministerstwa Zdrowia oraz Głównego Inspektoratu Sanitarnego – o współpracę w celu opracowania i wdrożenia automatycznego systemu zgłaszania NOP. Liczę na szybkie podjęcie działań, które przyczynią się do zwiększenia przejrzystości, poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego oraz wzmocnienia zaufania społecznego do systemu ochrony zdrowia. Z poważaniem, [Imię i nazwisko / Podpis]
@NIZP_PZH@MZ_GOV_PL@GIS_gov@NaczelnaL@OILWarszawa@MenedzerZdrowia@Puls_Medycyny@TermediaPL
Zachodzę w głowę jak to jest, że Żydzi przez tysiące lat zawsze doprowadzali do sytuacji w której wszyscy dookoła mieli ich dość, a kiedy wreszcie ktoś litościwie dał im szansę na własne państwo zrobili z niego taki burdel, że też wszyscy zdrowi na głowę ludzie mają ich znów dość…
To musi mieć chyba coś wspólnego z antysemityzmem.