DZIEDZICZENIE BĘDZIE POWODEM ODWROTU OD WOLNEGO RYNKU
Tomek poruszył bardzo ciekawy temat wysokiego wskaźnika dziedziczenia majątku w Polsce. W Polsce dopiero od kilku lat następuje przekazywanie młodszemu pokoleniu majątków budowanych 30 lat temu, a sam proces będzie jeszcze bardziej (moim zdaniem) pogłębiał różnice społeczne i budził z tego powodu frustrację oraz podziały. Zarazem będzie też powodował powolny i stopniowy odwrót od idei wolnorynkowych wśród społeczeństwa.
Osoby o szerokorozumianych poglądach „wolnościowych” coraz częściej będą zderzać się ze ścianą, że ciężka praca wcale nie musi prowadzić do lepszego życia względem tego, kto coś odziedziczył. O ile drobny biznes handlowy praktycznie wymiera, usługowy niedługo także będzie miał mało sensu, to jedyną alternatywą, by gdzieś awansować w drabinie społecznej z małym kapitałem będzie posiadanie bardzo specyficznych umiejętności i zakładanie drobnych firm w tym zakresie.
No i tak elektryk na własnej działalności, co lata po robotach z pomocnikiem czy dwoma i zarabiający 15 tys. zł miesięcznie bez własnego mieszkania i hipoteką na głowie w kwocie 4 tys. zł miesięcznie. Musi pracować 6 lat i odkładać, by spróbować wyrównać różnicę majątkową z tym, co odziedziczył mieszkanie po babci w dużym mieście.
Kiedy taka osoba widzi, jak ktoś z małego miasta pod dużym odziedziczył po ojcu 2 hektary ziemi, które po odrolnieniu są warte po 200 zł za metr, lekko licząc 4 mln zł, to taki elektryk na swoim musi pracować całe życie i odkładać, by wyrównać do takiej osoby.
Przez lata wpajano nam, że wszystko jest we własnych rękach i ciężką praca da się zdziałać cuda. Nie twierdzę, że się nie da, ale żeby realnie wyrównać np. do przykładu powyżej, musiałbyś mieć biznes zarabiający dla ciebie po 50 tys. zł miesięcznie przez prawie 7 lat, by wyrównać ten jeden kawałek odrolnionego pola. Zarabianie na własnej firmie 50 koła miesięcznie jest trudne. Piekielnie trudne, zwłaszcza bez kapitału na start.
Dlatego Ci widzący dziedziczenie będą się odwracać od idei wolnorynkowych. Nie bez przyczyny w krajach Europy Zachodniej jeszcze do niedawna rządziły w znacznej mierze partie lewicowe. Proces dziedziczenia kapitału tam nie trwa tak krótko, jak u nas. U nas był twardy reset w 1945 roku, gdzie większości zabrano wszystko. Potem, kto sprytniejszy potrafił się ustawić w poprzednim systemie. Potem kolejny reset w 1989 roku.
Takich resetów co do zasady nie mieli w ostatnich prawie 80 latach Francuzi, Włosi, czy Hiszpanie. Rozwiązaniem też nie są podatki spadkowe. Próbowano tego w Szwecji. Najbogatsi sobie poradzili i tak zrobili, by tego uniknąć. Po głowie dostała klasa średnia, która w rzeczywistości to płaciła. Bogatsi byli jeszcze bogatsi, a średni mieli trudniej, by być bogatszymi. Ostatecznie Szwecja wycofała się z tego pomysłu.
Młodzi ludzie będą coraz bardziej sfrustrowani, twierdząc, że „wszystko zostało już rozdane”. Szukać będą alternatyw i na wzór Europy Zachodniej, politycy oferujący wyrównanie szans będą w modzie.
Trochę tak... Ale jest też znany inny mechanizm. Z pierwszym dzieckiem rodzice cackają się jak z jajkiem, a z każdym kolejnym presja na idealne rodzicielstwo maleje, bo nie ma na to zasobów (fizycznych i psychicznych) i czasu. Paradoksalnie, 2 (wzwyż) dzieci daje ulgę i dystans.
W całej dyskusji nad spadkiem dzietności praktycznie nikt nie bierze pod uwagę dość istotnego czynnika.
Możecie mnie dowolnie zamordować w komentarzach ale i tak to napiszę. Spadek dzietności to nie tylko pieniądze, mieszkania i praca, ale też ogromna zmiana modelu rodzicielstwa.
Kiedyś dziecko szybciej wchodziło w świat samodzielnie. Szło samo do szkoły, bawiło się na dworze bez ciągłego nadzoru, pomagało w domu albo w polu, miało więcej kontaktu z rówieśnikami bez obecności dorosłych. Rodzic nie musiał być animatorem, ochroniarzem, kierowcą, psychologiem, korepetytorem i menedżerem logistyki w jednej osobie.
Dzisiaj rodzicielstwo stało się dużo bardziej intensywne. I nawet jeśli intencje są dobre czyli większe bezpieczeństwo, większa świadomość to koszt jest ogromny. Rodzic praktycznie nie ma przestrzeni dla siebie.
I moim zdaniem to realnie zniechęca ludzi do posiadania dzieci. Nie dlatego, że są egoistami albo wygodni tylko dlatego, że widzą, jak bardzo współczesne rodzicielstwo potrafi człowieka skrajnie wykończyć. Dlatego gdy ktoś mówi: „boję się, że odpowiedzialność mnie przerośnie”, to często właśnie o tym mówi.
Współczesny model rodzicielstwa stał się dla wielu ludzi psychicznie i logistycznie zbyt ciężki.
@Konrad_Wernicki Tak, to chyba jedyny poseł tej kadencji, który swoim działaniem zbliżał i jednoczył ludzi, wyciągał z nich dobro - a nie dzielił. Nie patrzył, kto jest spod jakiej politycznej flagi, tylko co można razem dobrego zrobić. Nie mogę się pogodzić z tą niesprawiedliwością losu.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Turcji nazwało Netanjahu „Hitlerem naszych czasów” i oskarżyło go o próbę „sabotażu trwających negocjacji pokojowych”.
W oświadczeniu wymieniono nakaz aresztowania wydany przez MTK, sprawę ludobójstwa w MTS oraz toczący się proces o korupcję w kraju.
Następnie dodano: „w przeciwnym razie stanąłby przed sądem we własnym kraju i prawdopodobnie zostałby skazany na karę więzienia.
Będziemy kontynuować wysiłki, aby zapewnić pociągnięcie Netanjahu do odpowiedzialności”.
@JoeBiden Wow, this post is more relevant than ever. Plus, D.T. proves every day that he can only get worse. He deserves a Guinness World Record. That should sweeten his lack of Nobel Prize.
@c_lineczk_ @nienaturalnosc Dopóki dziecko jest postrzegane w społeczeństwie jako "własność rodzica", to często jest traktowane jako rekwizyt, przedmiot, a nie podmiot. Ono się nie sprzeciwi, nie obroni, wielu rzeczy nie rozumie. Niemniej pierwsze procesy przeciw rodzicom o publikacje w SM już mają miejsce.
@SledziuStream Też się nieuchronnie zbliżam, ale wiesz co? Moim zdaniem w tych porąbanych czasach największym szczęściem jest osiągnięcie świętego spokoju. Czego nam wszystkim życzę.