@tranzeeet ja byłam na trybunach i dziś był totalny czil z wyborem miejsc a byłam o 19 na arenie. scena była bardzo duża i myślę że każdy sektor będzie git ale osobiście polecam f. jeśli chodzi o plecaki to nas w ogóle nie przeszukiwali i mieli w dupie co się wnosi
@j3nnieholic na drugich miałam bardzo otwarte dziewczyny, które były chętne do small talków więc cała grupa ćwiczeniowa cały czas gadałyśmy. teraz jak będę iść na magisterkę to nie wiem jak będzie ale najważniejsze to nie bać się, wszyscy i tak sa wystraszeni, bo nic nie ogarniają
@j3nnieholic na jednych studiach zaproponowali w dzień inauguracji, żeby zrobić mini wyjście integracyjne i mieliśmy wtedy spacer wokół kampusu. wtedy poznałam kilka dziewczyn i z nimi się trzymałam długi czas. kilka osób też się pojawiło naturalnie, bo gadałyśmy na przypadkiem na korytarzu
@vi4cia7@wszyscyumrzemyy ja się nastawiłam na totalny luz, bo w tym miejscu są robione delfinalia i jest tam bardzo dużo miejsca ale zacznę wątpić w to zaraz
🇪🇺🇵🇱 A group of Polish streamers raised over $50,000,000 in 9 days during a livestream for children fighting cancer
This is officially one of the largest charity events in YouTube history 🙏
Polish livestreamer Łatwogang has raised over $58 million for cancer research in a 9 day long marathon livestream.
The previous Guinness World Record for most money raised in a single livestream was $19,485,634, and he raised triple that amount.
Budzą się w człowieku dwa wilki.
Z jednej strony naprawdę trudno się przywalać do akcji, w której zbierane są miliony złotych na pomoc dzieciom chorym na raka. Jeśli nawet jednej osobie da się pomóc, to będzie to wspaniała i pożyteczna rzecz, bo tu chodzi o ludzkie życie.
Ale z drugiej strony: takie akcje łatwo stają się wymówką do tego, byśmy rezygnowali z rozwiązywania problemów np. ze służbą zdrowia naprawdę skutecznymi narzędziami, które dać może tylko państwo. Zresztą, spójrzcie na skalę. Zbiórka LatwoGang zaraz dobije do 40 mln zł. Kwota wydaje się astronomiczna, ale osadźmy ją w kontekście: to np. równowartość dwóch dni pomocy publicznej dla nierentownych kopalń w 2025 roku. Albo równowartość 1,5 dnia wsparcia do zakupów węgla z 2022 roku. Albo równowartość 1,5 godziny państwowych wydatków na ochronę zdrowia w 2025 r., przy czym warto zaznaczyć, że żeby dobić do średniej unijnej Polska powinna wydawać na ten cel prawie dwa razy więcej. Aha, żeby na skali państwa zorganizować taką zrzutkę wystarczy podnieść miesięczne opodatkowanie pracujących Polaków o 22 grosze.
Przypomnę tylko, że koszt niedawnego obniżenia składki zdrowotnej dla NFZ w tym roku szacowany jest na 6,44 mld zł. Żeby to pokryć, LatwoGang będzie musiał zorganizować jeszcze jakieś 160 takich zbiórek.
Pierwszy wilk powie: no dobra, ale popatrz, tyle sławnych osób przyszło promować fundację, zbiórkę i dawać ogromne ilości pieniędzy na ten cel. Rozkręciła się szeroka, ogólnokrajowa akcja, podniesie się świadomość, To też się liczy, a jak sam napisałeś: wystarczy, że pomogą jednemu człowiekowi, by to było wspaniałe i pożyteczne.
A drugi od razu odpowie: tak, ale spora część z tych osób chwaliła się np. tym, jak unikają płacenia podatków dzięki fundacjom rodzinnym. I owszem - to legalne, mogli to zrobić na gruncie obowiązującego prawa. Ale - parafrazując łacińską paremię - nie wszystko co legalne, jest słuszne.
No i tak to się kłócą te dwa wilki. Można ich kłótnię uciszać pytaniami „A Ty ile dałeś?”, „Kiedy zrobisz lepszą zbiórkę?” czy „Czemu krytykujesz ludzi, którzy coś robią”. Ale to są kwestie, które padają daleko od najważniejszego pytania, które trzeba tu postawić - pytania o efektywność i sprawiedliwość obecnego systemu, od którego zależy ludzie zdrowie i życie w skali ogólnokrajowej.
Kiedy płonie dom, to można jednocześnie chwalić tych, którzy biegną go gasić z kubłami, wiadrami czy szklankami wody i domagać się stworzenia systemu, w którym na miejsce podjechały zastępy profesjonalnej państwowej straży pożarnej z wozami i drabinami, krytykując przy tym ludzi, którzy starali się, żeby zlikwidować lokalną remizę.