W ostatnich dniach Renem w pobliżu Karlsruhe spłynęło od 450 do 500 m3 wody na sekundę. Dziesięć dni wcześniej przepływ był prawie dwukrotnie wyższy. Skutkiem niskiego przepływu statki płyną z 1/2 1/3 ładunku.
https://t.co/IFLycMevqO
Szokujące - we Francji wyschło w tym roku 16% rzek i potoków. Ludność i służby próbują ratować ginące ryby. To tylko kwestia czasu kiedy podobna sytuacja wydarzy się w Polsce.
🤔Jedno rozwiązanie na suszę i powódź? TAK! 🏞️ Siła w naturze. Przedstawiamy polsko-czesko-niemieckie recepty na kryzys klimatyczny i mówimy ⛔ STOP "zbiornikozie". https://t.co/9vh7HDnks1 @SmogLab
This is exceptionally cool — had to share it for this young lady.
Absolutely inspiring.
Let’s spread some good news and support talent when we see it! 👍
W końcu go uchwyciłem 😉. Widziałem kilka razy jak przelatywał nad pobliskim lasem. Podczas ostatnich upałów umieściłem więc kamerkę nad niewielkim rozlewiskiem na skraju lasu no i dał się nagrać.
🧂Jedna z najbogatszych polskich frim @KGHM_SA od 4 lat pracuje nad programem odsalania wód kopalnianych, które trafiają do Odry. Nadal jest na poziomie koncepcyjnym? Przypadek? Nie sądzimy. Bez zmian poziomu opłat za zrzut toksycznej soli coś się zmieni? https://t.co/p07f3lCIeD
Oddajmy rzekom ich przestrzeń - mówimy od lat. Warto też mówić: ODDAJMY RZEKI LUDZIOM... @klubgaja dzięki za przypominanie tematu. #BigJump! https://t.co/JTGwGfnPG4
⚠️Katastrofa na Bobrze, spowodowana spuszczeniem osadów z zapory pilchowickiej to pokłosie faktu, że zarządzanie wodami wciąż pozostaje w Ministerstwie Infrastruktury. Kontrolujący sam się kontroluje, a nacisk instytucjonalny skupia się jedynie na budowlach... 🦫 I jak ma być dobrze / rzeko Bobrze? Kiedy nawet bobry w wyniku katastrofy umierają nad rzeką...
➡️https://t.co/j5CHQcL8EG
Na krakowskim Zakrzówku imprezowicze wrzucili na grill gniewosza plamistego, ściśle chroniony gatunek węża. Miasto likwiduje strefę grillową w tym miejscu.
Dzięki ogromnej pracy wielu aktywistów siedlisko tego rzadkiego gatunku udało się uratować przed zabudową. Teren miał służyć ochronie przyrody i rekreacji. Od dłuższego czasu pojawiały się skargi na zaśmiecanie i niszczenie infrastruktury w tym miejscu. Służby poinformowała mieszkanka przedstawiając zdjęcia zabitego zwierzęcia. Na razie brak informacji o działaniach policji w tej sprawie - mamy tu do czynienia z drastycznym łamaniem prawa.
Fot. za TVP Info.
Paweł Ogarek wzruszył mnie komentując zdjęcie z Wenezueli o którym napisał:
TAK BÓLU...
Po niszczycielskich trzęsieniach ziemi, które wstrząsnęły Wenezuelą, obraz zaczął krążyć po świecie. Pośród gór betonu, kurzu i ciszy ratownicy znaleźli scenę, która poruszyła nawet najsilniejszych.
Pod szczątkami zawalonej struktury pozostał pies półkrwi. Nie szczekał. Nie próbowałem uciekać. Leżał nieruchomo, patrzył w oczy, a ciało stało się tarczą.
Pod nim spoczywało dziecko.
Podczas gdy wszystko wokół niego się zawaliło, ten mały chłopiec nadal żył, chroniony przez kolegę, który zdecydował się stawić czoła niebezpieczeństwu, niż porzucić kogoś, kto najbardziej go potrzebował.
Członkowie zespołu ratowniczego donoszą, że na miejscu zdarzenia zaniemówili. Najpierw udało im się wyciągnąć psa, który opierał się oddaleniu się od dziecka, dopóki nie upewnił się, że też zostanie uratowany. Chwilę później mały został wyciągnięty żywcem pomiędzy oklaskami, łzami i wzruszeniem tych, którzy byli świadkami tej chwili.
Poza tragedią, która wisi dziś Wenezueli, ten obraz przedstawia coś, czego żadne trzęsienie ziemi nie może zniszczyć: nadzieję.
Ponieważ kiedy natura wystawia na próbę siłę ludu, pojawiają się też gesty, które mogą nam przypomnieć, że współczucie, lojalność i miłość mogą pojawić się tam, gdzie najmniej się tego spodziewa.
Ta fotografia okrążyła świat, ponieważ podsumowuje w jednej scenie ból narodu i jednocześnie pewność, że życie zawsze znajduje powód, by się opierać.
I wtedy rodzi się pytanie, na które każdy odpowie z własnej wiary i własnego sumienia:
Czy to był cud... czy najczystszy instynkt zwierzęcia gotowego oddać wszystko, by chronić życie?
Bez względu na odpowiedź, ten obraz przypomina nam, że nawet wśród gruzów może rodzić się nadzieja...
Czas zapytać wprost: dlaczego elity Lasów Państwowych i PZŁ z taką determinacją szkodzą własnym instytucjom i pracownikom? Zamiast merytorycznego dialogu, obserwujemy agresywną i całkowicie nieskuteczną wojnę z tą rosnącą częścią społeczeństwa, której zależy na ochronie przyrody.
To nie jest zwykła różnica zdań, to arogancja maskująca potężny kryzys, który toczy te instytucje od wewnątrz.
Problem zaczyna się od samej góry – od totalnej nieudolności i oderwania od rzeczywistości. Społeczeństwo się zmienia, a decydenci wciąż tkwią w epoce, w której LP i PZŁ były państwem w państwie. Nie potrafią przyjąć do wiadomości, że gospodarka leśna musi ewoluować. Traktowanie najcenniejszych przyrodniczo ekosystemów leśnych według archaicznych paradygmatów to po prostu absurd.
Do tego dochodzi politykierstwo, które zastąpiło strategię. Każde zawirowanie na wiejskiej to trzęsienie ziemi i chaos kompetencyjny w dyrekcjach. Stanowiska traktowane są jak partyjne łupy, co całkowicie paraliżuje jakiekolwiek długofalowe planowanie.
Skutki tego widać niżej. Średni szczebel – dyrekcje regionalne i nadleśnictwa – został zabetonowany przez toksyczną, niepisaną solidarność. Jej celem nie jest ochrona lasów, ale ochrona stołków na czas politycznych czystek. Ten system wymusza na leśnikach bierność i zachowawczość. Jeśli masz otwarty umysł, kompetencje i chcesz nowoczesnego leśnictwa, jesteś zmuszony do milczenia. Inaczej wylecisz z układu. Ten mechanizm skutecznie blokuje kariery ludziom, którzy mogliby wprowadzić polskie leśnictwo w XXI wiek.
Zamiast reform, mamy ideologizację i kurczowe trzymanie się przeszłości. Przepalanie milionów na kampanie wizerunkowe brzmi jak kiepski żart, w sytuacji, kiedy dyrektorzy zwyczajnie nie potrafią dotrzymywać publicznie danego słowa, a wielomiesięczne "konsultacje społeczne" kończą się jak zawsze - lekko zmodyfikowaną... wycinką.
Te instytucje należą do obywateli, a nie do zabetonowanej kasty dbającej głównie o własne przetrwanie. Czas na prawdziwe zmiany! Inaczej wszyscy stracimy - zwykli obywatele. zwykli leśnicy, zwykli myśliwi, a także wielu polityków, którzy "nie dowiozą".
Skandaliczna decyzja uderzająca bezpośrednio w bezpieczeństwo mieszkańców Kujaw i katastrofalna w skutkach dla polskiego rolnictwa.
Przy całkowitej bierności Donalda Tuska budowa stopnia wodnego w Siarzewie opóźni się o co najmniej 10 lat.
Tych ludzi trzeba jak najszybciej odsunąć od władzy, a pseudoekologów rozliczyć za działanie na szkodę naszego państwa!!!
https://t.co/y3xzlFjE0T
Mieszkańcy bloków przy ulicy Piastowskiej w Bielsku-Białej napisali petycję, którą złożą do Prezydenta miasta. Piszą w sprawie zachowania lip, które odgradzają ich od ruchu ulicznego. Mino zniszczenia ich systemu korzeniowego przez robotników, żądają by drzewa obumarły naturalnie.
Znakomita i otwierająca oczy prezentacja ministra prof. Nowickiego wczoraj na naszej konferencji IOŚ-PIB:
jak wiele się udało zrobić w sprawie ochrony środowiska przez ostatnie 40 lat! Od najbardziej zanieczyszczonego kraju w Europie, w sytuacji w zasadzie tragicznej, do pozycji naprawdę dobrej. To efekt ogromu pracy wielu ludzi, dzięki nim udało się zredukować toksyczne gazy, metale ciężkie, zapylenie, zatrucie wód, zniszczenie lasów, a więc i ocalić od chorób i śmierci tysiące obywateli, poprawić jakość życia i zdrowie milionów Polek i Polaków. Moim zdaniem to najwyższy wyraz patriotyzmu i dbałości o Polskę.
Przez te lata ochrona środowiska walczyła, tak jak i dziś, z dezinformacją, propagandą, interesami grup trujących bezkarnie obywateli i niszczących środowisko, przerzucających koszty swoich działań na współobywateli, często nieświadomych, że piją zatrutą wodę i oddychają zatrutym powietrzem. To były dekady walki o dobro wspólne, jakim jest środowisko.
Dziś podobnie: słyszymy wyśmiewanie ochrony jako zbytecznej fanaberii, słychać rechot z ozesroze, propozycje odrzucenia norm i klimatycznych celów, pod dyktando chłopskiego rozumu (i podszeptów towarzyszy z gazpromu). Potrzebujemy więc społecznej świadomości, że to jest wojna o zdrowie nasze i naszych dzieci, że głównymi beneficjentami ochrony środowiska są nie żabki ani unijni urzędnicy, tylko my sami!
Prośba o RT
#Czarna Woda - potoczek spod Ślęży, potem rzeczka, która wpada do Bystrzycy pod Kątami. Zwykła i niezwykła woda. Najpierw górska, potem nizinna, tworzy jedyne lasy łęgowe na wschód od Bystrzycy, aż do rzeki Oławy (biednej raczej w zadrzewienia). Największy system rozlewisk, wilgotnych lasów, łąk i stawów tworzy koło Krobielowic, gdzie zamek Blüchera i gdzie niestety, A4 w nowym śladzie zniszczy tę oazę, jeśli powstanie w tym wariancie. Wątek to taki mały hołd dla małej płynącej wody w jej górnym biegu. Wody, której z zasady nie szanujemy. Zaczynam od mostku między Wirkami a Kątkami - wszystko tu małe jak zdrobnienia...
1.